Skocz do zawartości
Nerwica.com

Doktor Indor

Użytkownik
  • Postów

    1 902
  • Dołączył

Treść opublikowana przez Doktor Indor

  1. Doktor Indor

    Samotność

    Jedno z okna by sfrunęło. Albo byłoby jak u moich sąsiadów. Para ze wschodu, nie wiem jakiej narodowości. Często się kłócili, czekałem z ciekawością aż jedno zabije drugie, ale chyba nie zabiło. Raz słyszę takie głośne huknięcie czymś głuchym, ryk „A CH…J!!!” i trzaśnięcie drzwiami. Był spokój do wieczora. Niestety w nocy okazało się, że jednak żadne żadnego nie zabiło, bo jak się grzmocili, to cały blok uczestniczył.
  2. Oka bym nie zmrużył. Wiem jak jest jak zarwę noc. Wezmę wenlę, to pośpię 2h i się budzę niewyspany. Nie wezmę, to śpię tyle ile organizm potrzebuje (czyli do momentu gdy chce mi się sikać).
  3. Doktor Indor

    Samotność

    Ok, tylko kamera w sypialni. Nie żeby podglądać te paskudne czynności o których wszyscy myślą, tylko jak wy się z waszymi charakterami pokłócicie, a pokłócicie się na pewno, to ja nie chcę tego przegapić Ten, jak ustaliliśmy w innym wątku, ma pędzel, który mu się ciora.
  4. Doktor Indor

    Samotność

    Kurde, to ja się może ubiorę.
  5. I tu wracamy do poruszanego już na forum tematu diety ketogenicznej. Ja na keto czuję się świetnie, węgli jem minimalne ilości, i zdecydowanie się nie głodzę.
  6. Ale mózg jest jeden i wszystko jest połączone. Miałem epizod brania seroxatu (paroksetyna), który bardzo źle na mnie działał, dlatego go zmieniłem (nie pamiętam już na co, ale w końcu doszedłem do wenli). Napiłem się na nim tylko raz. Po bardzo małej ilości alko urwał mi się film i podobno robiłem bardzo dziwne rzeczy (których nie pamiętam i może to lepiej).
  7. Ja miałem… hmm 22 lata temu? Coś takiego. Inna sprawa że na niej nie byłem.
  8. Przedwczoraj miałem taki wyrzut energii, stwierdziłem – oho, ketony Dziś kupiłem test i faktycznie, wywaliło prawie na maksa (tylko te testy są dla cukrzyków, więc „max” tam pewnie znaczy co innego niż u mnie). Średnio się wyspałem ale nie mam takich skoków i zjazdów cukrowych jak miałem, tylko stabilny poziom energii i motywacji, głód też odczuwam zupełnie inaczej (nie ssie mnie w żołądku tak jak ssało, po prostu czuję się głodny i jest to uczucie które może się utrzymywać godzinami, spokojnie do wytrzymania) choć jem teraz tylko 2x dziennie (a wcześniej minimum 3 posiłki + ciągłe kłapanie dziobem jakichś przekąsek). Znaczy jest dobrze.
  9. Nie widziałem foty z pociągu, mówię o tym z insta
  10. Czy ja wiem… Masz bardzo przyjemną mordkę wg mnie.
  11. To prawda. Zakończyłem już temat.
  12. Ja powiem więcej – w każdej relacji jesteśmy trochę inni i każda relacja wyzwala w nas inne cechy. Są dziewczyny, którym pisałbym romantyczne listy i takie, dla których szkoda byłoby mi strzępić pióra. Są takie, przed którymi mógłbym się otworzyć i pokazać swoje prawdziwe ja i takie, które zasługują jedynie na maski. Poza tym najlepszy dowcip psychologiczny to „przypadek”. „Przypadkiem poznaję samych alkoholików”, „przypadkiem poznaję same borderki”. Przypadek. Więc jeśli ktoś narzeka, że na świecie jest tylko jeden konkretny typ osób z płci przeciwnej, to zastanowiłbym się raczej, dlaczego to właśnie ten typ wokół tej osoby się kręci, a inny typ nie chce mieć z nim lub nią nic do czynienia. Problem jest zwykle nie tam, gdzie wolelibyśmy, żeby był. Ale ja się nie leczę u lekarza. Lekarz wypisuje mi recepty. Te same od lat. Te leki nie służą do leczenia, więc co ten lekarz miałby leczyć? Tak właśnie – pobieżny wywiad, którego clou jest „biorę te leki od lat, tylko musiałem zmienić lekarza”. Jeśli klient* chce z tej intuicji skorzystać. Ja nie chcę, mam dobrze dobrane leki. [ciach] * unikam określenia „pacjent”, bo jest stygmatyzujące. Nie uważam się za pacjenta i nie wychodzę z tej pozycji w relacji z lekarzem.
  13. Duży jest Taka natura relacji rodzic-dziecko. Dziecko nie jest dzieckiem wiecznie – w końcu powinno zostać samodzielnym dorosłym.
  14. Odpisałem na offtop w indyczniku. Natomiast rozmowa o tym, czy lek uzależnia, czy nie (czyli to, co się ciągnęło przez ostatnią stronę lub dwie), IMO należy do tego wątku.
  15. Zależy. W moim przypadku wybór odpowiedniego leku, a nie lekarza, to podstawa. Jesteś lekarzem? Z mojej perspektywy lekarz ma mi wypisać leki i tyle, i odpowiadać na wątpliwości jeśli je mam w początkowym stadium brania. Racja, dlatego przenoszę dyskusję do indycznika. Z drugiej strony ten temat ma 1159 stron, myślę że nie da się o leku napisać postów na 1159 stron. Skąd wiesz? Przecież nie jesteś tu moderatorem.
  16. Doktor Indor

    Nasze sny

    Wyobraziłem sobie, co musieli robić. Pizzę z ananasem jedli, jak nic.
  17. Tym bardziej że mam wrażenie, że nie masz pojęcia, czym jest uzależnienie i czym różni się od zwykłej potrzeby i zależności od czegoś (np. od powietrza, wody, jedzenia). Wiem.
  18. Ten? „Z własnego doświadczenia i po uświadomieniu mi, przez osoby leczące uzależnienia, jestem zdania, że uzależniają psychicznie i wcale nie tak rzadko również fizycznie. ” Z tego nic nie wynika. Jeśli miałbym się odnieść do słów lekarza (jeśli w ogóle mówimy o lekarzu, bo to też nie jest napisane wprost), to musiałbym je przeczytać słowo w słowo, w szerszym kontekście, a nie bawić się w domysły i w głuchy telefon. Natomiast, tak jak mówię, nie mam potrzeby niczego nikomu udowadniać.
  19. Zawsze tak mam, gdy zaczyna być zbyt dobrze. Zawsze się zastanawiam, kiedy i z której strony zło πerdolnie znienacka.
  20. Ja nie wiem: 1. Co to był za lekarz 2. Co dokładnie powiedział 3. W jakim to było kontekście Mogę najwyżej wiedzieć, co zrozumiał i napisał brum.brum, ale tego też nie wiem, bo nie widziałem posta, w którym pisałby, że lekarz mu powiedział, że SSRI uzależniają (nie czytam całego forum, post nie rzucił mi się w oczy).
  21. Zależy od wielu rzeczy. Ale jeśli nic się nie zmieniło w sytuacji, która wyzwala objawy, to nie ma powodu, żeby te objawy nie wróciły, gdy lek, który maskuje te objawy, przestanie działać. Jeśli się zmieniło to oczywiście może nie wrócić, np. niektórzy biorą takie leki tylko przez jakiś czas, żeby przetrwać jakiś trudny okres w życiu. Ta, święty lekarz… jakbym się słuchał lekarza to byłbym teraz uzależniony od benzo i ważyłbym pewnie 140 kg. Ja nie współpracuję z lekarzem, ja chodzę do lekarza (wirtualnie – teleporady) po recepty. Ale też zależy, o jakim zaburzeniu mówimy. Tak, dlatego nawet mi się tego komentować nie chce. Wyleczyłem się już z prób udowadniania innym, że się mylą, mylą pojęcia i nie wiedzą, o czym mówią. Nie mój problem. To jak rozmowa z audiofilem. On wierzy w swoje i koniec. Mówisz mu, że jak skopiujesz plik, jeden do jednego, to nie słychać różnicy. „A ja słyszę”. I taka to jest gra jak z gołębiem w szachy.
×