-
Postów
3 048 -
Dołączył
Treść opublikowana przez Szczebiotka
-
Takie żywe czy ciasteczka? Moja córka ma od roku żywego oprócz tego mamy psy, koty, rybki, ślimaki i agamę Ja czekam na lepszy humor
-
Dzienne Wrony - Nocne Darki (czynne 24 h na dobę)
Szczebiotka odpowiedział(a) na Dryagan temat w Off-topic
Nie mam zbyt dużego wyboru mieszkając na wsi i będąc nie mobilna. Ogólnie rodzinny lekarz u nas jest jaki jest. Niby mamy kilku, ale do dwóch wcale nie wybieram wizyt bo nie mam już w ogóle zaufania do nich. -
Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?
Szczebiotka odpowiedział(a) na LINA temat w Nerwica lękowa
Skończyły mi się. W innym wątku opisałam to. Czekałam wczoraj na teleporade ale lekarz idiota nie zadzwonił i nie tylko do mnie nie zadzwonił, bo rano dzwoniłam do przychodni i usłyszałam że jestem już kolejną osobą do której lekarz nie zadzwonił. Na szczęście najstarszy syn też choruje na astmę więc ratuje się jego wziewem chociaż ma inny, ale inaczej było by ciężko. Dzisiaj mam dostać e receptę SMSem, zobaczymy. Co do jedzenia ciężko jest. Nie wiem czy tylko ja tak mam, ale ostatnio naprawdę ciężko mi jest jeść. -
Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?
Szczebiotka odpowiedział(a) na LINA temat w Nerwica lękowa
To dobrze. Ja też często mam dziwne sytuacje, czasami ciężkie do opisania. Trzymam kciuki żeby było dobrze. Ja dzisiaj czuję się strasznie. Boje się że umieram. Ciężko mi się oddycha ( wczoraj w nocy miałam dosyć mocny atak astmy). Ale ja i tak mam wizję że to nie astma tylko od serca, albo po prostu moje płuca ( pewnie rak, bo przecież ja zawsze mam raka ). Ja już naprawdę mam dość bo to mnie strasznie męczy i czuję się słabo. -
Dzienne Wrony - Nocne Darki (czynne 24 h na dobę)
Szczebiotka odpowiedział(a) na Dryagan temat w Off-topic
Ale jestem zła wczoraj rano dzwoniłam do przychodni po teleporade. Czekałam do godziny 19 gdzie przychodnia i lekarz są do godziny 18, ale myślałam że może dużo pacjentów bo wiadomo jesień i te sprawy. Specjalnie tel miałam w jednym miejscu ( w korytarzu) bo tylko tam mam dobry zasięg, w innych miejscach jest kiepsko z nim. No i lekarz nie zadzwonił dzwonię dzisiaj i pielęgniarka mówi " pani** jest pani następną osobą dzisiaj która dzwoni z tym że wczoraj lekarz nie zadzwonił, i słyszę w jej głosie takie już zniechęcnie, rezygnację. To zapytałam czy mogę dzisiaj jeszcze raz, to pyta czy chce osobiście, mówię że nie bo ja w sumie tylko leki potrzebuje bo astma mnie zabije tak nasiliły mi się ataki a zapomniałam o wziewie. To mówi czy już u nich brałam, bo oczywiście że tak więc miałam podać jej nazwę. Powiedziałam też że potrzebuje psychotropy i tutaj już mały problem bo pytała czy mam w karcie informacje od psychiatry, to odp że nie ale ja już kiedyś brałam parogen a to jest jego zamiennik ( czy lekarz rodzinny nie ma wglądu do naszych wizyt u innych lekarzy? Tzn ja chodzę prywatnie do psychiatry i tak się nad tym zastanawiam). Zapytałam czy znowu tel mam trzymać cały dzień w korytarzu to na szczęście odp mi że nie, dostanę smsa z kodem recepty. Do tego zaczęła przepraszać mnie za to, powiedziałam jej że ma tego nie robić bo to nie jej wina tylko lekarza i to on powinien zrobić. Ogólnie ten lekarz często sobie spaceruję po przychodni, koło przychodni, czy na fajkę. Wkurza mnie już, bo w czerwcu jak mi zmienił leki na nadciśnienie i zgłaszałam mu skutki uboczne, dosyć poważne to je olewał aż zaczęła mi iść krew z dziąseł i nie miałam sił wstawać, to przez ten lek tak bardzo nasiliły się moje lęki i stany depresyjne, to mi Później powiedział że mam iść do psychiatry i dać mu spokój ale po tych dziąsłach i ciśnieniu 70/50 kazał mi szybko odstawić lek, i w ogóle przestać brać leki na nadciśnienie, gdzie ja choruje na to od trzeciej ciąży bo mi zostało nadciśnienie na które zaczęłam chorować w trakcie ciąży, a to już 11 lat. Brak mi słów. Tak bardzo straciłam do niego zaufanie w lipcu że to szok. Bo dowiedziałam się od innego lekarza że miałam silną reakcje alergiczną na tamten lek i jeszcze trochę to była bym w piachu zresztą to samo powiedziała mi farmaceutka u której kupuje od kilkunastu lat leki, że lekarz jest niepoważny i to bardzo, tym bardziej że zna moją historię, i leki jakie biorę oraz alergię w tym na leki. A psychiatra który zobaczył jaki lek mi dał rodzinny na lęki złapał się za głowę i powiedział że ma tylko nadzieję że go nie wzięłam. Nie wzięłam bo ja ogólnie boje się brać leki, i jak przeczytałam że to kolejny lek na padaczkę a biorę już dwa inne, do tego szybko uzależniający to zrezygnowałam bo i tak za tydzień miałam wizytę u psychiatry. Ja mam pecha do lekarzy jednak. Jedyny plus u tego lekarza jest taki, że jaki lek mu nie podam to mi zapisze gdzie inny lekarz rodzinny taki chętny nie jest sorki że tak się uzewnętrzniam tutaj ale potrzebowałam tego. -
Dzięki żyje! Ej no chyba mnie jeszcze nie znasz ja zawsze panikuję i potrafię sobie wmówić różne rzeczy ale żyje! Uff A jaka jest maksymalna? Nie chce czytać ulotki bo zaraz wejdę znowu w uboki i będę miała wszystkie bałam się ale żyje. Dzisiaj czekałam pół dnia na teleporade z rodzinnym bo potrzebuje leki na astmę, ostatnio pogoda pogarsza mój stan i myślałam że się dzisiaj w nocy udusze oczywiście jak to często lekarz u nas, nie zadzwonił będę dzwonić rano. Dobrze że syn też choruje na astmę to mnie ratuje lekami. Jestem zła sama na siebie bo wiedziałam że skończył mi się lek i miałam już dawno dzwonić po receptę. Ja właśnie też mam takie stany. Już chwilami sił nie mam. I wiesz co zauważyłam ostatnio? Że najczęściej mam takie stany przy zmianie pogody tzn ja ogólnie jestem meteopatką i źle znoszę zmiany pogody, ale ostatnio widzę że na paro też mam jakieś słabsze działanie, lęki, roztrzęsieni, ostatnio mięśnie w ramionach mi ciągle mrowią, i ogólnie jakiś niepokój jest we mnie. Na następnej wizycie będę o tym rozmawiać z lekarzem, bo ja naprawdę chwilami dziwnie się czuję i nie wiem czy leki trzeba zmieniać ( wolała bym nie) czy jednak to normalne
-
Dzisiaj jednak czuję się fatalnie. Nie mam sił na nic. Czekałam na teleporade aż do teraz ( przychodnia czynna do 18) ale się nie doczekałam a potrzebuje leków na astmę bo znowu mnie męczy, głowie w nocy kaszel. Przez to jestem dzisiaj jakoś rozbita, bez sił i znowu mam lekkie zwątpienie czy paro na mnie działa i czy znowu nie będzie tak jak było przed leczeniem
-
Jejku u mnie długo wchodziło. Tak naprawdę to dopiero niedawno poczułam się dużo lepiej, chociaż nadal omijam niektóre sytuacje jak np dzisiaj gdy przeszłam kłótnie z mężem o robienie zakupów w mieście w którym złapał mnie atak paniki w czerwcu. Boje się tego miejsca nadal, a dokładnie mówiąc Biedronki ale tylko tam, bo ostatnio bez problemu weszłam do biedry dwie wsie dalej. Ale pierwsze jakieś tam zmiany widziałam już około miesiąca na lekach, nie były to duże zmiany. Już wątpiłam że mi paro tym razem pomoże. Ale już we wrześniu było naprawdę fajnie, zaczęłam robić więcej rzeczy, częściej wychodzić po za dom czy nawet jechać na grzyby chociaż za pierwszym razem złapał mnie mały atak paniki ale dałam radę. Ogólnie tym razem paro potrzebowało prawie trzy miesiące żeby jakoś wejść, i wyjątkowo dużą dawkę bo zwiększyłam na 40 mg. Kiedyś przez lata brałam 20 i było ok. A teraz to nawet uboki miałam większe
-
Ja uważam żeby ten zamknąć. W końcu był to temat liczymy do 300. Ty założyłeś nowy liczymy do 500. Więc ten do zamknięcia.
-
Na początku miałam lekką bezsenność, potrzebowałam coś na sen by móc spać ale też nie zawsze pomogło. Lecz to minęło i teraz śpię dobrze, chociaż sny czasami mam takie że lepiej nie mówić Co do układu pokarmowego. Bolał mnie brzuch, miałam biegunki, nudności i brak apetytu ( musiałam na siłę wciskać sobie jedzenie co było bardzo trudne). Lecz to też minęło i już nie mam tych problemów, wręcz przeciwnie teraz jeśli chodzi o jedzenie muszę się bardzo pilnować żeby nie jeść. Myślę że na paro raczej szybko przybierasz na wadze ja już poprzednio dużo przytyłam dlatego tym razem się pilnuje by ciągle nie podjadać. Ja ogólnie teraz biorę te 40 mg ale rano 20 i między 13-14 kolejne 20 mg, bo lekarz ogólnie kazał mi tak brać w dwóch dawkach, ale ostrzegał żeby nie brać za późno tej drugiej bo nie będę mogła zasnąć. W sumie nie wiem czemu bo nie pytałam.
-
Dzisiaj raczej kiepsko. Długi czas męczył mnie kaszel w nocy, ciężko mi się oddycha a nie mam leków na astmę głowa mnie boli też przez to muszę zadzwonić do przychodni po receptę.
-
To chyba nerwica… szukam wsparcia…
Szczebiotka odpowiedział(a) na Tochybanerwica1 temat w Nerwica lękowa
Hej. Tak, ja mam podobnie. Boje się niemal o wszystko. Jest to ciężkie. Też często potrzebuje się wygadać o tym jak się czuje, co mnie boli itp ale niestety w domu mają już mnie dość i jak coś zaczynam mówić to od razu rzucają tekst " przestań". Możesz pisać tutaj. Ja też często piszę w wątku który jest o leku który biorę bo są tam ludzie którzy mnie rozumieją. Jeśli chcesz to możesz też napisać na priv. Pozdrawiam -
Ja też przez wiele lat brałam paro. Po kilku latach wróciłam do niej, bo miałam przerwę, ale nerwica wróciła i to dużo mocniej niż wcześniej. Męczyłam się strasznie teraz na paro. To co przechodziłam jest wręcz nie do opisania. Boszee ile ja razy umierałam miałam tak dużo uboków i chwilami naprawdę myślałam że umrę, albo zwariuje. Ja już w pewnym momencie żegnałam się z dziećmi tak ciężko mi było. Tym razem paro wchodziło mi bardzo długo bo prawie trzy miesiące zanim zaskoczyło tak naprawdę. Ale jeszcze do końca nie jest tak jak powinno być, w tym że ja mam bardzo dużo stresu w domu. Wchodziłam od małej dawki, po kilku dniach weszłam na więcej, w sierpniu lekarz kazał mi przejść na 30 mg. Powiem ci że było strasznie wtedy, uboki się nasiliły ale minęło. Bałam się bardzo, ale za radą forumowiczów weszłam na 40mg i chyba tak naprawdę nie miałam żądnych uboków już wtedy, mimo że na 10 i 30 nieźle mnie sponiewierało. Teraz jest już dużo lepiej, uboki puściły czasami mam tylko gorszy dzień bądź kilka dni, ale nie jestem pewna czy to przez leki czy raczej pogodę itp. Więc może spróbuj na paro wrócić.
-
Hi hi, no nie. Dopiero skończyło się tamto 4
-
Hej. Ja niestety nowa jestem. Dopiero z tego roku.
-
To dobrze. Cieszę się. Ja ogólnie często mam jazdy koło południa, nie wiem czemu. Ale ostatnio tak mnie trzymało z tydzień. Nawet w sumie sen był do bani ciągle na czuwaniu. Ja powoli uczę się żeby zajmować wtedy myśli czymś innym, chociaż nie zawsze mi to wychodzi no ale cóż, już chyba tak jest że mamy lepsze i te gorsze dni, w końcu nie zawsze jest kolorowo. Grunt że mimo wszystko jest poprawa.
-
Pierwsze dni będą piekłem. Będzie strasznie. Ja aż płakałam bo byłam pewna że umieram. Drętwienie, szumy w uszach, szczękościsk i wiele wiele innych rzeczy. Chwilami nie mogłam usiedzieć na miejscu, dlatego dostałam sympramol na takie jazdy. Proponuje też kupić melisę i sobie parzyć mnie ratowała trochę na początku, a teraz po prostu pije jak mam gorszy dzień i mi pomaga. Dodatkowo bierz magnez, może być magnez stres. Tylko się nie poddawaj. I tak jak napisał Łukasz i ja wyżej. Zacznij od mniejszej dawki bo zwariujesz. Pół tabletki bierz, paroxinor ma podziałkę więc łatwo będzie.
-
Cześć. Dziwię się że od razu kazał ci brać 20 mg, i to przy lękach. Ja kilka lat temu też tak zaczęłam teraz zaczynałam powoli, najpierw pół tabletki paroxinor przez 5 dni a później wchodziłam na całą. Po pierwszej miałam już jazdy bez trzymanki, i musiałam się ratować sympramolem. Najważniejsze żeby się nie poddać. W razie co pisz.
-
Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?
Szczebiotka odpowiedział(a) na LINA temat w Nerwica lękowa
Ja też dopiero teraz miałam kilka dziwnych objawów, między innymi te co wymieniłeś wyżej. I nie pomyślała bym że to nerwica a jednak. Hmm, to może uboki po prostu. Poczekaj jeszcze trochę albo zapytaj lekarza. Mi minęły całkowicie skutki uboczne ale trochę to trwało. -
Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?
Szczebiotka odpowiedział(a) na LINA temat w Nerwica lękowa
Na problemy z kręgosłupem choruje niemal od dziecka. Zaczęło się od tego że za szybko rosłam przez co miałam masę problemów. Z roku na rok było coraz gorzej, w wieku 20 lat zaczęłam brać zastrzyki na bóle kręgosłupa bo inaczej nie mogłam chodzić. Mam zwyrodnienie w wielu miejscach. Nadal często mnie boli. Po znieczuleniu miejscowym przy cesarskim cięciu miałam bóle kręgosłupa takie że aż z nóg mnie ścinało i ryczalam z bólu, bo szły te bóle od miejsca wbicia znieczulenia aż pod czaszkę. Męczyłam się z tym prawie dwa lata jakiś czas temu znowu zaczął się ten problem z kręgosłupem. Któregoś dnia siedziałam wszystko było ok aż w pewnym momencie poczułam tak silny ból że nie mogłam wstać, nie mogłam chodzić tak jakby mi nogi ktoś odciął, wcale ich nie czułam. Chciałam wzywać pogotowie. Na drugi dzień dzwoniłam do rodzinnego dostałam leki na receptę znowu i jakoś minęło. Ogólnie przy nerwicy są też właśnie bóle kręgosłupa, do tego w tych czasach i warunkach w jakich żyjemy/ pracujemy prawie każdy z nas ma zwyrodnienia. Więc spokojnie. Co do koloru to też jest masa powodów przez które tak się dzieje ( dieta, przeziębienie, antybiotyk, leki ja po paro na początku też panikowałam, mniejsza ilość pokarmu, dużo płynów, stres czy po prostu sama nerwica).