Skocz do zawartości
Nerwica.com

Stracona100

Użytkownik
  • Postów

    1 431
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Stracona100

  1. Może dlatego, że nie robisz tego, co powinnaś? Nie realizujesz własnych marzeń lecz robisz to, czego oczekują od Ciebie inni/otoczenie. Zastanów się nad tym, co naprawdę mogłoby dać Ci szczęście i poczucie realizacji.
  2. Też tak myślę, jednak nadal nie mogę się temu nadziwić Cóż, wielu osobom oczy otwierają się dopiero w obliczu śmierci. Ale i tak nie rozumiem chęci/sensu życia w takim cierpieniu.
  3. Stracona100

    Filmy i seriale

    "Dom Zły" - Pewnej deszczowej nocy Edward Środoń (Arkadiusz Jakubik) pojawia się przypadkowo w domu małżeństwa Dziabasów (Kinga Preis i Marian Dziędziel). Początkowa nieufność gospodarzy ustępuje miejsca tradycyjnej polskiej gościnności. Przybysz nie przypuszcza nawet, jak bardzo to spotkanie odmieni jego życie. To bardzo ciężkie, gorzkie, męskie kino. Bez eufemizmów, bez owijania w bawełnę pokazuje mroczną, bolesną i do bólu przejmującą rzeczywistość lat 80. Wraz z rozwojem akcji reżyser zagęszcza atmosferę i nie rozładowuje napięcia aż do samego końca. Realistyczne z pozoru sceny płynnie przechodzą u niego w dziką fantasmagorię, puentowaną bardzo często smoliście czarnym humorem. Najcięższy z rzucanych przez reżysera głaz przygniata widza jednak dopiero wtedy, gdy uświadomi sobie, że przez ostatnie trzydzieści lat niewiele się u nas zmieniło.
  4. Stracona100, moim zdaniem, dopóki się zastanawiasz czy powinnaś się martwić to nie.
  5. To oczywiste - nie chodziło mi o pragnienie śmierci. To też oczywiste, choć takie podejście raczej świadczy o dużym lęku przed śmiercią.
  6. Stracona100

    Filmy i seriale

    "W harmonii" (En equilibre) Marc (Albert Dupontel) jest doświadczonym kaskaderem, który pracuje z końmi. Po wypadku na filmowym planie doznaje urazu, jeździ na wózku inwalidzkim i zdaniem lekarzy nie ma szans na to, że kiedykolwiek znów zasiądzie w siodle. Odwiedza go agentka firmy ubezpieczeniowej, młoda i czarująca Florence (Cécile De France). Spotkanie z załamanym, nieprzyjmującym do wiadomości porażki mężczyzny zmienia jej życie. Film wciągający i wzruszający.
  7. Ja miałam jakieś 15 lat, kiedy uświadomiłam sobie, że znakomita większość ludzi bardzo boi się własnej śmierci (dla mnie brak tego lęku był zupełnie normalny). Wprawiałam znajomych w zdumienie/niedowierzanie mówiąc, że śmierci nie boję się wcale, niezależnie od tego kiedy nastąpi. Nie wiem dlaczego (a może i wiem), ale zawsze uważałam, że to rodzaj wybawienia i nie ma się czego bać. Czasem tym znajomym, którzy bardzo bali się śmierci zadawałam pytanie, czy gdyby byli całkowicie sparaliżowani to nadal chcieliby żyć - odpowiadali jasne, że tak! Nie mogłam i nadal nie mogę tego pojąć. Co tak bardzo trzyma ludzi przy życiu? Rozumiem instynkt samozachowawczy, gdy jest się silnym i zdrowym, ale gdy człowiek nie jest już samowystarczalny, cierpi, to po co? dlaczego? Nie rozumiem tego kurczowego trzymania się życia za wszelką cenę.
  8. Stracona100

    Filmy i seriale

    Motyl. Still Alice. - warto zobaczyć.
  9. Stracona100

    Joga.

    Podbijam temat. Czy joga pomaga w depresji? Mam wątpliwości, bo takie "patrzenie w siebie" może nie być korzystne w tej chorobie. Czy jest tu ktoś, komu joga pomogła?
  10. Super, że się tu odnalazłaś i znajdujesz wsparcie i inspirację. Teraz tylko trzeba iść za ciosem i dalej realizować SIEBIE. Pisz i rysuj skoro właśnie to daje Ci napęd. Blog masz fajny (tylko na chwilę zajrzałam na razie), mroczny, ale dla nas depresyjnych to nic nowego :)
  11. Ja mam dokładnie to samo i też wydawało mi się, że nie ma w tym niczego dziwnego i niepokojącego... chociaż... czasem te dialogi są jakby nadmiernie natrętne i choć chcę je skończyć, nie mogę Teraz się zastanawiam, czy to nie początek jakiejś schizy Czy powinnam zacząć się martwić???
  12. Neurotica_Lostica to bardzo przykre i dołujące, że rodzice nie rozumieją (nie przyjmują do wiadomości), że jesteś chora. Jednak wielu z nas (jeśli nie większość) ma podobnie. Wiem jak to bardzo boli, bo sama też wiele razy usłyszałam od najbliższych, że wymyśliłam sobie chorobę. A było to na początku choroby, kiedy rozpaczliwie szukałam u nich pomocy, wsparcia, zrozumienia a dostawałam tylko kolejne "mobilizujące kopniaki". Oni nie zdawali sobie sprawy jak bardzo mnie ranią, krzywdzą i tak na prawdę szkodzą - dla nich to był sposób na to by mnie wyleczyć ze smutku/lenia. Twoi rodzice też nie chcą zrobić Ci krzywdy, chcą Ci pomóc lecz robią to niezmiernie nieudolnie i efekt jest odwrotny. Nie sądzę, by jakiekolwiek tłumaczenia zmieniły ich sposób myślenia. Ja już dawno przestałam tłumaczyć zdrowym co znaczy chorować na depresję i dlaczego zachowuję się tak, a nie inaczej - dla mnie to nie ma sensu, bo zdrowy mózg nie pojmie chorego, a nie chcę wiecznie wysłuchiwać tych samych porad i sloganów. Dlatego gdy chcę sobie pogadać wchodzę TU, bo tu są ludzie rozumiejący o czym mówię. Nie obwiniaj się za chorobę, bo to bzdura ale walcz o siebie. Lecz się i szukaj pomocy i wsparcia tam, gdzie rozumieją Twój problem i nie skupiaj się na przekonywaniu "betonów" - szkoda energii i nerwów. Czytałaś wątek "Czy warto przyznawać się do choroby"? Sporo tam ciekawych spostrzeżeń na ten temat.
  13. agusiaww tak, słyszałam o tym. To będzie u mnie kolejny lek do przetestowania (jeśli jakiś jeszcze będzie).
  14. Tylko, czy na pewno lepszym Innym to innym. Może lepszym, może gorszym - jaka różnica. Ty natomiast, zrobiłabyś lepiej przykręcając sączenie niewyszukanych jadów. Nudne to. "Przyganiał kocioł garnkowi" A dla mnie to jednak spora różnica.
  15. Brak komentarza Tylko, czy na pewno lepszym
  16. Znów wyprodukowałam (dałam radę) parę litrów soku pomidorowego (na zimę)
  17. agusiaww dzięki, mnie się przyda, bo mam 15kg nadwagi po SSRI
  18. Zdradź tajemnicę co to takiego? Eh, muszę pilnie uzupełnić moją "apteczkę supli".
  19. Mam prawo, więc powiem: wkurza mnie iiwaa, bo się przechwala, wywyższa, kryguje, wymądrza i wyśmiewa zmagających się z chorobą. I tyle w tym temacie.
  20. Nie jesteś sobą - gwiazdorzysz. Jak się da i gdzie się da
  21. Zbyt piękne, by mogło być prawdziwe...
  22. Lagrimita witaj. Rozgość się, to dobre miejsce na "wygadanie" swoich smutków czy to na forum czy pw. Też czuję się bardzo już zmęczona, bywanie tu trochę mi pomaga.
  23. Klebex, Liber8 i inni doradzający - to prawda, że zmierzam w tę "złą i niebezpieczną" stronę, ale ja naprawdę jestem już zdesperowana. Jeśli to jest do doopy i nie pomaga w poprawieniu nastroju, to nie będę próbowała. Ale jeśli działa, to chcę to sprawdzić. Sporo życia mam już za sobą łącznie z tymi najważniejszymi etapami i niewiele mam już do stracenia jeśli się uzależnię lub szlag mnie trafi. To i tak będzie lepsze niż wegetacja, której doświadczam teraz. W dvpie mam bezpieczne leki, które robią ze mnie bezwolne warzywo. Chcę jeszcze poczuć trochę szczęścia, choćby miało mnie to wiele kosztować. Albo pożyję/zdechnę na wspomagaczach, albo zdechnę z własnej ręki. Taki mam wybór.
  24. Jestem wstanie zaryzykować i spróbować działania kilku tych "preparatów". Niestety nie jestem zbyt obrotna i rozeznana w temacie by wiedzieć jak je zdobyć.
×