Skocz do zawartości
Nerwica.com

deader

Użytkownik
  • Postów

    4 886
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez deader

  1. deader

    Kącik gracza

    U mnie Alien raz na rok obowiązkowo IMHO niezły ale... horroro-schematyczny. Może ja mam skrzywione podejście, bo horrorów w życiu się naoglądałem tyle ze grajac w DS co chwila miewałem momenty typu "OK, z tej kratki wentylacyjnej za chwilę wylezie potwór jak się odwrócę.. o, proszę, TRATATATA" Ale muszę przyznać DS2 jedną rzecz - to gra z najlepiej zrobionymi... tunelami wentylacyjnymi Serio, w co drugiej grze jest jakiś fragment gdzie trzeba chwilę popełzać po wentylacji i zwykle jest to metalowy korytarzyk służący zamaskowaniu doczytania danych. W DS2 po wentylacji łaziło się kilka razy, za każdym razem tunele wyglądały inaczej, najbardziej wbił mi się w pamięć fragment przypominający jednostkę centralną HAL9000 z "Odysei Kosmicznej". Dla mnie najstraszniejszym horrorem w postaci gry pozostanie zawsze chyba Silent Hill 2 ze wzgędu na to że jak w najlepszych horrorach - pokazuje że źródłem największego strachu, demonów itp. jest sam człowiek i jego umysł. Z podobnego powodu Alan Wake też mi się podobał. Całą trylogię uważam za arcydzieło, największe emocje przy "2", ale raczej nie ze strachu co ze względu na klasyczny noirowy klimat.
  2. deader

    Kącik gracza

    DOKŁADNIE! W grze ma być tylko jeden Obcy. Gra celuje w klimat pierwszego filmu. Tam Obcy był mniej "agresywną maszyną do zabijania", a bardziej "przyczajonym drapieżnikiem". Cały suspens w tym filmie polegał na tym że Obcego było mało na ekranie w ogólnym rozrachunku, i przez to wydawał się jeszcze straszniejszy bo nie było nawet szansy dobrze mu się przyjżeć. Dopiero "Aliens" wg. mnie pokazały Obcych jako maszyny do zabijania. No, ale na tamtym filmie bazował "Colonial Marines" - nie arcydzieło ale mi się nawet podobał. Moim ulubionym filmem z kwadrylogii jest właśnie pierwszy i strasznie się cieszę że ktoś robi grę w jego klimacie. LOL czy za neigo serio trzeba wybulić 20 dolców?
  3. Czuję się wywołany do tablicy jako ze mój cytat Funkcjonuje normalnie, chodzę do pracy, w miarę sprawny mózg jest w niej wymagany i nie czuję się "głupszy", ba, łatwiej mi się wykonuje rzeczy które wcześniej mnie "przerażały", typu podliczenia zleceń bo dotąd ta część pracy potrafiła doprowadzać mnie do białej gorączki - teraz już tylko do letniej Dzisiaj zaś przykładowo spałem bardzo udanie na samej miansie, więc nie jest tak że MUSZĘ tyle szamać żeby zasnąć. Po prostu jest mi to pomocne w tygodniu, żeby reglulować sen ze wzgledu na pracę właśnie. Jedyny wyraźny i odczuwalny minus jakiego nie da się ukryć to bardziej niż zwykle uciażliwe wstawanie. Trzeba się łomem od łóżka odrywać Ale trochę dyscypliny i nad tym też da sie względne panować
  4. deader

    Filmy i seriale

    Mam nadzieję ze dzisiejszy TWD będzie lepszy od ostatniego, moim zdaniem najnudniejszego i zupełnie niepotrzebnego odcinka
  5. deader

    Kącik gracza

    chyba każda gra typu horror na komputer to survival horror, nie? poza tym obscure znaczy coś zupełnie innego więc bez sensu to mi się wydaje Bo ja wiem, takiego FEAR bym w życiu nie nazwał survival horrorem, horror shooter jeśli już. No a "Obscure" to pewnie że znaczy co innego, jest tylko w stylu tego filmu. [videoyoutube=p5IpW1WSMoY][/videoyoutube] O tak, i dlatego czekam na nowego Aliena [videoyoutube=MQA7SmHZaII][/videoyoutube]
  6. deader

    Kącik gracza

    a co to jest? Survival Horror w stylu filmu "Oni" Rodriguez'a. Czyli, moim zdaniem, średniawka. Jak horror to tylko Silent Hill (2)
  7. deader

    czego aktualnie słuchasz?

    [videoyoutube=mfnzpfgR_AE][/videoyoutube]
  8. Nie trzeba mi powtarzać Na bank o tej samej, zresztą wystarczy wpisac "będziesz spał jak bobo" w google i wyskakuje jako 3 pozycja Chodzi ci o mechanizm biologiczno-chemiczny działania czy o to czy "się sprawdza" u ludzi?
  9. No tylko jedna osoba pisała o "spaniu jak bobo", błędna identyfikacja raczej nie wchodzi w grę. No ale cóż, wolę nie wymieniać z nicka, bo nowa polityka forum przewiduje kary za obrażanie a na forum dla wariatów (proszę obecnych o podejście do tego określenia z dystansem) nigdy nie wiadomo co ktoś odczyta jako obrazę
  10. Niestety, ale wielokrotne zgłaszanie postów w tym stylu nic nie pomogło (a wiem kto daje takie genialne porady), ponoć to nie łamie regulaminu forum Więc w myśl "nie ma sensu walczyć z wiatrakami" polecałbym odpuścić.
  11. deader

    Kącik gracza

    Przypomnieliście mi mojego ulubionego point&clicka z dawnych lat: Gobliiins. Chyba sobie ściągnę po robocie
  12. Autorka się ogarnęła, nie ma co się czepiać, tylko życzyć wytrwałości i żeby nie był to słomiany zapał
  13. deader

    Ukraina

    Nie cała. Mój kumpel-wojak skomentował całą sytuację: "K***a, nie ma bata, w tym ****** Afganistanie już byłem, niech se **** dadzą spokój"
  14. Jest nawet nazwa na to zjawisko, adekwatna bardzo = "euforia biegacza" http://pl.wikipedia.org/wiki/Euforia_biegacza Pytanko do ludzi łykających wysokie dawki clona - braliście takie ilości dziennie, czy od czasu do czasu?
  15. Ano właśnie, a nauka której efektem będzie to że facet nie będzie umiał nawet szyldu na sklepie przeczytać czy napisać maila po angielsku to tak trochę bezcelowa jest...
  16. Musisz to zrewidować. Skoro nie może się dobrze nauczyć polskiego, to na obcy język nie ma praktycznie żadnych szans. Zwłaszcza na taki gdzie jest pisownia inna niż wymowa...
  17. Ja stosuję podział "rzeczy niemożliwych": - planowanie = chciałbym czegoś i jest to coś w zasięgu moich możliwości jeśli się postaram (np. zmienić pracę, poznać żonę) - marzenie = chciałbym czegoś i jest to w zasięgu ludzkich możliwości, aczkolwiek z niezmiernie nikłą szansą na to że się kiedyś przytrafi (np. bycie Jamesem Bondem, hajtnąć się z /wstaw dowolną celebrytkę którą szarpałbyś jak Reksio szynkę/) - fantazjowanie = chciałbym czegoś i jest to coś poza ludzkimi możliwościami (bycie bogiem, przekonanie kobiety że "bananowy" i "cytrynowy" to w gruncie rzeczy po prostu "żółty")
  18. deader

    Wkurza mnie:

    LOL, po pierwsze to co pisałem to było półżatrem/półserio Ale uderz w stół... Nie no, żart. No spoko, rozumiem Też zaczynałem od pierdół typu inwentaryzacje, teraz jestem półspecjalistą w drukarni; - ale...! : , że tak sobie pozwoliłem pogrubić - bez urazy, ale to są przecież "wariacje" wykładania towaru na półki (inwentaryzacje), papierkolgii (szkolenia), do tego kolejny "tradycyjny" zawód - praca przy taśmie Nie ma w tym nic właściwie obraźliwego, te "bez urazy" to tak na zapas... Ja nie mam żadnego magistra, żadnego efektownego skrótu przed nazwiskiem nie mogę sobie dopisywać Ale żyje mi się lepiej niż wielu magistrom (tfu, tfu! przez lewe ramię) Więcej luzu Miałem na myśli pewne uproszczenie. Mój ojczulek właśnie siedzi teraz w Szwajcarii w CERNIE i zajmuje się wymianą systemów chłodzących w którymś z ichnich akceleratorów. Jak dla mnie: robota-kosmos, coś nie z tej ziemi. Hej-hej, przygoda, wyjazd w pizduu, piękne widoczki, pensja o europejskich standardach... Dla mnie coś niewyobrażalnego niemalże. Tymczasem jak wrócił z pierwszej części zlecenia to na moje podjarane komentarze miał jedną "gaszącą" odpowiedź: "Ja tam byłem zwykły robol - ci na górze za szybami z notatniczkami to dopiero mają dobrą robotę". Na pewnym poziomie można powiedzieć że większość robót na świecie to wariacje "taśmociągu" i "papierologii". Zawsze znajdzie się ktoś kto będzie miał "lepszą" pracę... Inna sprawa że nie ma się po co przez to załamywać, wręcz przeciwnie.
  19. deader

    Wkurza mnie:

    No cóż, ja mam tak samo. Ale nie ma wyjścia, albo praca albo na bruk i pod most, to jednak mimo wszystko wolę pracę Nie pojmuję skąd ta opinia że siedzenie w domu automatycznie oznacza "bezczynność" i potencjalne dostanie pierdolca...
  20. deader

    Wkurza mnie:

    Zamień "renta" na "praca" a wydźwięk będzie taki sam Jak się niby rozwijać kiedy ponad połowę dnia siedzi się w robocie, jak poznawać nowych ludzi kiedy się wraca do domu zje*banym po pracy, jak się rozwinąć skoro wieczorem człowiek myśli tylko o tym żeby się wyspać...? Sprawdzić się zaś można najczęściej pod kątem wytrzymałości na idiotów a satysfakcję się ma jak się uda kogoś zgnoić i udowodnić sobie że ktoś ma gorzej od nas O takiej pracy jak ty piszesz to zwykli obywatele sobie mogą pomarzyć najczęściej, bo najczęściej też praca to siedzenie za biurkiem i wypełnianie papierów, stawianie towaru na półkach i tego typu zajęcia. Ludzi projektujących motolotnie czy siedzących w jakimś innym "ciekawym" zawodzie jest nikły procent. Nie mówię że postawa "nie chceeeee mi sięęęęę pracowaaaaać" jest dobra, ale nie przesadzajmy z fajerwerkami...
  21. Intrygi, zdrady, romanse... jak u normalnych ludzi, normalnie
  22. Kumpel który obwieścił że ostatki jedzie świętować do McDonalds'a
  23. deader

    Wkurza mnie:

    deader, Nerwica natręctw? Nah, debilizm był kiedyś oficjalnie stosowanym w medycynie terminem i będę trzymał się tej tradycji
×