Skocz do zawartości
Nerwica.com

Fobic

Znachor
  • Postów

    1 835
  • Dołączył

Treść opublikowana przez Fobic

  1. Fobic

    Dzisiaj czuje się...

    "Kac gigant" x2. Łeb urwany zaraz po przebudzeniu Coś wam się Znachor rozkręcił dobrze, że ma swoje metody i już jest lepiej. Co prawda nijak ma się to do zaburzeń depresyjnych, ale tak się dzisiaj czuję - zjedzony żywcem, nawet nie pogryziony, tylko połknięty, przetrawiony i wydalony w całości przez trzewia jakiegoś potwora. Picie, plumkanie na pianinie do akompaniamentu nowego nagłośnienia. Następnie konkretny odsłuch kolumn tonsil voyager, potem znowu picie, kiełbaski z ogniska, tańce, jakieś italo disco disco polo i o dziwo wszystko pamiętam. Zakumplowałem nawet ponoć z jednym z najgroźniejszych psów na "osiedlu" o czym dowiedziałem się pod koniec imprezy. Co nie zmienia mojego samopoczucia, na które ciężko "pracowałem" Miłego dnia! I dobrego samopoczucia
  2. Fobic

    Dzisiaj czuje się...

    @kabe1789 co racja, to racja. Ja mam niestety chyba już taką nerwicę, że gdy coś robię to choćbym nie widział na oczy przez ociekający pot, działam zawsze na 101%. Szybko, precyzyjnie, prawie jakby się paliło, albo mnie ktoś z biczem gonił. Nieważne czy akurat zamiatam, czy wnoszę 30 kg worki na 3 piętro, leje się ze mnie tak samo równo @Lucy32 dokładnie. Bycie m. in. ciężko pracującym fizycznie pracownikiem na kacu to podwójna ludzka tragedia Miłego dnia wszystkim.
  3. Fobic

    Dzisiaj czuje się...

    A ludzie szukają wszelkich sposobów żeby się nie pocić, bo źle z tym wyglądają. Kremy, toniki (to jeszcze pół biedy), faszerowanie się różnymi tabletkami na nadciśnienie i inne niezwiązane bezpośrednio z potliwością rzeczy. Tłumaczę że jak co roku są upały, a normalny człowiek poci się w celu schłodzenia organizmu i nie jest to żadne zaburzenie. Życie to nie tv i pokaz mody. Co ma powiedzieć ktoś pracujący fizycznie, kiedy pot kapie mu z nosa jak z kranu przez 10 godzin?
  4. @acherontia styx wiesz o tym, ale alprazolam dla osiągnięcia stanu stacjonarnego stosuje się 3x dziennie, bo to krótko działające benzo o krótkim czasie półtrwania. Jeśli brałaś go raz dziennie, powiedzmy do pracy (nie wiem jak było), wtedy ewentualny spadek tolerancji i ponowna sensytyzacja receptorów nastąpi szybciej, niż w przypadku takiego klonazepamu (3-5x dłuższy czas półtrwania), który agonizuje receptory przez dużo dłuższy czas, więc ich powrót do "normalności" będzie trwać odpowiednio dłużej. Klony rzadko kiedy stosuje się 3x dziennie, częściej 2x, a dawka podtrzymująca to 1x dziennie. Jeśli jednak bierze się je wystarczająco często, ulegają kumulacji w organizmie i agonizm receptorów występuje praktycznie bez przerwy. Regeneracja trwa wtedy dłużej z tego co się orientuję. Znając swój organizm, gdybym miał robić przerwę od benzo, aby zmniejszyć w jakimś stopniu tolerancję byłoby to nie krócej niż rok. U niektórych trwa to 2-3 lata. Mówimy jednak o długotrwałym zażywaniu benzodiazepin.
  5. Ja po trochę ponad rocznej abstynencji, po braku odczuwania benzodiazepin silniejszych od klonazepamu, zacząłem czuć 20 mg Relanium, co było dla mnie zaskoczeniem. Generalnie tak, ponowne uwrażliwienie receptorów benzodiazepinowych wymaga dużo czasu.
  6. Powitać Wronki. Ja tu tylko kawkę postawię i uciekam. Częstować się proszę I pozdrawiam. Spokojnego piątku
  7. Fobic

    Dzisiaj czuje się...

    Mocno "skacowany". Dawno tak się nie czułem, ale czego nie załatwi klonazepam (nie polecam - lepsza woda, jakieś elektrolity, odpoczynek i wymordowanie tego stanu naturalnie). Podsumowując jestem zezłomowany chyba na resztę dzisiejszego dnia i tak wiem, że dopiero dzisiaj piątek, ale życie różnie się układa
  8. Ehh jak z dziećmi. Nie ma kawy - "gdzie jest ta kawa"? Jest kawa przed 5 rano - "dziś to ja nie chcę kawy" Może zainwestuj w nauszniki i zejdź do piwnicy na czas burzy?
  9. Bóg (stwórca) jeśli istnieje jest bezosobowy, we wszystkim, wszędzie i w każdym czasie. W dodatku stworzył wszystkie najlepsze rzeczy jakich przyszło i przyjdzie nam doświadczyć, razem z tymi najgorszymi, dla niektórych niewyobrażalnymi koszmarami, które dzieją się na świecie w każdej chwili więc raczej nie jest to starszy, miły i litościwy pan z brodą. Moim zdaniem, pomijając trochę (przepraszam, ale to nie na moje nerwy) historię i różne książki napisane przez człowieka, Bóg jest próbą objęcia umysłem wielowymiarowej siły, która stoi za stworzeniem. Za takie, a nie inne tzw. stałe fizyczne, które gdyby nagle uległy nawet najmniejszej zmianie (mowa o wartościach zmierzonych eksperymentalnie do kilkunastu miejsc po przecinku), struktura atomu rozsypałaby się natychmiast i nie zostałoby nic. Wszelka materia uległaby zniszczeniu. Podjeżdżając troszkę pod temat fizyki nie zapominajmy, że wszystko co znamy składa się w 99,999% z pustej przestrzeni. Nigdy nikogo, ani niczego nie dotknęliśmy. To siły grawitacyjne, elektromagnetycznie, oddziaływania słabe i silne cząsteczek sprawiają wrażenie solidności tego świata w jakim żyjemy. Ciężko to zrozumieć, lub raczej w to uwierzyć więc na pewno łatwiej wierzyć w jakiś koncept, siłę wyższą. Z drugiej strony kto wie, może i jest zajebiście dobry prędzej czy później go poznamy.
  10. Lek zmniejszający napięcie mięśniowe prawdopodobnie poprzez zwiększenie hamowania presynaptycznego motoneuronów. Jest również antagonistą NMDA. Wykazuje umiarkowane ośrodkowe działanie przeciwbólowe. Biorę go od jakiegoś czasu ze względu na bóle mięśniowe spowodowane intensywnym wysiłkiem fizycznym (nie treningowym), co może trochę nie współgrać z intencją stosowania tego leku, ale chciałbym chociaż zasnąć bez bolących wszystkich mięśni - nie działa. Ani przeciwbólowo, ani miorelaksacyjnie, a przynajmniej nie jestem w stanie odczuć żadnej poprawy. Jako miorelaksant jest dużo słabszy od chociażby takiego baklofenu. Dla mnie wręcz placebo, ale z kolei znam osoby które bez niego nie zasną z powodu bólu. Mają one jednak problemy innej natury (bóle związane np. z przesunięciem dysków w kręgosłupie). Ktoś posiada jakieś doświadczenia związane z tym lekiem?
  11. Ja obudziłem się o 4, a lekami nafaszerowałem się jak kurczak wieczorem. Może coś jest na rzeczy. Nie mogę leżeć, kiedy nie jestem śpiący więc wstałem, zjadłem coś, zrobiłem sobie i wam wszystkim kawkę i chwilowo odpoczywam.
  12. @zew Powitać. Znam to uczucie, nie jesteś sam. Co tam się dzieje, że do lekarza w odwiedziny się wybierasz? @Dziewięćdziesiąt Cztery wygląda to jak końcówki epizodu depresyjnego, albo leki zaczęły działać lub jedno i drugie. Dzień dobry Wrony. Jako, że piszę jeszcze po ciemku - dzisiaj stawiam taką kawkę Dobrego dnia
  13. Bez urazy. Odpowiedź również starałem utrzymać się w tonie żartobliwym, ale moje poczucie humoru jest na poziomie polskiej piłki nożnej, więc zalecam ostrożność Już leci. Poleconym
  14. Lubelskie Od ciebie nie chcę. Nawet jeśli jesteś kobietą (a nie jesteś) nie mam z tobą żadnych więzi emocjonalnych, więc to tak jakby cmoknęło mnie prosię @Szczebiotka za dwa całusy w minutę nauczę posługiwać się piłą łańcuchową, zrobię wszystko co trzeba i nie gadaj, że nie chcę cię poznać dasz mi najwyżej klina i wymorduję to drzewo w dzień dłużej, ale zrobię to
  15. To dla mnie chleb powszedni, ale... nie dasz mi całusa na pożegnanie nawet z daleka, a nawet jeśli to dla mnie żadna gratyfikacja , wręcz upokorzenie także koszta rosną. Dowóz + stawka godzinowa (20 pln/h po znajomości), a że śmigam jak robot bez przerwy dopóki mi jakiś mięsień dęba nie stanie, to możesz liczyć na kawał dobrej roboty. Dla mnie korzyścią byłoby poznanie pana Znachora DEPERS'a osobiście także pytaj o adres, licz banknoty, ślij dorożkę i lecimy z tematem
  16. Nigdy nie pisałem, że mam taki sprzęt. Mogę mieć na zawołanie Fiskarsa, który na własne oczy widziałem jak tnie kciuki niczym paluszki Lajkonika ale ze swojego sprzętu mam jak do tej pory tylko coś takiego
  17. @Szczebiotka wyślij po mnie dorożkę czy innego ubera, a zrobię ci to w jeden dzień o ile masz siekierę rozłupującą. Wszystko za free, z wyjątkiem kosztów transportu i może całusa na pożegnanie, może być z daleka. A pan @Jurecki chyba wykąpał się w ambrozji młody Bóg zawitał w nasze progi
  18. ooo, mój żywioł Nieważne, czy kawałki o średnicy mojej nogi, czy jednego metra - siekiera rozłupująca i robota idzie jak szalona aby wióra pod nogami podskakują
  19. Na mnie pregabalina (150 mg) przy utrudniających funkcjonowanie zaburzeniach lękowych działała podobnie (myślałem trzeźwo) jak wypicie 50-100 ml wódki. Fizyczne rozluźnienie ciała, mięśni, tak samo znaczne złagodzenie napięcia psychicznego i możliwość skupienia się na pracy będąc całkowicie wyluzowanym, wolnym od niepotrzebnego stresu. To dziwne dlaczego na jednych działa źle, a dla innych to niemal cud farmakologii. Wiadomo, że oprócz standardowej blokady kanałów wapniowych ma pośredni wpływ na neuroprzekaźnik GABA (uspokojenie, działanie przeciwlękowe, rozluźniające, ogólnie hamujące OUN). Stwierdzono, że pregabalina powoduje zależny od dawki wzrost produkcji enzymu odpowiedzialnego za syntezę kwasu gamma-aminomasłowego (GABA), a więc i jego stężenie w mózgu. Może to jest jakaś podpowiedź. Takie efekty, jak opisujecie - poprawa nastroju, zniesienie apatii, anhedonii, dodanie motywacji + działanie przeciwdepresyjne, dużo lepszy odbiór muzyki i ogólnie aktywizujące daje mi z kolei baklofen, który również należy do klasy gabapentynoidów, tak jak pregabalina, czy gabapentyna. Jednak jego blokada kanałów wapniowych jest nieistotna klinicznie, a swoje działanie wywiera poprzez agonizm receptorów GABA(b), więc to trochę inna para kaloszy.
  20. @Dryagan Czuję, że próbujesz zrobić ze mnie jeszcze większego wariata, niż jestem. Mój nick i tak już wystarczająco wiele sugeruje. Raz w życiu byłem w stanie manii i to ostrej, do tego psychoza we wszelkiej postaci, halucynacje audiowizualne i ogólnie niewyobrażalny hardcore, ale to było raz... i nie przypadkowe Mój stan psychiczny jest mniej więcej stabilny. Wiem jak to jest być naprawdę obserwowanym i zazwyczaj kiedy to czuję (głównie w mieście pośród ludzi) zwracam wzrok w tym kierunku i zawsze okazuje się, że faktycznie ktoś się na mnie patrzy. Mam stwierdzone zaburzenia lękowe w różnych postaciach i rozróżniam stan kiedy mam wrażenie bycia obserwowanym, a kiedy czuję że jestem obserwowany. Napisałem po prostu, że po zmroku kiedy jedyne światło w pobliżu kilkunastu metrów dookoła pada wprost na moją twarz, mam wrażenie bycia obserwowanym i odczuwam związany z tym dyskomfort i żadne anksjolityki sobie z tym nie poradzą. Chyba po przeczytaniu tamtego jednego postu stwierdziłeś, że mam takie same jazdy jak pan @Dziewięćdziesiąt Cztery - nie mam. Jednak są różne miejsca na świecie w których przychodzi żyć i można doświadczyć różnych nieprzyjemnych zdarzeń, które na słabej psychice są w stanie odcisnąć jakieś tam piętno. To, co ty opisujesz to z kolei jakieś skrajne doświadczenia, które mi są znowu zupełnie obce. Piszę o czymś bardziej przyziemnym, prawdopodobnym i właściwie normalnym bo taka już ludzka natura. Sam kiedyś miałem konkretną lornetkę, której używałem między innymi żeby zobaczyć co tam się na plaży nieopodal wyprawia ale też do innych celów, jak obserwacje nieba, ptaków bo to była lornetka dedykowana dla ornitologów. Ehh ja tu z rana dzień dobry, najładniejszą kawkę postawiłem jaką tylko udało mi się znaleźć a tu czuję lekką ofensywę. Czy masz coś wspólnego z prof. Andrzejem Draganem? To pytanie nurtuje mnie już od wielu miesięcy
  21. Stwierdziłem jedynie fakty. Taka jest technologia na dzień dzisiejszy i nie miałem zamiaru nakręcić twojej paranoi, bo to że ktoś zdalnie z drona śledzi cię kiedy idziesz ulicą i nagrywa jest jedynie możliwe do wykonania, ale nieprawdopodobne żeby to się działo uwierz mi. To się nie dzieje. Nikt nie poświęcałby czasu i pieniędzy aby to robić, chyba że po każdym wyjściu z domu popełniasz jakieś okrutne, niewyobrażalne zbrodnie, wtedy szansa jest trochę większa ale wciąż niewielka. Żyjemy w trochę innym świecie. Wystarczy mieć wścibskich sąsiadów, lub dawnych znajomych mieszkających w pobliżu, którzy cię nienawidzą. Byłem raz świadkiem kiedy taki "znajomy" obserwował mnie przez lornetkę co robię w pokoju, po czym nagle wybuchnął gromkim śmiechem, a ja zdążyłem zauważyć jak opuszcza lornetkę i odchodzi od okna, bo było to na tyle blisko. Od tamtej pory przestał się do mnie odzywać, co może jest przypadkiem. To zdarzenie odcisnęło się na mojej psychice. Nie jestem celebrytą, jestem mniej niż nikim i prowadzę jak napisałeś nudne życie, które nikogo nie powinno interesować, ale czasem ktoś lubi z kogoś się pośmiać, poczuć względem kogoś pogardę i potem obrabiać tyłek za plecami, żeby tylko był jakiś temat do rozmów z innymi półgłówkami, więc we własnym domu w każdym pokoju, na każdym kroku i w każdej chwili pilnowałem się co i jak robię. Przynajmniej przez jakiś czas, bo w końcu zaczęło mi to być obojętne, ale lekki lęk przed byciem obserwowanym przy robieniu czegokolwiek po zmroku pozostał do dziś i nie mam na to wpływu.
  22. Dzień Dobry Wronki Smacznej kawy i miłego dnia
×