-
Postów
5 605 -
Dołączył
Treść opublikowana przez Illi
-
takim, gdzie nie krzywdzi się drugiej osoby... tylko nie robiąc to kosztem samego siebie. co oznacza czuć się bezpiecznie?
-
chyba za wszystkich, ale wiem że muszę to zmienić. czy jakieś słowa powodują napięcie w ciele? jakie?
-
tak. umiesz definitywnie zrezygnować z relacji z dnia na dzień?
-
Byłem z kimś okropnym - opowieść ku przestrodze
Illi odpowiedział(a) na Futility temat w Problemy w związkach i w rodzinie
Niestety w większości człowiek musi sparzyć się sam, żeby zrozumiał że ogień pali. Chociaż próby ostrzeżenia przed jakimkolwiek niebezpieczeństwem są bardzo potrzebne. Jeśli chociaż 1 osoba na 1 000 000 wyciągnie wnioski to warto. Wiem, że jest ciężko zacząć szukać pomocy dla siebie... wiem jak łatwo jest się poddać i stwierdzić, że to i tak nie ma sensu. Bo po co? I tak się nic nie zmieni. Zmieni się... zobaczy się inne drogi którymi można pójść, możliwości poradzenia sobie, mechanizmy, które nas blokują.- 144 odpowiedzi
-
- dziewczyny
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
@domi17s rozważałaś opcje jakiegoś środka lokomocyjnego? aviomarin Cię uśpi i prześpisz cały lot, pytanie tylko czy leci ktoś z Tobą znajomy czy sama?
-
Pytasz o akrofobię czy o dyskomfort związany z uczuciem spadania i "podnoszeniem się" żołądka? Odczuwanie dyskomfortu w momentach przeciążenia jest rzeczą normalną, zwykła fizyka i fizjologia ludzka. Dlatego astronauci czy piloci trenują swoją odporność na przeciążenia. Start nie jest taki straszny, chwilowe przyspieszenie które wciska w fotel. Turbulencje są na prawdę rzadkością, odczuwanie ich zależy też od miejsca gdzie siedzisz w samolocie. Samo lądowanie zależy dużo od ścieżki podejścia, metody lądowania (nienawidzę schodkowego) oraz lotniska docelowego. Ogólnie latanie samolotem na prawdę nie jest tak bardzo złe!
-
Wyraziłaś swoją złość, nie do końca to jest złe. Nie musiałaś, ale wyraziłaś. Chwilowe podniesienie głosu nie jest czymś strasznym, nie krzyczysz przecież cały czas na niego np. robiąc śniadanie. Z drugiej strony czytając Twój opis, że mąż nie robi nic, jeśli mu nie powiesz, trochę jakbym czytała o sobie. Pytanie czy rozmawiałaś z mężem, co Ci nie pasuje. Tylko nie w momencie jakiegoś spięcia, tylko wieczorem, na spokojnie. Rozmowa to zawsze pierwszy krok, może on po prostu nie wie, czego Ty oczekujesz.
-
Myśli są, tylko w obecnej sytuacji od razu przeradzają się w plany. Przejście od względnej stabilności do totalnej masakry następuje w ciągu sekundy po usłyszeniu słów, które tak bardzo ranią. I nawet świadomość w jakim celu są wypowiadane nic nie daje. Po prostu nie jestem w stanie udźwignąć swoich i do tego czyiś emocji. Problemem są tylko niedoskonałości w planach, żaden nie daje 100% pewności powodzenia. Nie chcę prób, jeśli nie uciągnę to chcę to skończyć raz i skutecznie. Na razie zostaje upuszczenie napięcia bólem fizycznym, ale co raz gorzej działa i na co raz krócej.
-
Od czwartku mój sen... on nawet nie leży i nie kwiczy, jego po prostu nie ma. Jedynie w piątek się wyspałam, co prawda po alkoholu, ale jednak. Chociaż to i tak nie jest żadne rozwiązanie.... Chyba wrócę do dropsów na obecny czas.
-
Wypis od weterynarza- ich opisy wizyt w naszym przypadku zawsze doprowadzają mnie do śmiechu No i fakt, że osoby które wyrzuciły kota, mają teraz finansowo pod górkę lecząc psa (żeby nie było pies nie cierpi na tym bo ich na to stać, po prostu lekko z nich zdzierają) no cóż, karma wraca
-
właśnie u mnie ten spokój i równowaga w ostatnim tygodniu zostały bardzo mocno zaburzone.
-
obecnie nie. jakie emocje Ci towarzyszą jak myślisz o porodzie (przebytym, nieprzebytym, swojej żony, partnerki etc.) ?
-
kremacja. co Cię ogranicza w życiu ?
-
nie miałeś kiedyś konflikt wewnętrzny?
-
@z o.o. i chyba najbardziej w tej chwili oddaje to co się we mnie dzieje.
-