-
Postów
473 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Rico
-
Ziomki.
-
Też tak sądzę. Nie tylko Ukraińców, Rosjan i pewnie inne narody (bo ZSRR to nie tylko Rosjanie) przy odpowiedniej propagandzie i obietnicach ruszyli by na Stalina w wielkiej liczbie.
-
Ja mam podobnie, ale teraz staram się mieć na to wyjebane żeby się nie dołować. Gorzej może być w samego sylwestra jak pewnie 90% ludzi gdzieś pójdzie a ja pewnie będę oglądał sam jakiś film.
-
Oglądałem Pursuit of happyness, dobry film, świetna rola Willa Smitha, a tego aktora raczej nie ceniłem.
-
Siła, masa i rzeźba, pozytywne myślenie, ogarnięcie się towarzyskie, wyłazić jak najwięcej do ludzi, kurs tańca, znaleźć robotę, w najgorszym wypadku studia dzienne magisterskie.
-
Moim marzeniem jest kiedyś spędzić święta z moją rodziną, która nie będzie taka patologiczna jak moja. Tak żebym mógł docenić święta, siąść i sobie powiedzieć "tak, jestem szczęśliwy", może żadne szmery z tyłu głowy by się nie pojawiły, a przynajmniej na taki czas mógłbym je odrzucić. Takie moje marzenie... Teraz jakoś fatalnie się czuję, nie lubię tych świąt.
-
[videoyoutube=oiAzO3pwcTY][/videoyoutube]
-
173 cm i 74,5 kg około.
-
Mmmm, ostatnio mam ciekawe fantazje
-
Oczywiście, chyba nawet niedawno. Mam 2 opcje już na wieczór z filmem, o dziwo przez ten okres w TV też coś ciekawego będzie, ale często o późnych porach, mam nadzieję że w nowym dekoderze nagrywarka się nie zepsuje.
-
Właśnie nie wiem. Lubię wojenne, ale to już wszystkie dobre chyba oglądnąłem, lubię psychologiczne jak Fight club, Donnie Darko (też s-f to jest), wymieniony przeze mnie Place beyond the pines jest świetny - ogólnie z gatunku dramat chyba, taki film o życiu z ciekawą historią, gangsterskie lubię, ale wiele już widziałem, ale o dziwo 2 i 3 części ojca chrzestnego nie, lubię też bardziej rozrywkowe kino np. Wilk z wallstreet mi się podobał. No różne, ogólnie "niegłupie" ;p
-
To zależy do czego potrzebni Ci są znajomi. Jeśli do rozwijania pasji, czegokolwiek, co daje Ci motywacje - okej. Ale jeśli do pierdolenia o niczym, byleby tylko nie czuć pustki, to ugrzęźniesz jeszcze bardziej. Byz synsu. Hmmm... Chyba większość ludzi spotyka się by pogadać, poimprezować etc. Czyli głównie pierdolenie o niczym. Też nie lubię pierdolenia o niczym, przez to często miałem uczucie bez sensu spotkań, bo to nic nie daje. Ale teraz jak mam zmienić podejście całkowicie to również muszę być otwarty na ludzi bardziej. Wiadomo, że lepiej jak coś się z kimś robi, rozwija pasję i to daje motywację. Nie chcę tego za bardzo rozkminiać, dość rozmyślania. Bycia taką zosią-samosią też sobie nie wyobrażam, że sam mam wszystko robić itd.
-
Samemu po prostu na dłuższą metę czuję się źle. Muszę coś z kimś robić, nawet z samymi kumplami, lepiej z kimkolwiek się integrować niż samemu zamulać i rozkminiać życie na milion sposobów. Jednak jestem zwierzęciem stadnym i chyba to stado więcej mi daje niż odbiera.
-
Uroki mieszkania z rodzicami: nie można wrócić po 12 z piwa z kolegą. A akurat teraz nawet głupie piwo i rozmowa z kolegą jest dla mnie czymś pozytywnym.
-
Polećcie jakiś dobry film, bo nie wiem co oglądać. Ostatnio trzeci raz chyba oglądałem Donnie Darko, teraz mi tylko przychodzi do głowy tylko oglądnąć jeszcze raz The place beyond the pines.
-
Nuta dla mnie i innych przegrywów: [videoyoutube=rDCnsfA7MHo][/videoyoutube]
-
Ja rok temu nachwytem też nie mogłem się podciągnąć, najpierw "podciągałem" się z pomocą, w sensie przy okazji kolega robił wyciskanie , później sam mogłem już trochę, teraz w jednej serii kilka razy się podciągnę, ale już poprawnie chyba, od pełnego zwisu, z kontrolą, a nie byle do góry.
-
Szkoda (szkoda?), że ja w takie rzeczy nie wierzę. Tzn. uważam, że żadna siła wyższa nie ma wpływu na nasze życie, nie istnieje coś takiego jak opatrzność, wszystko zależy od ludzi i przypadku. Bliżej mi teraz do agnostyka niż katolika.
-
No właśnie. Ja na razie tego nie mam, to znaczy jest .ujowo, na pewno nie mogę powiedzieć, że ekstra, w żadnym względzie, więc jak jest tak źle to sądzę, że trzeba właśnie coś robić i skupiać się jak najbardziej na tym. Za dużo czasu na myślenie dla mnie kończy się złym humorem. Teraz już coraz mniej do tego trzeba. Więc "zaciśnij zęby, pięści i walcz" droga Ewanno.
-
Tak. Dokładnie jak w podpisie Follow. Nie ma lekko. Niestety ja jestem pierdolnięty, więc pewnie nawet jakby mi dobrze było (załóżmy bogaty i super żona, może dzieci) też by mi czegoś brakowało i bym miał jakieś szmery dziwne w głowie. Tak coś czuję, nie wiem jak Wy.
-
Nie chcę świąt. Nienawidzę. Najgorszy chyba czas dla mnie. Jeszcze mniej kontaktów z ludźmi, w dodatku spędzę je w gronie mojej najbliższej patologicznej rodziny (na matkę złego słowa powiedzieć nie mogę, no może mogę , ale mój patologiczny stary to dramat. Zero radości z takich świąt. Sferę duchową mam w dupie, więc nic nie zostaje. "Normalni" ludzie spędzają go chociaż w szerszym rodzinnym gronie, pewnie niektórzy też mają lekko na to wyjebane, ale patrząc z mojej perspektywy na pewno by to docenili. Jeszcze ten sylwester, zero planów. No posucha towarzyska ogólnie ten okres i taka nicość.
-
Dean dobrze mówi. Trzeba coś działać cały czas, starać się coś robić, przebywać wśród ludzi najczęściej (na mnie to przeważnie dobrze działa, no chyba, że są to nieodpowiedni, nieinteresujący mnie ludzie, bądź mnie chwyta pogarda do ludzi). Trzeba ogarnąć robotę, trzeba z czegoś żyć. Mieć/znaleźć jakąś pasję, zainteresowania - to jest trudne, bo np. nasza wymarzona pasja/hobby jest kosztowna. Dochodzi tu też kwestia motywacji, chęci do robienia tego, nie odpuszczania. Niestety zawsze miałem z tym problem. Dla mnie osobiście duże znaczenie mają kontakty międzyludzkie mimo, że jestem nieśmiały i czasem można odnieść wrażenie, że się nudzę, gardzę ludźmi, ewentualnie że jestem nudziarzem i nie mam nic do powiedzenia. Dlatego póki jeszcze mam okazję muszę działać w tym zakresie (tzn. mam jeszcze znajomych na studiach np.). Druga kwestia, która dla mnie jest ważna, to właśnie praca i tu muszę się zdobyć na wyżyny chyba mojej motywacji i samozaparcia.
-
[videoyoutube=6fqaArH3ulw][/videoyoutube] Bisz to geniusz. Ta płyta to mistrzostwo.
-
Zrobię tego porządnego piernika, może jeszcze przed świętami XD