Skocz do zawartości
Nerwica.com

Evia

Użytkownik
  • Postów

    2 040
  • Dołączył

Treść opublikowana przez Evia

  1. Evia

    czego aktualnie słuchasz?

    [videoyoutube=w7JCcZS7iG4&list=PLFC522246CCAAF3B3&index=6][/videoyoutube]
  2. neon, jeśli chodzi o mnie to kupuję głównie chleb pełnoziarnisty, oprócz tego, że jest zdrowszy to lepiej syci jem również chrupkie pieczywo typu waza, podejrzewam, że nie jest ono zbyt zdrowe ale jakby nie było to jest dosyć wygodne (nie psuje się tak szybko i w każdej chwili można je skubnąć)
  3. W takim razie jakie masz plany na swoje uzdrowienie? Takich jest wiele, ale tylko Ty twierdzisz, że na taką być trafił. Wszystko zależy od Ciebie. Jeśli chcesz to możesz poznać dobrą kobietę
  4. WinterTea, super, cieszy mnie Twoje nastawienie i życzę powodzenia Co do rozdrapywania tego wszystkiego, to nie wiem czy tak jest u wszystkich, ale czasem jest to pomocne, bo jeśli rozwałkuje się dany temat milion razy, to w końcu naprawdę przestaje budzić takie emocje, z czasem można nabrać do wszystkiego dystansu. Mam również nadzieję, że ani Ty ani nikt inny nie będzie oczekiwał, że terapia zmieni wszystko w mig jak przy dotknięciu czarodziejską różdżką. To wszystko wymaga włożenia trochę pracy a terapeuta czy grupa nie są cudotwórcami tylko osobami, które maja pomóc przez to przejść. Na wszystko trzeba również trochę czasu. Przypomniało mi się coś jeszcze odnośnie osób, które twierdziły, że nie nadają się na terapię. Moja koleżanka, o której pisałam również tak twierdziła. Mało tego podczas terapii grupowej inne osoby jawnie jej mówiły, że rozwala im terapię, która bardzo często wyglądała tak, że ona wykłócała się ze wszystkimi po kolei albo i naraz Mimo to z czasem uległo to zmianie i w końcu nauczyła się z nimi rozmawiać, co zaowocowało również na innych płaszczyznach. Dlatego też życzę cierpliwości.
  5. platek rozy, w takim razie muszę faktycznie wziąć się w garść, bo nie dość, że złożyłam publicznie taką deklarację to jeszcze będzie trzeba złożyć raport Dzięki za wsparcie, zobaczymy co z tego wyniknie
  6. platek rozy, teoretycznie mogłabym sobie zaplanować o stałych porach śniadanie i kolację, bo na tym etapie wygląda to tak, że śniadań w ogóle nie jem bo nie mam na nie czasu (tzn wolę dłużej pospać ) Może uda mi się jednak przemóc i zacząć wstawać wcześniej... Pomyślę też trochę o organizacji swojej pracy. Idealny wymiar czasu co do spożywanych posiłków jest niemożliwy ale może uda mi się chociaż mniej więcej to jakoś zgrać... Postaram się również częściej jeździć tym rowerem, jeśli nie będę miała na to zbyt dużo czasu to może nadrobię to czerwoną trasą... Chociaż może to nie jest aż tak genialny pomysł bo ostatnio kiedy wybrałam taką trasę to klęłam pod nosem, bo więcej było trzeba prowadzić ten rower niż jechać
  7. platek rozy, z tym także różnie bywa... Zdarza się, że czasem pracuję 10-11h (doliczając dojazdy wychodzi więcej) a czasami 6-4 godziny, jak nie ma za bardzo nic do roboty, to mogę się wyrywać wcześniej. Najczęściej jednak pracuję w wymiarze 8-7h
  8. platek rozy, mogę jeść w pracy tylko nie mogę jeść w konkretnym czasie, nie mam wyznaczonych przerw, przerwa jest wtedy kiedy jest więcej luzu czasem bywa tak, że mam luzy i mogłabym sobie jeść ile i kiedy mi się zechce, a czasami jest tak, że nie ma na to czasu i możliwości, i nie jest to winą szefa tylko specyfiki wykonywanej pracy Nie mogę jednak też za bardzo przewidzieć kiedy będą luzy a kiedy nie.
  9. platek rozy, w takim razie zacznę od jutra i zobaczymy co z tego będzie, kierując się logiką to powinno być ważne, żeby każdego dnia spożywane posiłki było o tej samej godzinie. Niestety to jest chyba w moim przypadku raczej niemożliwe... Czy jest sens jeść 5 posiłków dziennie jeśli za każdym razem będą spożywane o innych godzinach?
  10. może faktycznie ma to sens... może te posiłki podkręcają metabolizm i przez to, że organizm ciągle dostaje dodatkowe posiłki to z czasem przestaje tak bardzo odkładać na czarną godzinę... Mogłabym spróbować jakoś wykombinować jeść częściej tylko strasznie się boję, że przytyję jeszcze bardziej...
  11. Evia

    Co dziś na obiad?

    caramel rose, super fota, nadawałaby się do książki kucharskiej jeśli chodzi o temat, to chyba najwyższa pora żeby pójść w końcu zrobić jakąś obiadokolację z pozostałości w lodówce padło na szaszłyki oczywiście jeśli można szaszłykiem nazwać kawałek cukinii i papryki nawleczonej na patyk niestety nic więcej raczej nie wyczaruję
  12. neon, ale jeśli ja i tak zjadam w ciągu dnia mniej kalorii niż "powinnam" więc raczej nie powinno mieć to takiego znaczenia. Gdybym np w efekcie tego dostarczała do organizmu jeszcze mniej kalorii to moja aplikacja doznałaby szoku Chociaż tak naprawdę to podejrzewam, że gdybym miała jeść tych 5 posiłków dziennie, to prawdopodobnie jadłabym po prostu więcej i dostarczałabym mimo wszystko więcej kalorii swojemu organizmowi
  13. Evia

    nocojamamzrobić

    freedom97, według prawa nie ma żadnego znaczenia czy osoba objęta "wiekiem ochronnym" wyraża zgodę czy nie
  14. Evia

    nocojamamzrobić

    to poczekaj chociaż z rok żeby Ciebie o tę pedofilię nie podejrzewano i nie chodzi mi o forum, gorzej jeśli w rzeczywistości ktoś się do tego przyczepi, możesz mieć przez to problemy w między czasie może ochłoniesz
  15. Również nie prowadzę jakich restrykcyjnych diet (może powinnam) jednak staram się odżywiać w miarę zdrowo. Na co dzień unikam przede wszystkim cukru, białego pieczywa i tłustych potraw. Czytam również składy i staram się kupować produkty lepszej jakości. Niestety nie jem 5 posiłków dziennie i raczej nie jestem w stanie wprowadzić w życie regularnego odżywiania się. Moja praca również mi na to nie pozwala. Czasem zjadam 2 posiłki w ciągu dnia czasem są 3. Pozornie można byłoby to kojarzyć z moją klęską wagową, jednak czytałam, że ilość posiłków zjadanych w ciągu dnia nie ma znaczenia jeśli nie przekracza się swojej normy kalorycznej
  16. Jestem zainteresowana tym co piszesz i mógłbyś rozwinąć myśl dotycząca zaprzeczenia tego jako choroby Z reguły socjo i psychopatów uważa się za osoby zimne i pozbawione uczuć, niekiedy mówi się, że może się to wiązać z uszkodzeniem mózgu lub niewykształceniem niektórych pól, nabyta toksyczność trochę zmienia moje postrzeganie tej przypadłości
  17. zgadzam się, mam znajomą, która jest trenerką i mówiła podobnie Mówiła, że na schudnięcie najlepsze są aeroby
  18. platek rozy, jedna z nich chyba nie trzyma diety (jakoś nie zauważyłam, żeby się zdrowo odżywiała) druga ćwiczy i trzyma dietę. Obydwie tak samo jak ja mają pcos, nie wiem czy ma to związek... Po prostu uważam, że żeby schudnąć to należy ćwiczyć znacznie więcej i trzymać się jeszcze bardziej restrykcyjnej diety, co przyniosłoby pewnie lepsze efekty. Tak jak już pisałam to jedna dzięki temu bieganiu bardzo dużo już schudła ale teraz zatrzymała się na docelowej wadze, która nie chce ani odrobinę spaść. Dużo łatwiej jest zrzucić kg jeśli ma się nadwagę, co innego kiedy masa ciała jest według niektórych wytycznych prawidłowa Dlatego też uważam, że ona by schudła jakby zaczęła biegać po jakieś 2h dziennie Porównuję się do nich ponieważ mamy podobną masę ciała przy podobnym wzroście, kiedy widzę jak ciężko pracują co przynosi zerowe efekty to odbiera mi nadzieję na mój sukces, bo sama widzę po sobie, że pomimo diety i umiarkowanej aktywności fizycznej ważę tyle co ważę. Obawiam się, że zajechałabym się totalnie bez żadnej nagrody w zamian
  19. Hmmm, to bardzo ciekawe... Miewam czasami coś podobnego. Czasem odczuwam głód ale nie chce mi się jeść, nie ze względu na mdłości tylko z niechęci przeżuwania danego pokarmu Często również pomimo głodu wydziwiam z jedzeniem Wielokrotnie słyszałam z ust mojego partnera, że gdybym była naprawdę głodna to wszystko bym zjadła... Jakoś słabo to widzę... Tzn nie mówię tu o jakimś skrajnym wygłodzeniu w przypadku, którego pewnie by się to potwierdzało Jednak jeśli np nie jadłam nic przez cały dzień to chyba jestem głodna tak samo jak inny człowiek, który nie jadł przez taki sam okres czasu Ciekawe czy to również podchodziłoby pod tą reakcję nerwową...
  20. W tym momencie nie tak bardzo, ale kiedyś odczuwałam bardzo silną awersję do niektórych produktów spożywczych Zastanawia mnie skąd się to bierze... Dlaczego niektóre produkty wywołują taki wstręt jeśli nie ma ku temu żadnych przesłanek... Jest to dla mnie bardzo ciekawe. W życiu miałam różne dziwne etapy z jedzeniem, jednak uważam, że lepiej już mieć awersję do jedzenia niż odwrotnie
  21. tylko, że moje znajome chcą schudnąć ale również mają z tym problemy to prawda, jednak według mnie jest to dołujące, że one pomimo ciężkiej pracy nie schudły nawet grama... Tym bardziej, że trwa to już duuużo czasu
  22. platek rozy, no właśnie, niestety wiek również robi swoje... Kiedyś zawsze ważyłam coś pomiędzy 47-50kg przy 166. Nawet wtedy nie uważałam siebie za specjalnie szczupłą (wtedy również chciałam schudnąć) Dlatego też moja obecna waga momentami doprowadza mnie do rozpaczy... Ważę około 58kg, około bo przestałam się już ważyć ponieważ bywało to przyczyną spięć pomiędzy mną a chłopakiem. Przestałam się ważyć i zaczęłam się mierzyć miarką (to łatwiej było ukryć, bo nie było tego słychać z łazienki jak w przypadku wagi, która wydawała odgłosy) Stety niestety miarkę mi gdzieś wcięło i również sobie już to odpuściłam bo i tak nic mi to nie dawało. Wymiary i tak w żaden sposób się od tego nie zmieniały. Moja mama mówi, że to normalne, że tyle ważę bo już nie jestem nastolatką Nie za bardzo się z tym zgadzam, ponieważ wcale nie jestem stara i widzę dużo starszych osób ode mnie, które są szczuplejsze.
  23. Evia

    Napoje typu cola

    również jestem zwolenniczką coca coli zero co prawda smak coli zawsze mi odpowiadał, jednak zawsze się po niej źle czułam co objawiało się późniejszym niesmakiem, większym uczuciem pragnienia i tą właśnie lepkością Cola bez cukru okazała się idealnym rozwiązaniem Podejrzewam jednak, że na szczęście nie wypijam jej aż tak dużo jak wy, mimo to nie jestem w stanie z niej zrezygnować Coś mi się od życia chyba należy, więc pozostanę przy swojej coli
  24. Zdaję sobie sprawę, że ruch jest zbawienny ale nie uważam, żebym szukała wymówek. Fakty są takie, że dużo czasu poświęcam na pracę oprócz której zaangażowana jestem w pewien sposób w pracę mojego partnera, zresztą jakby nie było to nie siedzę tylko na tyłku ale nieraz muszę się nabiegać (czyli jak najbardziej ruszam się również w pracy) W efekcie czego nie pracuję normalnie po 8h tak jak to napisałaś. Często po całym dniu jestem na tyle padnięta, że nie jestem nawet w stanie wykonywać standardowych czynności w domu, a co dopiero żeby jeszcze wykonywać bardziej wymagające harce. Co prawda nie każdy dzień u mnie tak wygląda, zdarzają się dni kiedy mam sporo luzu i wtedy faktycznie staram się coś robić, jednak aby uzyskać pożądany efekt musiałabym być REGULARNIE aktywna, co jest w moim przypadku dosyć trudne do zrealizowania. Nie boję się aktywności fizycznej, muszę przyznać, że nawet lubię mieć zakwasy Kiedy jestem aktywna to wtedy bardziej czuję, że żyję. Wczoraj przejechałam rowerem ponad 40km żółtą trasą, dzisiaj również z chęcią coś bym porobiła, ale teraz mamy weekend więc jestem w stanie sobie na to pozwolić. W tygodniu naprawdę jest mi dosyć ciężko. W sumie pamiętam, że bywały momenty, że coś robiłam nawet po bardzo ciężkim dniu pracy, jednak na dłuższą metę nie ma to racji bytu. Dodatkowo demotywuje mnie fakt, że moja znajoma z podobną wagą do mojej, trzyma dietę i codziennie uprawia sport przez minimum godzinę. Mimo to nie zauważyłam żeby jakoś specjalnie schudła... Tzn jej figura wygląda lepiej niż poprzednio (jest bardziej jędrna itd) ale po takich treningach oczekiwałabym mimo wszystko trochę więcej... Inna zaś znajoma biega po 40 minut kilka razy w tygodniu, dzięki temu bardzo dużo schudła, jednak w pewnym momencie zatrzymała się na podobnej wadze do mojej i pomimo ciągłej kontynuacji aktywności fizycznej, jej waga od roku nie uległa zmianie.
×