Skocz do zawartości
Nerwica.com

czarna rzodkiew

Użytkownik
  • Postów

    1 175
  • Dołączył

Treść opublikowana przez czarna rzodkiew

  1. Polub, jesteś tylko człowiekiem, a nie robotem. Daj sobie odpocząć, kiedy ciało się domaga.
  2. czarna rzodkiew

    Nasze sny

    Jak przez mgłę, nie pamiętam. I znowu obudziłam się przed 7, a zasnęłam około 2.
  3. Rolki mnie wolały, to je wyciągnęłam z szafy. 30 km w dwie godziny.
  4. Herbatkę czarną z bergamotką
  5. czarna rzodkiew

    NOWE X czy Y

    Burza Bukiet czerwonych róż czy bukiet kwiatów polnych?
  6. czarna rzodkiew

    NOWE Skojarzenia

    Zarwane noce przez naukę
  7. czarna rzodkiew

    X czy Y?

    Medycyny ratunkowej Król Lew czy Pocahontas?
  8. Piwo Krakersy, paluszki czy herbatniki?
  9. czarna rzodkiew

    Czy masz?

    Tak Masz konto na LinkedIn?
  10. czarna rzodkiew

    NOWE Czy masz?

    Też Masz w pobliżu las?
  11. czarna rzodkiew

    Pytania TAK lub NIE

    Tak, wielu rzeczy, a najbardziej skrzywdzenia bliskich Masz ukryty talent?
  12. Każda, w której trzeba się odzywać Jaki kanał na YouTube najczęściej oglądasz?
  13. No ba, że niechciana ciąża Nie umieć tańczyć czy śpiewać?
  14. czarna rzodkiew

    zadajesz pytanie

    Nie Jakie są twoje ulubione słodycze?
  15. Źle mnie zrozumiałeś. Miłość nie wyleczy z depresji czy innych zaburzeń. Problemy magicznie nie znikają, ale na koniec dnia masz się do kogo przytulić, a to już wiele, to zawsze kolejny powód do wstawania rano.
  16. Na forum też się wspieramy... Na tyle, na ile możemy. Mam nadzieję, że wrócisz i usunięcie konta było pochopną decyzją.
  17. Wiem, jak trudno jest samemu stanąć na nogi, w takim stanie wręcz się nie chce, bo tak jak piszesz - po co? Dlatego, niech to kuriozalnie zabrzmi, ale idź do ludzi, potrzebujesz grupowej formy wsparcia. Dopingowalibyście się nawzajem, miałbyś też do kogo gębę otworzyć.
  18. To jednak jakieś marzenia masz i to nawet takie do spełnienia. Tutaj jest całkiem rozwinięta społeczność forumowa, więc kwestia czasu, jak pojawi się jakiś zlot. Masz na myśli Medikinet? Jeśli nie, to będziesz musiał z tym skończyć, bo się w końcu przejedziesz. Też miałam okres, w którym nadużywałam stymulantów, do tego stopnia, że zaczęłam je mieszać z innymi substancjami, żeby cokolwiek poczuć, co później bardzo źle się to dla mnie skończyło, dostałam zapaści oddechowej, a innym razem ocknęłam się już przy całej ekipie ratunkowej z policją na czele. Po wszystkich swoich ekscesach dziwię się, że dalej tu jestem, witałam się już parę razy z aniołkami, a te mnie odsyłały z powrotem. Widocznie to jeszcze nie ten czas, tak samo jak nie jest to jeszcze czas na Ciebie, coś Cię tchnęło, żeby tu napisać, żeby tu się pojawić, żeby dać znać o swojej obecności na świecie. A gdy będzie miało 40 lat, Ty będziesz miał 80. Przecież życie nie kończy się po 60-stce. Ani tym bardziej po 40-stce! W galerii niedaleko mojego domu jest masa darmowych zajęć dla emerytów, od tai-chi po bingo, i zawsze gdy jestem w galerii i przechodzę obok pomieszczeń z tymi zajęciami, to roi się tam od ludzi. Jeśli nie udało im się poznać nikogo wcześniej, to wciąż mają szansę i tam się m.in. poznają. Wyjdź w ogóle z tego myślenia, że jedyną słuszną drogą życiową jest udane dzieciństwo -> szkoła -> studia -> praca -> rodzina, dom, kredyt, a każdy odchył to już zmarnowane życie. Żyjesz z tym, co masz, i jak możesz. Nie wiesz co będzie jutro, za miesiąc, za rok, 5 lat. Każdy mały krok ma znaczenie. Nigdzie nie byłeś, bo... Niczego nie robiłeś, bo... Bo masz swoją historię, którą nam tu opowiedziałeś i którą możesz przekazać dalej. Nikt nie szuka trofea, którym będzie się szczycił (no chyba, że rajcują cię materialistyczne dziunie), tylko człowieka, któremu może zaufać. Co do reszty nie widzę za bardzo pola do skomentowania, widzę po postach, że jesteś zrezygnowany, co jest całkowicie naturalne. Myślę, że terapia AA mogłaby Ci pomóc, przemyśl to chociaż, tam są tacy ludzie jak Ty, którym łatwo w życiu nie było. Z autopsji jeszcze dodam, nie chcę rozpisywać szczegółów, bo nie jest to moja historia, ale znam kogoś, kto po utracie wszystkiego (mieszkanie, żona, dziecko) przez swoje uzależnienie, poszedł na taką terapię, poznał tam kobietę z podobnymi problemami i są ze sobą do dzisiaj, wolni od używek i problemów, z tego co mi wiadomo, więc nie trać nadziei.
  19. Dziękuję Ogółem dalej jaram, jak niemal codziennie, dalej piję, ale już nie w takiej częstotliwości, co kiedyś, mój organizm zaczął się buntować przeciwko autodestrukcji, którą to sobie serwuję od bardzo długiego czasu, kiedy straciłam nadzieję i w wyniku pewnych wydarzeń moja psychika szorowała na dnie. W końcu wszystko się zmieni, zmieni się moje otoczenie, mam nadzieję, że na lepsze, czuję to w środku i bardzo się cieszę. Nie mogę się doczekać nowego startu, wyrobienia sobie nowych, zdrowych nawyków i powrotu do utraconych pasji. Dzisiaj też jest nieźle, chociaż niewiele spałam, ale nadzieja mi daje kopa.
×