Hans
Użytkownik-
Postów
3 747 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Hans
-
deader, racja, myślałem, że jakieś odleglejsze filmy masz na myśli. :) Klasyki gatunku widziałem z pewnością - "Kabaret", "All That Jazz", "Jesus Christ Superstar" itd., ale to nie mój gatunek. Z filmów, w których pojawiają się hipisi, to lubię "Easy Rider", za pokazanie subkultury z boku, a jednocześnie od środka i za przekrój przez amerykańskie społeczeństwo tamtych lat. Natomiast ten który wymieniłeś też widziałem, co ciekawe z kumplem, który grał lub nadal gra w rockowym zespole, strasznie się tym jarał, że szatan, piórko, Joe Black i muzyka w jednym, a ja film zapamiętałem ze względu na aktora. Może muzycy metalowi/rockowi tak mają, bo wiem, że grałeś, nawet jakiś kawałek kiedyś wrzucałeś.
-
deader, kurczę, jakoś nie mogę sobie przypomnieć o których, bo, że potrafię wygłosić jakąś tyradę o filmie, który opisuje jakieś ważne dla ludzkości wydarzenia, to wiem. Czuję dreszczyk emocji jak podczas kartkówki, nie odczuwam przyjemności, bo mam awersję do musicali, jeśli miałbym ten film rozpatrywać pod kątem muzycznym - ok, przedstawionych problemów i celów pokolenia, również w porządku, jednak jako całokształt w formie musicalu nie "smakuje" jak chipsy popijane colą podczas seansu kinowego w podstawówce, kiedy problemy tycia i zdrowego odżywania były odległe o lata świetlne. Oczywiście nie każdy film musi tak "smakować" i nie każdy powinien. Przykładowo wolę zajebiście surowy "Romper Stomper" niż "American History X", gdzie ten drugi góruje warsztatowo nad pierwszym, ale w tym wypadku dla mnie to minus. A "Hair" był kręcony już po zdegenerowaniu się kontrkultury i jej wejściu do mainstreamu, świetnie to zjawisko podsumował Danny, grany przez Ralpha Browna, w filmie, który tu już kiedyś polecałem ("Withnail and I"):
-
Kobiety które nigdy nie były w związku i dziewice. Szanse ?
Hans odpowiedział(a) na Depresja To Ja temat w Seksuologia
Jolie ma paskudną czaszkę, co się z wiekiem uwydatniło i wygląda teraz karykaturalnie, zresztą jak była młodsza to też mi się nie podobała, w takim "Tomb raider" wyglądała wulgarnie, ale z pięknem czy seksownością to nie miało nic wspólnego. -
Fajnie, że mi przypomniałaś o tym filmie, to jeden z niewielu, które dają mi wiele radości z samego oglądania, gdybym miał go postawić obok jakiegoś podobnego, to byliby to "Chłopcy z ferajny". Bardzo lubię ten film z jednego powodu, nie chodzi o głównego bohatera, o niesamowite zbiegi okoliczności, ale o zamknięcie w kilku godzinach tego okresu w historii Stanów Zjednoczonych, który podoba mi się najbardziej, to się też bardzo dobrze udało w "Chłopcach...". Amerykańskie prosperity, nadawanie rytmu, zaczynając gdzieś w latach 60. a na 80. kończąc, z wyraźnym akcentem na rewolucję '68 i wojnę w Wietnamie - po prostu coś wspaniałego jeśli chodzi o kontekst kulturowy. Dlatego też "Fear and loathing in Las Vegas" jest na mojej prywatnej liście wysoko, bo opisuje co się z rewolucją '68 stało, oczywiście książka lepsza, którą, nawiasem mówiąc, polecam. W "Forreście" brakowało co prawda lat 90., ale te nadrobiły mi "Die Hard" i "X-files".
-
carlosbueno, http://www.radiomaryja.pl/multimedia/pokoj-goscinny-reportaz-z-marszu-niepodleglosci/ I teraz pytanie - z jakiego filmu pochodzi piosenka na początku audycji? Ciekawe co Rydzykiem, czy zaromansuje z RN, bo Kaczyńskiemu z RN jakoś nie po drodze, ci pierwsi mają większe ambicje poza tym, co z tego wyniknie? -- 14 Nov 2013, 20:08 -- Zresztą dla narodowo-katolickiej partii mariaż z Kaczyńskim okazał się katastrofalny, Jarek wykończył politycznie Giertycha i Leppera za jednym zamachem, jaki by nie był, to jednak twardy gracz.
-
Kobiety które nigdy nie były w związku i dziewice. Szanse ?
Hans odpowiedział(a) na Depresja To Ja temat w Seksuologia
Ja bym nie chciał dziewicy, bo wtedy ty musisz pobrusić, a ona se pocziwa, zero inicjatywy, oralnie wstyd, po bożemu, a chyba najgorsze jest to, że wstydzi się być drapieżna i wstydzi się robić ci dobrze. Najlepsza to by była taka dziewczyna po kilku partnerach, już dotarta, a jeszcze bez nawyków, chociaż długoletni związek z jednym może takie coś wyrobić. Jednak aktualnie ufam mojej prawicy, a grom mam w łapie jak Zawisza Czarny. -
Ja też mieszkam u matki. Wiem, wiem siara straszna, ale prac miałem 10 już, więc nie ma co tak zakładać. E tam siara, ja mam podobnie, zrobiłem sobie całe poddasze+rozdział liczników i w sumie osobna klatka już była. Jak mam złodziejowi za minimum minimum w 2-osobowym pokoju 300 zł płacić to wolę tak, a finalnie chcę cały domek przejąć.
-
Lepiej się carlosie ukrywać, gdy są w kupie. Dawniej, za Niemców czy Sowietów, to wiedzieli jak radzić sobie z elementem, karabin do ręki i na pierwszą linię.
-
Narodowcy już kolejny raz nie zawiedli mnie.
-
Kestrel, przepraszam, trochę odpłynąłem myślami w nocy, bo mi się przypomniało jak zbierałem na rower jako nastolatek.
-
Nie znaczy, ale samo odwołanie się do absolutu świadczy o posiadaniu monopolu na prawdę. Na tradycję zgoda, na historię nie do końca, bo za Kościół wyciągnięto wnioski, gdy powoli tracił znaczenie militarne (silniejsi gracze), a wcześniej można by wymienić wojny i krucjaty pod przewodnictwem/za przyzwoleniem papieża. Ci ludzie podzielili się swoim doświadczeniem np. w Irlandii po skandal w tamtejszym Kościele, w Hiszpanii po współpracy z Franco i w Polsce, gdzie kler częściowo wszedł na miejsce partii. Napisałaś o obiektywizacji w odniesieniu do wiary, Biblii i systemu wartości. Ja myślę, że z naszej pozycji odniesienie się do wartości obiektywnych, powszechnych (czasowo możliwe) i uniwersalnych jest awykonalne - prawda czasu i prawda ekranu. Wartości na przestrzeni dziejów były płynne i płynne będą, w ramach Kościoła i poza nim, do tego dochodzą interpretacje (np. KKK), odmienny pogląd. Zresztą mi tak obiektywizacja jakoś nie pasuje, lepiej brzmi ujednolicenie.Można przyjąć jakieś tam wartości, bo bez tego ciężko było to wszystko uporządkować, ale to według mnie wytwór kulturowy Można nie szkodzić, ale wiesz, zakładając, że Wszechświat to układ w jakiś tam sposób zamknięty, sprzątając pokój niszczymy odległe cywilizacje - entropia. To prawda, ale bez egoizmu też ciężko byłoby żyć. Uważam, że na drodze człowieka rozumnego, na pewnym etapie rozwoju kulturowego czy tam społecznego, musiała pojawić się religia, jednak nie uważam, żeby to był etap ostatni. Nadal nie znam odpowiedzi na dwie kwestie: 1. aktywność Boga w Starym i Nowym Testamencie, 2. nauczenie Kościoła o piątym przykazaniu a kapelani przy armii, która od jakichś 10 lat zabija ludzi w okupowanym kraju.
-
Ale gdybyś tak odłożył powiedzmy dyszkę miesięcznie? To po dziesięciu miesiącach masz proszę ja Ciebie stówkę, grosz do grosza i jest kokosza i z tą kokoszą do burdelu, a to już kwota, która pozwoli Ci ruchać, aż drzazgi będą szły. Jeszcze jest dodatkowy plus całej sytuacji, wyznaczasz sobie jakiś cel, w całym bezsensie życia, jakiś mały cel to już jest coś, a to chwile oczekiwania? Jak przed Wigilią Bożego Narodzenia! Co tam prezenty, zazwyczaj nie zachwycają albo wiadomo co się dostanie, a tu sytuacja z jednej strony podobna, ale zgoła inna, bo nie wiesz jeszcze jak to smakuje. Nawet jak nie jest to taki miód, jak to niektórzy piszą, to przez dziesięć miesięcy dodajesz jakiś mały cel do jakiegoś większego celu.
-
http://i.imgur.com/oyn10gr.png
-
Masked_Man, możliwe, że przejdzie, mi w sumie przeszło choć niektóre z moich nauczycielek, pewnie po 40-stce, to się na związek nawet nadają, dwie wiem, że rozwiedzone, no tylko te ich dzieci w wieku szkolnym...
-
Ja o tym marzyłem jak miałem 14 lat, zresztą najlepsze to mi się zawsze nauczycielki wydawały, potrafiły się z klasą ubrać, a nie tak jak koleżanki jakoś młodzieżowo i tandetnie i kilka miało mądre twarze, potrafiło zainteresować przedmiotem.
-
refren, Ale po co miałem Ci podawać przykłady z Twojego podwórka? Żebyś je przemilczała lub uparcie broniła jakichś poczynań, które są nie do obrony? To jest ciekawe. A skąd wiesz jaka jest wola Boga? Jakieś dowody? I ten Bóg to w Starym Testamencie jakoś całkiem inaczej się zachowywał niż w Nowym? Jak to jest? Poważnie pytam, nie kpię. Nie, moje założenie wygląda zupełnie inaczej, a mianowicie, że błędy instytucji, która mówi jak żyć, odwołuje się do absolutu (czyli z ziemskiej definicji bytu(?) nieomylnego), chce przenikać wszystkie dziedziny życia od narodzin, a nawet przed, aż po śmierć i dalej, mogą być tragiczniejsze niż pomyłka jakiejś tam instytucji, która np. mówi o dozwolonej prędkości na danych drogach. Zważywszy, że ta pierwsza nie chce podlegać jakiejkolwiek kontroli, wszak ma władzę daną od Najwyższego oraz w przeszłości się myliła i myli się teraz. A dogmat o nieomylności papieża to uchwalili, jak militarnie Państwo Kościelne nie istniało, no bo już ciężej było zrobić jakąś głupotę. Masz na myśli ten, do którego uczęszczasz? Bo to co w dekalogu nie jest dla Kościoła w Polsce wcale takie oczywiste lub jest oczywiste wybiórczo. Ale co ta obiektywizacja wniosła? Zatrzymała Tiso na Słowacji albo współpracę z Franco? Nie chodzi mi o te konkretne przykłady, tylko bardziej ogólnie. Teraz faktycznie Kościół się w miarę uspokoił, raczej wywołuje skandale obyczajowe i finansowe, jednak jakieś romanse z dyktaturami np. w Ameryce Południowej nie są mu obce. Czy do obiektywizacji systemu wartości potrzebny jest Bóg i religia? A ten ktoś to i tak się rzuci, nawet jak mu będą mówić i niekoniecznie muszą mu mówić, że Bóg tego nie chce, zwyczajnie - straż pożarna, potem leczenie. I jak ma się zachować jakiś mały wierny, który przy obiketywizacji, nauczaniu Kościoła, widzi, że z hierarchią coś jest nie tak, Kościół to tylko ludzie. Czy uważasz, że warto pozostawiać instytucję bez żadnej kontroli, zwłaszcza taką, która ma monopol na prawdę? Tego w ogóle nie rozumiem. Jak instytucja stworzona przez ludzi i dla ludzi może coś ułatwiać w kontaktach czy przeżywaniu absolutu? Na to nie ma dowodów. Ja myślę, że to powstało na bazie wierzeń ludów z tamtego rejonu świata, ot taka filozofia tylko odwołujące się do bytu(?) nadrzędnego. A że byli krnąbrni i uparci, bili się między sobą, to trzeba ich było czymś postraszyć, coś im obiecać, ot taki starożytny model zarządzania, żeby zamiast bić się między sobą, to bili innych, powiększali wspólnotę i jakoś ogólnie się uporządkowali, tylko do tego wszystkiego nie potrzebna jest ogólnie jak i dzisiaj religia, to jednak nie wyklucza, że można jej do tych celów użyć, ale wiesz, teraz meteorologia i fizyka wyżej stoją to trudniej straszyć. Na tym w zasadzie można by się skupić, a nie szukać dziury w całym czy to prawda czy nie (dla mnie to nie prawda o tych wszystkich kontaktach z Bogiem), istotniejsze jest jak ludy kształtowałt religię i odwrotnie, no bo Biblia, o czym wspominałem, to została ocenzurowana przez Konstantyna, a i to z pewnością nie dotrwało do naszych czasów w formie niezmienionej.
-
carlosbueno, czytałeś gdzieś może o tej demografii wojny?
-
Prawda jest taka, że oni tak jak kilka wieków temu kierują się zasadą TKM, doznali sporo upokorzeń w okresie kololnialnym, potem od Stanów i Izraela no i teraz mają parcie, by podbijać świat, a zawsze dobrze jest mieć jakieś centrum (religia), które te szerokie masy łączy no i wroga, w tym wypadku innowierce. Do tego dochodzi jeszcze demografia, znalazłem kiedyś takie ciekawe opracowanie, w którym autorzy wykazywali związek z dużą liczbą urodzeń, drugim, trzecim, czwartym synem, a podatnością na wywoływanie wojen (duża liczba mężczyzn bez pracy, bez spadku itd.). To oczywiście nie zawsze jest takie, że duża liczba urodzeń=wojna, terroryzm itd. no ale podawali jakieś tam przykłady, że może tak być. Powinnien być zarys na angielskiej wiki. A sam temat trochę śmieszny, no bo se możemy pogadać i tyle, www.alka. Jakbyśmy zrobili co najmniej dwójkę dzieci to by te nasze wpisy jakoś poważniej wyglądały. Wiem, że to żadnej statystyki nie tworzy, ale miałem w mojej zabitej wiosce sąsiada Araba przez płot kilka lat i sobie fajnie żyliśmy, a w rodzinie mam Turka z matki Niemki i ojca Turka, lubi się napić, a z jego kolegami, niemieckimi Turkami czy tam tureckimi Niemcami to byłem jak swój, jak odwiedzałem rodzinę w Niemczech.
-
<<<Organizacja konkursów-wasze pomysły!<<<
Hans odpowiedział(a) na khaleesi temat w Forum NERWICA.com
Próbowaliście znaczy. -
<<<Organizacja konkursów-wasze pomysły!<<<
Hans odpowiedział(a) na khaleesi temat w Forum NERWICA.com
Ja proponuję na największego/szą reigianta/kę, największego/szą antyislamistę/kę oraz nagrodę specjalną w kategorii Kalectwo "Za najdłuższego penisa". -
To może jeszcze z perełek: [videoyoutube=I1IJzJH9aYk][/videoyoutube]
-
To chyba chodzi o to, że Korwin mocno masakruje, a gdy ma dobry humor to tylko masakruje lewaka. [videoyoutube=fMW55a_nlE4][/videoyoutube]
-
Sto lat! Sto lat sku*****y! [videoyoutube=nOJShnvjYnY][/videoyoutube] -- 05 Nov 2013, 23:37 -- [videoyoutube=8nKgg2JsYvE][/videoyoutube]
-
To była bardziej analiza zagrożeń wynikających z wiary w instytucję, no bo skutki pomyłek policji czy sądów są często opłakane, a pomyłki instytucji, która mówi jak żyć, mogą prowadzić do tragiczniejszych sytuacji vide dżihad. No mówią o konieczności nawrócenia, ale czy do kościoła nie chodzą już nawróceni? Jak mam rozumieć to nawrócenie? Na katolicyzm czy na życie zgodne z przykazaniami? Tu należy postawić pytanie nie o sens, a o cel wiary, czy to chodzi o to, żeby poprzez szukanie Boga być lepszym człowiekiem? Czy może o to, żeby pobudować kościoły i pokazywać się tam raz w tygodniu? Jeśli już miałbym oceniać to z jednej strony to dobrze, że nie traktują wierni Kościoła jak wyroczni, a z drugiej źle. Dobrze, bo to mogłoby być niebezpieczne, zabija myślenie, a złe, bo wielu chodzi i zamiast szukać tej doskonałości, to idzie się pokazać, bierze komunię, a potem wychodzi i robi swoje, bo hulaj dusza, piekła nie ma. Wiadomo, że nikt nie jest i nie będzie doskonały, zresztą jak mawiał Dzierżyński "takich ludzi nam nie trzeba" , ale czy to wystarczające, żeby samodoskonalenia nie poszukiwać? O kaprysach Boga to niestety niewiele wiem, ale się gdzieś ta dyskusja rozmyła, bo mi chodziło o co innego. Chodziło mi o to, że chyba trochę się złośnica poskromiła, skoro linkuje Poppera, a to już droga (może trochę kręta) do tego, żeby przynajmniej niektórym nie zarzucać wiary w jakieś teorie, bo od jego wkładu trochę się w nauce zmieniło. Takie zarzuty nauka=wiara to można empirystom logicznym stawiać, bo odrzucali metafizykę, jednocześnie budując cały swój pogląd na założeniu metafizycznym.
-
Ustosunkowałaś się do mojego zarzutu o dogmatyzm, ale już nie o tym co było po Popperze nie przeczytam. Widocznie każdy porusza się na tym polu, na którym czuje się pewniej. Chyba od zawsze, bo na wiernych czyhają dwie pułapki - hipokryzji w przypadku nierespektowania oficjalnej linii Kościoła, np. popełniania tego samego grzechu ad mortem (lub do ślubu ), bo to nie jest droga do zbawienia, tylko pozycja "bo tak mi wygodnie" oraz pułapka ślepej wiary, czyli rygorystycznego przestrzegania wszystkiego, co wychodzi od Kościoła, a Kościół tworzą tylko ludzie, którzy jego nieomylność podważyli wielokrotnie.