Skocz do zawartości
Nerwica.com

Szczebiotka

Moderator
  • Postów

    3 043
  • Dołączył

Treść opublikowana przez Szczebiotka

  1. To fakt. Mi wada jako tako też nie leci ale astygmatyzm już tak. Łzawienie i mgłę też mam, albo wszystko mi się rozmywa czasami, swędzą mnie oczy często itp. Jakiś dłuższy czas chodziłam bez okularów to rzucało mnie na boki, kręciło w głowie, coraz gorzej widziałam a nawet szumy w uszach miałam więc wróciłam do okularów A masz też tak, że jak jest szaro już albo ciemno to gorzej widzisz nawet w okularach? Bo ja czasami tak mam, a bez okularów to już w ogóle mam wszystko rozmyte wtedy
  2. Tak. Ból głowy, zawroty to normalka przy tym. Sama mam i jak nie ubiore okularów to jest straszne. Do tego łzawia często oczy.
  3. Biorę paro tak mniej więcej od połowy lipca. Już pierwszy dzień mimo że dawka była bardzo mała moje lęki zrobiły się mega. Do tej pory mam kartkę na lodówce którą napisała bo myślałam że umrę i nie wiedziałam co się dzieje, a w domu nie umieli by w razie co powiedzieć jakie leki i ile biorę więc zapisałam im to na szybko gdy umierałam i miałam pewność że mnie wezmą do szpitala teraz troszkę mnie już to bawi ale wtedy do śmiechu mi nie było. Pierwszy tydzień był w sumie najgorszy, później już wchodziłam na 20 mg i tak jakby kurde nie wiem sama. Ale byłam pobudzona, miałam więcej sił, chciałam się ruszać a raczej musiałam ale lęki nadal były, może już nie takie mega ale były. Mniej więcej po miesiącu lekarz znowu mi podniósł dawkę na 30 mg, i kurde znowu było kilka dni gorzej ale nie aż tak źle. Niedawno weszłam na 40 mg bo zauważyłam że 30 na mnie nie działa tak jak powinna. Weszłam wyżej bez konsultacji z lekarzem, może to i złe ale co mi już szkodzi? Pewnie jakbym poszła do niego znowu prywatnie i powiedziała że nadal nie jest to co powinno być to by mi powiedział że mam zacząć brać 40 . Wchodząc na 40mg o dziwo nie miałam już żadnych skutków ubocznych. Jedyny minus jaki jest to brak ochoty na seks. Trochę bardziej senna jestem, ale lepiej śpie. To nie jest tak że już nie mam lęków są dni że mnie dopadają ale już nie jest tak jak to było np w lipcu czy sierpniu. Widzę różnicę ale jeszcze trochę mi brakuje żeby było dobrze. Dzisiaj np zrezygnowałam i nie pojechałam z dziećmi na piknik rodzinny do szkoły bo się wystraszyłam już na samą myśl że będzie tam pełno ludzi i przez cały dzień chodziłam rozbita, poddenerwowana i ogólnie nerwowa. Ja już kiedyś też brałam paro, i wtedy weszło mi lepiej. Przede wszystkim szybciej i nie było takich jazd raczej, przynajmniej ja tego nie pamiętam. Teraz dostałam sympramol właśnie do tego że na początku lęki miały się nasilać. Kilka razy wzięłam. Ja też ratuje się melisą i magnezem stres. Jak czuje się niespokojnie to robię sobie melisę i pije, trochę mnie to wycisza, może spróbuj? Bądź razie życzę ci powodzenia i trzymam kciuki za ciebie. Początki są ciężkie, ale musimy walczyć.
  4. Najgorsze były pierwsze dwa tygodnie. Ja bałam się drzwi otworzyć na podwórko taki miałam stan
  5. Dziękuję. Próbuje, uwierz że próbuje. Ale jeszcze ciężko mi to idzie. Lecz cieszę się z małych zwycięstw. Niestety mam wrażenie że depresja mnie łapie albo może to wina pogody nie wiem jeszcze.
  6. Szczebiotka

    ataki paniki

    Nawet nie wiedziałam że są tabletki muszę poszukać. Wiesz nie wiem w jakim stanie jesteś. Ja na początku też uważałam że dam radę sama. Niestety uderzyło z taką siłą że jedynie leki teraz w jakiś sposób mnie wyciągają. Nikomu nie życzę takiej siły ataku. Co do skutków ubocznych, na początku jest koszmar( przynajmniej u mnie było tak), ataki się nasilają na początku ale lekarz dał mi lek na to też. Później wszystko mija. Tzn u mnie minęło bo wiadomo że każdy reaguje inaczej. Na początku paro dało mi energię, teraz tak trochę przymula ale lepiej śpie bo wcześniej był z tym problem. Jedyny minus dla mnie to brak ochoty na seks a tak to ogólnie ujdzie.
  7. Szczebiotka

    Witanko :)

    Ehh u mnie to długa historia i bardzo złożona o której nie będę pisać na forum dużo w życiu przeszłam i ciągle się zastanawiam dlaczego i co ja takiego zrobiłam że dostaje mi się ciągle po dupie. Jakieś 11 lat temu ( zaczęło się od zapalenia ucha które lekarz zignorował, dopiero jak nie wstawałam z łóżka i chodziłam po ścianach bo tak mnie rzucało), po jakimś czasie zaczęły się dziwne sytuacje, nie pamiętałam niektórych rzeczy które robiłam, zachowywałam się dziwnie, jakbym była w innym świecie trudno mi to opisać. Na początku miałam podejrzenia w sumie nadal mam, że ktoś mi " pomagał" w tych stanach zaczęło się szukanie przyczyny. Byłam wtedy w ciąży więc nie mogli mi zrobić za dużo badań, ale po już zaczęli tomografia, rezonans itp. Neurolog szukał przyczyny kilka miesięcy, przepytał nawet kilka osób z mojej rodziny co do chorób psychicznych, tego jak się zachowuje gdy mam ataki bo ja nie byłam w stanie tego opisać i zawsze po czymś takim zasypiałam. W końcu dostałam diagnozę " padaczka" , załamałam się, w końcu miałam małe dziecko. Przez to zamknęłam się w sobie bardzo, z towarzyskiej osoby, bardzo wesołej i szalonej stałam się niczym warzywo, robiłam tylko podstawowe rzeczy. Bałam się wychodzić z domu bo co jeśli ten atak złapie mnie po za nim? Bałam się zostawać sama. I tak się ciągnęło latami. Skończyło się chodzenie na koncerty, imprezy, do kina itp. Dostałam ciężkiej depresji po raz kolejny z atakami paniki. Dostałam diagnozę depresja i fobia społeczna. Leczyłam się kilka lat. Później jakoś powoli zaczęłam wychodzić z domu ale zawsze z kimś, nigdy sama. ( Okres w którym zaczęły się te dziwne ataki był okresem w którym złożyłam papiery rozwodowe). Przez kilka lat nie brałam leków. Aż do czerwca kiedy prawie zemdlałam w sklepie, nie wiem dlaczego. To było takie nagłe i bez przyczyny. Lekarz zmienił mi leki na nadciśnienie, zgłaszałam kilka razy że źle się po nich czuję się on swoje i tak prawie wylądowałam 6 stóp pod ziemią, w między czasie ataki paniki się nasiliły, zaczęłam się bać wszystkiego, tysiąc razy dziennie umierałam, trzęsło mnie strasznie, wszystko bolało itp itd dużo by pisać. Poszłam prywatnie do psychiatry i dał mi diagnozę nerwica lęku uogólnionego z napadami paniki i fobia społeczna. Ale uważam że mam też lekką depresję chociaż on uważa że nie.
  8. Lubię flirt i tyle na żywo było by mi ciężko, przez net nie mam problemu ale wszystko w granicach rozsądku A co do paro to w końcu zaskoczyło, tak myślę bo coraz bardziej mam ochotę gdzieś jechać, wyjść itp. I tak mam wrażenie że mam trochę więcej odwagi.
  9. Szczebiotka

    ataki paniki

    Nie wyobrażam sobie nie pić kawy ja w sumie tylko kawę pije, ostatnio dopiero zaczęłam pić jakieś herbaty czy soki pije też melisę z różnymi dodatkami i mi często pomaga, szczególnie na początku brania paro mi pomogła. Wczoraj miałam atak paniki w domu bo doszło do mnie że zostałam w nim sama z małą córką i od razu jazdy że zemdleje, padnę itp ale zaczęłam sobie mówić " uspokój się to tylko w twojej głowie, będzie dobrze" przez kilka minut było ciężko, zrobiłam sobie melisę, wypiłam i ciągle mówiłam dasz radę, i zaczęłam coś robić w kuchni i mi minęło na szczęście, chociaż niepokój jakiś tam czułam cały czas to nie było tak źle jak na początku kiedy wróciły do mnie lęki w lipcu.
  10. Szczebiotka

    Witanko :)

    Chyba nie znam tego filmu albo nie pamiętam że oglądałam bo tak też może być. Podziwiam że nie dajesz się złamać diagnozie. Bo ja osobiście łamie się codziennie i powoli mam dość. W sumie ja też często mam ochotę wręcz krzyczeć aby nikt się do mnie nie zbliżał. Wiem chora jestem, ale co mi tam
  11. A flirt co ma wspólnego z paro? Ja np lubię flirtować i nawet paro mi tego nie odbiera. Odbiera mi tylko ochotę na seks i to bardzo wkurza. A nawet jeśli już mam ochotę to niestety ale potrzebuje dużo więcej czasu by osiągnąć orgazm to jest bardzo głupie że nie dość, że mamy przesrane przez życie i się męczymy w depresji, lękach itp to jeszcze odbiera nam takie przyjemności jak seks
  12. Szczebiotka

    Witanko :)

    Hej ja też uważam że nie zawsze trafiają z diagnozą, ale to już raczej wiem z własnego doświadczenia. Też lubię książki, filmy i muzykę. W tym, że mogą się różnić od twoich upodobań Świetny awatar Pozdrawiam i witam na forum.
  13. To prawda. Już chyba wolę te swoje lęki. Wtedy nawet dzieci mnie nie obchodziły, nic mnie nie obchodziło, po prostu wegetacja totalna. To był straszny stan, nigdy więcej.
  14. Nooo. Pamiętam jak brałam parogen kilka lat temu na depresję właśnie, to uwierz mi że dawka 20 mg dziennie ścinała mnie z nóg. Już nie będę nic mówić o ziewaniu ale było też tak, że jak wstałam rano przed 7, ogarnęłam dzieci do szkoły i szłam spać dalej nie miałam sił funkcjonować. Wstawanie z łóżka dla mnie było piekłem, nie miałam sił na nic. Siedząc np przy stole zawieszałam się, bądź potrafiłam zasnąć ciągle byłam zmęczona, mega zmęczona i ciągle mogła bym spać. A teraz mam problemy ze snem i się nie wysypiam. Sama jestem w szoku że teraz mnie tak nie ścina po paro ale czy to ma związek z tym na co się leczymy? Nie wiem, trudno mi powiedzieć. Ja bardzo się bałam wrócić do paro właśnie przez to że ciągle chciało mi się spać po niej, nie umiałam się skupić, ciągle byłam gdzieś myślami daleko i ogólnie czułam się tak jakbym wegetowała a teraz jest inaczej. Może faktycznie nasz stan ma na to wpływ a to było by dosyć ciekawe. Chociaż depresja ogólnie przybija i nic się nie chce, ja chciałam wtedy tylko spać nic więcej.
  15. A ja właśnie teraz jak zaczęłam znowu brać paro to też byłam pobudzona aż mnie nosiło, nie mogłam sobie znaleźć miejsca, musiałam ruszać np nogami itp ale to minęło, było tylko na początku brania, teraz jestem bardziej nie tyle zamulona co mam mniej motywacji by coś robić. I jestem spokojniejsza. Ciekawe jak będzie u ciebie dalej.
  16. O widzisz zapomniałam dodać że ja dostałam dodatkowo właśnie na to sympramol bo lekarz powiedział mi że może być ciężko przez pierwsze dni, chociaż nie u każdego tak może się dziać. Fakt mi bardzo pomógł sympramol, do tego piłam melisę i magnez stres.
  17. Wiesz na każdego działa inaczej. Nie pamiętam jak było kilka lat temu u mnie, ale teraz jak wróciłam po latach do leku to powiem szczerze że miałam straszne jazdy. O mamo co się nie działo. Też miałam akcje typu że zaraz zwariuje, drżenie rąk czy nóg, drętwienie w tym też połowy twarzy ale to też miałam bez leków, zawroty głowy, suchość w ustach, problemy ze strony układu pokarmowego, nie mogłam jeść. I pierwsze dni to był koszmar bałam się wyjść wyrzucić śmieci do śmietnika koło domu (jakieś 10 metrów na własnym podwórku) kilka razy atak paniki, a no i takim głównym ubokiem była straszliwa potliwość. Ale teraz wszystko mi minęło, już od jakiegoś czasu nie mam nic z tych rzeczy, wiadomo że czasami mam gorszy dzień, ale tragedii nie ma. Leki biorę od połowy lipca i zaczynałam od 5mg, teraz jestem od kilku dni na 40 mg paroxinoru
  18. No ja jak zaczęłam brać paro to miałam jazdy bez trzymanki jeśli chodzi o lęki czy napady paniki. Już weszłam na 40 ( sama) bo 30 nie za bardzo dawała rady. Ale już nie mam żadnych skutków ubocznych
  19. Czekam na wolną chwilę dla siebie dzisiaj
  20. Hej. Kolejny dzień na dawce 40 mg paro. Nie ma tragedii. W sumie napisze tak, nie mam żadnych uboków aż dziwne. Pierwszy dzień było trochę dziwnie ale myślę że większość sobie po prostu wkręciłam. Głowa mnie bolała ale może to być przez pogodę bo pada u mnie od kilku dni. Więc w sumie jestem zadowolona z tego, że nie mam jakiś jazd po zwiększeniu dawki Niedługo robię test na sobie i mąż ( nie dzisiaj) zawozi mnie do marketu trochę się boje, ale jak to mówimy lęki trzeba przełamywać. Chwilowo jestem zadowolona. Wczoraj biegałam z córką jest spoko, oby tak dalej.
  21. No tak jest. Mogę to powiedzieć po sobie niestety. Teraz paro wkręca mi się wyjątkowo długo. Farmaceutka ostatnio mi powiedziała że tak może być bo organizm podobno w jakimś tam stopniu zapamiętuje ten lek, szczególnie jeśli brało się go dłużej. A ja na paro leciałam kilka lat. Dziękuję ty również jak coś to pisz damy radę Ja też lecę spać bo o 6 trzeba wstać dobranoc
  22. Trzymam kciuki oby było dobrze Na początku możesz mieć ale nie musisz bóle głowy, albo takie trochę dziwne uczucie ale to mija. Powodzenia
×