Myśli są, tylko w obecnej sytuacji od razu przeradzają się w plany. Przejście od względnej stabilności do totalnej masakry następuje w ciągu sekundy po usłyszeniu słów, które tak bardzo ranią. I nawet świadomość w jakim celu są wypowiadane nic nie daje. Po prostu nie jestem w stanie udźwignąć swoich i do tego czyiś emocji. Problemem są tylko niedoskonałości w planach, żaden nie daje 100% pewności powodzenia. Nie chcę prób, jeśli nie uciągnę to chcę to skończyć raz i skutecznie. Na razie zostaje upuszczenie napięcia bólem fizycznym, ale co raz gorzej działa i na co raz krócej.