Skocz do zawartości
Nerwica.com

Doktor Indor

Użytkownik
  • Postów

    1 103
  • Dołączył

Treść opublikowana przez Doktor Indor

  1. Forum „forumem”, ale IMO to jest kłamstwo powtarzane i wmawiane nam od dziecka. Ludzie nie są równi. Mają (a przynajmniej powinni mieć) równe prawa, ale nie byli, nie są, ani nie będą równi. W temacie – kalendarze adwentowe i kawa.
  2. A truskawki z cukrem? Ja lubię truskawki z cukrem… Uwaga, suchar, zapraszam do konsumpcji płynu: Jest pole truskawek a obok niego zakład psychiatryczny. Pewnego dnia pole to było nawożone przez traktorzystę. Z zakładu wychodzi mały chłopczyk i podchodzi do tego traktorzysty i się pyta: - Dzieeń dobry Przepraszam, a co pan robi? - Widzisz synu ja nawożę truskawki. - Aha dziękuję - i poszedł. Chwilę potem ten sam chłopczyk podszedł do tego samego traktorzysty z pytaniem: - Przepraszam, a co pan robi? - Nawożę truskawki. - Aha dziękuję - i poszedł. I tak 10 razy. Za 11 pytaniem, gdy ten sam chłopczyk podchodzi do tego samego już wk… traktorzysty z pytaniem: - Przepraszam, a co pan robi... Traktorzysta odpowiada: - Posypuję truskawki gównem. Rozumiesz? GÓWNEM! A na to chłopczyk: - Aha, gównem je pan posypuje, no my posypujemy cukrem, ale my jesteśmy pop…doleni.
  3. Czekam na pociąg, który nigdy nie nadjedzie, bo już dawno odjechał.
  4. O ile nie stanie się coś bardzo, bardzo, ekstremalnie bardzo złego, to raczej będzie u mnie po prostu stabilnie – leki działają, a jak nie do końca działają to mam swoje sposoby radzenia sobie. Nie jest super, ale jakoś funkcjonuję. Poza tym raczej nie ma takiej opcji, że mi się posypie psychika tak bardzo, że nie będę w stanie pracować zdalnie. Nigdy nie miałem np. stanów psychotycznych, a coś podobnego do depresji tylko raz (przez źle dobrane leki).
  5. Przerósł mnie tamten wątek mentalnie. Są ci gorsi i lepsi. I jestem ja, ten normalny
  6. Efectin 75 mg. Ta, prawie 20 lat zmarnowanych na w sumie 5 różnych terapii, gdzie każdy terapeuta pod koniec poddawał się twierdząc, że nie potrafi mi pomóc. Dla mnie było. Ale to kwestia indywidualna. Są ludzie, którym pomagają leki, które mi nie pomagają, i na odwrót. Trzeba próbować i znaleźć taki, na którym jest na tyle OK, że można na nim zostać.
  7. Weź, mi gorąco było w samej bluzie Ptaszyska tak mają – pióra, te sprawy
  8. Hmm, pytanie o wieczna zmianę lekarzy już padło (od jednego z lekarzy w tej klinice), i powiedziałem to samo co tutaj – po prostu zapisuję się do osoby z najbliższym terminem. Zresztą oni się powtarzają, bo tam pracuje ich niewielu. Tak, może być, że mi się psychika posypie całkowicie (jak każdemu), ale historia leczenia jest w tej przychodni (dzwonię zawsze tam, bo oni mają umowę z medicover, a tam mam pakiet). No i cała historia choroby to jest najwyżej „rozmawiałem z pacjentem 5 minut, wypisałem leki, nic się nie zmieniło – nic nowego, wszystko po staremu”.
  9. Spoko. Ja tej dyskusji nie czytałem.
  10. To ja mam zupełnie inaczej. Tylko teleporady, i zawsze zapisuję się do tego lekarza w przychodni, który ma najbliższy termin, bo w sumie nie potrzebuję nic innego, niż wypisania recepty na kolejne miesiące, a do tego nie muszę się pokazywać, ani tym bardziej tworzyć jakiejś więzi z konkretnym lekarzem.
  11. Z kim z nami? Ja i Catriona? Ja i Mic? Mic i Catriona? Wszyscy powyżsi?
  12. Już poprawiam: Mic, nie bierz wszystkiego do siebie, bo nie wszystko dotyczy ciebie.
  13. Nigdy tak nie miałem. Do tej pory zawsze jak widziałem albo słyszałem jakieś dziwne rzeczy to okazywało się, że one faktycznie tam były (np. jakieś błyski widziane kątem oka – i faktycznie coś co jakiś czas błyskało, jakieś dziwne dźwięki – i faktycznie coś te dźwięki wydawało). Moje zmysły nigdy mnie nie oszukały (pomijając normalne iluzje wzrokowe lub słuchowe). A bywało dziwnie, raz np. spałem u kogoś i już zasypiając słyszałem zgniatanie butelki, choć nikt butelki nie zgniatał (i nikogo innego w ogóle nie było w tym pokoju). Co się okazało, wąż wydostał się z pojemnika na węża i zgniatał butelkę, jak to dusiciel.
  14. Doktor Indor

    zadajesz pytanie

    Jeszcze nikomu nie udało mi się go dziś zepsuć, więc chyba tak. A ty?
  15. Jeśli chodzi o to, o co myślę, że chodzi (napisałem na dc), to weź popcorn i dla mnie A Mic niech nie bierze wszystkiego tak do siebie, bo nie wszystko dotyczy jego.
  16. Tak, zdecydowanie w moim przypadku to nie to. Jakbym odstawił te leki to libido wystrzeliłoby absolutnie w kosmos, razem z rozchwianiem emocjonalnym i całym innym zestawem emocji, które te leki tłumią, umożliwiając jako takie funkcjonowanie. A potem pewnie powoli wróciłoby do tego poziomu, na którym jest teraz.
  17. Z takiego samego założenia wychodzę, jak piszę o czymś, na czym się znam (coś z mojej branży), a ktoś „wie lepiej”. Jak byłem młodszy to przekonywałem, argumentowałem, a teraz szkoda mi czasu i energii – nie moja wina i nie mój problem, że ktoś umrze głupszy.
  18. Już miałem kontrę, ale ja nie wiem, czy wciskanie na forum (w losowe tematy) polityki to jest dobry pomysł. Wg mnie nie. Więc chyba najlepiej byłoby się jednak powstrzymać przed takimi tekstami.
  19. Absolutnie nic nie poradzę na twoje skojarzenia. Problem jest trochę inny. Co innego, gdy sobie rozmawiamy o jakichś randomach z sieci i o tym, czy potrafią pisać, czy nie, a co innego, gdy przystępujesz do personalnego ataku na kogoś w momencie, gdy ten się otwiera, mówiąc o swoim problemie na forum przeznaczonym do rozmowy o swoich problemach. Ja jestem trochę za stary na to, żeby brać do siebie ślepe ataki jakiejś randomowej frustratki, ale to jest poziom, do którego nawet ja bym się nie zniżył – i często gryzę się w język, gdy w pierwszym impulsie korci mnie, żeby tak odpowiedzieć komuś, gdy ten się otwiera i odsłania. A są na tym forum takie posty. Podszczypywanie i teksty o nieudomowionych indykach były zabawne. Atakowanie kogoś, gdy mówi o jakimś swoim (choćby i byłym) problemie, gdy mówi o tak naprawdę bardzo intymnej sferze swojego życia, i odnoszenie się do sytuacji, której się nie zna, przekracza już tę granicę i zamiast być zabawne, staje się żałosne. Do przemyślenia i nie do odbioru.
  20. To nie epitet, a diagnoza. Czuj się wyróżniona. Mam nadzieję, że wiesz, kim jest użyszkodnik i czym różni się od użytkownika. Mam gorącą prośbę – odbij ode mnie odrobinę w lewo, lub w prawo, jak tam wolisz, i nie zaśmiecaj tego wątku swoimi żalami w zasadzie nie wiadomo o co.
  21. Albo mnie z kimś mylisz, albo coś ci się zaczyna odklejać. Spodziewałem się, że jeden femcel się odpali w obronie swojej płci, ale podejrzewałem inną użyszkodniczkę i zakładałem, że ty jedynie będziesz jej wtórować.
  22. Bo ja wiem, terapeutka zawsze pytała jak ja się czuję. „Jak się pan dziś czuje, panie indorze?” a skąd ja mam to wiedzieć… „Myślę, że…” niech pan nie myśli panie indorze, ja się pytam co pan czuje. Nic nie czuję, pani terapeutko. Czyli to co zwykle. Nawet nie mogę powiedzieć, że czuję pustkę, bo pustka to też jest uczucie, a ja nie czuję nic.
  23. Na paroksetynie to mi libido spadło do zera, dosłownie jak grać w bierki rozgotowanym makaronem, na który w dodatku nie ma się ochoty. Ale wtedy spadła mi ochota na wszystko inne, zaczynając od jedzenia i higieny a kończąc na tym, że wstanie z łóżka, żeby się wysikać, to było maksimum moich mentalnych możliwości. Może właśnie wtedy zrozumiałem, co czują ludzie w depresji. Nie, że smutek. Po prostu taka totalna niemoc. To były trzy miesiące między maturą a studiami, które w zasadzie przeleżałem w łóżku. Zaczęło się od paroksetyny i skończyło się, gdy zmieniłem ten lek na coś innego. Na wenli 75 jest OK, tzn. trochę niżej niż było bez, ale może to też kwestia podeszłego wieku (zaczynałem brać te leki jako napalony nastolatek, teraz jestem starym dziadem). Ogólnie przy wchodzeniu libido spada, przy schodzeniu (tzn. zapomnieniu brać) wystrzela w kosmos, ale to chwilowe – w końcu ustala się na jednym, wg mnie normalnym, poziomie. Choć u mnie ten poziom chyba był zawsze trochę wyższy niż u rówieśników, ale ciężko stwierdzić. Inna sprawa, że przez jakiś czas myślałem, że mam problemy w tej sferze, nawet u seksuologa byłem, ale okazało się, że nie mam – po prostu trzeba było zmienić partnerkę, i wszystkie problemy magicznie odeszły. Patrząc wstecz ja nie wiem jak ja z tą narcystyczną toksyczną poebuską wytrzymałem tyle lat, ale patrząc na całość tamtej relacji absolutnie mnie nie dziwi, że nie miałem nawet ochoty jej dotknąć. To nie we mnie był problem, nie w moim libido, być może nawet nie w niej, a po prostu w relacji, która była toksyczna i absolutnie nie taka, jak powinna być, żeby była w niej ta seksualna bliskość.
  24. Ja też. Winię wenlę, oglądanie memów zamiast spania, i podeszły wiek.
  25. Doktor Indor

    Jezus...

    Może żył, może nie żył. Różne są na ten temat teorie, jedna mówi o Janie z Gamli (zelocie), który był pierwowzorem wymyślonej postaci Jezusa Chrystusa. Lekturkę polecam na początek, jak ktoś jest ciekawy. https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4895804/tak-wymyslono-chrzescijanstwo Natomiast jeśli chcesz rozsądek zderzyć z wiarą, to się to nie uda. To rozmowy na dwóch różnych poziomach. Wiara nie potrzebuje logiki, rozsądku, rozumu, dlatego jest wiarą. Nie obudzisz kogoś, kto chce udawać, że śpi.
×