Skocz do zawartości
Nerwica.com

Catriona

Użytkownik
  • Postów

    1 285
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Catriona

  1. Ona owszem, może powodować euforię, ale to jej skutek uboczny. Nastrój w ogólnym rozrachunku może też się podnieść w wyniku redukcji poziomu lęku - jednak nie ma jako takiego zastosowania jako normotymik. A w sumie Ty ją bierzesz na lęk czy bardziej ze względu na to, że objawy neurologiczne? bo Ty przecież miałaś taką samą diagnozę jak ja tylko innymi objawami się manifestowały u nas. Ogólnie od zab. konwersyjnych jest podobno jakaś bardzo dobra psychiatra w Warszawie (ale nazwiska nie pamiętam, bo ja u niej nie byłam, tylko kiedyś lekarz w szpitalu wspominał o niej bo jej metody leczenia, a raczej dawkowania jednego leku włączał). U mnie akurat najbardziej sprawdzały się leki właśnie stricte neurologiczne, ale stosowane też w psychiatrii jako stabilizatory + dodatek np. SSRI, zresztą w szpitalu po sugestii neurologa tak ustawili i rzeczywiście ten zestaw u mnie kilka lat się sprawdzał. I odstawienie lamotryginy też trochę odczułam po 7 latach pod kątem huśtawek nastroju dużych, ale to był lek nie do ruszenia dla mojej psychiatry przez te lata, przez to, że rzeczywiście przynosił jakiś efekt. I po tym jak mi w IPiN go włączyli, nie tykała go przez 7 lat, ani w zakresie dawek, ani niczego.
  2. Nie zgodzę się absolutnie. Jak ktoś traktuje leki jako jedyny czynnik warunkujący jego dobre samopoczucie - to tak, uzależni się psychicznie. Jednak to nie w leku jest wtedy problem, co w podejściu danej osoby do farmakoterapii i problem był już na wejściu. Odstawiałam masę leków, z różnych grup, czasem na zakładkę, wchodząc na inny, czasem schodząc do 0. Jak miałam objawy zespoły dyskontynuacji fizyczne tak jak np. w przypadku wenlafaksyny (lekarz po tej informacji kazał wejść na mniejszą dawkę na 10 dni, żeby to złagodzić, ja zrobiłam i tak po swojemu i wzięłam lek tylko 3x w odstępach kilkudniowych i koniec), tak dla mnie słowa lekarza, ze pozbywamy się jakiegoś leku i odstawiamy to najlepsza wiadomość jaką mogę dostać nigdy nie miałam objawów uzależnienia psychicznego. Wręcz ja przez tydzień potrafiłam zapomnieć o braniu leków i orientowałam się właśnie mniej więcej po tygodniu bo pojawiały się objawy zespołu dyskontynuacji i zaczęło mnie zastanawiać dlaczego np. robi mi się słabo, ale nadal to były objawy fizyczne. Przy żadnym leku, nawet benzo branym długotrwale z zalecenia lekarza, nie miałam nigdy myśli "muszę wziąć tabletkę, bo inaczej będę się źle czuła" lub sytuacji w której sama myśl że mam daną tabletkę i mogę ją wziąć już powodowała ulgę - nope, takie rzeczy nie u mnie. Odstawiamy to odstawiamy, nara, nie ma tematu, leki do kosza, adios, bye i po sprawie. Może dlatego właśnie mój lekarz potrafił mi rozpisywać benzo do brania codziennie przez kilka miesięcy, a ja to potrafiłam odstawić z dnia na dzień (nawet dawki rzędu 5-6mg alprazolamu na dobę braną dzień w dzień przez 3 miesiące) i nawet tego nie odczuć - zero jakichkolwiek objawów uznawanych za objawy z odbicia leki mają mi pomóc, ale nie uzależniam od wzięcia magicznej tabletki swojego samopoczucia, czy nie oczekuję że lek zrobi wszystko za mnie. Może dlatego nie mam problemów z odstawieniem 99% leków, które są uznawane za ciężkie do odstawienia.
  3. Wow, normalizowanie otyłości i tłumaczenie jej lekami. To co, leczenie psychiatryczne zwalnia z dbania o siebie i swoje zdrowie? Przypominam że otyłość to choroba.
  4. Ja tego nie zauważyłam przez 2 lata brania, ale no to nie znaczy, że nie może tak działać. Zauważyłaś coś u siebie? Wpływa to jakoś na pogorszenie Twojej siły/wydolności etc.? Jeśli nie to moim zdaniem nie ma sensu na siłę zmieniać leku jeśli działa i się na nim dobrze czujesz.
  5. W życiu tam z nikim konwersacji nie prowadziłam xD a kupuję kilka razy w roku tam coś. Nawet dzisiaj laska do mnie napisała, bo upływał termin wysyłki, że wyśle ale nie zdąży do wyznaczonego terminu, to nawet odpisywać nie musiałam, wystarczyło kliknąć "akceptuj przedłużenie terminu" i koniec.
  6. Trening na siłowni (wbrew pozorom tym razem nie biegałam na taśmie ).
  7. Studniówkę miałam dużo więcej niż 10 lat temu bliżej już do 20
  8. Amator ja jeszcze 10 lat temu i bez grypy potrafiłam mieć powyżej 40, wystarczyło zapalenie oskrzeli Pamiętam dzień po studniówce wstałam no i czułam się trochę zwłoki ale uznałam to za zmęczenie po studniówce. To nie było zmęczenie - to była temperatura 41 stopni ale żeby nie było, że to efekt balowania, już w dzień studniówki miałam rano 38.
  9. Na mnie też tak działał, ale okazało się że dawka była za duża, po zmniejszeniu dawki to znikło. Poza tym i tak poszedł w odstawkę szybko bo od razu hiperprolaktynemia się pojawiła.
  10. Jeśli mówisz o tym zdjęciu z pociągu bo innego chyba nie wrzucałam na DC, to do zdjęcia zlikwidowałam chwilowo bitch face
  11. Taa, ja mam podobno "bitch face" i twarz z napisami jak to mówią ale większość osób, które zna mnie na żywo mówi że przy poznaniu mnie już to wrażenie zanika
  12. Ano u nich to akurat zależy co i jak się trafi. Mam buty do biegania od nich i jak na razie spoko, mają na liczniku ponad 300km i amortyzacja nadal odczuwalna w tym samym stopniu co jak były nowe (ale ja też jestem lekka to tak szybko nie zużywam jej w butach do biegania jak osoba ważąca np. 80 kg+), ale zwykłe buty do chodzenia na co dzień to już zadowolona nie jestem ale to w sumie jak wszędzie, jedno im się uda, drugie nie.
  13. Spoko, od lipca wchodzi cło na towary spoza UE, sprzedaż im spadnie. Znaczy się ja z temu kupowałam jakieś pierdoły z 3x w stylu jakieś naklejki, przegródki do szuflad w pracy (nie będę dopłacać do nie swojego interesu i wydawać nie wiadomo ile), na pewno nie ciuchy. Co do sieciówek i się zgadzam i nie zgadzam. Owszem, większość ciuchów w sieciówkach to poliester, ale idzie też znaleźć rzeczy z dobrym składem. Ja po prostu od jakiegoś czasu zwracam uwagę na skład i np. w swetrach jak jest poliester to chociaż byłby najpiękniejszy na świecie, u mnie jest zdyskwalifikowany. Z drugiej strony raz się szarpnęłam na sweter z rzeczywiście super składem (moher super kid z jedwabiem i czymś tam jeszcze), cena też była nazwijmy to "super". Czy zapłaciłabym za niego drugi raz tyle? Nie. Czy rzeczywiście jest ciepły jak ma być ciepły, ale nie jest tak że człowiek się tylko spoci jak w tych z poliestrem ale nie grzeje? Też tak. Czy przez to idzie również dostać pierdolca np. z praniem go bo trzeba ręcznie a w dodatku suszyć na płasko? Tak. Czy wytrzyma dłużej niż zwykły z sieciówki? Raczej tak, ale mam go za krótko żeby stwierdzić na pewno xD Bardziej chodzi mi o to, że wszędzie można kupić dobre jakościowo ubrania jeśli się wie jakie materiały omijać.
  14. Z tym, że nagłe odstawienie, owszem, może powodować tzw. zespół dyskontynuacji, ale z uzależnieniem jako takim nie ma nic wspólnego. W zespole dyskontynuacji objawy wynikają z gwałtownych zmian poziomu neuroprzekaźników w mózgu, a nie z "głodu" substancji. Także no nie, SSRI/SNRI nie uzależniają, bo nie ma przymusu zażycia.
  15. Grypa szaleje a apogeum dopiero przed nami
  16. Catriona

    SSRI-temat ogólny

    Nie, takie przesunięcia o 2-3h nie mają wpływu żadnego. To nie antybiotyk, że trzeba brać w równych odstępach czsowych.
  17. SPF 50 na twarz, szyję i dekolt zawsze, cały rok. Latem jeszcze na tatuaż. Reszta - nope, za dużo zachodu ze smarowaniem się całej (tak, znam potencjalne konsekwencje, nie trzeba mi przypominać i nadal to nie zmienia, faktu, że nie bawię się w smarowanie się całej SPF). Ale ja jestem z tych co mogą leżeć cały dzień plackiem na słońcu posmarowane niczym i nawet mi skóra nie będzie schodzić
  18. Ja jak dorosnę chcę być jak pan Stefan ode mnie z miasta https://www.instagram.com/reel/DO3q0c5As27/?hl=pl Nawet wczoraj się z gościem mijałam biegając. Człowiek ma 80 lat w tym roku i biega półmaratony - tylko pozazdrościć człowiekowi sprawności. Swoją drogą bardzo sympatyczny starszy pan
  19. Powiedzmy, że "stara miłość nie rdzewieje" ja kończyłam liceum sportowe - właśnie lekkoatletyczne. Czy biegam cały czas od momentu skończenia liceum? Absolutnie nie. Miałam przerwy i to długie. Zarówno takie, w których nic nie trenowałam, lub trenowałam ale coś zupełnie innego, nawet nie zbliżonego do biegania czy lekkiej atletyki. Do biegania tak bardziej na poważnie wróciłam mniej więcej rok temu, a od pół roku mam trenera normalnie, który rozpisuje mi plany i ogarnia na bieżąco. No ale to tak samo ja bym mogła zapytać czemu akurat jazda na rowerze albo pływanie? No każdy sobie trenuje to co mu odpowiada, niektórzy nawet wszystkie 3 wymienione przeze mnie równocześnie (nie mam nic do triathlonistów, żeby nie było - wręcz podziwiam logistykę tych osób, które często na treningach spędzają po kilkadziesiąt godzin tygodniowo). Ja nie widzę nic ekscytującego w bieganiu za piłką, a jednak wiele osób to robi Ja od dziecka byłam aktywna (grałam nawet w hokeja na trawie jakiś czas), także dla mnie to jest naturalne. U mnie w rodzinie wiele osób jest aktywnych sportowo (kuzyn po 50. biega maratony, inna kuzynka jeździła konno dopóki nie miała wypadku, teraz jej dzieci jeżdżą konno, inni grają tenisa stołowego i mają sukcesy jakieś tam nawet na arenie krajowej). Dla mnie od zawsze ruch był formą rozładowania emocji i odcięcia się. Na jaki sport akurat miałam fazę taki był, ale bieganie gdzieś tam było od zawsze, chociażby w tle i tylko w okresie wiosenno-letnim, ale było. A poza tym:
  20. Żeby móc żreć więcej ciastek i nie tyć na przykład
  21. Większość osób próbujących rozpocząć przygodę z bieganiem odpada bardzo szybko bo po prostu zaczyna od biegania za szybko bez zbudowania tzw. "bazy tlenowej" szybsze bieganie nigdy nie zacznie być przyjemnością, bo co to za przyjemność biegać na tętnie np. 180 przez godzinę, no żadna
  22. Catriona

    Co teraz robisz?

    Nadrabiam kurs bo mam duże zaległości w środę kontynuacja po przerwie świątecznej.
×