-
Postów
1 846 -
Dołączył
Treść opublikowana przez Doktor Indor
-
Wypraszam sobie, ja jestem bardziej.
-
Ja jestem śmiertelnie poważny. A co się w tamtej zejsrało? Może da się naprawić?
-
Może. Nie mam dzieci a szkołę przetrwałem już dawno. Creepy. Ja mu niewiele mogę powiedzieć bo nie daje mi dojść… do słowa. Dobrze tatusiu. Patrzcie państwo, towarzystwo księżniczce nie pasuje No no, ą ę Godlewskie lepsze
-
Jeśli opowiadał po angielsku… Ja już nie pamiętam co miałem na maturze Przynajmniej im głupie pomysły do głowy nie przychodzą
-
Wow, no to dobrze. Ja też pamiętam jednego nauczyciela. Co roku do niego dzwonię z życzeniami na święta. Kiedyś nie odbierze…
-
Kto ci kazał czytać? Chongyun? Do metaforycznych. Ach te ptaszory, przewrotne takie…
-
A tutaj, drogie dzieci, możemy zaobserwować efekt Dunninga-Krugera w praktyce… No w zasadzie jakbym pisał tylko do Chongyuna to pisałbym na priv.
-
Oj no, bo zrobi się gejowo
-
Tak będzie: – Halo, shad? Dużo dla mnie znaczysz – Czy ciebie indor pokręciło już zupełnie? Piłeś coś dziś? Karetkę wzywać?
-
Czyli jak nie będzie pryszczy to pochodzenie tego mleka stanie się jasne…
-
A takie o: https://allegro.pl/oferta/sniegowce-buty-zimowe-trzewiki-ocieplane-bieznik-lekkie-cieple-wojtylko-45-17873399282 Jeszcze o tych myślałem: https://allegro.pl/oferta/meskie-buty-zimowe-ocieplane-sniegowce-bardzo-cieple-do-pracy-17959639799 https://allegro.pl/oferta/sniegowce-meskie-heyo-buty-turystyczne-zimowe-pikowane-lekkie-45-18150570075
-
Otóż to
-
Wiem, pisałem do Chongyuna. Słowa „szwa” lub „schwa” nie używa się w pracy ani w memach. Chyba że jesteś językoznawcą i zajmujesz się fonetyką lub fonologią. Chodzi po prostu o rodzaj samogłoski („ə”). Zobacz np. jak się fonetycznie pisze „about”: „əˈbout”. To „ə” to właśnie głoska „szwa”. Hymel Jadwiga, Lipinki Łużyckie… BTW, angielska wymowa jest fajna. Weźmy np. słowo „ghoti”. Jak je przeczytać? – gh, wymawiane f jak w „enough” (ɪˈnʌf), – o, wymawiane ɪ jak w „women” (ˈwɪmɪn), – ti, wymawiane ʃ jak w „nation” (ˈneɪʃən). Zatem „ghoti” można przetranskrybować fonetycznie: fɪʃ. Zupełnie jak „fish”. Intuicyjne, prawda…
-
Z tej okazji w końcu, po tygodniu dwucyfrowych mrozów, kupiłem sobie zimowe buty. Czyli mam już dwie pary butów. To aż cztery buty. Znaczy jeszcze nie mam, ale jak wyślą to będę miał. Torebkę mam jedną. Od 4 lat (odkąd właścicielka torebki zmarła) próbuję sprzedać, bo nie będę przecież jak tinky winky z torebką chodził, ale nikt nie chce kupić. A perfumy może potem sfocę.
-
Biedna lodówka Propsy, mało ludzi, którzy znają angielski, wie co to jest szwa. Jak byłem mały, kojarzył mi się z himem (.sys) Jak byłem starszy, kojarzył mi się z hymen.
-
Dziwne, ja trzymam wszystkie w jednym wiaderku. Wiesz jaka oszczędność miejsca?
-
Jak karuzela.
-
Tak, np. rude będzie, facet całe życie myślał że to dlatego że mało bzykał i zardzewiałym pędzlem ten piękny obraz namalował, aż ktoś go uświadomi. Zobacz tu: https://szukajradcy.pl/news/szokujace-przepisy-placisz-alimenty-na-cudze-dziecko Nie ciągnij już (tego tematu).
-
Nie, ja piję tylko do lustra. To masz jeszcze parurę do kompletu. Dalilo błagam cię. Myślę, że w przypadku takich zaburzeń, jak twoje, ciężko jest znaleźć jeden konkretny powód. Wszystko dołożyło swoją cegiełkę. Obrzydliwe babska ograniczały ci spokojne zrealizowanie tak naprawdę podstawowej potrzeby i stąd dodatkowa cegiełka do twojego ogródka. E tam. To z buta trzeba wejść na dzień dobry, bo cię zakrzyczą. Małżonek decyduje o dziecku tak samo jak ty, więc może mu zrobić test… teoretycznie. Bo praktycznie to ojcowie są traktowani w instytucjach jak rodzice drugiej kategorii. Nie wiem czy nie ma prawa. Aż tak się nie zagłębiałem. Ale pewnie jest. Tylko masz na to jakiś konkretny czas. Czas minie i pozamiatane, jesteś szczęśliwym tatełem.
-
Tak, Dalilko. RiGCz to moja choroba. Jest szansa na zarażenie. Czy ty masz jakieś zainteresowania oprócz facetów? Pozwać cywilnie to można każdego o wszystko. Ja mogę cię pozwać za to, że naplułaś mi do zupy. A czy to będzie do obrony przed sądem, to jest zupełnie inna sprawa. Faceci płacą na nieswoje dzieci, bo przegapili termin na zrzeczenie się ojcostwa, a dziecko w małżeństwie jest w domyśle męża, i nic nie można z tym zrobić, bo sąd kieruje się dobrem małoletniego. Bez zaufania to tak trochę trudno związek zbudować.
-
Tak. A rozum i godność razem dają rigcz. Może… To by wcześnie musiał.
-
Bra-vo! No to u mnie wystarczy łazienka, do której mam swobodny dostęp i wiem, że nikt mi się nie będzie dobijał. Nie musi być w domu. Ty się zapytaj @shadow_no czy on w ogóle chce żebyś tak się chwaliła znajomością z nim A to, o czym mówisz, nazywa się parurozą: https://pl.wikipedia.org/wiki/Paruroza Nie mylić z paruzją bo to trochę coś innego. No i w ten właśnie sposób zdrowemu dziecku funduje się traumę (bo to JEST trauma). Te bydlaki powinny siedzieć wszystkie. Protip: Jak wrzucisz do wanny toster, to nie musisz już dolewać ciepłej. Jednego znałem co się podtopił swoimi rzygami. Trochę się niedotlenił wtedy, pan warzywko. O, nie wiedziałem, dziękuję za zwrócenie uwagi
-
No można mieć niższy lub wyższy, ale aż tak? To musi być zaburzenie. DID to wiadomo, od traumy. Jeśli faktycznie ma, bo cholera wie czy to, co ludzie piszą w internetach dla atencji, jest prawdą. Dziś każdy, kto się czasem czuje nieswojo, „ma DID”. A te inne zaburzenia to ciekawe z czego się wzięły. Rozumu XD
-
Kumam. No ale jak łazienka jest to chyba łatwiej zdążyć? I się uspokaja? Czy się nigdy nie uspokaja? No właśnie… I problem z moim leczeniem polega na tym, że ja się nigdy nie bałem żadnej z tych rzeczy. Terapeuci długo próbowali kombinować w temacie strachu, że się pardon my french zanieczyszczę. A to nie to. To nie jest lęk przed tym. To nie jest lęk przed tym, że nie zdążę do łazienki. M.in. dlatego dawno już doszedłem do wniosku, że u mnie diagnoza nerwicy lękowej była zupełnie błędna. Tam jest coś innego nasrane w bani, coś w okolicach PTSD. Objawy na pierwszy rzut oka podobne, ale jednak… to nie to.