-
Postów
1 902 -
Dołączył
Treść opublikowana przez Doktor Indor
-
To tak nie działa.
-
A ty adwokat czy sekretarka?
-
Ale w sensie że co? Co można lubić z cyckami?
-
To swoimi słowami.
-
@shadow_no chodź bo gadają o cyckach a ty lubisz gadać o cyckach
-
No ale nie wiem o co chodziło to jak mam się do tego odnieść?
-
Możesz. Jeśli było na priv, wklej na priv. Jeśli na forum, to możesz na forum. Gorzej że zwykle chyba mają autyzm
-
Chodźcie do indycznika dzieciaczki, stary indor przygarnie, i herbatki ciepłej da.
-
Których słów?
-
Tu jeszcze dodam – społeczne oczekiwania wobec mężczyzn i kobiet to jedno, ale niektórzy mówią że „prawdziwy mężczyzna” to czy sro, czy „prawdziwa kobieta” sro czy tamto. A ja uważam że nie. Jak mi ktoś mówi, że „prawdziwy mężczyzna nie założyłby różowej koszulki” to już wiem, że mam do czynienia z debilem. Prawdziwy mężczyzna założy to, co mu się podoba, i nie będzie szukał potwierdzenia swojej męskości u innych. Jeśli podoba mu się spódniczka to niech chodzi w spódniczce – dalej jest facetem, tylko że w spódniczce. Nie wiesz jak cię widzę
-
Możliwe. Dla mnie ten temat jest zupełnie obcy. Doświadczenia Nie, jeśli nie zarywa do wszystkich jego kumpli. No i pytanie czy jako pasażerka czy jako kierująca. Te motocyklistki, które poznałem, miały coś nie tak z garem. Wszystkie, co do jednej. A plecaczki to spoko, normalna sprawa – on prowadzi, ona jeździ z nim i nie ogląda się na jego kumpli.
-
A ja nie wiem czy to jest o tobie, nie widziałem jak się zachowujesz na żywo np. na zlocie motocyklowym.
-
To chyba kwestia indywidualnej osoby – tego jaka jest. W to że ktoś się „dał sfeminizować” ciężko mi uwierzyć – jeśli nie było w nim tego pierwiastka wcześniej to się nie da wcisnąć w ramy femboya. Może po prostu kiedyś byli dziewczęcy chłopcy, a teraz są oni femboyami – czyli jest to nazwa na zjawisko, które istniało od dawna. Ogólnie to nie mój świat. Natomiast mam problem z mówieniem „ona” do kogoś, kogo odbieram jako „on”, i odwrotnie. Wywołuje to we mnie dyskomfort i staram się raczej nie otaczać ludźmi, którzy wywołują we mnie dyskomfort. Ale to chyba nie femboy? Femboy jest deliaktny, dziewczęcy, może nawet można go pomylić z dziewczyną, ale jeśli nie jest trans, to nadal jest to „on”, nie? Jako osoba, która śmiga na moto od kilkunastu lat – jak laska leci na motocykle i motocyklistów to jest to dla mnie duży nazwijmy to „red flag”. Generalnie, z doświadczenia, nie są to feminoosoby, które chciałbym poznawać jakoś bliżej (a wprost przeciwnie). Do tego w środowisku motocyklistów często kręcą się takie spragnione męskiego kontaktu atencjuszki, ja to nazywam „puchar przechodni od spodni do spodni”. Niektóre dziewczyny też są ładne jedynie w kasku z przyciemnianą szybką
-
Nawet gorzej, bo dzieci przynajmniej można biciem nauczyć posłuszeństwa, a tobie już nic nie pomoże Ale ja nadal nie wiem o co pytasz O moją opinię jako ludzi? Nie znam żadnego femboya osobiście (w sumie nieosobiście też nie). Ja Bo jesteś dostępny. Jakbyś nie był, to byś wpadł. To tak działa
-
Ale w sensie jak to opinia? Racja, to nie to samo.
-
No jak co – łączą zalety obu światów!
-
Noo, shad przywiązany pasami do leżanki w zamczysku, w którym panuje półmrok, i dzika lisiczka nabierająca coś do strzykawki z uśmiechem szaleńca…
-
Tylko dieta.
-
No to jest ewenement, bo u nas czegoś takiego nie ma. Normalni ludzie. Nie znaczy że sztywni (choć tacy też są), ale po prostu normalni. A też korpo. Raz w poprzedniej firmie było gów… tzn. masa kałowa rozmazana na ścianie, ale to jak callcenter się pojawiło. Do dziś zastanawiam się czy ktoś to zrobił palcem czy papierem, a jeśli palcem to czy potem oblizał, a jeśli oblizał to czy zagulgotał jak indyk.
-
Jest femcel. Nie zawsze da się ten problem rozwiązać. Ale to nie chodzi o to żeby płacić za dziwkę, przepraszam, pracownicę seksualną. Nigdzie tak nie napisałem. Pytanie ile członków może mieć członkini… Haha, a kto nie wpadł
-
No to właśnie mówię że baaardzo dawno się z czymś takim nie spotkałem.
-
Kurde no, podobny ciałkiem całkiem.
-
Dziewice z własnego wyboru czy z wyboru mężczyzn? Bo to o to się rozchodzi. Choć myślę, że są i z wyboru mężczyzn. Wyjątkowo brzydkie, grube, zdeformowane, lub po prostu z tak paskudnym charakterem, że nikt nie wytrzyma z nimi tak długo, żeby doszło do konsumpcji relacji. Ale jest też druga strona medalu – gdy jesteś atrakcyjną laską, to ciężko jest mieć prawdziwych znajomych płci męskiej, bo musisz wiecznie uważać, czy ktoś nie próbuje tobą manipulować, żeby cię przelecieć. I ty myślisz, że on serio daje ci atencję, uwagę, sympatię, bo cię lubi, a tu zonk, po prostu chce dorobić sobie kluczyk do twojego zameczka. Facetom jest jednak łatwiej o szczere i prawdziwe koleżanki. A to też jest ważne.
-
No bo niestety to jest dla nas naturalne. Przez tysiące lat żyliśmy w plemionach. Kochani, ja was błagam, jeśli jest jakaś drama to piszcie od początku do końca i wprost, bo tłum jest żądny szczegółów a tak pozostaje jedynie sfrustrowany niedopowiedzeniami