Skocz do zawartości
Nerwica.com

Doktor Indor

Użytkownik
  • Postów

    1 103
  • Dołączył

Treść opublikowana przez Doktor Indor

  1. Doktor Indor

    Aliexpress

    Ja z tele mam tylko L-kę Canona 70-200 f/4.0, i zabytkowego Taira 3S (300 mm f/4.5) Przydałoby się coś jaśniejszego, ale z drugiej strony… faza na fotografię już mi chyba przeszła, teraz głównie filmuję, i głównie w makro, a do tego mam Canona 60 mm f/2.8. Bardzo fajne szkiełko.
  2. Doktor Indor

    Aliexpress

    I do tego f/2.8, i makro, no no Jesteś zadowolona z zakupu?
  3. Ani ty, ani Mic, nie jesteście socjopatami, co widać w tym, jak angażujesz się w wolontariat i w tym, jak oboje rzuciliście się bronić uciśnionego Purpurowego. Socjopata miałby to w swojej socjopatycznej kloace.
  4. Doktor Indor

    Aliexpress

    Jakie szkiełko kupiłaś i za ile?
  5. Daleko ci do socjopaty. Świat zaczyna się na dupie i na dupie się kończy. To uniwersalna prawda życia.
  6. Jak zaczynałem to było 70 zł, jak kończyłem to było 140 zł. Natomiast każdy przypadek jest inny. To, że mi się nie udało pomóc, może oznaczać albo to, że jestem przypadkiem beznadziejnym i nierokującym poprawy, albo to, że trafiałem na niekompetentnych oszustów. Albo i to i to. Ale teraz to już bez znaczenia. To, co chcę powiedzieć to to, żebyś się nie zrażał. Z własnego doświadczenia absolutnie nie mogę polecić terapii, bo ja się zawiodłem, ale to nie znaczy, że nie ma osób, którym realnie pomaga. Są, i jest ich sporo.
  7. Wcale. Korzystałem 18 lat prywatnie, wydałem kupę kasy bez żadnych efektów.
  8. Cudnie. Praca, potem relaksik w indyczniku.
  9. Wkładasz mi do ust słowa, których nie wypowiedziałem. Przeczytaj mojego posta jeszcze raz, tym razem ze zrozumieniem. Jak nie pomoże, to czytaj do skutku. Gorzej, że mniemam, że skoro studiowałeś filozofię, to pojęcie sofizmatu rozszerzenia nie jest ci obce, więc podejrzewam, że robisz to celowo.
  10. Robisz jakieś założenia na temat tego, w jakiej rodzinie (m.in.) ja się urodziłem, choć nie masz o tym żadnego pojęcia. Problem polega na tym, że tak. Jest to finansowane z podatków, które są mi zabierane. Ja nie dostaję 800+, zapomóg, dodatków, socjalu. Ja to finansuję swoją pracą. Przy czym, żeby było jasne, nie mam nic przeciwko mądremu zarządzaniu pieniędzmi zabranymi pod postacią podatków. Drogi są potrzebne, infrastruktura też. Zapomogi dla tych, którzy naprawdę tego potrzebują (w odróżnieniu od socjalu dla leni i nierobów) też. Na los człowieka ma wpływ wiele rzeczy – urodzenie oczywiście też. Ale nie zgadzam się na promowanie biernej postawy, „bo mi się w życiu tak ułożyło”.
  11. Ja mam do siebie dystans, ale zaczynasz trochę przesadzać. Proszę, żebyś powstrzymał się od takich uwag. No nie spodziewałem się innej odpowiedzi, prawdę mówiąc. Jeśli sama nie poświęcasz swojego czasu na wolontariat, to nie wiem, jakim prawem oczekujesz, że inni będą to robili. A jeśli poświęcasz, to tym lepiej. Ale jakim sprostowaniem? Wklejasz jakiś komentarz od jakiejś anonimowej osoby. Co tu prostować?
  12. No wreszcie Skoro cytowałem komentarz to wydawało mi się oczywiste, że odnoszę się do komentarza. Odnoszę się do tego, co cytuję.
  13. Być może – a być może wprost przeciwnie, bo osoba, która nie zarabia, również nie będzie miała pieniędzy na to, żeby być najlepszą wersją siebie (również profesjonalnie). Ale to można sobie tak gdybać. Po prostu moim zdaniem każdy powinien decydować za siebie, ile i czy cokolwiek chce dać od siebie szeroko rozumianemu społeczeństwu, albo nawet poszczególnym ludziom. A co ty dajesz społeczeństwu lub ludziom?
  14. Ja jestem królem memów Ale pytałem o twój komentarz, a nie o mema, po prostu.
  15. No ja się odnosiłem do tekstu a nie do osoby ze zdjęcia, której nawet nie kojarzyłem, zanim nie napisałaś, że to Paris (i nadal jej nie kojarzę jakoś mocno, wiem jedynie że istnieje).
  16. No technicznie rzecz biorąc nie jest nakazem. Nakazem jest słowo „musi”. „Powinien” jest oczekiwaniem. Tak czy inaczej, oczekujesz, że ktoś (obcy) podejmie (własnym kosztem) takie decyzje, które są zgodne z twoją moralnością – czy tak?
  17. „Bo to sama prawda ” nie brzmi jak dżołk Niestety spotykałem w życiu trochę materialistek, więc takie kobiety istnieją naprawdę.
  18. Oczywiście że nakazujesz, konkretnie tymi słowami: „Możliwe że duża część aktywności powinni robić charytatywnie nawet” A teraz będziesz na siłę udowadniać, że w sumie to nie to miałaś na myśli Każdy pracuje dla kasy. Po to chodzimy do pracy. Jeśli możemy przy okazji zrobić coś dobrego lub sprawiającego przyjemność, to super. BTW, ja popieram – jeśli ktoś jest świetnym specjalistą, kształci się w swoim zawodzie po to, żeby pomagać ludziom, to te pieniądze należą mu się jak psu buda. No był, tylko co z tego? Judym podjął swoją decyzję i zmierzył się z jej konsekwencjami (m.in. utrata miłości). Tego typu decyzje każdy powinien podejmować sam.
  19. To się tylko spalisz, poświęcisz, i nic z tego nie będzie. Musisz zarabiać. Po to chodzisz do pracy. Klientów są dziesiątki, a ty jesteś jedna. Zdecydowanie jestem przeciwko temu, żeby mówić innym, co ktoś powinien robić charytatywnie. Jak masz w sobie taką chęć pomagania, to zostań psychoterapeutą i pomagaj za darmo – cel szczytny. Ale nie możesz tego nakazywać innym. Tak, i jest to jego dobra wola. Nikt nie może tego od niego wymagać. Strażak i lekarz ratuje życie. Każdy ma obowiązek (prawny) pomóc człowiekowi, gdy jego życie jest zagrożone – specjalista zrobi to lepiej, ale jeśli ty nie pomożesz, to też możesz potencjalnie dostać zarzuty (przy czym samo wezwanie fachowej pomocy to też jest pomoc). Każdy specjalista sam wyznacza granice swojego poświęcenia – i pewnie niejeden psycholog np. zostanie dłużej z klientem, gdy ten ma kryzys na terapii. Nie wypuści go w stanie zagrażającym życiu. Ale pieniądze muszą być. Inaczej jest to wolontariat a nie praca – i są osoby, które wolontariat wykonują, ale z własnej woli i tylko gdy ich na to stać (bo wtedy nie zarabiają).
  20. Poczytaj posty Purpurowego. Nie z uwagi na treść, tylko na formę. Uważasz, że on nie będzie w stanie napisać CV? Zupełnie inna sprawa, że nie w każdej pracy CV jest potrzebne. A jeśli pojawi się tu konkretne pytanie, jak napisać CV, co zawrzeć, ewentualnie prośba o to, żeby ktoś zerknął i powiedział, co poprawić, to będę pierwszym, który w tym pomoże. Moim zdaniem tu trzeba po prostu zacisnąć zęby, spiąć dupę i iść do roboty, a nie chodzić po doradcach, psychologach i rozwodzić się nad tym, jak to jest źle. Doradca może być potrzebny komuś nieogarniętemu. On wbrew pozorom jest ogarnięty.
  21. Purpurowy dostał tu już masę emocjonalnego wsparcia. Ludzie się spalali, żeby podejść empatycznie. Nic to nie dało – i moim zdaniem w tym przypadku nic to nie da. To jest ten drugi przypadek, który musi zobaczyć, że faktycznie życie nie daje mu taryfy ulgowej i są tylko dwie drogi, z czego jedna w końcu doprowadzi do cmentarza (i tak, już widzę, jak odpowiada „super, byle szybciej”, po to, żeby znów dostać atencję i głaskanie po główce). Przy czym jeśli „empaci” (w cudzysłowie, bo z prawdziwą empatią to nie ma wg mnie nic wspólnego) chcą dalej głaskać po główce, to niech głaszczą. Nic mi do tego. Mam w sobie na tyle kultury, żeby nie pisać im, żeby „zawarli dzioby”.
  22. No to powiedz – jak chciałbyś pomóc Purpurowemu? Kupisz mu jedzenie, dasz palnik do ogrzewania i butlę z gazem (i będziesz przynosił nową, jak się skończy)? Może pomożesz mu napisać CV i znaleźć pracę? Ale czy to jest konieczne? On nie jest głupi. Intelektualnie spokojnie ogarnie znalezienie pracy. Nic nie zabrakło. Po prostu to on, a nie samozwańczy (i na dłuższą metę szkodliwi) obrońcy, był adresatem tego, co mówiłem. Nie widzę też powodu, dla którego miałbym cokolwiek tłumaczyć ludziom, którzy wcięli się w temat po to, żeby poczuć się lepiej, że bronią biednego, niesprawiedliwie ocenianego, uciśnionego. Każdy jest inny i reaguje inaczej, to akurat jest oczywiste. Natomiast też każdy jest kowalem swojego losu. Tak samo uważam. Tam, gdzie stwierdziłem, że warto dać konkretne rady (odnośnie znalezienia normalniejszych znajomych), tam je dałem. To kolejny ważny temat i również coś, czego nikt mnie nie nauczył – sam musiałem sobie do tych wniosków dojść, gdy musiałem pożyczać od kolegi 50 zł, żeby mieć na jedzenie. Gorzej, że on nie chce. A nie chce, bo zawsze znajdzie się ktoś, kto przyjmie, pogłaszcze po główce, zlituje się, i coś da.
×