Skocz do zawartości
Nerwica.com

Lux24

Użytkownik
  • Postów

    202
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Lux24

  1. IskraZPieca, nie jesteś nieczuła i nie pozwól się o nic obwiniać. Jak się żyje tak długo w toksycznej relacji, w końcu nie wie się, czy my mamy rację, czy ktoś. Zapamiętaj sobie, że nie wolno zapominać o sobie, masz prawo oczekiwać wsparcia ze strony partnera, w ogóle masz prawo do swoich odczuć. Po tym co opisałaś stwierdzam, że ten mężczyzna to ktoś w rodzaju wampira emocjonalnego, czy nawet życiowego i w tej pozycji bardzo mu wygodnie. Uciekaj od niego jak najprędzej, skoro doprowadził do tego, że nie wytrzymałaś i Twoja miłość przerodziła się w nienawiść, nie powinno być Ci aż tak trudno.
  2. Luna111, byłabym bardzo wdzięczna gdybyś napisała ze dwa słowa po tym jak wrócisz od psychologa/psychiatry. Nawet do mnie prywatnie. Jestem bardzo ciekawa co Ci powie, bo gdy byłam młodsza miałam podobnie, choć nie aż do tego stopnia.
  3. KoneserRapu, to co opisujesz to nie są żarty, nie lubię mówić innym, że powinni iść na terapię, ale myślę, że Ty powinieneś zanim komuś stanie się krzywda i zawiśnie nad Tobą widmo przykładowo więzienia. Skoro chcesz poradzić sobie sam, spróbuj może znaleźć coś, na czym mógłbyś wyładować swoją agresję, powieś w domu worek treningowy, gdy poczujesz, że zaczyna się poważna kłótnia i być może nie zapanujesz nad sobą, wyjdź z domu i pójdź pobiegać. Samego problemu to nie rozwiąże, ale na pewno pomoże w gorszych sytuacjach.
  4. Lux24

    Dupne życie

    I ja trzymam kciuki, żeby wszystko Ci się udało.
  5. Lux24

    Mój nowy dzień

    Jack3112, nic się nie dzieje nagle i bez powodu. Nikt nie wstaje rano i nie stwierdza tak po prostu, że odchodzi. Tak samo jak nikt nie jest na nic z góry skazany, w dużej mierze sami kształtujemy swoją rzeczywistość. Straszni z Was fataliści, Panowie. I mówię to ja, osoba, której miesiąc temu zawalił się świat, bo rozpadło mi się coś najważniejszego w życiu. Nie czuję się jeszcze zupełnie dobrze, to oczywiste, ale gdybym myślała, że będę skazana na samotność, mogłabym się od razu położyć i umrzeć.
  6. Lux24

    Depresja a egoizm?

    Dziękuję za wypowiedź, przedstawił Pan sprawę z punktu widzenia osoby chorej na depresję, a czy mógłby się wypowiedzieć ktoś jeszcze? Ktoś, kto ma partnera/przyjaciela chorego na depresję? I jak ta relacja wygląda?
  7. Trudno powiedzieć Ci coś mądrego, może stąd ta cisza ze strony forumowiczów. Jesteś bardzo młoda, a więc zależna od rodziców, nie chciałabym wprowadzać tu nastroju bezsilności, ale chyba nie pozostaje nic innego jak przeczekać, skupić się na nauce i najwyżej po maturze poszukać pracy i odciąć się od domu. Nie wiem jednak czy dobrze mówię. Nie wiem czy coś Ci dolega, przy takiej sytuacji nic dziwnego, że masz takie odczucia. Nie jestem zwolenniczką wysyłania każdego do psychologa, ale może warto porozmawiać z pedagogiem lub psychologiem, czyli z kimś, kto naprawdę byłby w stanie Ci sensownie doradzić.
  8. Lux24

    Dupne życie

    Tak naprawdę zbyt szybko zrezygnowałeś z psychologa, 2-4 wizyty to za mało, by były efekty. veganka napisała, że nie można unikać znajomych, jak się chce to wszystko można, tylko czy jest sens, jeśli ich lubisz. Masz dwa wyjścia tak naprawdę - albo tak jak napisała veganka, wymyślasz usprawiedliwienie dla indywidualnego nauczania i utrzymujesz z nimi kontakty, albo nie wymyślasz i znajdujesz nowych znajomych. Tylko nie jestem pewna czy dobre jest budowanie czegokolwiek na kłamstwach i ucieczkach. Nowym znajomym tak samo będziesz musiał wytłumaczyć to swoje nauczanie indywidualne, więc pojawi się dokładnie ten sam problem, a nie jest dobrze unikać wszystkich ludzi do końca życia. Ogólnie masz tą ginekomastie i wadę wymowy, to są rzeczy, które widać i słychać, więc czy znajomi o nich wiedzą? Istnieje szansa, żebyś powiedział im prawdę i żeby to zaakceptowali? Bo akceptują Cię, skoro zabiegają o kontakt z Tobą, więc może Twoje lęki/obawy/wstyd są nieuzasadnione.
  9. nova88, przede wszystkim jesteś bardzo młodą osobą, więc masz więcej możliwości niż osoby starsze i niech osoby starsze nie czują się urażone, bo i ja jestem starsza od autorki tematu. Co do reszty - to normalne, że po okresie licealno- studenckim przyjaźnie nie są już takie jak kiedyś, bo każdy idzie w swoją stronę i ma swoje życie. Brak pracy to nie jest coś, z czym człowiek czuje się komfortowo, mam taką samą sytuację, ale realia są jakie są, nie jesteś jedyną bezrobotną osobą w tym kraju, więc naprawdę nie ma sensu rozwodzić się nad tym, czy jesteśmy użyteczni, czy nie, tylko trzeba czegoś szukać. Radzę na tym się skupić i stosować metodę małych kroczków. Może coś znajdziesz? Może zmienisz otoczenie? Może kogoś poznasz? Głowa do góry. Póki co, nawet przez internet można poznać ciekawych ludzi, nie wiem czy mieszkasz w małej miejscowości, czy w dużej, ale umówić się na przykładowy spacer z osobą poznaną nawet na tym forum zawsze można.
  10. Powoli drogie Panie, jeszcze nie wiadomo jak wygląda sytuacja.. Poza tym autorka wątku pisze, że to dziecko jest wszystkim, nie mężczyzna..
  11. Ludzie! Wy tu nie jesteście po to, by oceniać i krytykować, tylko po to, by dać dobrą radę. Stało się, czasu się nie cofnie i trzeba się zastanowić, co z tym zrobić. Ktoś dobrze poradził, przede wszystkim rozmowa z rodzicami, najlepiej szczera, z przyznaniem się do błędu i z przyznaniem im racji włącznie. Najważniejsza w tym momencie jesteś dla siebie Ty sama - musisz zadbać o siebie, zastanowić się jak pogodzić ciążę z nauką i tym podobne rzeczy. Wszyscy piszecie, że chłopaka trzeba zostawić, jako partnera oczywiście, ale ogólnie nie pozwoliłabym mu się z tego tak łatwo wywinąć, jest współodpowiedzialny i powinien ponieść konsekwencje. Po rozmowie z rodzicami, porozmawiałabym z jego rodzicami, jak nie sama to przez swoich rodziców.
  12. Lux24

    Witam ponownie :)

    Ależ pozytywnie, aż miło, witaj :)
  13. Jestem bardzo ciekawa jak dalej potoczy się ta historia..
  14. Trudno Ci coś doradzić, bo w tym co napisałeś za mało jest informacji, właściwie żebym ja coś mogła powiedzieć, musiałabym znać sprawę od strony Twojej żony. Z powyższego cytatu wynika, że nie była wcześniej zadowolona z małżeństwa i nie była zadowolona z Ciebie. Przepraszam, że piszę to wprost, ale tak interpretuję jej słowa. Seks seksem, uważam jednak, że problem tkwi w głębiej, więc inaczej trzeba do niego podejść i inaczej go naprawiać. I idąc za słowami Twojej żony - co jej się nie podobało w Waszym związku, że ona boi się, że będzie tak jak dawniej? I co jej się nie podoba w Tobie, skoro boi się, że nie da rady zaakceptować Twojej osoby?
  15. Lux24

    Chcę umrzeć

    Niktita, nie będę udawać, że potrafię się wczuć w Twoją sytuację, bo nie potrafię. Nie brakuje mi empatii i wyobraźni, ale nie mam za sobą podobnych doświadczeń, więc pewnie łatwo mi mówić. Nie denerwuj się, jeśli napiszę coś głupiego. Z mojego punktu widzenia, niezależnie od tego jak jest ciężko, powinieneś myśleć w stronę życia, a nie w stronę śmierci. Nawet jeśli w danej chwili wszystko wygląda tragicznie, za jakiś czas może pojawić się światełko w tunelu. Nie znam Twojej/Waszej sytuacji rodzinnej, więc nie chcę się wymądrzać, ale ile masz lat? Czy z Tatą można coś zrobić? W sensie czy ma problem alkoholowy i czy można w jakiś sposób skierować go na leczenie? I czy może Wam pomóc opieka społeczna lub inna instytucja? Może niech ktoś się wypowie, kto wie jak działają tego typu instytucje i jakie mają procedury. Nie wziąłeś 12 tabletek im na złość, wziąłeś 12 tabletek sobie na złość. Nie myśl o walce z nimi, tylko o walce o siebie, bo wcale nie jesteś nikim, a raczej kimś, kto zasługuje, by wyjść z tej koszmarnej sytuacji rodzinnej i żyć normalnie.
  16. lucus, widzę to tu, to tam, że masz bardzo zdrowe podejście do wielu rzeczy, więc o Ciebie bym się nie martwiła. Tzn. o Twoje poczucie własnej wartości i kontakty z ludźmi. W tych poszukiwaniach odpowiednich osób najgorsze jest to, że właściwie nie można ich przeprowadzić na siłę. Po prostu trzeba na kogoś trafić, a to może zająć naprawdę dużo czasu.
  17. zmienny, akurat na takich solidnych trafiłam
  18. zmienny, nie wiem, zależy jeszcze jak ta przyjaźń wygląda, jeśli ludzie są przyjaciółmi, ale jednocześnie mają do siebie dystans, może być dobrze, ale jeśli (tak jak w przypadku założycielki tematu) przyjaciele pracują razem i są skazani na stały kontakt cały czas, sama nie wiem. I czy myśleliście kiedyś o przyjaźni damsko-damskiej i męsko-męskiej? Niby mówi się o solidarności jajników, ale wydaje mi się, że to nie jest prawda. Mężczyźni potrafią stworzyć prawdziwe przyjaźnie, traktować się niemal jak bracia bez złych emocji, natomiast kobiety.. Nie ufam kobietom, są zawistne, zazdrosne, rywalizują ze sobą, prowadzą skomplikowane gierki, właściwie po kobiecie nigdy nie wiem, czego mogę się spodziewać. Zdecydowanie wolę męskich przyjaciół - są solidni, konkretni i zawsze można na nich liczyć. lucus, skoro nie ludzie i nie natura to co jest Twoją ostoją?
  19. zmienny, ja myślę, że mamy coś w naszej ludzkiej naturze złego/drapieżnego i jeśli zaprzyjaźnią się dwie osoby takie jak Megg, jedna z nich z czasem i tak zacznie badać granice. Gdy już je zbada i okaże się, że można je przekroczyć, będzie przekraczać. Oczywiście mogę się mylić, tak naprawdę chciałabym się mylić.
  20. Myślę, że takie cechy ma połowa społeczeństwa I to jest właśnie problem w diagnozowaniu problemów/zaburzeń psychicznych, gdyby się bliżej przyjrzeć ludziom, okazałoby się, że każdy coś ma.
  21. Ja Ci naprawdę współczuję Megg, bo okazuje się, że nawet przyjaźń to walka, w której nie można być zbyt dobrym lub zbyt pobłażliwym i nie można pokazać, że zależy nam bardziej. Skoro wiesz, co jest przyczyną, mam nadzieję, że od tej pory będziesz zawierać już tylko wartościowe przyjaźnie :) Nie szukałam wytłumaczenia w sensie usprawiedliwienia, na takie zachowanie nie ma usprawiedliwienia. Zapytałam, bo szukałam przyczyny, jak się ją zna, lepiej wiadomo jak się zachować w stosunku do takiej osoby.
  22. Lux24

    Leki nie na receptę.

    Dziękuję za odpowiedzi, wypróbowałam sama Persen Forte, bo pani aptekarka powiedziała, że jest dość mocny. Najgorsze samopoczucie mam za sobą, ale czy pomógł mi przetrwać nie wiem. Jakieś działanie ma, jednak moim zdaniem zdecydowanie za słabe. Jeśli ktoś jednak nie ma cięższych stanów, a po prostu ma przed sobą coś stresującego, polecam.
  23. Pytanie tylko czy nie akceptujemy siebie i przez to nie mamy znajomych czy nie mamy znajomych i przez to nie akceptujemy siebie.. Myślę, że często to pierwsze plus zapamiętajcie sobie jedno.. Są ludzie, którzy niczym się nie różnią od innych, tacy łatwo zdobywają przyjaciół, bo podobne przyciąga podobne.. Jeśli jednak jesteście trochę inni, macie nietypowe poglądy, zainteresowania, charaktery, zawsze będzie wam trudniej znaleźć bratnie dusze i nie ma to nic wspólnego z waszą wartością lub jej brakiem.. Ja osobiście uważam, że brakuje mi odpowiednich ludzi, mam znajomych, bo ma się ich ze studiów, z pracy, ale to tacy znajomi przypadkowi.. Takich jakich bym chciała mieć, prawie nie mam i nie uważam, że ze mną jest coś nie tak lub żebym miała się przestać akceptować.. To bardziej z całym światem jest coś nie tak
  24. Ten fragment Twojej wypowiedzi zastanawia mnie najbardziej. Czy to przyjaciółka była w tej znajomości osobą, że tak to ujmę, silniejszą i dominującą? Mówiła co chciała, robiła co chciała, zachowywała się jak chciała, a Ty przymykałaś oko lub pierwsza wyciągałaś rękę? Bo ona doskonale zdaje sobie sprawę, że może nie mieć do Ciebie szacunku, a Ty i tak "będziesz z nią gadać". Osobiście radziłabym stanowczość i konsekwencję w swoim postępowaniu. Niech wie, że niektóre zachowania i słowa i nie pozostają bez echa. Gdyby mnie przyjaciółka nazwała tępakiem, a potem poprosiła o pomoc lub załatwienie czegoś, powiedziałabym, że jak to, tępak ma ci coś załatwiać? Następnym razem pewnie by się zastanowiła, co mówi. Jeśli jednak Ty jej mówisz, że jak jeszcze raz wyzwie to przestaniecie gadać, a potem z nią gadasz to śmiało można Cię wyzywać, bo i tak nic się nie zmienia. Swoją drogą - taki błąd często robią kobiety ze swoimi mężczyznami, stawiają im warunek, oni go nie przestrzegają lub nie spełniają, a one nie wyciągają z tego żadnych konsekwencji. Taka osoba/mężczyzna nigdy już niczego nie będzie brał na poważnie. No chyba że - i to jest druga możliwość - ona ma osobiste problemy i nie radzi sobie z emocjami, przez co wyzywa się na niewinnych. Może tak być?
  25. Pod koniec postu zapytałaś "co byście zrobili na moim miejscu". Z tego co piszesz wynika, że jest Ci dobrze, więc nie zrobiłabym nic. Nie rozumiem dlaczego inni uważają taką sytuację za niezdrową, skoro matka może utrzymać córkę i obie nie mają z tym problemów. Ja osobiście miałam różne epizody w życiu - mieszkanie z chłopakiem, mieszkanie na stancji ze znajomymi współlokatorami, w tej chwili od grudnia mieszkam z rodzicami i szukam pracy. Pomijając pieniądze, nudzę się przeokrutnie i brakuje mi kontaktu z ludźmi, nie wiem jak wytrzymujesz swoje bezrobocie, nie wiem co robisz przez całe dnie (po pewnym czasie nawet własnych zainteresowań ma się dość i chce się "coś" robić), ale tak jak napisałam - skoro dobrze Ci z tym, nie ma sensu dyskutować.
×