Leci trzeci miesiąc bez leków - jest dobrze. (Prawie) tak jak dawniej cieszą mnie kwiaty, słońce, ptaszki i inne takie pierdoły
Niestety nie wróciła jeszcze chęć do wysiłku fizycznego (nadal bardzo szybko się męczę), ale małymi kroczkami próbuję to zwalczyć. Karnet na siłkę leży na widoku a wiosenne prace w ogrodzie wołają
Wczoraj doktórka powiedziała, że mam dalej próbować bez leków a na wszelki wypadek dała "lek do szuflady". Uważam to za świetny pomysł, ponieważ czuję się przez to pewniej i nie boję się aż tak bardzo tej "bomby" na której siedzę.