Badz spokojny,jesli Bog istnieje ,zna nasze słabości ale kocha.Tak jak matka swoje dzieci.Najwyzej dostaniesz klapsa za niesubordynację,ale ci wybaczy.
Usmialam się z tego spirytusu.Do naszej paczki przybłąkał się Ukrainiec i się dobrze przyjął Mielismy często ogniska nad jeziorem , więc i on przywoził co nieco ,,od siebie"Dobrze mówił po polsku i byl wesoly jak my.
Nigdy się nie obrażał za głupie żarty.No ale ten spirytus....kto po nim nie plywal w nocy nago w jeziorze byl choryGdyby moja mama o tym wiedziala hahahaa
Hahaha,no teraz to smieszne ale ,w takich sytuacjach...
Ja kiedys jechalam ruchomymi schodami i mialam moje ulubione znoszone spodnie ze sztruksu.Bardzo je lubilam i nie zwrocilam uwagi że cos się przetarly gdzie nie trzeba.No i schylajac się po koszyk....trachna du..pie.Dobrze ze mialam dłuższą bluzę. Poszło równiutko po szwie.
Dobrze ze nogawki nie odpadly hahaa.
Jeso to tam az tak się dzieje?
Myślę, że byś wcale nie był szczęśliwszy.Związek to też dużo zobowiązań i pracy (nad soba też.)
A już wogóle,jak są dzieci.Więc ciesz się lepiej swoim beztroskim życiem.Doceniaj to co masz.
Kazdy czasem ma doly,nie tylko przez samotność.Ale z drugiej strony masz przecież fajne życie.
Robisz co chesz,i co ci sprawia przyjemność.Uwierz mi że to luksus.Ja bym tak czasem chciala.Bardzo...wyłączyć się z tego pędu szczurów.
Szczerze to ci nawet czasami zazdroszczę.Bierzesz od życia co najlepsze.
Ale możesz sobie na to pozwolic.