Skocz do zawartości
Nerwica.com

Kontrast

Użytkownik
  • Postów

    4 277
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Kontrast

  1. anka szklanka, Niestety tu natura też nie dział na rzecz kobiet. Jest jakiś aminokwas który powstaje jak człowiek jest głodny który wpływa na mózg w taki sposób, ze gdy człowiek głodny to wytwarza sie w nim hormon ktory powoduje pierwotnie chęć ekspansji na nowe terytoria w poszukiwaniu pożywienia. Chęć podejmowania ryzyka ale tez zmiany dotychczasowego stanowiska i tu jest szeroka interpretacja bo zmiany dotychczasowego położenia, nawet gdy jest idealne aby takie nie było i dlatego nie pomoże żona rakieta w łóżku ale męża świadomość, że nie tylko ego robi hola-hop na bezbronne kvrewki i Freud i cała maszyna ale też pusty brzuszek haha Pozostaje tylko pozabijać wolne, niewierne i wszystkie inne:)
  2. salirka, Każdy ma takie same, z naturą nie wygrasz, możesz tylko ignorować i czekać aż wygra pokusa na świeżość
  3. To nie wydaje się pociągające to na poziomie nie całkiem świadomym jest takie, tylko nie każdy wie jak to działa co nie oznacza, że tego nie ma.
  4. anka szklanka, Znaczy napisałem dlaczego jest to pociągające choć wydaje się, że z pozoru nie jest. Ja cenie naturalność i ten niezrobiony kobiecy przekaz, nie zmącony feromonowo obły look:) Można powiedzieć, ze taką skromność w sumie, bo jak kto ma za dużo chemii na sobie czy też szpachli to niejako tą nature hamuje. Nie zrobienie tez działa na wyobraźnie bo można sobie pomyśleć ,,jest dobrze'' a co by było jak by trochę zrobić, choć to się trochę kłuci z tym pierwszym podejściem.
  5. na_leśnik, Tak, tylko też w sumie podczas zjazdów dopamina jest wysoka więc to będzie też działanie chemii. Te dwa zachowania bym rozdzielił. Słabość jest pociągająca bo to taka naturalna chęć dominacji nad kobietą. Władania i spełnienia wszelkich zachcianek, marzeń i wszystkich rzeczy które facet boi się zaproponować w wyniku tego, ze ich zaproponowanie mogło by dezawuować jego męskość. Kobieta zakazana, niedostępność jest pociągające z prostego względu. Sporo facetów bierze sobie za żonę kandydatkę na żonę a nie na dziką kochankę z obawy, że po prostu taka dama spierdoli, bo będzie szukać wrażeń tym samym podważy ich męskość poprzez sugestie, że tych wrażeń nie otrzymała, nie spełnienie roli. Dlatego grzeczna opcja i tęsknota do zakazanej/niedostępnej, dlatego też spełnieni goście zdradzają swoje dobre zony.Nie chodzi o zaangażowanie emocjonalne lecz o wyładowanie i chwilowe zaspokojenie tej żądzy odpowiednią chwilę i interpretacje czym jest dla nas w chwili zdrady ,,kobieta niedostępna'' Bo to może być też kobieta dla nas nieatrakcyjna, o niższym statusie społecznym i tak dalej. Tak bym nie jako tłumaczył dlaczego niektóre osoby tak mają, oczywiście pewnie zależy to od wielu innych czynników
  6. Czyli branie seganu antydepresyjnie i baklofenu mija sie z celem?
  7. anka szklanka, To ciekawe co napisałaś, bo ja mam tak, że na wszelakich zjazdach/kacach bardziej mi się kobiety podobają i mam większą ochotę na seks. Kiedyś się właśnie zastanawiałem dlaczego tak jest i doszedłem do dwóch wniosków. Pierwszy to to, że wtedy mózg jest trochę niedotleniony i orgazmy są dłuższe i przez to intensywne a drugi to taki, ze wtedy człowiek działa bardziej na zasadzie instynktu a mniej działa na niego ten lukier. Mi kobiety najbardziej pociągające wydają się właśnie takie zwyczajne ale właśnie umiejące odpowiednio podkreślić swoją seksualność. Wtedy jak nic wywołuje to takie napięcie które jest dość intensywne odczuwalne w filmach Bergmana. Takie wpadające w niepokój nawet. W sumie rozciągnięte koszulki i takie antygwałty do ud też mnie jarają. Zezjazdowanie w oczach też jest pociągające dla facetów bo kojarzy się ze słabością i możliwością całkowitej dominacji nad słabą kobietą i z kobietą zepsutą, zakazana, niedostępną która budzi fascynacje i musi być przez to smaczna tak jak nic. W sumie to dziś mnie jarają dziwne rzeczy ale w tym ,,braku zrobienia'' i z czymś pociągającym w tym mam zawsze.
  8. Przez poprawę masz na myśli taką lekowa pacyfikacje czy jasne klarowne myślenie? Schizofrenia to choroba i jak każda choroba nieleczona postępuje, rozwija się i niestety okresy psychozy będą dłuższe i bardziej intensywne a odbieranie psychozy coraz mniej świadome co daje wrażenie choremu, ze nic się nie stało i negowanie choroby bo tych okresy nie będzie siostra pamiętać. Stąd te wszystkie zaprzeczenia, jak się czegoś nie pamięta to niejako jakby nie było. Mitomania i rozbarwianie schizofreników prowadzi do wręcz absurdalnych postępowań wobec osób które dają im poklask. Możecie kiedyś poczekać aż psychoza się bardzo mocno rozwinie i pozbierać dowodów i odciąć ja od wszystkiego prawnie. Z drugiej strony czasami z psychozy już się nie wraca ale to sposób na chore osoby np. sprawujące władze czy jakieś funkcje intelektualne.
  9. neon, Pamiętam że w,, Marzycielach'' Bertolucci'ego to ona mi szał zrobiła. W sumie to było już parę lat temu ale to nadal piękna kobieta i dobra aktorka.
  10. Tak niestety jest, widać to dobrze nawet po tym forum gdzie wydawałoby się, że ludzie są w temacie łebscy. Czyta się ,,nie na widzę swojej matki alkoholiczki'' ale już mało kto napisze tak o ojcu schizofreniku czy też w odpowiedzi komuś po dwutygodniowym chadowym tripie i opierdoleniu paru nadprogramowych asów. Słabości, nikt ich nielubi u siebie wiec naturalnie piętnuje u innych. Mało kto nie ocenia tego wszystkiego po łebkach, nie ulega tej pokusie zajebistości i unosi się ponad tą pospulską przywarę, przed oceną kogoś a jeszcze mniej chyba aby przyznać, ze samemu jest się bezbronnym wobec siebie bo to uznawałoby, że jest się zdanym na kogoś, na kontrole zewnętrzna, jest się zjebanym a zjebany to może być samochód albo gdy sam o sobie tak mówię na swoich warunkach, nie może to wynikać z faktu który powiedziało mi życie czy ktoś. Mówię słaby - jak nie chce czegoś robić, jak nie chce wysiłku aby czegoś uniknąć, pracy i to nie tej najlżejszej z pozoru fizyczno-umysłowej, tylko tej najbardziej wymagającej - pracy nad samym sobą i całkowitej dekonstrukcji i odkrywania na nowo swojej osoby. Powiedzenie sobie prawdy, dojście do niej a to oznacza, ze wyjdą wszystkie zgniłe rodzynki z tej bułeczki i połowa jak nie więcej to to co zrobiła z nami słabość ale wyjdzie parę faktów do interpretacji i zrozumienia, ze człowiek z natury jest trochę zły i wyeliminowanie problemu nie będzie oznaczało końca bo to nie ustająca obserwacja siebie i innych aby żyć w stosunku do siebie dobrze co odbija się echem wobec innych Psychopatologia - jeśli można powiedzieć, że ktoś ma predyspozycje np do malarstwa to też istnieje całkowicie inna strona talentów czyli talenty do robienia sobie źle. Skłonności genetyczne do braku rozwoju, całej tej auto destrukcji i tak dalej. Trzeba sobie powiedzieć, ze niektórzy są już nominalnie zaprogramowani do rozjebania się w powietrze i muszą włożyć podwójny wysiłek aby tego nie rozwijać na rzecz rozwijania w sobie tego co nam pomoże. Do tego ,,czym skorupka...'' i już mamy idealny materiał na katastrofę. Dlatego niektórzy maja łatwiej, nie mają tak rozwiniętego auto-zajebania ale środowisko pomogło w robieniu sobie źle i tu samo wyeliminowanie ,,środowiska'' b.dużo pomoże. Wtedy pomaga to, że działa tylko ,,jakieś'' uszkodzenie mózgu i tego, ze będzie on do tego chciał wracać w formie ,,przyzwyczajenia'' wypracowane w sobie przez lata jako ta alternatywa dla przezywania tych nieprzyjemnych uczuć/informatorów. Ludzki mózg jest przepotężny i historia pokazuje, ze nawet osoba skłonna do zajebek genetycznie, środowiskowa, która jest nieukształtowana, której została podważona w rola społeczna, własna męskości, po przez lata uzależnienia krzyżowego i nie sa to jakieś super odrębne przypadki, jest w stanie ostatnie dekady swego życia przeżyć w spokoju, szczęśliwie tylko trzeba mu pomoc aby nie-pielęgnował tego kim po części jest a zaczął pielęgnować to co nigdy w sobie nie rozwijał. Nawet Bukowski ostatnimi czasy nie pił, bo już tego aż tak nie potrzebował. Niestety koledzy, miejsca, dotychczasowy tryb życia to pielęgnacja, to przypominanie, powracanie, przecieranie szlaku w mózgu na poziomie chemicznym, który odzywa się uczuciem ,,to bez sensu'' i tak dalej wiec należy tego unikać, nie dlatego że kolega namówi ale też dlatego, że wtedy uruchamia sie chemia w mózgu która działa na nasza niekorzyść. Dlatego to takie trudne, nie tylko dlatego,ze to podważenie kim sie po części jest i naturalnego ego które nam wybija, ze sie jest zajebistym, kultury która mówi wyżej, szybciej. Nie da sie tez powiedzieć komu się uda, czy osobom prezentującym postawę ,,byka'' posiadającym w sobie wewnętrzna twardość, czy osobom wrażliwym u których objawia sie to poprzez nadmierne wewnętrzne przezywanie a niewywalanie emocji na wewnątrz, nie konfrontowanie się z nimi co przejawia sie agresja i atakiem na innych, nie na siebie. Wrażliwcy tez maja ciężko bo to doskonali auto-manipulatorzy ale tez często manipulujący innymi. Uparte byki to takie dość znane oficjalne emocje co tez umiejętnie rozegrane może pomoc. Wrażliwiec w wyniku automanipulacji tez ma pewne narzędzia które po odpowiednim zarządzaniu pozwalają mu automanipulowac przeciw sobie ale w dobrym celu niejako torując wyjście. I gdzie w tym wszystkim siła na ogarniecie tego co napisałem jak osoba uzależniona ma problem z prostymi emocjami, wszystko niejako wydaje jej się nieludzkim wysiłkiem i jest takim wysiłkiem a to wszystko jest długie, męczące i nieproste.
  11. Jak długo wcześniej wychodziła z psychozy? Leków między tym nie bierze rozumiem?
  12. MariaIsabel, Tak ogólnie to chyba szkoda ci znajomych nie? Czemu napisałaś ,,mieliśmy''?
  13. Piersi Evy Green są fajne. Ona nawet też.
  14. Kontrast

    Nasze sny

    Dziś miałem pojebanie kacowe sny. Pierwszy to, że dom się zawalił, była próba jego ratowania i mój ojciec żył a drugi to sek slub raczej taka jego halucynacyjna projekcja z dziwnie umięśnioną dziewczyna.
  15. To zbyt skomplikowane aby użyć stwierdzenia, że ktoś ,,nie chce palić, czy pić'' Po prostu dla kogoś to jest alternatywna droga przezywania nieprzyjemnych uczuć/emo i jakby nie istniała nie byłby rozładowywany lęk a lęk jest najsilniejszym z uczuć. Istnieje takie wrażenie, ze chłopak mimo nabytej wiedzy terapeutycznej, nie akceptuje tego, że palenie mu szkodzi, ze nie jest już dla niego. Nie akceptuje ale tu też trudno stwierdzić czy to ze względu na to, ze myśli że sobie da z tym rade, ze to ,,błahostka'' czy że wymysł czy to że myśli że jest po prostu lepszy od innych i to pokona. Tu się otwiera następna z furtek czyli nadużywanie czegokolwiek z pozoru mało szkodliwego i pewnej społecznej tolerancji i problemu walczenia z uzależniać typu lekomania, seksoholizm, netoholizm czy choćby w niektórych środowiskach palenie trafki. Osoba uzależniona od alkoholu ulega mylnemu wrażeniu, ze sobie z tym da rade. Potem po kolejnym ciągu widzi po innych, ze coś jest nie tak a potem, potem w chwili całkowitej degradacji neuroprzekaznikowej następuje wewnętrzna konfrontacja gdzie po prostu z braku sił do ciągnięcia wewnętrznego kłamstwa które się odbywa wobec siebie, przyznaje, ze coś jest silniejszego od niego, ze cos ma nad nim kontrole. To trwa czasami parokrotnie zanim ktos zdecyduje sie na pomoc. Nie gwarantuje to tez tego, ze ktos przestanie bo po jakimś czasie naturalnie odbudowuje sie równowaga chemiczna mozgu i wtedy ruszają przepotężne mechanizmy auto-manipulacyjne ktore sa podstawa bycia i wkraczanie na drogę auto-oszustwa, w stylu ,,dam rade, tylko muszę rzadziej, albo nie az tak albo przesadzam nic takiego sie nie dzieje'' Te iluzoryczne mechanizmy to czesc człowieka, kłamstwa które sa częścią myślenia i trzeba pomocy specjalistycznej, sprzyjających warunków i wiary aby moc uciągnąć to, ze to jak myślimy a przynajmniej tego cześć jest błędem. To uderzenie w podstawę siebie cos abstrakcyjnego, dlatego zerwanie z nałogiem jest takie trudne. Wracając do meritum. Marihuana nie ma tak widocznych z pozoru strat fizycznych a co za tym idzie reakcja społeczna jest bardzo oddalona w czasie co znów powoduje to, że uzależnienie psychiczne ma warunki cieplarniane aby sie rozwijać. Mechanizm iluzji jest rozwinięty i nie tak trywialny jak w przypadku alkoholu. Dlatego to naprawdę trudne tym bardziej, ze twój men miał już efekt miesiąca miodowego, który jest po pierwszej terapii i pojawia sie z wrażeniem, że ,,teraz z pomoca specjalistyczna dam sobie rade'' Z drugiej strony widzisz, ze to chyba nie ten moment, nie ma jeszcze tej akceptacji, świadomości, że sobie nie da z tym rady. Czy twój chłopak płacze i mówi, że nie daje rady? Czy na razie jakoś to bagatelizuje lub przerzuca, ze owe nie dawanie rady to to, ze ma nerwice/depresje a nie efekt paroletniego uzależnienia krzyżowego i niezdolności z radzeniem sobie z emocjami?
  16. Cześć Ramko A te terapie to były stricte na uzależnienia? Palicie razem? Czy wszystko po kryjomu? Co go tak stresuje? Miał jakieś okresy bez palenia czy tylko że każdy myślał że nie pali?
  17. Kontrast

    Dopalacze

    Dopy to jakieś gówno żenione. Narkotyki to wejście w labirynt a na butaprenie nigdy się nie zawiodłem.
  18. U mnie to przybiera postać zawoalowaną dewaluowania siebie. Strasznie to hamujące życiowo i dekonstruującej własne ja. Podstawa to brak akceptacji i podświadomą niechęć do ludzi ze słabościami takich jak ja. Wypracowana przez cechę/funkcje/role osobowościową niewchodząca w moja osobowość, nabytą. Będącą rolą nadrzędną od mojego ja, ktora już nieużywana się echem, emocją z pozoru do niczego nieprzypisana odbija. Stąd nieprzypisana, nieprostolinijna ochotka sobie żywot spierdolic z pozoru podstawowym adresatem/celem przewrotnie sobie je polepszyć /ubarwić.
  19. Kontrast

    [Białystok]

    Light123, Czesc. A co sie działo w liceum ze tak sie zmienilas?
  20. A ty jaki sobie wstawisz?
  21. Kontrast

    Filmy i seriale

    The Witch wymiata. Choć jak kto ma natręctwa na tle religijnym, to nie polecam.
  22. Kontrast

    Samotność

    elo, To znalazłaś se laske jakąś he?
  23. chojrakowa, Myślę ze w normalnym procesie myśliwym nie było by czasu aby dojść do tak absurdalnych wniosków jak u brd. Po prostu jak byś sobie wypaliła takim wnioskiem na bezpośrednie działanie to by nawet dla ciebie zabrzmiało absurdalnie. Wiec włącza się ten cały pierdolnik który działa na około a na około to dłużej i więcej drogi i drogowskazów podsuniętych przez doświadczenia i zwichrowanie i poklepywanka po plecach ,,tak tak tak musi być"" jak by nie ta droga tylko szybka męska decyzja uruchomiłby się glos rozsądku ,, nie pedziuj będzie oka" glos który w czasie tej drogi na około zostaje zbity jak mały chłopiec i postawiony gdzieś w kacie z hasłem. ,,ty się nie odzywaj,, teraz ja po swojemu działam. Ale czy dobrze działam?
×