Skocz do zawartości
Nerwica.com

czarna rzodkiew

Użytkownik
  • Postów

    1 175
  • Dołączył

Treść opublikowana przez czarna rzodkiew

  1. Polecam BIDET. U nas nie ma kultury podmywania się, tylko jest podcieranie do krwi.
  2. Po to, by sobie pograć. Zaprojektowałabym życie zupełnie inaczej, to nie mój twór. A w ogóle, to ile razy można się budzić w nocy, żeby nie oszaleć? Jak dla mnie 0, mam dość.
  3. Pierwsza emocja po przebudzeniu: nienawiść. A gdyby tak wyrwać sobie rzęsę po rzęsie, włos po włosie, walnąć się w ten pusty łeb? Co mi jest? Nie śmiej się nawet nad tym zastanawiać, bo ręce mnie świerzbią, a oczy wypalają dziury, gdziekolwiek nie spojrzę. Zaraz sobie przyłożę.
  4. Ciężko mi wstać, choć nie śpię już od kilku dobrych godzin, kiedy jeszcze ciemno było. Znów tylko obserwuję, jak mija mi dzień.
  5. Co za chujowizna. Ale bez obrażania niejako mniejsza.
  6. Wszystko mnie dołuje. Przebywanie tutaj również.
  7. Najpiękniejszy jest mój chłopak ze wszystkimi wadami, które ma w swoim mniemaniu. Żebym uznała kogoś innego za najpiękniejszego po samej buźce to za mało, to wręcz nic.
  8. W pracy od kolegów/koleżanek/szefów, od znajomych i nieznajomych, byłej terapeutki i rodziny, że jestem inteligentna, ale przy dłuższym poznaniu już występuje: dziwak, maruda, małomówna, "ty nigdy niczego nie chcesz", "jesteś dziwna", "wysysasz energię", "ciągle narzekasz", "ciągle się smucisz", "cicho mówisz", "nic nie mówisz".
  9. Od 2 tygodni notorycznie wybudzam się w nocy. Powrócił mi również bruksizm.
  10. Ale budzić się nie lubię.
  11. ChatGPT tak mnie widzi: Chciałabym mieć taki pokój. Może nie aż tak zagracony, chociaż śmietnik pasuje do mnie, straszny ze mnie zbieracz.
  12. Nie mam siły. Wkurzają mnie ludzie i ja sama, nie mogę na siebie patrzeć, na moją ludzką formę. Wczoraj na zajęciach grupowych cała uwaga została skierowana na mnie, wysłuchałam tych psychologicznych pierdoletów, ale z zaciśniętymi zębami, myślałam, że zaraz tam wyskoczę z okna. Po prostu nie mogę słuchać tych ludzi. Tych, tamtych, żadnych, ich wypowiedzi, rady, wszystko jest na jedno kopyto i ta fałszywa empatia, przecież ja to czuję, widzę te spojrzenia, widzę obrzydzenie w ich oczach. I tak w końcu wyszłam w połowie zajęć, nie mogłam już wytrzymać, trochę mi też to zasugerowano, czułam to niedopasowanie, jak zawsze czuję, to się nie zmieniło i nie zmieni. Zamknęłam się w łazience i chyba z 15 min tam płakałam. Musiałam odreagować, jakoś tak wszystko, co złe, mi się przypomniało i skumulowało w głowie. Nie lubię robić czegoś, czego nie chcę, nie lubię, jak mi się wmawia, co czuję, jak pierdolą, że "też coś tam" - wstaw w "coś tam" ich własną interpretację dlaczego czegoś nie robię/nie zachowuję się tak jak oni. Ich "powód" ma się nijak z moim. Zawsze. Ale im się tak wydaje, to pierdolą i nie dają sobie przerwać, że nie o to chodzi! Nigdy tam nie wrócę, tylko się przekonuję za każdym razem, że byłam, jestem i będę sama w swoim osamotnieniu.
  13. Raczej z Roksaną nie żyją długo i szczęśliwie.
×