Sądzę, że żałuję głównia bycia zawsze sanolubnym (gra na fortepianie w salach kinowych), Żałuję, że nie wytrzymałem napięcia, zawsze chciałem grać dla siebie i w końcu uciekłem w trwarde używki, gdzie problemy moje, czy świata zwnętrznęgo się nie liczą, ale nie mogłem z nikim o tym porozmawiać. Żałuję następnie prawie 15 lat spędzonych na ćpaniu, przez które zniszczyłem sobie życie oraz kilkunastu hospitaiacji. Teraz jestem nikim.