deader
Użytkownik-
Postów
4 886 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez deader
-
Czyli, najkrócej ujmując: najbardziej "ludzka", bym powiedział... Popieram.
-
Schwarzi, mnie by też z Biura Przydziału Życia wysłali pewnie na jakąś kryminologię, a tak to cóż - pozostaje mi się tym zajmować po pracy I dlatego nie mogę zostać szefem, bo bym nie miał na to czasu A co do życia w świecie Huxley'a - to chyba faktycznie chciałbym tam żyć. Zresztą namiastkę jakąś mam - świat już się kręci wokół seksu, filmy w 3D mamy, Seronil leży w szufladce... Zwrócę uwagę że piszesz błędnie że ludzi warunkowano w tej książce wbrew ich woli - byli warunkowani przy narodzinach, nie wiedzieli nawet że można być niewarunkowanym. To jest na pierwszy rzut oka "straszne" - i dlatego książkę uznaje się powszechnie jako o wydźwięku antyutopijnym - ale jak się głębiej nad tym zastanowić to jest wręcz przeciwnie. Obecny świat mi nie odpowiada, bo widzę alternatywy; gdybym był od narodzin odpowiednio warunkowany, nawet nie pomyślałbym o alternatywach a jednocześnie czułbym się dobrze dzięki warunkowaniu i somie Wystarczy zresztą popatrzeć ilu ludzi za pomocą alkoholu i innych narkotyków próbuje zrobić tak samo A co do filmiku to od planszy tytułowej skojarzyło mi się z: [videoyoutube=e7l4cj3d4xY][/videoyoutube]
-
Tym razem cytuję całość bo mądrze napisana. Jedyne czego bym się uczepił to tego: Nie pojmuję do końca terminu "prawdziwa ideologia" bo moim zdaniem - każda jest prawdziwa, dla każdego kto jakąś ma. Nie..?
-
Spoko. Mi ona nie pasuje Nie mówię że jest głupia, nielogiczna, cokolwiek - po prostu mi nie podchodzi Przepraszam, ale rozbawiłeś mnie Mógłbyś jednak okazać Orwellowi trochę szacunku i chociaż napisać tytuł z wielkiej litery W sumie internet jest anonimowy więc nie wiesz z kim rozmawiasz; więc spieszę powiadomić że prawie trzydziestolatkiem który takie klasyki jak "Folwark Zwierzęcy" czy "Rok 1984" zna niemal na pamięć bo jest humanistą z wykształcenia i bibliofilem z zamiłowania Jako że nie wiem kto siedzi po drugiej stronie kabla to może i ja cię rozśmieszę, odpowiadając identycznie: przeczytaj "Nowy Wspaniały Świat" Huxley'a - a zobaczysz jak wygląda świat w którym chciałbym żyć. Jeśli już czytałeś, to możesz przeczytać ponownie, bo to dobra książka Problem w tym że wypróbowano już wszystkie możliwe formy podstawowe, pozostało tylko tworzyć wersje rozwojowe. Bardzo chętnie posłucham o nowym ustroju, który nie będzie socjalizmem, demokracją ani monarchią - i to bez ironii, bo to tak jak chciałbym zobaczyć pratchettowską oktarynę - nie jestem w stanie sobie tego nawet wyobrazić. Więc - masz jakąś receptę na nowy ustrój?
-
A gdzie ja mówię że komunizm się sprawdził? Pisałem chyba ledwo ze dwie strony temu że komunizm ssie No więc nie wiem co to wnosiło do dyskusji..? Przyjmijmy że miało opisać kto się dobrze czuje w "moim rozwiązaniu" - OK, bezdyskusyjnie, zgadzam się. Jednak w żadnym stopniu nie zmienia to mojej odpowiedzi; moją odpowiedzią jest nowoczesny socjalizm.
-
A przepraszam, mam rozpatrywać z punktu widzenia udacznika? No chyba jasnym jest że każdy (wedle zasady egoizmu) popiera to co jemu bardziej odpowiada i ułatwi przeżycie, nie?.. Chyba że chodziło ci tylko o, nie wiem, obrazę? Że ja = nieudacznik..? Nie wiem, może i jestem, nie czuję się obrażony a myślisz ,ze skąd się wziął komunizm w rosji i chinach? Dlaczego większość krajów zrezygnowało z tego typu ustrojów, a w niektórych jedynie zachowano tradycję jak w Wielkiej Brytanii? Jasnym jest że wzięły się z socjalizmu, ale to tak jak pytać skąd się wzięła demokracja we Francji, no wiadomo że ze starożytnej Grecji; ale dla mnie to nie wyklucza socjalizmu z "dostępnych opcji"; można się poddać i iść ze stadem, albo nie poddawać się i próbować i próbować... W gruncie rzeczy nie wiem która postawa jest bardziej nieudaczna
-
O, tak, zgodzę się. I tu nasza rola: albo staramy się to zmienić, albo to olewamy Dlatego ja nie popieram, aczkolwiek interesujący jest sam fakt że ludzie tak myślą. Niektórzy się dziwią że ktoś mówi "za komuny było lepiej" - jaka byłaby reakcja na "za króla Zygmunta..." Hę? Ja przecież niczego nie neguję, pokazuję tylko inny punkt widzenia A rozwiązaniem dla mnie jest jakaś dostosowana do dzisiejszych czasów wersja socjalizmu, ciągle to powtarzam. Sorry że tak krótko, ale jeszcze swojej wersji "Państwa" nie napisałem
-
:'> ...ale co dokładnie masz na myśli mówiąc "nie sprawdziły się"...? Bo tak na dobrą sprawę każdy ustrój się w jakiś sposób gdzieś nie sprawdził Czyli de facto nie można o żadnym powiedzieć że jest "jedyny dobry". Czyli można próbować optować za innymi ...lub - próbować stworzyć jakiś "nowy". Skoro wymieniasz komunizm i socjalizm obok siebie, to znaczy że rozróżniasz je, mimo że komunizm to "wersja rozwojowa" socjalizmu.
-
My tylko cytujemy selektywnie OK, zgoda. Ale wiesz, twierdzenie że ci wszyscy Egipcjanie którzy zapierdzielali przy piramidach są "trybikiem wykonawczym" jest nieco... nieludzkie, nie? No i tym się różnią te dwa światopoglądy; jeden zawsze będzie stawiał na postęp i rozwój, a drugi przede wszystkim myślał o człowieku. Na szczęście oprócz teoretyzowania jest empiria i uczenie się na błędach przodków (historia). A ta wskazuje, że monarchia nie była najlepsza, cierpiała na te same problemy co demokracja (korupcja, nieodpowiedzialność i głupota rządzących). Z tym wyjątkiem, że głupi władcza potrafił zrujnować kraj o wiele szybciej niż politycy. Machiavelli autor "księcia" uważał, że demokracja jest o lepsza w czasie pokoju, monarchia i podobne są za to lepsze gdy trzeba szybko reagować (wojna). Czyli - myśląc tym torem - jako że wszystkie ustroje udowodniły przez lata że nie są idealne, to mam pełną wolność optowania za jednym z nich :3 twierdząc że dzięki nauce na błędach może dałoby się spróbować mojego "kandydata" i usprawnić i może nie okazałby się taki straszny
-
Khe-khem :'> Otóż ludzie nie są z natury ani dobrzy ani źli. Natura jednak wypromowała pewien zestaw zachowań - to co my generalnie zaczęliśmy określać jako, między innymi, "dobro" - i zachowania te mają swoje uzasadnienie. Każda istota jest z gruntu egoistyczna, ponieważ głównym celem życia jest przeżycie jak najdłużej i rozmnożenie gatunku. "Pomoc" jest o ironio przejawem egoizmu, ponieważ ewolucja wykazała że bardziej owocnym działaniem jest pomoc niż brak reakcji; pomoc skutkuje swego rodzaju "długiem" i zwiększa szansę że osobnik pomocny w momencie kiedy sam będzie pomocy potrzebował, otrzyma ją. Stąd pomagając przykładowo słabszym, silniejsze osobniki "zapewniają" sobie pomoc słabszym w późniejszym okresie. Co w sumie daje konkluzję podobną jak u ciebie, aczkolwiek geneza jest nieco odmienna. Co daje do myślenia, ponieważ jeśli się nad tym zastanowić to najbardziej "naturalnym" ustrojem dla człowieka jest monarchia, ponieważ polega na najprostszych zasadach rządzenia, a wedle filozofa - "najważniejsza jest prostota"... Na zasadach które ukształtowały się jeszcze na etapach plemiennych; które działały przez tysiące lat... Co wreszcie kieruje ten offtop na temat, ponieważ Korwin z monarchiami zdaje się sympatyzować Ja bym nie miał nic przeciwko, tylko chcę swoją dawkę Somy
-
Też kiedyś o tym pomyślałem, ale nie śmiałem powiedzieć tego na głos Ja tam też nie, ale tu już tak [omatko zdanie bez ani jednego czasownika] Chodziło mi po głowie kiedyś żeby tam potrolować pisząc codziennie: "Piszę posta", ale nie jestem tu w sumie żeby trolować więc pomysł upadł
-
Ależ mnie to też zupełnie nie przeszkadza, wręcz przeciwnie, musiałem jednak wytknąć ten podstawowy błąd logiczny popełniany przez każdego piszącego w tamtym wątku :) "Niestety" zwracam uwagę na takie pierdolety W obecnej formie tamten temat powinien zwać się raczej "Co teraz porabiasz" :)
-
Marek1977, nie zgodzę się, prawdziwą naturą każdego człowieka jest: przetrwać i przedłużyć gatunek. Potrzeby wyższe wyewoluowały później i jakkolwiek je także cenię sobie bardziej niż te niższe (stąd wydaję nieskończenie więcej pieniędzy na książki niż na prostytutki) to nie zgodzę się żeby były one prawdziwą naturą człowieka. Humanisty - prędzej. Ale jeśli chodzi o człowieka to niestety nadal najbardziej aktualne są "zeżreć, zaruchać, zaspać"
-
Zajebisty komentarz, z całą powagą. Mnie zastanawia zawsze czemu ludzie wypisują jakieś głupoty w temacie "Co teraz robisz" skoro oczywistym jest że nie robią nic z tego co twierdzą tylko siedzą przed komputerem i piszą posta na forum
-
już od pół roku stoi u mnie w kolejce do przeczytania ale zawsze jakoś coś ciekawszego wpadnie,np.ze świata dysku Pratchetta:P Arrrh, Pratchett ciekawszy od Huxley'a? MYŚLOZBRODNIA! No, ale przecież wszyscy my sobie tutaj tylko rozważamy przeróżne fantastyczne scenariusze, wiadomo że rzeczywistość przyjdzie, pierdnie i każdy nasz ustrój z miejsca padnie To nie do końca tak Nasz szef jest w pojmowaniu kapitalistycznym bardzo wręcz mądry, bo zamiast zatrudnić nowego pracownika, to wymaga od nas żebyśmy wypełniali lukę, przez co on ma pozłacane felgi a my tylko więcej zapierdolu, bo kasy żadnej dodatkowej z tego nie ma Podpisałbym się pod tym, tyle że rzeczywista natura człowieka wygląda mniej więcej tak: zeżreć, zaruchać, pospać - zeżreć, zaruchać, pospać - i tak w kółko. Jak bardzo nie podobałaby mi się w swojej prostocie to jednak wydaje mi się że jednak kilka wieków postępu cywilizacyjnego mającego na celu jak najdalsze odciągnięcie nas od naszej prawdziwej natury zasługuje na coś więcej...
-
"Komunista" kojarzy mi się z socjalizmem zabarwionym ideologią ZSRR zastawioną anty-zachodnio, ja się od tego odcinam :) Jestem "zwykłym" socjalistą. To nie tak, chodzi o to żeby nie było podziału na klasy, a przynajmniej nie tak drastycznego jak mamy dzisiaj. Nie chodzi też o to żeby każdy miał koniecznie 2 samochody zamiast 1 ale przypadkiem już nie 3, bo kogoś w ogóle mogą samochody nie interesować; chodzi o to żebym ja miał taki sam dostęp do powiedzmy stu gramofonów albo pięciu milionów wykałaczek co mój sąsiad do dwóch samochodów - możemy mieć wolność w dysponowaniu swoimi zasobami, jednakże sądzę że powinno się dążyć do tego żeby ludzie mieli te zasoby mniej-więcej wyrównane. Tak uważam właśnie; jak ktoś ładnie rysuje a kopie rowy to coś jest nie tak, ot choćby u nas przydałby się ktoś z talentem do zleceń wymagających bardziej finezyjnych grafik ale szef nikogo takiego nie zatrudni ponieważ by go wtedy na ten trzeci samochód nie było stać... To nie jest kwestia biurokracji tylko właśnie tego pazernego kapitalizmu. A ja mam, bo potem z takim powiedzmy wnukiem pana X który przez śmierć dziadka w wypadku wpadł w depresję muszę pracować i zmagać się nie tylko ze swoją depresją, ale jeszcze z jego. Sprawy rodziny X nie są sprawami wyłącznie rodziny X, rodzina X wpływa na X innych rodzin. Ileż ja bym miesięcznie zaoszczędził i ile dłużej bym żył gdyby zakazano! TAK! Nie mówię że nie z państwowych, ale nie - z politycznych. Tak jak mamy partie polityczne, powinniśmy mieć też partie obyczajowe. Chodzi o to że obecnie decyzje podejmowane są w jednym miejscu i czas przeznaczany na pracę nad różnymi decyzjami jest marnowany na sprawy które nie są sprawami pierwszej wagi. Typu małżeństwa gejów, typu ideologia gender, typu... wstaw dowolny obyczajowy śliski temat. Chodzi mi o to żeby rozdzielić te dwie sfery życia z punktu widzenia organów państwowych. Co do wychowywania dzieci... Jest taka książka "Nowy wspaniały świat" która przedstawiana jest jako wzór antyutopii równy orwellowskiemu "1984". Tymczasem ja do dziś jestem pod wrażeniem świata jaki opisał Huxley, w takim świecie chciałbym żyć!
-
Aaaa i tu dochodzimy do kontrowersyjnych elementów. Moim zdaniem przedsiębiorca który na hasło "oddawaj dwa samochody i płać swoim pracownikom odpowiednio więcej, nawet kosztem twoich luksusów" chciałby spierdzielić za granicę, zasługuje na miano zdrajcy i powinien podlegać karze śmierci. Jest przedsiębiorca Polakiem? Jest. Buduje naszą gospodarkę swoim biznesem? Buduje. No to powinien mieć na uwadze to że jego firmę budują ludzie, nie niewolnicy, ludzie, którzy czasem może oprócz chleba ze słoniną mieliby ochotę na "szaleństwo" typu wyjście do kina czy obiad w restauracji. Jak ktoś ma predyspozycje do bycia szefem firmy i nie wykorzystuje swojego potencjału - to powinien ponieść konsekwencje. Generalnie jestem za czymś w rodzaju "roboczej eugeniki" - obecnie świat wygląda tak że wszyscy są od małego razem uczeni tego samego, po czym w którymś momencie pozostawieni sami sobie i z mnóstwem wyborów przed sobą, z ogromnym potencjałem na popełnienie błędu. Mamy kierowników działu którzy nadają się jedynie do kopania rowów, mamy ludzi z talentem do zarządzania którzy przez sytuację zmuszeni są kopać rowy. Powinien istnieć specjalny urząd, komisja, jak kiedyś wojskowe, która bada obywateli i decyduje o ich potencjale roboczym i przekierowuje do odpowiedniego sektora. Natomiast co do samochodów, to to jest jeden z najdebilniejszych rzeczy jakie plecie Korwin. Pan Janusz narzeka na to że państwo mu karze jeździć w pasach (i innym obywatelom zresztą też) bo "jest niewolnikiem a o niewolnika się dba". Ja to widzę inaczej. Tak jak pan Korwin twierdzi, ludzie to generalnie idioci. I idioci ci mają tendencje do powodowania wypadków samochodowych. Idioci ci wedle pana Korwina są przykładami na ewolucję w praktyce (z czym niechętnie muszę się zgodzić) bo "chcącemu nie dzieje się krzywda" i człowiek roztropny będzie jeździł ostrożnie, albo w pasach, albo jak już będzie miał wypadek i zginie, to jego sprawa. I tu muszę przerwać bo tu Korwin się myli - to nie jest tylko jego sprawa. Kiedy Korwin się rozbije samochodem, to nie tylko efektem będzie to że pan Korwin przestanie żyć. Efektem będą też rozpacz po tragicznej śmierci ojca, dziadka, wujka, etc... Pan Korwin nie myśli o tych którzy nie myślą. Ja natomiast jestem na tyle dobry, że myślę Nikomu nie życzę śmierci w samochodzie, natomiast jeśli jest ona efektem niezapiętych pasów... To nadal nie życzę nikomu takiej śmierci, tylko nakazuję wszystkim zapinać pasy, bo to żadne utrudnienie, żadna ujma dla godności, ograniczenie wolności nie większe od zakazu picia piwa na ulicy - a ratuje życia. I tego Korwin nie bierze pod uwagę. Bo on ma to w d... Samochód nie musi być szybki ani piękny, ma dowozić z miejsca A do miejsca B. Jeśli jest niebezpieczny ze względu na wygląd czy osiągi, to ma luki w spełnianiu swego zadania. Dlatego ja też uważam że samochód powinien być przede wszystkim bezpieczny, ba, nie mogę się doczekać kiedy zlikwidują prawa jazdy i wszystkie samochody przejdą na autopilota - liczba wypadków zmaleje drastycznie bo żaden debil po pijaku nikogo nie rozjedzie. Ja to bym w ogóle postulował odłączenie obyczajów od gospodarki, tak jak odłącza się religie od państwa. Kilka dni temu czytałem że PiS złożył projekt ustawy która ma za zadanie oficjalne usunięcie z kalendarza nieobchodzonego komunistycznego święta - what??? Ja mam problem jak dożyć do 1-ego a te debile marnują czas na takie pierdoły?? To są sprawy obyczajowe i powinny być oddzielone. Tak samo wkurza mnie jak jakiś polityk-homoseksualista twierdzi że ma w programie "lobbowanie na rzecz środowisk LGBT". Nosz, kurrrrczę pieczone, niech on sobie lobbuje, ale w czasie prywatnym, w innej instytucji. Polityk ma mi zapewnić godne życie. To jest podstawa. A kwestie tego czy geje mogą się hajtać, czy lesbijki mogą dokonywać aborcji, albo czy seks z 15-latką to już pedofilia - powinno się pozostawić całkowicie oddzielnej instytucji. Tak jak pisałeś kiedyś Kościół "strzegł" obyczajów, dzisiaj potrzebne jest coś podobnego, tylko z nieco mądrzejszą ideologią.
-
<<<Organizacja konkursów-wasze pomysły!<<<
deader odpowiedział(a) na khaleesi temat w Forum NERWICA.com
W sensie, że, na posiadanie, czy bycie..? -
Oczywiście że jest - ale ja niestety nie czuję się na tyle zmotywowany ani dostatecznie kompetentny aby iść tam i wybierać ofertę dla siebie - mam wystarczająco innych problemów na głowie i chcę żeby takimi rzeczami zajęło się państwo za mnie. Powiedzmy raczej: w dotychczasowych próbach ustrojów socjalistycznych było to karane. Ja to widzę tak że człowiek uczy się na błędach i przy kolejnej próbie w sferze która się nie sprawdzała - powinno się próbować wdrożyć usprawnienie. Jak to gdzie, u tego gościa co mu 2/3 by zabierali, tylko że facet jeździłby jednym samochodem a nie trzema i nie miał sauny w piwnicy. To nas oczywiście prowadzi do: No i tu dochodzimy do wielkiego pytania: jeśli funkcjonuje totalitaryzm, którego zasady mi pasują i w którym dobrze mi się żyje, to czy powinienem być z założenia nastawiony do niego negatywnie..? Tylko dlatego że to totalitaryzm..? Moja idealna wizja przyszłości: Korwin dochodzi do władzy, szybko dokonuje egzekucji wszystkich świń odciągniętych od koryta, po czym zostaje szybko zabity nowoczesną socjalistyczną rewolucją, dowodzoną przez młode świnie
-
Oczywiście że moja prywatna sprawa; ale jest to wyjątkowo głupia decyzja i dlatego jest mi potrzebny "bat nad głową". I mnóstwu ludzi jest potrzebny, ja po prostu o tym mówię bez krępacji :) Korwinowi przyznaję rację jak twierdzi że ludzie to w większości idioci - on nie dodaje tylko że jemu jest to bardzo na rękę bo on na tych idiotach by zarabiał a sami idioci zaczęliby wymierać. Ludzie mają opory przed przyznaniem się do tego że są idiotami, że potrzebują kontroli, że potrzebują nieco mniej wolności - bo wszyscy chcą być mądrzy, samowystarczalni i wolni. Ale tacy niestety najczęściej nie są. Jako że ja nie jestem typowym idiotą i potrafię przyznać się do swego idioctwa - to czy ktoś może mi wyjaśnić różnicę między gospodarką liberalną opierającą się na wolności osobistych wyborów od kapitalizmu? Zdawało mi się że właśnie kapitalizm opiera się na wolności wyboru - idziesz do pracy, albo nie idziesz, godzisz się na taką lub inną stawkę godzinową lub się nie godzisz, zostajesz pracownikiem u kogoś lub właścicielem u siebie... Tyle że to daje niebotyczne możliwości wyzysku przy okazji bo zawsze ktoś wypracuje sobie większą wolność od kogoś innego... Drugiej części już całkiem nie rozumiem Przecież teraz o zgrozo ludzie nadal mają religie i bogów mimo państw, prezydentów i darmowej opieki zdrowotnej Ba, te religie nadal wpływają na kształt państw, prezydentów czy opieki zdrowotnej! Ja mam podobnie! Też do lekarza chodzę prywatnie (mimo ube), też mam służby w poważaniu, (choć ja akurat bym swój grosik oddał policji a nie strażakom) ale ja się nie wkurwiam na to że część mojej kasy idzie na opłacenie rent, zasiłków i pensji innych ludzi - im jest to potrzebne, ja to rozumiem, są to ludzie niezdolni sami zadbać o tą kasę. Ja się wkurwiam że tym którzy nie potrzebują pomocy zabiera się tylko 1/3 kiedy spokojnie mogliby oddawać 2/3 albo więcej i nadal żyć lepiej ode mnie, a co dopiero mówić o tych co korzystają z rent, zasiłków itd...
-
Tylko którego?
-
Przecież nikt nie mówi że cokolwiek jest za darmo, ani że cokolwiek ma być za darmo. Chodzi o to aby każdy miał bardziej wyrównane szanse dostępu do tych niedarmowych rzeczy. Jak państwo mi pomaga? Mi osobiście na szczęście nie musi jakoś szczególnie, ale jednak jakoś to robi. Ot, choćby wspomniane leki wykupuję częściowo po obniżonej cenie a jak złamię rękę i przez miesiąc będę łaził w gipsie to mi będzie płacić podczas zwolnienia lekarskiego żebym nie zdechł z głodu w tym czasie. Argument że w wizji świata Korwina miałbym więcej pieniędzy bo podatki byłyby mniejsze zupełnie do mnie nie trafia - miałbym dokładnie tyle samo pieniędzy, czyli ilość która pozwala mi przetrwać do pierwszego, jedynie więcej bym miesięcznie ćpał, chlał, palił fajków i kupował książek. Można być bowiem inteligentnym ale nieprzedsiębiorczym. I właśnie tacy jak ja nieprzedsiębiorczy ludzie robią wielkie "a kysz" korwinowej wizji. Można dyskutować o tym że sensowniej będzie nauczyć się przedsiębiorczości, ograniczyć używki, zaprząc się do zapierdzielu i tak dalej. Ale wizja tego że miałbym się tak zmienić jest równie realna jak wizja kraju zmieniającego się pod moje zapotrzebowanie, więc z dwojga opcji wybieram tą wygodniejszą :)
-
I ja bym sobie nie poradził i 90% głosujących na Korwina by sobie nie poradziło
-
Faceci którzy nigdy nie byli w związku i prawiczki. Szanse ?
deader odpowiedział(a) na d65000 temat w Seksuologia
Mam podobnie, "mężczyzna" w mowie potocznej brzmi zbyt pompatycznie (wyobraźmy sobie standardowy początek dowcipu: "wchodzi mężczyzna do baru" - no, komiczne, ale chyba niezamierzenie), na "chłopaka" jestem za stary - "facet" jest określeniem idealnym. "Guy" kojarzy mi się bardziej z naszym "kolesiem" i ma wydźwięk jeszcze bardziej potoczny od "faceta". "Facet" jest uniwersalny, że tak powiem. -
Warto, pewnie, wszak obowiązkiem niejako jako istoty ludzkiej jest poszerzać swoją wiedzę i chłonąć jej jak najwięcej - inna sprawa że na szczęście z tymi ludźmi mimo że warto ich wysłuchać nie ma nakazu się zgadzać Mnie nie musisz przekonywać, ja tam wydrukuję co mi szefu każe, jako przykładny kapitalistyczny niewolnik :) Natomiast w myśl kapitalistyczno-liberalnych poglądów nie ma sensu żebyście wydawali pieniądze na jakiegoś nieszczęśnika który dzięki nim mógłby zarobić na życie drukując te wasze materiały reakcyjne - macie przecież internet gdzie mnóstwo wolnorynkowych kijanek rozprowadzi wam poglądy za darmo :) Przy odpowiedniej dozie szczęścia omamicie tych ludzi na tyle skutecznie że jeszcze będą WAM płacić za robienie swojej roboty (bo robić będą za darmo, ale płacić składkę od możliwości rewolucjonizowania obok was). W ten sposób wy się łatwo dorobicie, ludzie wyzdychają z głodu - ale osiągniecie sukces! :) Nie no, inne rzeczy go też interesują, ale jeśli chodzi o twoje pytanie to tak jak carlos mówi - Korwina rolnictwo nie interesuje, w jego świecie każdy radzi sobie doskonale sam bez niczyjej pomocy