-
Postów
1 431 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Stracona100
-
Wielkie dzięki za wyjaśnienie Mniej więcej tak to zrozumiałam, nie wiedziałam tylko co Kolega zażywał. Mówisz, że diabeł nie taki straszny....hmmm....czasem też tak myślę, ale czasem też myślę, że ja jakaś głupia chyba jestem
-
Wybacz, ale chyba jestem jeszcze za "świeża" tutaj, bo nie łapię tego slangu
-
Odpowiedź jest prosta jeśli nie masz fobii społecznej. Pójdź do przeciętnego sklepu monopolowego przeprowadź wywiad ze "stałymi bywalcami" oni są na terapii alkoholowej. Kolejny fakt to kac będziesz go mieć co chwila praktycznie alkohol w większy dawkach to trutka a nie lekarstwo.. Nie muszę tam chodzić, dobrze znam problem alkoholowy. Nie myślę o chlaniu do nieprzytomności i nie zamierzam upaść aż tak nisko, ale zdaję sobie sprawę, że w najgorszym przypadku może tak być, i że mogę stracić nad tym kontrolę. W moim przypadku psychiatryk nie wchodzi w grę - takiej opcji dla mnie nie ma.
-
Tak, dotąd brałam SSRI. Może się zdecyduję na bupropion, ale i przy tym leku piszą o ubokach typu: drgawki, splątanie, rozdrażnienie, negatywny wpływ na zdolności psychoruchowe itd. A jeśli chodzi o alko, to informacja na ulotce rekomenduje ograniczenie spożycia alkoholu, ponieważ może zmniejszać tolerancję alkoholu a nadmierne spożycie alkoholu może obniżać próg drgawkowy. Sama nie wiem co mam robić. Za 10 dni mam wizytę u "nowego" psychiatry, może on rozjaśni mi w głowie Na razie dużo się naczytałam i mam mętlik. Teraz myślę o spróbowaniu jakiś nootropów. Nic już nie wiem
-
Dziurawiec po przedawkowaniu - nadzieja w prezencie na 2016r
Stracona100 odpowiedział(a) na tomek83 temat w Leki
Muszę rozejrzeć się za jakimś innym specyfikiem. Lord Kapucyn a Twoim zdaniem jakie suplementy są najlepsze na depresję (anhedonie), czy te które wymieniłeś powyżej? I przy okazji, czy mogę zaufać temu sprzedawcy: https://www.zdrowysklep.net -
Black Hat witaj na forum, rozgość się, a na pewno znajdziesz tu wielu ciekawych rozmówców i tematów. Powodzenia.
-
Dziurawiec po przedawkowaniu - nadzieja w prezencie na 2016r
Stracona100 odpowiedział(a) na tomek83 temat w Leki
No i znowu problem, bo raczej nie zrezygnuję z antykoncepcji na rzecz dziurawca -
Dziurawiec po przedawkowaniu - nadzieja w prezencie na 2016r
Stracona100 odpowiedział(a) na tomek83 temat w Leki
Odstawiłam SSRI i choć teraz czuję się dobrze, to boję się powrotu depresji. Po przeczytaniu wątku decyduję się na dziurawiec Dzięki za zasianie nadziei. O efektach napiszę w odpowiednim czasie. -
Niekoniecznie, ja widze niezakłamaną rzeczywistość, ale ona mi zwisa. Nie idealizuje świata, po prostu jego brzydota jest mi obojetna - no chyba, ze mnie jakoś dotyka, wtedy się bronie Nieprecyzyjnie się wyraziłam, bardziej chodzi mi o to, że mój chory mózg pozbawiony różowego filtra wszystko widzi na czarno, a więc siłą rzeczy także to, co mnie bezpośrednio dotyczy. W efekcie, nie ma rzeczy kolorowych (pozytywnych), a więc wartych wysiłku życia.
-
Lubię tą teorię. Choć tylko ją liznąłem. To ciekawe, też muszę "polizać" ten temat Dlaczego zakładasz, że znasz prawdziwą, nieprzefiltrowaną rzeczywistość? Prawdziwa, nieprzefiltrowana rzeczywistość, to obraz, dźwięk, smak, zapach i czucie. I nic ponadto. A my nadajemy temu jakieś znaczenie, snujemy jakieś historie. Jedni snują smutne historie, inni radosne. Ale to wszystko są kłamstwa - "powinni się leczyć" zarówno ludzie uważający, że życie jest piękne, jak i ludzie, którzy mają depresję. Wszyscy jesteśmy siebie nawzajem warci. Mamy tylko inne kłamstwa. Zakładam, że znam moją nieprzefiltrowaną rzeczywistość, bo moje "różowe filtry" nagle się popsuły i zmieniły moje postrzeganie świata.
-
Tak, czuję się po nich jak upośledzona - rozkojarzenie, dziury w pamięci, anhedonia. Mam wrażenie, że jestem coraz głupsza. Mam dość eksperymentów na moim mózgu.
-
Holy Diver Leki na depresję biorę od 6 lat. Niestety każdy z nich po jakimś czasie niezłego działania wprowadzał mnie w anhedonię i wymagał zmiany na inny. Ostatni, który brałam około roku wpędził mnie już chyba na samo dno, poza tym (podobnie jak Ty) zauważyłam uciekanie słów, rozkojarzenie itp. Ogólnie zaczynałam się czuć jak upośledzona umysłowo i postanowiłam też go odstawić. Teraz jestem bez leków i czuję się dobrze, ale to dopiero 4 tydzień. Żyję nadzieją, że mój mózg "się naprawił" i teraz będzie dobrze, ale raz już próbowałam zrobić taki eksperyment i skończyło gwałtownym powrotem objawów depresji Nie wiem jak tym razem się skończy, ale jak by nie było, to przynajmniej teraz już prawie "czuję wszystko" jak należy, więc choćby po to opłacało się zaryzykować :) Bo ja też mam czym się w życiu cieszyć i będąc w tym koszmarnym stanie nie mogłam znieść własnej obojętności na uroki życia. W końcu też zaczęłam myśleć o narkotykach, by choć na chwilę wyrwać się z tego bagna, ale na szczęście nie zdążyłam zrealizować tego planu. Co robię poza tym? Teraz staram się zmusić (bo jeszcze trochę mi ciężko) do robienia tego wszystkiego, co kiedyś sprawiało mi przyjemność i z zachwytem stwierdzam, że powoli działa. Tak bardzo bym chciała, żeby to trwało jak najdłużej... .....i bardzo się boję Ale wcześniej w ostatniej fazie anhedonii nie mogłam robić już nic, nic nie pomagało i myślałam już tylko o śmierci.
-
Niestety i ja znam to z autopsji. Tak, zgadzam się, ze może to tak "samoistnie" zadziałać. Jednak lepiej, szybciej i pewniej jest naprawiać ten układ z obu stron jednocześnie. Poza tym może zaistnieć taka sytuacja, że ta osoba "zdrowa" swoim zachowaniem niweluje wszystkie efekty terapii osoby leczącej się.
-
jaktobyło depresja, a konkretnie anhedonia.
-
#1. Żadne z nich. Ideałem byłoby nie pić alkoholu ani nie musieć brać psychotropów. #2. Jeżeli opcja #1 niewykonalna to psychotropy+ picie kontrolowane, w umiarkowanych ilościach. Są grupy leków psychotropowych względnie bezpieczne (np. SSRI) jeżeli chodzi o kojarzenie z alkoholem. Sami lekarze dają na to przyzwolenie. #3. Jeżeli opcja #2 również niemożliwa to same psychotropy. Alkohol w "monoterapii" odpada. To droga donikąd. Alternatywnie wybrałbym wariant #4, tj. "żadne z wyżej wymienionych/ inna substancja". Bardzo ciekawy wykład - daje do myślenia. Dzięki A'propos #1. Bardzo bym chciała stać się takim ideałem #2. Tak jest było do niedawna - nie sprawdza się #3. Tak było kilka lat - koszmar #4. Innych substancji nie próbowałam, nie mam dostępu i boję się mieć #5. Sam alkohol - opcja rozważana z nadzieją na utrzymanie sensownych dawek
-
jaktobyło nie chcę chlać, ani się zachlać, choć być może tak to się skończy. Rozważam opcję zrezygnowania z leków na zawsze i obawiam się, że na dłuższą metę bez żadnego "wspomagacza" nie dam rady.
-
czy chodzi Ci po głowie, żeby spróbować? Powinieneś się cieszyć, że mimo wszystko potrafisz wykonywać swoje obowiązki i nie zawalasz poważnych spraw. To znaczy, że nie jest tak tragicznie i prawdopodobnie leki wyciągną Cię z tego koszmaru. Tego życzę.
-
To bardzo niedobrze zwłaszcza, że w pierwszym wpisie wspomniałaś, że Czy on wie i tym, że Ty tak myślisz?
-
Jak znaleźć sens życia i przyszłości?
Stracona100 odpowiedział(a) na poprostuzyc temat w Kroki do wolności
Witaj, To, że się na niczym konkretnym teraz nie znasz jest oczywiste, skoro siedziałeś tylko w grach. Może zacznij od tego, aby o dziedzinach potencjalnie Cię interesujących dowiedzieć się czegoś więcej. Wybierz coś i zacznij czytać na ten temat. Jeśli się okaże, że to Cię nie wciąga, spróbuj innej dziedziny itd. Jest tak wiele dziedzin życia i nauki, że musisz w końcu trafić na coś dla siebie. To zapewne będzie wymagało od Ciebie trochę zaangażowania, ale inaczej się chyba nie da. Jak już coś znajdziesz, będziesz mógł stale poszerzać swoją wiedzę, czy też umiejętności. Nie jesteś jedynym, który słabo zdał maturę i poszedł na studia. Kierunek oczywiście należy dobrze przemyśleć - zobacz jakie są proponowane i szerzej zapoznaj się z tym, co po danym kierunku można robić. Nawet jeśli się okaże, że wybrałeś nie do końca trafnie, to z pewnością nie będzie to czas stracony - w życiu każde doświadczenie i każda wiedza może się przydać. A kierunek można zmienić, być może przez ten czas zorientujesz się, co interesuje Cię naprawdę. Najgorszym marnotrawstwem czasu jest stać w miejscu, ze strachu nie próbować niczego i po latach obudzić się "z ręką w nocniku". W Twoim wieku każda zmiana jest lepsza niż stagnacja. Czy wyjechać do UK? A po co, masz na to jakiś plan? Jeśli masz, to czemu nie? Jeśli właśnie to da Ci satysfakcję w życiu, to tak. Ale dla mnie w Twoim wypadku to pójście na kompletną łatwiznę i prawdopodobnie bardzo szybko poczujesz się z tym źle. -
Odezwać się czy nie...
Stracona100 odpowiedział(a) na nerwosol24 temat w Problemy w związkach i w rodzinie
Uważam, że możesz, a nawet powinieneś się odezwać. Nie ma powodu, abyś nie podjął próby poznania tej osoby. Podstawą jednak jest to, abyś był naturalny i nie udawał kogoś innego niż jesteś. Taką postawą możesz tylko sobie zaszkodzić, bo jeśli ona polubi Cię "takiego nieprawdziwego" to praktycznie nie będziesz miał już szans, by powiedzieć jej prawdę o sobie - a jeśli to zrobisz, ona poczuje się mocno oszukana. Bądź sobą od początku, poznaj ją bliżej, a jeśli poczujesz, że już możesz, powiedz jej o sobie więcej. Jeśli wówczas odejdzie, to trudno. Widocznie to nie ta, a dla niej to problem nie do przeskoczenia - będzie miała pełne prawo do takiej decyzji. Nie powinieneś rezygnować z życia z powodu choroby, z którą walczysz i z góry zakładać, że ktoś Cię odrzuci, ale na kłamstwie nie da się zbudować niczego. -
Wtedy nie wiedziałeś dlaczego tak się dzieje, dziś już wiesz - był to zapewne początek depresji. Nie ma sensu się nad tym zastanawiać, to choroba i tak jak inne choroby może dotknąć każdego. Tak teraz czujesz, bo "przemawia" za Ciebie depresja. Jeśli rzeczywiście czujesz, że nie masz marzeń, motywacji, nie widzisz przyszłości i sensu, to raczej nie dasz rady zmobilizować się sam (domowymi sposobami). Powinieneś koniecznie zwrócić się do specjalisty po wsparcie. Być może leczenie wcale nie będzie trwało długo, bo poczujesz się lepiej i bardziej optymistycznie spojrzysz w przyszłość, a to zmotywuje Cię do działania.
-
Nie ma to jak profesjonalna porada
-
Nie, nie wierzę. Myślę nawet, że to ście.rwo doprowadzi mnie do śmierci.
-
To przykre, ale może jeszcze nie wszystko stracone. A jaki jest stosunek Twojego męża do Twojej terapii?
-
Zgadzam się, to wykolejenie moralności jest prawdziwie niebezpieczne.