Skocz do zawartości
Nerwica.com

cynthia

Użytkownik
  • Postów

    3 374
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez cynthia

  1. Bardzo proste ale i trafne słowa. Na swój sposób się zgadzam. Ale też mam jakieś "ale". Popełnienie samobójstwa wiąże się z dużym cierpieniem, ale powiedzenie, że "umarł na..." też oddaje sedno sprawy. Można powiedzieć, że "umarł na chorobę psychiczną" to na swój sposób będzie równoznaczne z "popełnił samobójstwo". Nie wiem, tak dociekam i z chęcią poznam wasze zdanie na ten temat.
  2. Zdrowe osoby nie popełniają samobójstwa.
  3. czytałam angielskojęzyczny artykuł o tym, jak powinno się zwracać o osobie, która popełniła samobójstwo. Nie mogę go nigdzie znaleźć także przybliżę temat.(było to ponad 10 lat temu, nie wiem, może w tej chwili stało się bardziej popularne to "określenie" i dotarło do większego grona ludzi a ja o tym nie wiem. Zakładał on, żeby o osobie, która popełniła samobójstwo (z jakichkolwiek przyczyn) nie mówiło się "zabił się" tylko w bardziej... "ludzkim" tonie: "Umarł na depresję", "umarł na schizofrenię" - jakby słowo "samobójstwo" miało pejoratywny wydźwięk. Tak samo ludzie oburzają się tym, że mówi się, że pies "zdechł" bo to takie nieludzkie określenie... pies umiera, tak samo jak umiera człowiek. Wydaje mi się, że coś w tym jest. "Popełnił samobójstwo" jest takim dość ciężkim w wydźwięku określeniem, bardziej zrozumiałe jest "umarł na...". Bo skoro umarł na coś, było to realne, a nie wyimaginowane (stereotypowo). Czy lepiej dla zrozumienia ogółu społeczeństwa byłby to dobry zabieg stylistyczny, który przybliżyłby ludzi do chęci zrozumienia zaburzeń i chorób psychicznych? Jak uważacie?
  4. cynthia

    Filmy i seriale

    to było dobre! Czekam na kolejny sezon...
  5. siekierę? To duże te dżdżownice musiały być. ja plastikowym nożem je cięłam i patrzyłam jak się zachowują.
  6. Dobra. Jako głos wzburzonego tłumu radzę przestać z tymi ciętymi uwagami. Zaraz wszyscy bana dostaniemy. ja już się wycofuję.
  7. Chyba troszkę odleciał, @Verinia myśli że ma moc zbawczą i jest prorokiem, który ma możliwość karania niewiernych bezbożników. Jego misją życiową jest straszenie ogniem piekielnym tym, co się nie podporządkowują jego choremu rozumowaniu.
  8. Została zapłodniona przez ducha świętego bez nasienia i urodziła zachowując dziewictwo. A katole mają problem z in vitro.
  9. Za Sansą nie przepadałam ale szkoda mi jej. Jest taka delikatna i naiwna. Melisandre też jest meeeega! Jedna z ciekawszych i złożonych postaci.
  10. Hmm... ciężko wybrać. Daenerys i Greyjoy na pewno. Smutna postać Theona. Baelish też jest bardzo ciekawą ostacią. No i oczywiście Arya! Bo Aryi nie da się nie kochać
  11. ta dyskusja przepaliła mi styki w mózgu. Ty jesteś bardziej szalony w swojej wierze niż moja ciotka fanatyczka.
  12. PLiO czyli Pieśń Lodu i Ognia. a ja całym serduchem za książką. Niestety Martin nie daje pozytywnych perspektyw co do ukończenia serii. Za serialem nie przepadam, jakoś nie przypadł mi do gustu. Obejrzałam 3 sezony.
  13. Nie uważam się za człowieka wolnego, a fikcyjna postać Chrystusa nie ma dla mnie znaczenia. Już bardziej przemawia do mnie Littlefinger z Gry o Tron. Mają w sobie coś podobnego: manipulacyjną naturę. No ale na szczęście to tylko postacie książek. Nie będę postaci z książek traktować poważnie, no bądźmy dorośli. Najlepiej odwracać kota ogonem i jawnie obrażać czyjąś inteligencję tylko dlatego, że ten ktoś nie wpasowuje się w twój sposób myślenia.
  14. Historycznie udowodnić można antycznych filozofów, a nie życie bohatera fikcyjnej książki, która została spisana przez kilkudziesięciu proroków i ludzi natchnionych. Proroki to: wódz religijny, który ma pejoratywne znaczenie. Popatrz na sekty. W każdej sekcie jest wódz, który uważa się za osobę natchnioną i przepełnioną boską mocą. To samo działo się podczas spisywania ewangelii. Historyczna postać Jezusa to oksymoron bo się ze sobą wyklucza. Albo mamy Jezusa, albo postać historyczną.
  15. o, a można by tak pomyśleć widząc nazwę i i awatar z Ygrittą.
  16. Wykształcenie nijak ma się z wiedzą, inteligencją i kulturą. Której tobie brakuje pomimo oczytania w księgach religijnych. "Szanuj bliźniego jak siebie samego". A ty zamiast go szanować to na każdym kroku obrażasz, bo brak ci argumentów. Śmieszne, płytkie i żenujące. Każda religia to sekta. Wykorzystuje, gra na emocjach, straszy piekłem i pierze mózgi. Ale kościół się wycwanił, bo nabija sobie statystyki poprzez pierwszy sakrament. Dziecko, niewinne, bezbronne zostaje wprowadzone w tę toksyczną sektę, nawet, jak po latach wypisze się z kościoła to jednak pozostaje w murach kościoła jako osoba ochrzczona. Kościół to jedna z największych mafii na tym świecie, która od czasów średniowiecza ma się dobrze. A @miL;) próbuje uchodzić za mędrca, który chce nawrócić swoim słowem. Jednak to słowo jest puste, tak samo jak twoje uczucia do bliźnich. A ponoć powinno się ich kochać i traktować jak siebie samego. Czy to ateista, czy nie. Tobie brak tej pokory niestety.
  17. tak, znam te tytuły ale nie każde oglądałam. Włączyłam sobie Sousou no Frieren bo bardzo dobre opinie ma. School Days ryje banię xD ale bardziej Higurashi no naku koro ni
  18. A to tego to nie wiedziałam. Ciekawe. Skoro wasza relacja nie jest naruszeniem etyki i jest wręcz "pożądana" w takim razie rozumiem. Ale jak tak patrzę to ja też mam luźną relację z moim psychiatrą. Opowiada mi o swoim teściu, o znajomych, jakie mają relacje, często woła moją mamę (nie ze względu na mnie) do gabinetu (jeśli akurat jest ze mną) i pyta ją o zdrowie, dyskutuje z nią i się smieje. Wydaje mni się że te młodsze pokolenie lekarzy, czy terapeutów ma powoli inne podejście do pacjenta niż to było kilkanaście/kilkadziesiąt lat temu.
  19. Laaata nie śledzę społeczności otaku. Obejrzałabym coś ciekawego, ale totalne nie wiem od czego zacząć tę długomiesięczną przerwę. Ktoś coś poleci?
×