Ludzie mają różne pobudki dlaczego wzbraniają się przed tym. Są nimi podejście religijne, ideologiczne, społeczne, kulturowe. Osobiście chciałabym być dawcą narządów.
Druga sprawa, jak wyżej @Heledore z chęcią dam się pokroić w imię nauki. A później najlepiej niech mnie rozsypią gdzieś w lesie, albo do morza.
Dlatego naszego nie puszczamy. Ja jestem za tym, by koty były wychodzące, bo to jednak dzikie stworzenia i potrzebują przestrzeni. Ale u nas to różnie było, mamy pierdolniętego sąsiada no i skończyło się prawie śmiercią Cherry. Wiemy, że to on, ale dowodów nie mamy także nic z tym zrobić nie możemy.
No dobra, to się przyznam.
Szukałam tabletki przeciwbólowej i natknęłam się na opioidy, które mama brała jak wyszła ze szpitala.
I taka myśl mnie naszła, i chęć demoniczna.
A może by tak przedawkować.
Ale nie, nie mogę, dla mamy, dla siebie, dla sióstr, nie mogę, bo przecież ku lepszemu idzie, już przecież tyle przeszłam, taki duży krok w przód zrobiłam bez tych dwóch w tył.
Jestem jakaś smutna, dodatkowo szukając czegoś w szufladzie natknęłam się na opakowanie lorafenu. Pewnie schowane przez mamę - nieumiejętnie. Byłam sama, mogłam wziąć chociaż te dwie, trzy tabletki. Raczej by nie zauważyła.
Nie dałam się.
Ale ciągle myślę i mam głody.
Tak straszycie tymi ubokami, ale ja żadnych nie mam. Chyba, że mój organizm jest jakiś inny, albo nie zauważam tak "słabych" uboków w perspektywie z silniejszymi lekami i ich skutkami ubocznymi.
Chcieli nam ukraść kota. Latem czasem ucieka ale ogólnie to jej nie wypuszczamy bo kiedyś ktoś ją otruł i boimy się powtórki z rozrywki.
Jakiś idiota wystawil na face nasze współrzędne i jej zdjęcie, że kotek sobie leży, prawdopodobnie jest w ciąży i szukają właścicieli bo jak nie, to wezmą ją i wykastruj i poszukają nowego domu. Gówno prawda, bo wykastrowana jest j po prostu jest gruba.