Intrygujące pytanie. "Obawiam się, że jestem zagubiony". Myślę, że po prostu "nie potrafię się dostosować do wymagań ortodoksyjnego katolicyzmu".
Mam myśli mówiące, że wiara w istnienie nieodwracalnego potępienia jest największym grzechem... Mam skłonności przeczące sobie nawzajem.
Moja "psychika" boi się, że surowy katolicyzm jest prawdziwą drogą życia i stąd ten "niepokój" o spełnienie wszystkich warunków sakramentu pokuty. Dlaczego przez wieki w związku z Kościołem Katolickim było tyle cudów i uzdrowień???