deader
Użytkownik-
Postów
4 886 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez deader
-
Zasadzić sobie pejotla albo grzybki psylocybinowe hodować
-
Mizoginizm mnie ogarnia jak czytam takie teksty, uciekam z tego tematu
-
Kalebx3, LOL stary, napisałeś "Onanów" i się tak zastanawiałem, cholera, gdzie jaranie gdzie onanizowanie..? Teraz wszystko jasne
-
Tyle słyszę o piekielnych psychiatrach faszerujących ludzi lekami, antypsychiatria roztacza piekielne wizje żywota całkiem zdrowych ludzi wplątanych w korporacyjną walkę o klienta... A mi moja psychiatra nie chce głupiego relanium czy stilnoxu wypisać. Autorze tematu, serio, daj namiary na takiego psychiatrę co mi nawciska leków bo jakoś na takiego nie mogę natrafić.
-
...że co proszę? Bo nie kumam A co do śmiechawy - uooo, ile to już lat kiedy takie objawy miałem po trawie... Duuużo. To na początku tylko tak jest, po dwóch-czterech latach przechodzi. No, może oprócz specyficznej grupy konsumenckiej, czyli dresów, którzy generalnie debilowato rechoczą ciągle i zawsze pod wpływem czegokolwiek by nie byli
-
No ludzie nie myślą, patent sprawdzony - polecam! Ze skarpetkami poradziłem sobie w banalny sposób - raz do roku kupuję 40 par czarnych skarpet na Allegro i nigdy nie ma "nie do pary" A tak "w temacie": wkurza mnie że podczas konserwacji wiatrówek rozsypałem śrut po podłodze, rozsypał się po całym pokoju ze 100 kulek, nie ma szans żebym znalazł wszystkie a po domu chodzę na bosaka :/
-
Hmm ja taki prawdziwy "omam" to miałem raz zaledwie, ale to raczej nie tyle przez zioło co przez substancje którymi pompowałem organizm przez kilka dni non-stop (spid/piguły/hasz), i jak zapaliłem, a paliłem latem, wychylając się przez okno, to po chwili zobaczyłem jak na ścianach bloku naprzeciw pojawiają się pęknięcia, poszerzają się, robią się wyłomy - jakby cały blok pękał i miał się zawalić. Zamrugałem - i zniknęło. Ale - halun był Heh, piję "dwa palce" 14% likieru bananowego, nie powiem żebym po tym miał jakieś osłabienie woli
-
A to tu się zgadzam że nieładnie, ale to jest następstwo akcji którą odwaliła autorka po której facet stwierdził że ma jej dość. Nie podchodźmy do tematu od "dupy strony".
-
No stary właśnie ci chcą tytuł Marudy odebrać, coś ostatnio nas zaniedbywałeś :)
-
Odczucia się różnią w zależności od osoby, dawki, "stażu"... To trochę jakbyś wpadła w temat o alkoholu i zapytała "jak to po tym jest" Książkę niejedną można o tym napisac (i pewnie sporo jest). Przelukaj temat od początku, powinno trochę tam takich spraw być poruszonych.
-
No w sumie to tak jakbym wpadł do tematu "Samookaleczenia" i napisał "A ja to się nigdy nie ciąłem"
-
Ahhh zobaczyłem że carlos wrócił do tematu, miałem nadzieję ze może kolejne anty-islam story spłodziłeś... Ale obrazki też niczego sobie powynajdywałeś.
-
Oczywiście że nie tylko dla palaczy. Temat jest dla wszystkich zainteresowanych tematem. A jakoś tak się składa że to najczęściej palacze
-
rotten soul, wjechałeś mi na ambicję w sumie, nie zapalę dzisiaj Drineczka sobie przygotuję, o! :)
-
Ja też nie mówię że jego późniejsza reakcja jest OK. To znaczy - chodzi mi o tą część: "Teraz on już nie chce ze mną być. Powiedział że to że go uderzyłam wszystko przekreślilo." bo reakcja na sytuację którą wywołała autorka jak najbardziej rozumiem - też bym się wściekł jakby moja kobieta koszule ze mnie darła i biła mnie bo "śmiem" wyjść ze znajomymi.
-
Nie napisałem przecież że przyjęła to dobrze. I to zresztą jest właśnie problem autorki - że chce trzymać faceta na łańcuchu w domu, jak psa. Jak już koniecznie chce go mieć na smyczy to na spacer wypadałoby wyprowadzić a nie bić jak chce wyjść.
-
rotten soul, a najlepsze że jest już 3 godziny później a ja nadal nie mogę się "zebrać" do zapalenia, a to kolację trzeba było zrobić, a to z mamuśką pogadać... Chyba się skończy na tym że nabita tuba poczeka do jutra na odwiedziny kumpla
-
Od kilku dni umawia się na imprezę, od kilku dni uprzedza że będą tam też inne kobiety - i nagle ma się wypiąć na kumpli, zadzwonić i powiedzieć "ej, baba mi zwariowała i nie chce mnie ze smyczy spuścić, więc, sorry, nie będzie mnie"?? Albo paznokci pomalowanych.
-
Nie pomoże na to co spieprzyłaś, ale pomoże powstrzymać dalszemu spieprzaniu a nawet budowaniu czegoś od nowa. Psychiatra nie gryzie.
-
No ja się przecież właśnie o to dopytuję, czemu zamiast go zatrzymywać to nie powiedziała "czekaj moment, założę buty i idę z tobą"!
-
Nie umiem wybaczyc sobie i życ takim życiem...
deader odpowiedział(a) na sylwia90 temat w Depresja i CHAD
Nikt nie mówi że będzie łatwo. Ale jedną rzecz ci podpowiem - tak naprawdę ludzie wcale nie szukają aby obdarzyć szacunkiem czy miłością jednostek wyróżniających się, odmiennych. Bo odmieńcy = niepewność. Tysiące kobiet wzdychały do Davida Hasselhoffa; ta która się z nim związała zaznała tego że jest niestabilnym pijakiem. Musisz sobie zburzyć ten światopogląd że szare jest nic nie warte. Gdzieś kiedyś czytałem że jak kanarek ucieknie z klatki to go wróble zadziobują na śmierć - bo jest inny. Naprawdę tak koniecznie chcesz być zadziobana? A rodzaje dumy są przeróżne. Nie wiem co ty pojmujesz przez to że chcesz żeby rodzina była z ciebie dumna. Bo dla jednych powodem do dumy będzie dyplom magistra i posada kierowniczki banku, a dla innych to że się wychowa dwójkę porządnych dzieci będąc praczką. W dzisiejszych czasach znalezienie pracy i życie codziennością to nie lada sukces Jak to im będzie za mało to pokaż im fuck'a po prostu skoro nie doceniają takiego osiągnięcia. -
Autorka tematu pisze: "Kilka dni przed tym wyjściem wrócił do domu i powiedział żę do kolegi mają dołączyc jeszcze koleżanki kolegi" Oznacza to że z "męskiego" wieczoru zrobiła się "impreza", o czym lojalnie poinformował. A dołączenie koleżanek kolegów nie oznacza z automatu że idą się tam z nimi ruchać, "hello"... Nie wiem do czego pijesz bo nic takiego nie napisałem.
-
Witaj! Nie ma co ukrywać, trochę sobie narobiłaś bigosu. Nieładnie tak bić swojego faceta :) Piszesz o sobie: "Ja trochę zazdrosna" ale z opisu sytuacji to wcale nie wygląda na "trochę". Raczej "bardzo, bardzo". Myślę że sama to już wiesz, ale napiszę, nie żeby "kopać leżącego", ale żeby dojść następnie do konkluzji: źle zareagowałaś przy tym jego wieczornym wychodzeniu. Bo chciałaś żeby został, bo jak piszesz, z "męskiego" wypadu zrobiła się po prostu impreza. Konkluzja o którą mi chodzi jest taka: dlaczego nie powiedziałaś że idziesz z nim?.. Nie dziwię się facetowi że tak zareagował, nikt nie lubi jak ktoś mu czegoś zabrania. No ale mleko już rozlane. Teraz jedyne co możesz zrobić to poważnie z nim pogadać (mieszkacie nadal razem, tak?) i wytłumaczyć swoje zachowanie, przeprosić za taką dziką reakcję - jeśli będziesz miała problem z wypowiedzeniem tego to pokaż mu post który tu umieściłaś. Może jakoś się jeszcze dogadacie.
-
Zdaje się że forumowy psycholog nie jest opłacany przez forum tylko jest tu z własnej nieprzymuszonej woli. Mi tam się zdarza trafić na jego porady. Może spadek liczby tychże wiąże się z tym że sporo nowych ludzi przychodzi z problemami które na forum już były wielokrotnie wałkowane.
-
Wolisz tkwić w swoim pokręceniu i nie wiedzieć co tobą kieruje?