Skocz do zawartości
Nerwica.com

skakunna

Użytkownik
  • Postów

    262
  • Dołączył

Treść opublikowana przez skakunna

  1. Z moich doświadczeń najbardziej tłumił emocje escitalopram. Ale nie brałem takich hardkorów jak np. klomipramina, więc pewnie jest sporo bardziej tłumiących środków.
  2. Ja z innej beczki, jakim cudem i gdzie skombinowałaś 225mg bupro? Lekarz pozwolił kroić tabletki czy takie cudo jednak istnieje? Bo to dla mnie prawdopodobnie najlepiej wyważona dawka, ale biorę 150, które tak sobie daje radę, bo przy 300 już zaczynam się źle czuć, no i j3bie po wątrobie.
  3. Objawy bardzo przypominają ADHD/ADD, ale skoro pojawiły się dopiero teraz, a wcześniej ich nie miałaś, to raczej nie będzie to... Byłaś u lekarza @_co?
  4. A nie jest tak, że masz te lęki po tej whisky trochę z powodu autosugestii? To znaczy: jestem na lekach, upiłam się, to teraz jestem w czarnej dupie, schrzaniłam wszystko i tak dalej? Miałaś do tej pory okazję podzielić się tym z lekarzem? Miałem okazję poznać ludzi, którzy brali leki tego typu, a przy tym pili tyle, że wylądowali po raz któryś na detoksie, ale mimo wszystko jakoś dawali radę. Nie twierdzę, że to dobre, bo to złe połączenie, ale czytam ten wątek i Twoje posty jednak lekko mi trącą autosugestią.
  5. Ja za...niczym. Z prostej przyczyny, nigdy nie byłem zdrowy/niezaburzony. Może we wczesnym dzieciństwie, które słabo pamiętam. Tęsknić mogę za czymś, czego nigdy nie było, a sobie to ewentualnie wymyśliłem, to podobno ma nawet swoją nazwę, ale do tego się zbytnio nie uciekam.
  6. A przed zoloftem też miewałaś lęki? Może po prostu przestał działać przeciwlękowo albo pojawiła się tolerancja? Lekarz będzie wiedział. U mnie z setrą był inny problem, ciągle po niej spałem, później zmiana na wenlę, było tylko troszkę lepiej, ale na lęki akurat obydwie działały, wenla trochę mniej. No ale ja nie mam aż takich lęków, żebym musiał doraźnie brać xanax, więc rachunek zysków i strat wychodził na niekorzyść setry i wenli.
  7. Nie stresuj się, sam detoks zajebista sprawa, a odwyk też raczej sobie większość chwali
  8. Ja nie wiem, nie siedzę ci w głowie ani nie jestem lekarzem. Na pewno alkohol jest depresantem i pobudza lęki, jeśli mówimy o większych ilościach. Na krótko zapewnia wyrzut dopaminy, ale później sobie ten dług odbiera. Jeśli leczysz się na depresję i lęki, to sama sobie odpowiedz, czy to dobre. Nie sądzę, żeby po jednym takim szaleństwie mogły nastać jakieś trwałe zmiany w receptorach. Na pewno lekarz musi wiedzieć o "zaszaleniu" lub o tym, że ma się to w planach, a szczególnie, jeśli chodzi o nadużywanie. Nie piję (xD) tu do Ciebie, raczej ogólnie.
  9. Ja wiem, że na tym forum jest sporo DDA, stąd ta kategoryczność, ale ja swoje doświadczenia mam i tak: - TAK, leki i alkohol to złe połączenie - NIE, jeśli wypijesz sobie jedno piwo raz na tydzień czy dwa, nic nie powinno się stać. Ale oczywiście ostatnie słowo powinien mieć tu lekarz. Na dłuższą metę używanie alkoholu (i innych środków psychoaktywnych) przy jednoczesnym braniu leków robi bałagan w receptorach, nie mówiąc już o obciążeniu np. wątroby. I taka ciekawostka: nie pamiętam już, kto mi to mówił, ale ktoś ze środowiska. Wiecie, dlaczego w ulotkach większości leków przeciwdepresyjnych znajduje się informacja, że nie wykryto negatywnych interakcji z alkoholem? Bo takich testów się po prostu nie robi.
  10. Mi psychiatra zalecił rozwiązywanie testu Diva z osobą bliską, która pamięta mnie z dzieciństwa i tak też zrobiłem. Wyniki potwierdziły umiarkowane ADD (prawdopodobnie z wiekiem H zanikło), co właściwie wyjaśniło większość bolączek. Depresja, zaburzenia nerwicowo-depresyjne są w moim przypadku rzeczą wtórną wynikającą z ADD, a raczej z tego, co ta potwora robi z życiem. Leki mam, żadne cuda, ale pomagają. Jeśli ktoś ma podejrzenie ADHD, nie tylko z samodiagnozowania (bo ono zazwyczaj mocno przekłamuje), ale właśnie usłyszał takie podejrzenie np. u psychologa czy psychiatry to nie powinien wahać się przed zrobieniem testu. Wiem, że w Polsce na NFZ bardzo trudno dostać się do specjalisty, który w ogóle zajmuje się ADHD, ale tych kilkaset złotych za wizytę i test jest tego warte. Jeszcze kilka lat temu w życiu bym nie przypuszczał, że to mam, właściwie to sam byłem między osobami sceptycznymi co do samego istnienia tego zaburzenia. Jako pierwszy takim podejrzeniem rzucił psychoterapeuta, później diagnostyka u psychologa też wykazała "lekką hiperaktywność w zachowaniu" i było wiadomo, że coś jest na rzeczy. Jeszcze jeden pro tip: na ADHD-owców wyciszająco mogą działać stymulanty.
  11. Jedno piwo dziennie imho nie zmienia nic. Zależy, jaką masz "głowę" i stosunek do tego piwa. Jeśli musisz, staje się to czymś więcej niż odprężeniem, powinna zapalić się lampka ostrzegawcza. W krajach południowej Europy normalne jest wypicie lampki wina do obiadu czy nawet podczas przerwy w pracy (oczywiście nie trwa ona 15 minut, jak w polskim bantustanie, tylko najczęściej godzinę i nie jest płatna). Można to porównać właśnie do wypijania jednego piwa dziennie. Alkoholizm w tych krajach występuje znacznie rzadziej niż na północy Europy. Europa środkowa, północna i wschodnia z racji warunków pogodowych są znacznie bardziej narażonymi na alkoholizm regionami.
  12. Dzień 4. na podwojonej dawce. Miejscami lekka derealka, szczególnie w miejscach pełnych ludzi, aczkolwiek jakiś wpływ na to może mieć zmęczenie i niewyspanie w ciągu ostatnich dwóch dni. Sny wchodzą szybciutko, na razie nie są ani mniej ani bardziej żywe niż na 40mg. Libido mniejsze, ale to może być po prostu listopad. Skupienie, opanowanie, nieodlatywanie myślami, ew. natłok myśli - bez zmian w stosunku do niższej dawki (not good, not terrible ). W pracy pomaga i od wyższej dawki oczekuję większej pomocy i wiem, że jest to możliwe. Problem w tym, że wyłączenie stroboskopu w głowie wymaga przestawienia na tryb czysto zadaniowy, więc w czasie wolnym nie jest jakoś o wiele lepiej niż bez atomu. Dam znać za jakiś czas.
  13. Atomoksetyny nie wolno łączyć z MAO, a tak poza tym, to nie wiem, jak to oddziałuje przy braniu serotoninowców. Metylofenidat jest bardziej typowo na dopaminę niż atom.
  14. Co? Przecież atom hamuje głównie wychwyt zwrotny noradrenaliny, działa też jakoś na dopaminę, o serotoninie pierwsze słyszę, a gdyby tak było, to już bym tego prawdopodobnie nie brał, a na pewno bym to czuł. Jeśli wpływa na serotoninę, to minimalnie. To jest ogólnie bardzo słaby antydepresant i bardzo rzadko jest przepisywany stricte na depresję. Biorę to razem z bupropionem 150 mg, czyli nor+nor, taki zestaw akurat dla ADHD-owca, normalnego człowieka rozstroi i podbije lęki, przy ADHD/ADD działa regulująco. Teraz mam zwiększenie dawki atomu z 40 na 80, jeśli nie przyniesie oczekiwanego efektu lub pojawią się jakieś upierdliwe uboki, będę miał zmianę na metylofenidat.
  15. Przechodzę z 40 na 80 mg dziennie. Dam znać, jak się na tym żyje.
  16. Rozumiem, ale to jest ta sama substancja czynna. xD
  17. Dzięki wielkie @edta. Widzę, że zamienników jest już więcej, tak że jest dobrze. Szkoda, że nie są w Polsce chyba całkowicie refundowane (nie wiem, nie mieszkam w PL, mam pełną refundację), ale 65 złotych na miesiąc (mniejsza dawka) lub 101 za 40mg x 28 to chyba nie jest wielki wydatek (Atofab). Wie ktoś, dlaczego opakowanie ma 28 a nie standardowo 30 tabsów? xD I Strattera i Mylan i Atofab tak mają.
  18. Zestaw bupropion 150mg + atomoksetyna 40mg - emocje odczuwam, wydaje mi się, że normalnie, nie czuję spłaszczenia, czyli jestem smutny, to jestem, coś mnie jakimś cudem cieszy - to mnie cieszy. Gniew, radość (na tyle, na ile mi na nią pozwalają ustawienia fabryczne) - raczej bez odchyleń.
  19. skakunna

    Nasze sny

    Hm, być może ludzie dojrzewali wtedy wcześniej, ale istniało też o wiele większe prawdopodobieństwo śmierci wskutek dziś banalnych chorób, dlatego szczególnie tam, gdzie dbano o ciągłość rodu wydawano córki bardzo wcześnie za mąż. Indie jako państwo chyba starają się zwalczać tego typu procedery, gorzej jest w jeszcze bardziej zacofanych krajach typu Afganistan czy Pakistan.
  20. skakunna

    Nasze sny

    Nie, to inna choroba. Ta, o której piszę powoduje, że dojrzewanie płciowe przychodzi o jakieś 5-6 lat szybciej niż powinno. Nie mam pojęcia, jak się to nazywa, kiedyś o tym czytałem i nie zapamiętałem nazwy. Z progerią to nie ma nic wspólnego. No a jeśli dziewięciolatka ma okres, to ma go co najmniej o 2 lata za wcześnie, a 2 lata to jedna piąta jej życia, więc można chyba użyć sformułowania, że to o wiele wcześniej niż normalnie.
  21. skakunna

    Nasze sny

    OK, rozumiem. Mnie nawet 14-latka w ciąży nie bawi, to raczej smutne, no a 9, co tez pewnie się zdarza (jest taka choroba czy zaburzenie rozwoju, że dojrzewa się znacznie szybciej) to już prawdziwa tragedia.
  22. skakunna

    Nasze sny

    Nie no, poważnie piszę, w krajach z takim analfabetyzmem nie jest niczym niezwykłym, że trudno ustalić czyjąś datę narodzin i ktoś mógł się gwizdnąć o parę lat, szczególnie, jeśli ta biedna dziewczynka wyglądała w wieku 14 lat na mniej i jakimś sposobem ustalono, że ma 9.
×