-
Postów
1 431 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Stracona100
-
Nie wiem skąd wysnułaś taki wniosek i nie chcę wiedzieć, bo jesteś w błędzie. Jak najbardziej temat założyłam po to, by poznać opinie innych, posłuchać ich argumentów i bardzo dziękuję tym, którzy zechcieli/zechcą podzielić się swoimi spostrzeżeniami i uwagami na podniesiony temat.
-
Mam inaczej niż Wy, większość znaczy, a jednak...
Stracona100 odpowiedział(a) na niomik temat w Depresja i CHAD
Można by powiedzieć, że "szewc bez butów chodzi" A tak poważnie, to nie wiem. Odkąd pamiętam, zawsze byłam osobą, do której wielu przychodziło się zwierzać i prosić o radę. Nawet mnie to trochę denerwowało, bo ja się (prawie) nigdy nikomu nie zwierzałam. Zresztą wszyscy byli pewni, że mnie to nie jest potrzebne Chyba to jest tak, jak z psychoterapią - trudno samemu ocenić/zauważyć swoje postępowanie, lepiej widać je z boku. Dzisiejsze "rady", których udzielam, to przede wszystkim moje życiowe doświadczenia (a trochę już żyję) - głównie rzeczy, których kiedyś sama nie zrobiłam, a powinnam (i poznałam bolesne skutki ich zaniechania) lub te, które zrobić powinnam, a nie zrobiłam. Leki - nie powinnam o tym pisać, by niczego Ci nie sugerować. Ale prawda jest taka, że mam na ich temat swoje (całkowicie subiektywne) zdanie. To nieco dłuższa historia, ale finał jest taki, że ostatni lek (brany przez ostatni rok) wpędził mnie w stan anhedonii, jakiej jeszcze nie znałam. Tak się złożyło, że akurat kończyło mi się opakowanie i zdecydowałam, że więcej nie chcę. Teraz jestem bez leków i czuję się lepiej. Wiem, ze to stan chwilowy, zresztą lekko utrwalany alko. Mam zamiar tak doczekać do 19.02., potem zobaczę. Siła - kiedyś miałam jej bardzo wiele. Teraz to tylko takie szczątki, które jeszcze od czasu do czasu podnoszą mnie z dna. Bycie tu i pomaganie innym faktycznie jest formą terapii, którą sam sobie zaleciłam Jak jestem w stanie pisać, to nawet działa Miłego weekendu -
Mam inaczej niż Wy, większość znaczy, a jednak...
Stracona100 odpowiedział(a) na niomik temat w Depresja i CHAD
Niestety, ja też zawsze miałam z tym problem - to znaczy z nadmiernym zaangażowaniem. Dla mnie zawsze było oczywiste, że jak coś robię, to najlepiej jak umiem (i nie dotyczyło to tylko pracy). Niestety zwykle nie było to docenianie, lecz wręcz wykorzystywane - wszyscy wiedzieli, że ja "coś tam" zrobię dobrze, więc miałam więcej odpowiedzialnej pracy niż inni, za te same pieniądze rzecz jasna. Leniuchy i nieuki zawsze miały luz i spokój. Hmmm, jak pisałam, ja z terapii nigdy nie korzystałam, ale sądziłam, że takie sesje trwają zwykle więcej niż 30min. Taki czas wydaje mi się zbyt krótki, by rozwinąć jakoś sensownie temat. Ale to na marginesie, bo jak wspomniałam, nie znam się na tym :) W każdym razie cieszę się, że wreszcie udało Ci się coś z tego wynieść i widzisz jakiś sens tego działania. To jest właśnie powód, dla którego nie mam ochoty korzystać z terapii. Nie chciałabym denerwować swojej terapeutki, a tak z całą pewnością by było Ale podoba mi się Twoje nastawienie, że pomagacie sobie nawzajem, przynajmniej masz pewność, że się angażuje A jakie są możliwości do wyboru? No to jest prawdziwy dowód na poprawę samopoczucia Dobrze to znam - właśnie od 2 tyg. czeka na mnie takie pranie Nawet nie wiesz jak miło mi to słyszeć/czytać - aż trochę Ci zazdroszczę Wyraźnie wracasz do "żywych" i myślę, że jest to zasługa leków. Jeśli tak dobrze się po nich czujesz, to nie przestawaj ich brać. Co Ci szkodzi żyć z nimi tak długo, jak się da. Być może (i tego Ci życzę) będą Ci służyć latami i zapomnisz o depresji. Z "doświadczenia przeprowadzonego na moim mózgu" wynika, że tak właśnie będzie. W moim przypadku leki zmieniły mój stosunek do siebie i świata w istotny sposób. Poczucie krzywdy i niesprawiedliwości zostało mocno stłumione, przestałam analizować przeszłość. Znacznie mniej przejmuję się światem zewnętrznym, to znaczy tym złem, które ma do zaoferowania - zarówno tymi odległymi (jak katastrofy, zamachy, wojny), jak i tymi bliskimi (opinia, kłótnie z bliskimi, problemy dnia codziennego). Zaczęłam świat odbierać inaczej, bardziej "dla siebie" nie przejmując się zbytnio tym, co myśli otoczenie. Przestałam się zmuszać do rzeczy, które zdaniem ogółu "wypada" czy też "powinno" się robić, a mnie się nie chce. Nie irytuje mnie też tak bardzo jak kiedyś ludzka głupota i bezmyślność. Ogólnie rzecz biorąc mam wrażenie, że leki przytłumiły moją wrażliwość to takiego poziomu, jaki ma większość ludzi i nauczyły "zdrowego egoizmu", którego zawsze mi brakowało. To moje "naprawione wady mózgu" - jeśli uda Ci się naprawić swoje, to z pewnością masz wielką szansę na powrót do ciekawego, kolorowego i całkowicie TWOJEGO życia, w którym będziesz szczęśliwa. Czego z całego serca Ci życzę -
Czyli jednak wybierasz się do psychiatry?
-
muszę Cię zmartwić - jesteś błyskotliwa a to może zakłócić Twój obraz beznadziejności.
-
bla, bla, bla - katarynka gra.
-
dobrze wiesz, że z nikim nie dojdziesz do porozumienia, bo po prostu tego nie chcesz , bijesz tylko pianę.
-
Nie, nie uważam się za osobę beznadziejną, choć z depresją walczę od lat. Ty sama nie wiesz, czego chcesz. Powtarzasz w kółko jedno zdanie nie precyzując o co Ci chodzi. Czego oczekujesz od tej równie "beznadziejnej osoby"? Czy chociaż to wiesz?
-
Moja szala też chyba przechyla się w stronę alko
-
ja zazwyczaj rąbię alko na dołach A ja się dopiero zastanawiam
-
Być może, nie zaprzeczam, ale cała ta chemia już mnie wkur..a. Niczego nie wiedzą na pewno i testują sobie różne specyfiki na naszych zbolałych mózgach. Chyba sobie daruję te eksperymenty. Tu to wyczytałam http://www.kardiolo.pl/lekiprzeciwdepresyjne.htm
-
Ja mam hajs i mimo to nie mogę kupić tego na czym mi zależy. czemu a temu, że nikt do tej pory nie wymyślił złotego środka na zżerającą mnie depresję.
-
Pisz , pisz, tylko może troszkę bardziej komunikatywnie, bo do tej pory wyniki masz kiepskie.
-
Ja mam hajs i mimo to nie mogę kupić tego na czym mi zależy.
-
To oczywiste. Mnie chodzi o opinię ludzi "doświadczonych" w temacie.
-
Nie znam się na lekach tak dobrze jak "Wy tutaj". Jedyne co wiem, to to, że tę grupę leków należy stosować wyjątkowo ostrożnie, ponieważ wywołują liczne interakcje z innymi substancjami, np. czekoladą, serami i czerwonym winem. Mają silne działanie uszkadzające wątrobę oraz powodują wzrost ciśnienia krwi.
-
Tak, zgadzam się z tą opinią. I ja kierowałam się taką ideą ale........jakby to powiedzieć......teraz już jestem baaardzo dorosła. Nie wpadłam w alkoholizm przez całe dotychczasowe życie, co miałam do zrobienia w życiu, zrobiłam. Teraz mogę już myśleć swobodniej.
-
Może jesteś w jakimś "dołku psychicznym" i potrzebujesz wsparcia psychoterapeuty, jakiejś terapii. Poczytaj też o depresji. Rozumiem, że w tym stanie ducha to Cię dodatkowo rozbiło, ale przecież siostra po coś Cię tam zaprosiła. Chciała Twojej pomocy, opinii, czy to dla Ciebie nic nie znaczy? Czy siostra jest starsza od Ciebie? A tak szczerze: czy jej zazdrościsz ślubu i dlatego tak cierpisz? Ja wiem, że to jest trudne, ale albo schudniesz, albo zaakceptujesz swoją puszystość - innej drogi nie ma. Jesteś jeszcze tak młoda, że możesz zmienić wszystko w tej kwestii.
-
Rozmowa głuchego ze ślepym....masakra
-
Nie. Dlaczego pytasz?
-
Przyjmuję Twoją argumentację, ale: Jakoś nie mogą mi ich dobrze ustawić i zamiast pomagać, szkodzą. Mój ojciec był alkoholikiem, więc problem znam. Nie obchodzi mnie co pomyślą inni, chcę po prostu czuć się lepiej.
-
Oooo, co to to nie! Wolę strzelić sobie w łeb.
-
Odstawienia wszystkiego już próbowałam, nie udało się. A dlaczego sądzisz, że psychotropy są lepsze?