Skocz do zawartości
Nerwica.com

Dryagan

Administrator
  • Postów

    3 505
  • Dołączył

Treść opublikowana przez Dryagan

  1. @You know nothing, Jon Snow Dzięki za podzielenie się swoim doświadczeniem – widać, że to dla Ciebie ważne. Ale muszę Cię prosić o ostrożność. Na tym Forum są osoby w trakcie psychoz czy chore na schizofrenię, wrażliwe na treści o duchach, energiach, wymiarach. Takie opisy mogą im zaszkodzić – potwierdzić urojenia, pogłębić zaburzenia. Tu liczy się bezpieczeństwo psychiczne wszystkich. To nie jest przestrzeń do publikowania opowieści o zjawiskach paranormalnych – niezależnie od tego, jak bardzo są dla Ciebie realne. Jeśli chcesz o tym pisać szerzej, pomyśl o blogu lub innym miejscu. Tu trzymajmy się tematów zdrowia psychicznego i realnego wsparcia. Dziękuję za zrozumienie.
  2. @You know nothing, Jon Snow Dzięki za ten głos, jest w nim sporo przemyśleń, które rzeczywiście pokazują, jak trudno czasem oddzielić to, co religijne, symboliczne czy nawet mistyczne – od tego, co może być objawem choroby psychicznej. To nie są łatwe granice i nawet psychiatrzy przyznają, że diagnoza musi być ostrożna, uwzględniać kontekst kulturowy, osobowość, historię życia i wiele innych czynników. Różnica polega jednak na tym, że psychiatria patrzy przede wszystkim na cierpienie i funkcjonowanie człowieka. Nie chodzi o to, czy ktoś widzi duchy czy nie – tylko o to, czy to, co przeżywa, zaburza mu życie, rani go, izoluje, przeraża, uniemożliwia sen, jedzenie, pracę, relacje z ludźmi. Jeśli tak jest, to lekarz nie może tego zignorować – nawet jeśli dla osoby wierzącej te zjawiska mają duchowy sens. Egzorcyści, o których wspomniałaś, działają w określonych ramach religijnych i zawsze (przynajmniej oficjalnie) współpracują z psychiatrami – Kościół katolicki sam podkreśla, że nie każde „opętanie” to coś duchowego, i że najpierw trzeba wykluczyć chorobę psychiczną. I to właśnie jest ta delikatna linia – nie każdy, kto czuje obecność czegoś „spoza”, jest chory, ale nie każdy, kto tak czuje, jest też „wybrańcem”. Ja też w psychozie czułem się wybrańcem — miałem zbawić świat od masonów i różnych „ukrytych sił”. Wtedy wszystko wydawało się logiczne, spójne, pełne „znaków”. Ale teraz, w remisji, doskonale wiem, że to były urojenia. Mózg potrafi naprawdę przekonać człowieka do najbardziej niesamowitych scenariuszy — i właśnie dlatego trzeba na to patrzeć z dystansu, kiedy tylko się da. To nie chodzi o to, żeby kogoś „spalić na stosie” – ale żeby pomóc, jeśli rzeczywistość staje się zbyt przytłaczająca, straszna, trudna do zniesienia. A dobra pomoc zaczyna się od uważnego słuchania – i tego żadnemu lekarzowi nie powinno zabraknąć. Oczywiście wiem, że bywa z tym różnie...
  3. Hej @Domenicopp Dzięki, że napisałeś i podzieliłeś się tym, co przeżywasz. I choć naprawdę rozumiem, że szukasz porady i wsparcia, muszę podkreślić jedną bardzo ważną rzecz: na Forum nie diagnozujemy, nie zalecamy leczenia i nie popieramy samoleczenia. To jedna z podstawowych zasad tego miejsca. Wszystkie decyzje dotyczące leków – zwłaszcza powrotu do ich stosowania – koniecznie trzeba podejmować razem z lekarzem. On zna Twoją historię, może ocenić, czy paroksetyna (Parogen) nadal jest dla Ciebie odpowiednia, czy może lepiej rozważyć coś innego. Złe samopoczucie po lekach na początku terapii to częste zjawisko, ale tylko lekarz może stwierdzić, co było skutkiem ubocznym, a co naturalnym procesem działania leku. I pamiętaj: jesteś młody, masz prawo szukać pomocy i się nie poddawać. Z fobią społeczną i lękami można funkcjonować – ale to wymaga leczenia prowadzonego przez specjalistę. Forum może dać Ci wsparcie, zrozumienie i rozmowę, ale to lekarz pomoże Ci naprawdę ruszyć do przodu. Trzymam kciuki – dasz radę.
  4. To wcale nie takie łatwe pytanie – gdzie się kończą wierzenia, a zaczyna psychoza? Na pierwszy rzut oka czasem może się wydawać, że to to samo: ktoś mówi o energiach, o znakach od Boga, o tym, że coś czuje albo wie, choć nikt inny tego nie zauważa. Ale diabeł – nomen omen – tkwi w szczegółach. Wierzenia, nawet jeśli są bardzo oryginalne czy nietypowe, najczęściej mają to do siebie, że są dzielone z innymi – wpisują się w jakąś duchową tradycję, religię, albo subkulturę. Nawet jeśli ktoś wierzy w kosmitów albo w reinkarnację, to zwykle nie jest w tym sam. Są grupy, książki, dyskusje – można o tym pogadać, wymienić się doświadczeniami, czasem nawet zażartować z własnej wiary. I co najważniejsze – te wierzenia nie rozwalają życia. Ktoś wierzy, ale normalnie chodzi do pracy, śpi, je, rozmawia z ludźmi, funkcjonuje. Z psychozą jest inaczej. Psychoza to moment, w którym umysł zaczyna nadawać rzeczywistości całkiem nowe znaczenie – i to bardzo osobiście. Nagle wszystko wokół zaczyna mówić tylko do mnie. Jestem albo wybrańcem, albo ofiarą jakiegoś spisku. Słyszę rzeczy, których inni nie słyszą, widzę znaki, które tylko ja rozumiem. Zaczynam się bać. A przede wszystkim – nie da się mnie przekonać, że coś może być inaczej. Nie ma żartów, nie ma dystansu, nie ma "może przesadzam" – jest tylko moje przekonanie i cały świat ustawiony pod to przekonanie. I wtedy przestaje to być tylko „wiara”, a zaczyna się cierpienie. Dlatego rozróżnienie nie idzie po linii „dziwności” wierzeń, tylko tego, jak bardzo one wpływają na życie. Czy dają siłę i sens – czy wciągają w strach, izolację i utratę kontroli. A kiedy pojawia się ta druga opcja, dobrze jest szukać pomocy – nie dlatego, że się „wariuje”, ale dlatego, że coś w psychice się rozstroiło i trzeba ją wesprzeć. Tak jak każdą inną część ciała, kiedy zaczyna szwankować.
  5. Dryagan

    Wybory

    Zgadzam się – możemy się pięknie różnić, szanując nawzajem swoje poglądy, zamiast – jak to się niestety dziś często dzieje – obrzucać się błotem, jakby odmienna opinia była zagrożeniem. To prawda, Mentzen może sprawiać wrażenie bardzo młodego, ale ma już 38 lat i w polityce działa od wielu lat – choć nie zawsze na pierwszym planie. Moim zdaniem dziś pokazał się bardzo dojrzale: nie ogłosił od razu poparcia dla żadnego z kandydatów, tylko zaproponował spotkania z obydwoma, żeby jasno postawić sprawę – że ma silny, 15-procentowy mandat od wyborców i chce coś konkretnego dla nich wynegocjować. To nie jest polityka „na pokaz”, tylko próba realnego wpływu. Jego przekaz trafia zwłaszcza do młodych – może właśnie dlatego, że mówi językiem prostym, bez zbędnej patetyki, i stawia na konkretne postulaty. Tego nie zrozumiałem w ogóle - nie wiem co to "świat relica", ani jaki "piękny świat" mieliśmy niby wszyscy. Czasem piszesz o czymś, o czym ludzie na tym Forum pojęcia raczej nie mają. Dobrze, że o tym mówisz – bo siła nie ma płci, a zaufanie do osób pełniących funkcje publiczne nie powinno się opierać tylko na „wizerunku”, ale też na tym, jakie wartości sobą niosą – oboje.
  6. Dryagan

    Wybory

    Bardzo się z Tobą zgadzam – zwłaszcza w kwestii braku szacunku dla wyborców „drugiej strony”. To coś, co mnie od lat mocno niepokoi. I mam poczucie, że kampanie wyborcze – niezależnie od poziomu – już od dawna przestały być merytoryczną rozmową o przyszłości. Dotyczy to zarówno wyborów do parlamentu, samorządu, Europarlamentu, jak i prezydenckich. Choć te ostatnie – prezydenckie i parlamentarne – są zdecydowanie najbardziej paskudne. Zamiast debatować o konkretach, porównywać programy, analizować argumenty – oglądamy obrzucanie się błotem, wzajemne przekrzykiwanie i próby skompromitowania przeciwnika. Co gorsza, coraz częściej głosuję nie „za kimś”, ale „przeciwko komuś” – i to naprawdę frustrujące. A kiedy już pojawiają się programy, często są albo bardzo ogólne, albo tak do siebie zbliżone, że trudno mówić o realnym wyborze kierunku. W tym wszystkim ogromną rolę odgrywają media – i niestety nie widzę dziś zbyt wielu przykładów dziennikarstwa niezależnego w sensie prawdziwym: rzeczowego, spokojnego, oddzielającego komentarz od faktu. Zamiast tego mamy selektywność przekazu, wycinanie wypowiedzi z kontekstu, przemilczanie pewnych tematów i podawanie interpretacji zamiast informacji – a to wszystko tylko pogłębia polaryzację i podsyca emocje. Politycy przychodzą i odchodzą. Ale to, w jaki sposób uczymy się myśleć o sobie nawzajem jako wyborcach, jak media nas formują, jak tracimy wspólny język – zostaje. I to jest dla mnie największy problem, z którym jako społeczeństwo będziemy musieli się zmierzyć znacznie dłużej niż przez jedną kampanię.
  7. Dryagan

    Wybory

    @zew Dziękuję za Twój głos – szanuję decyzję i doceniam, że podejmujesz ją świadomie. Ale mam zupełnie inne odczucia co do wiarygodności kandydatów. Dla mnie większe wątpliwości budzi kandydat, który w kampanii prezentuje zmienne stanowiska, dostosowując swoje wypowiedzi do sytuacji i odbiorców. Kiedy śledzi się jego wypowiedzi na przestrzeni lat – i nawet w tej jednej kampanii – trudno znaleźć spójną linię poglądów. A przecież słowa mają znaczenie – zwłaszcza jeśli mówimy o osobie, która ma pełnić funkcję prezydenta. Z drugiej strony niepokoi mnie również skala oczerniania drugiego kandydata, często przy użyciu półprawd, uproszczeń czy wyrwanych z kontekstu wypowiedzi. Wystarczy zasugerować coś negatywnego, żeby ten przekaz się utrwalił – niezależnie od faktów. Taki styl prowadzenia kampanii powinien być krytykowany, niezależnie od tego, kogo dotyczy. Nie chodzi o sympatie czy antypatie, ani o ocenianie programów – chodzi o to, czy ktoś mówi i działa w sposób spójny, czy można na nim polegać, czy można mu zaufać w sytuacjach trudnych i bez medialnego komfortu. Nie namawiam do żadnego konkretnego wyboru. Ale jeśli mamy podjąć decyzję świadomie, warto patrzeć na konkretne zachowania, słuchać uważnie co mówią kandydaci (nie tylko jednego dnia, ale na przestrzeni czasu), analizować – i nie ulegać emocjom, które są celowo podsycane w przestrzeni publicznej.
  8. Dryagan

    Wybory

    II tura wyborów prezydenckich to już nie wybór „w zgodzie z sercem”, ale decyzja o kierunku, w jakim ma zmierzać państwo. Nawet jeśli w pierwszej turze głosowało się z przekonania, teraz trzeba po prostu odpowiedzieć sobie: co będzie dalej, jeśli wygra ten, a co – jeśli wygra tamten? To nie jest wybór między ideałem a porażką, tylko decyzja, która ma swoje konsekwencje. Warto się zastanowić: – kto będzie wspierał potrzebne zmiany, a kto raczej utrwali istniejący układ, – kto będzie prezydentem współpracującym z rządem, a kto pełniącym funkcję równoważącą – czasem wspierającą, a czasem powściągającą, – kto prezentuje poglądy spójne i przewidywalne, a nie zależne od okoliczności czy aktualnej opinii publicznej. Bo prezydent nie jest ani dekoracją, ani tylko „hamulcowym”. I – co ważne – nie powinien automatycznie podpisywać wszystkiego, co zaproponuje rząd. Jego zadaniem jest także ochrona konstytucji, równowaga władzy, reprezentowanie wszystkich obywateli – nie tylko jednej partii. Nie chodzi o to, żeby się zachwycać kandydatem, ale żeby przemyśleć: kto w tej roli będzie bardziej odpowiedzialny, przewidywalny i gotowy pełnić ją z myślą o państwie – nie tylko o swojej grupie wyborców. Każdy sam musi wybrać, co dla niego ważniejsze. Ale rezygnacja z decyzji też jest decyzją – tylko że wtedy to inni decydują za nas.
  9. Bardzo proszę o zaprzestanie bezsensownych przepychanek w tym temacie i wzajemnego obrażania się – to nikomu nie służy @acherontia styx – jeśli nie masz nic konstruktywnego do dodania poza dogryzaniem Wentylowi, to po prostu nie pisz. Forum to nie jest miejsce na osobiste wycieczki, tylko na wsparcie i wymianę doświadczeń. Część waszych postów wylądowała w koszu. Dziękuję za zrozumienie.
  10. Z tymi wariatami to oczywiście żart – ale taki z sympatią Chodziło mi o pozytywne znaczenie tego słowa – skoro już wszyscy zebraliśmy się tu w jednym miejscu, trochę zakręceni, trochę inni, ale właśnie dzięki temu potrafimy się lepiej rozumieć i wspierać. I tak, zaliczam się do tej ekipy – całkiem nieźle mi z tym!
  11. @domek Twój ostatni post został przeniesiony do wątku"Wiara czyni cuda", ponieważ nie zawierał żadnych odniesień do tematu dyskusji, w której się pojawił. Przypominam, że każdy temat na Forum ma swój zakres i warto się go trzymać – to pomaga utrzymać porządek i szacunek wobec osób, które szukają konkretnych informacji lub chcą podyskutować na dany temat. Odwołania do religii nie są zakazane, zwłaszcza gdy temat tego dotyczy – nawet w kontekście masturbacji, jeśli ktoś łączy swoje przekonania z wiarą, ma to sens i miejsce. Natomiast ciągłe wstawki „nawracające”, niezależnie od tematu, nie służą ani otwartemu dialogowi, ani realnej rozmowie o wierze – często po prostu irytują innych użytkowników i rozbijają wątek. Dlatego proszę – trochę mniej tego, a więcej otwartości na kontekst i rozmówców. Wtedy i Twoje poglądy mogą naprawdę wybrzmieć, a nie zginąć w zamieszaniu.
  12. Trochę nam się tutaj zrobił spam - chociaż myślę, że w ten sposób też @Verinia dostała pomoc w temacie, który założyła. Dziękuję Wam wszystkim raz jeszcze za wszystkie ciepłe słowa – naprawdę dają motywację, by to miejsce dalej budować i dbać o jego atmosferę. Forum powstało jako przestrzeń wymiany doświadczeń, ale też wsparcia, wzajemnego zrozumienia i obecności – nawet jeśli tylko „na ekranie”. To Wy tworzycie klimat tego miejsca – ci, którzy piszą dużo, i ci, którzy czytają po cichu. Każdy jest tu ważny. I tak, Forum bywa trochę jak nietypowa rodzina – różne historie, problemy, emocje, ale łączy nas jedno: potrzeba, by nie być z tym wszystkim samemu. Jasne (tu się odzywam jako administrator), czasem trzeba kogoś przywołać do porządku – gdy rani innych, prowokuje kłótnie albo łamie ważne zasady Regulaminu. Nie może być tak, że wszystko wolno. To miejsce jest pełne „wariatów” – i właśnie dlatego jest takie wyjątkowe. Bo dobrze jest znaleźć podobnych sobie „wariatów”, którzy rozumieją, nie oceniają i potrafią po prostu być obok.
  13. @You know nothing, Jon Snow Dziękuję Ci za tyle ciepłych słów o Forum – naprawdę budujące jest to, co napisałaś. Cieszę się, że czujesz się tu jak „u siebie” i że miejsce to ma dla Ciebie znaczenie – także jako przestrzeń do wyrażania siebie, do rozwoju, do odzyskiwania siły. Dla takiej oceny naprawdę warto się starać – i właśnie dzięki takim głosom jak Twój mamy jeszcze więcej motywacji, żeby dalej budować to miejsce razem, jako Ekipa Forum. Masz całkowitą rację: nasze słowa – to, co i jak piszemy – mówią czasem więcej niż dane osobowe. A choć staramy się zapewniać tu anonimowość i bezpieczeństwo, to faktycznie: warto pamiętać, że Internet to otwarta przestrzeń. Dlatego tak ważna jest rozwaga, dystans i świadomość – nie tylko wobec siebie, ale też wobec innych i ich reakcji. I właśnie to zdolność do refleksji, autorefleksji i uważnego przyglądania się sobie oraz rzeczywistości odróżnia „zdrową czujność” od mechanizmów paranoicznych. Fajnie, że potrafisz to ująć w taki sposób – bo przecież nie chodzi o to, by się wszystkiego bać, ale by nauczyć się wybierać to, co służy. Dzięki za to, że dzielisz się swoją perspektywą z taktem i wnikliwością.
  14. @Verinia ja po prostu też to przerabiałem i to nie raz, dlatego doskonale znam te mechanizmy. Jeszcze jesteś na takim etapie, że możesz to ocenić, dlatego nie daj się wciągnąć w myśli urojeniowe.
  15. Wejdź w profil --> u góry strony masz "Ustawienia konta" --> jak w to wejdziesz - masz taki pasek z lewej , gdzie znajduje się sygnatura
  16. @You know nothing, Jon Snow Wiesz, dla mnie to jednak dwie zupełnie różne rzeczy. Ludzie publiczni – aktorzy, artyści, influencerzy – rzeczywiście wystawiają się na ocenę, komentarze, zainteresowanie. Ich obecność w przestrzeni publicznej jest realna i pociąga za sobą rzeczywiste reakcje innych. Ale gdy ktoś anonimowy zaczyna mieć wrażenie, że wszyscy wokół go znają, obserwują, coś o nim wiedzą – i to bez żadnych racjonalnych podstaw – to już nie jest zwykła nadwrażliwość czy wynik braku pewności siebie. To są raczej urojenia odniesienia albo wielkościowe – typowe np. w psychozie albo w przebiegu epizodów maniakalnych. To nie znaczy oczywiście, że ktoś „zwariował”, tylko że umysł w tym momencie przestaje odróżniać to, co wewnętrzne, od tego, co naprawdę zewnętrzne. I wtedy bardzo trudno się przekonać, że coś się tylko wydaje – bo emocje są bardzo silne. @Verinia właśnie to, że potrafisz o tym pisać z dystansem i świadomością, jest naprawdę ważne – bo to świadomość jest pierwszym krokiem do odzyskiwania kontroli i poczucia bezpieczeństwa. Nie idź jednak za bardzo tropem „może to nie było urojeniem, tylko reakcją na to, że się wyróżniam” – bo to by Cię znów wciągało w mechanizm myślenia odniesieniowego. Takie „ziarno prawdy” często bywa bardzo złudne – bo w momencie, gdy jesteśmy wrażliwi i lękowi, nasz umysł potrafi wszystko interpretować przez pryzmat siebie. A to może wzmacniać niepokój i nakręcać spiralę objawów. Nie musisz się nikomu „uzasadniać” ani „tłumaczyć” swojego istnienia – wystarczy, że jesteś. Wyróżnianie się nie musi oznaczać, że jesteś w centrum uwagi. Możesz być wyjątkowa i zarazem spokojna wewnętrznie – bez ciągłego czuwania, kto patrzy, kto słucha i co myśli. Trzymaj się tej świadomości, która pozwala Ci widzieć różnicę między rzeczywistością a tym, co podszeptuje lęk czy paranoja. To naprawdę robi różnicę.
  17. Dryagan

    Wybory

    Szanowni Państwo -trochę się zagapiłem, ale odkrywam wątek - można dyskutować dalej na temat wyborów. Przed nami II tura
  18. Drodzy Użytkownicy, uprzejmie proszę o niezaśmiecanie poddziału „Indeks leków”. Jest to miejsce służące uporządkowanym informacjom o konkretnych lekach - podzielonych na grupy, które można łatwo wyszukać także poprzez indeks alfabetyczny. Wszelkie pytania ogólne dotyczące farmakoterapii, które nie dotyczą jednego konkretnego medykamentu – proszę zamieszczać w dziale „Leki”. Dzięki temu ułatwimy korzystanie z forum wszystkim użytkownikom, szczególnie nowym osobom szukającym informacji. Dziękuję za zrozumienie i współpracę!
  19. Też tak miałem w psychozie w manii. Wydawało mi się, że wszystko kręci się wokół mnie, nawet że osoby z Forum są zamieszane w spisek, a w ogóle generalnie cały świat. Jak to się działo, nie było mowy, aby coś mnie przekonało, że jest inaczej. Tak to niestety wygląda.
  20. Dryagan

    Wybory

    W tym roku wybory są wyjątkowo trudne. Łatwiej jest wielu osobom wskazać kandydata, na którego na pewno nie chcą głosować, niż takiego, któremu z pełnym przekonaniem oddaliby swój głos. To naturalna reakcja w sytuacji, gdy oferta wyborcza budzi więcej wątpliwości niż nadziei. A jednak – mimo braku „idealnego” wyboru – warto potraktować głosowanie jako świadomą decyzję o kierunku, a nie jako wyraz pełnego poparcia dla osoby. Prezydent ma realny wpływ – może wspierać lub blokować konkretne działania, a jego postawa i decyzje wpływają na ton debaty publicznej i funkcjonowanie państwa. Dlatego nawet jeśli wybieramy nie tego, kto nas przekonuje, ale tego, kogo jesteśmy w stanie zaakceptować, to i tak podejmujemy ważną, odpowiedzialną decyzję. Zostawienie tego innym – to też wybór, tylko mniej przewidywalny w skutkach. Latarnik Wyborczy może być pomocny jako punkt wyjścia, bo pokazuje ogólne dopasowanie poglądów do deklaracji komitetów. Ale warto pamiętać, że: – nie wszystkie partie same odpowiadają na pytania (część odpowiedzi jest uzupełniana przez zespół redakcyjny, co może być tendencyjne), – pytania są dość uproszczone – czasem trudno wyrazić złożone stanowisko w trzech opcjach, – dopasowanie nie zawsze pokrywa się z intuicją czy zaufaniem do danego kandydata, – poglądy partii nie zawsze są tożsame z poglądami konkretnego kandydata na prezydenta – mogą się różnić w tonie, priorytetach, sposobie komunikacji. To raczej narzędzie orientacyjne, nie wyrocznia. Dobrze, że istnieje, ale nie powinno zastępować własnego rozeznania i sprawdzania kandydatów w źródłach, którym się ufa.
  21. Dryagan

    Co teraz robisz?

    @Verinia gratuluję przekroczenia tysiączka. Super, że jesteś z nami!!!
  22. Dryagan

    Wybory

    @Maat "Nie wiem, na kogo głosować" – to nie jest słabość. To oznaka, że chcesz zdecydować świadomie, a nie dać się wciągnąć w emocjonalną grę. I za to warto się pochwalić, nie wstydzić. Tylko jedna rzecz jest naprawdę niebezpieczna: podejmowanie decyzji na podstawie przekręconych, zmanipulowanych albo niepełnych informacji. Dziś manipulacja nie krzyczy – ona się uśmiecha, wygląda profesjonalnie i działa subtelnie. Dlatego tak łatwo ją przeoczyć. · Nie polegaj tylko na nagłówkach, memach, skrótach z TikToka czy opiniach znajomych. · Nie ufaj informacjom z grafik bez źródła, nagrań bez kontekstu, ani portalom, które nie podpisują autorów tekstu. · Uważaj na treści, które mają wzbudzać gniew, strach, emocje – bo to znaczy, że ktoś próbuje Tobą grać. Zamiast tego sięgnij po rzetelne źródła, gdzie można: sprawdzić fakty, wypowiedzi (wcześniejsze i te w kampanii) oraz działania kandydatów obejrzeć pełne rozmowy (nie tylko fragmenty) – np. w niezależnych kanałach jak Kanał Zero (tam były rozmowy z kandydatami ok. 3 godzin) prześledzić oficjalne profile kandydatów, ich programy, wystąpienia i dokumenty, a nie tylko opinie innych o nich. Nie musisz kochać żadnego z kandydatów. Ale warto zadać sobie pytanie: Kto reprezentuje wartości, które są mi bliższe? Kto ma realny wpływ, a kto tylko obiecuje? Czy mój głos może coś zmienić – nawet jeśli to głos „przeciwko”? Nie oddawaj decyzji tym, którzy krzyczą najgłośniej. Zdecyduj po swojemu – ale świadomie. Bo wybory są zbyt ważne, żeby głosować na kogoś tylko dlatego, że „wszyscy tak mówią”.
  23. @You know nothing, Jon Snow To prawda, że wiele zależy od konkretnego kapłana – jego podejścia, empatii i doświadczenia duszpasterskiego. Kapłani bywają również grzeszni, bo są tylko ludźmi. Nie są pod tym względem wyjątkowi. Myślę, że to najbardziej denerwuje ludzi, że pouczają a sami się nie stosują. Ostatnio było z tym bardzo kiepsko. Jednak abstrahując od samych księży - warto pamiętać, że w Kościele katolickim zasady moralne nie są prywatnym przekonaniem jednego czy drugiego księdza, tylko wynikają z nauczania, które ma swój sens i ciągłość. Oczywiście każdy z nas dorasta, dojrzewa, zmienia się – i to naturalne, że pewne sprawy budzą pytania, zwłaszcza jeśli dotyczą naszej seksualności i rozwoju. Kościół katolicki rzeczywiście stawia wysoką poprzeczkę, jeśli chodzi o życie moralne – ale robi to nie po to, by ograniczać, tylko by ukierunkowywać. Nie chodzi o to, żeby wszystko było zakazane, ale żeby człowiek miał szansę wzrastać w wolności, która nie jest „róbta co chceta”, tylko świadomym wyborem dobra. A sumienie – jak słusznie padło – ma ogromne znaczenie, ale dobrze ukształtowane sumienie, a nie takie, które mówi: „skoro coś mi pasuje, to znaczy, że jest OK”. Każdy może szukać swojej drogi – ale jeśli ktoś świadomie chce pozostać w Kościele, warto też przyjąć, że Kościół nie jest tylko wspólnotą „miłych ludzi” i „wyrozumiałych księży”, ale także wspólnotą, która ma swoje nauczanie i zasady – i one nie są znikąd. Nie trzeba się z nimi zgadzać bezrefleksyjnie, ale warto je poznać dogłębnie, zanim się je odrzuci lub zmiesza z innymi światopoglądami.
  24. @Dalja warto pamiętać, że w dokumentach Kościoła pojęcia takie jak „nierząd”, „prostytucja”, „rozwiązłość” czy „masturbacja” są rozumiane przede wszystkim jako kwestie moralne, a nie prawne czy społeczne. Kościół posługuje się własnym językiem teologicznym, opartym na określonej wizji człowieka i seksualności. Różnice między tymi pojęciami są w dużej mierze związane z intencją i kontekstem: Nierząd to ogólne określenie współżycia poza małżeństwem, Prostytucja – relacja seksualna za pieniądze lub korzyści, Rozwiązłość – często odnosi się do życia w sposób nieumiarkowany seksualnie, bez stałości, z wieloma partnerami. Nie chodzi o to, że Kościół stawia te rzeczy „na jednym poziomie” pod względem skutków czy winy, ale że wszystkie traktuje jako odejście od swojej nauki o seksualności. A co do zmian – faktycznie, podejście Kościoła zmieniało się historycznie, ale dokument Persona humana z 1975 r. to jedno z pierwszych oficjalnych ujęć, które próbowało uporządkować temat seksualności w kontekście XX-wiecznych przemian społecznych. Oczywiście katechizm KK nie obowiązuje osób niewierzących – to jasne. Ale jeśli ktoś chce być człowiekiem wierzącym i traktować swoją wiarę serio, to nie może wybierać tylko tego, co mu wygodne, a resztę odrzucać (a propos Twojego Właśnie dlatego zasady kościoła wywołują u większości młodych osób...) . Wiara to nie szwedzki stół. Można mieć wątpliwości, pytać, szukać zrozumienia – ale nie warto iść na łatwiznę, jeśli chce się być uczciwym wobec siebie i swojej religii. I jeszcze jedno – żeby coś rzetelnie krytykować, trzeba to najpierw dobrze poznać. Bo inaczej łatwo pomylić pojęcia i stworzyć sobie karykaturę tego, z czym się niby polemizuje. A to nie prowadzi ani do zrozumienia, ani do sensownej dyskusji.
  25. Drodzy Użytkownicy, Z uwagi na przebieg dyskusji w tym wątku - przypominam, że Forum ma służyć wzajemnemu wsparciu, nie ocenom ani atakom. Użytkownik Duży7 otrzymał już formalne ostrzeżenie od administracji – proszę o niekontynuowanie tematu personalnie, by nie zaśmiecać wątku. Zajmijmy się treścią i pomocą tym, którzy jej w tym miejscu naprawdę potrzebują. Dziękuję za zrozumienie.
×