deader
Użytkownik-
Postów
4 886 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez deader
-
[videoyoutube=52E_ebkDKg4][/videoyoutube]
-
Bo jak nie muszą dziecku prać ubrań, dezynfekować skaleczeń, sprawdzać prac domowych, chodzić na wywiadówki, tłumaczyć że nieładnie jest bić kolegów, zmuszać do jedzenia warzyw itd to mają siłę na rozpieszczanie
-
Może wyposażają kajakarzy też w spadochron
-
Wszyscy palacze wyjechali na letnie festiwale jarać Co do hyperreala to kiedyś tam wszedłem, spodziewając się gimbazy przechwalającej się ile to blantów spalili w kiblu w szkole, a okazało się że to prawie że forum dla chemików Nie rozumiem połowy rzeczy albo i więcej które tam pisano
-
Mam DOŚĆ tych nieudaczników rządzących moim krajem
deader odpowiedział(a) na Kalebx3 Gorliwy temat w Socjologia
Ja myślę że w takiej formie jak zapodał to carlos, czyli tysiak miesięcznie - pewnie że część ludzi by to zmotywowało. Bo skoro zapieprzają za 1500, to nagle dostali by prawie drugie tyle. I już - pojawia się perspektywa na to żeby się wyprowadzić od rodziców, świadomość że dziecko może nie będzie chodziło w ciuchach z H&M ale też nie będzie problemu z tym żeby je ubrać, nakarmić, zapewnić edukację... 1000 pln na dziecko miesięcznie to jest bardzo dużo. Tyle że pomysł zbyt utopijny żeby go zrealizować. Nasi wspaniali rządzący prędzej wymyślą 1000 pln PODATKU od dziecka, bo przecież dziecko oddycha państwowym powietrzem, chodzi po państwowych chodnikach, choruje i jest leczone w państwowej służbie zdrowia... EDIT: o, widzę że się zorientowałeś co przeoczyłeś jak pisałem posta. Cóż, i tak go zostawię :) -
Nie wiem jak u ciebie z finansami, ale ja nie żałuję tych 120 pln miesięcznie za wizytę. Na początku byłem sceptyczny i nawet na jednej z pierwszych wizyt powiedziałem że mnie wkurza że za pół godziny kasuje ze mnie moją dniówkę a zlewa problemy które jej wykładałem (chodziło o problemy z zasypianiem - chciałem dostać coś mocnego a babka jak się na jednej z wizyt poskarżyłem że to co mi przepisuje nie działa to dała mi ulotkę o "higienie snu" gdzie były takie pierdoły jak "przewietrz pokój" itd... Na szczęście akurat niedługo po tej wizycie wreszcie dobrała mi odpowiedni "wieczorny mix" i problem zniknął) ale jak w końcu leczenie zaczęło przynosić efekty to wykładam kasę bez szemrania :) Nie ma chyba leków na poprawienie samooceny (przynajmniej u nas - w USA chyba do dziś mają w obiegu leki na amfetaminie a ona potrafi podnieść sztucznie samoocenę, oj, potrafi ) ale u mnie na przykład problem zniknął po tym jak zaskoczyły antydepresanty. Kiedy znikła ciągła depresja, to jakoś sam z siebie przestałem się przejmować rzeczami którymi się kiedyś udręczałem, jak np. to że jestem gruby i mrukliwy. W którymś momencie stwierdziłem: hej! walić to czy jestem gruby, bo nie jestem na tyle gruby żeby zajmować dwa siedzenia w autobusie. Serotonina podbita - mrukliwość zniknęła i tak jak kiedyś nie znosiłem chodzenia na zakupy żeby przypadkiem jakaś kasjerka czy inny kupujący do mnie nie zagadał, tak teraz sam czasem zagaduję, uśmiecham się. Tak więc leku stricte na podniesienie samooceny nie ma, ale są takie które pomagają uporać się z tym problemem w sposób który każdy musi już sobie odnaleźć sam.
-
rotten soul, słyszałeś chyba o czymś takim jak monitor LCD?
-
Ja też nauczyłem się czerpania szczęścia z "drobnostek". Kiedyś, za małolata, to fakt, miałem marzenia o tym że będę gwiazdą metalu, jeździł w trasy po całym świecie, grał na jednej scenie z moimi idolami, zaliczał codziennie kilka fanek a po powrocie z trasy - relaks w willi z basenem. Eh, młodość Przeszło mi to jednak już dawno, po zderzeniu z brutalną rzeczywistością Inna sprawa że na niektóre aspekty życia już jako młodziak patrzyłem nieco bardziej "przyziemnie" i "rozumowo" niż moi rówieśnicy. Na przykład nigdy nie interesowało mnie "sportowe" wyrywanie lasek, od zawsze szukałem "tej jedynej", od zawsze chciałem mieć dzieci (17-latek chcący dzieci!) - czyli obok tych moich marzeń zawsze pragnąłem po prostu zwykłego, stabilnego życia. W jakimś stopniu to osiągnąłem i właśnie czuję się z tym nie najgorzej. Nie mam żony ani samochodu, ale mam swoje mieszkanie i stałą pracę, w której nie zarabiam kokosów, ale jestem w stanie się z niej samodzielnie utrzymać i nawet od czasu do czasu pozwolić sobie "zaszaleć" na przykład kupując fajną płytę czy bilet na koncert. Mam malutkie grono znajomych z którymi nie bujam się po klubach, a spotykam się na rozmowę przy drinku w sobotni wieczór. Kilka zainteresowań które staram się pielęgnować. Nie powiem że narzekałbym na podwyżkę czy żonę Ale nawet to co mam teraz jest dla mnie powodem do szczęścia i może nawet trochę dumy. Wiem że dużo ludzi ma gorzej ode mnie i to tym bardziej sprawia że doceniam co mam. A jak sobie dziś pomyślę że moje marzenie o byciu rockmanem by wypaliło, to dochodzę do wniosku że już bym nie żył na bank teraz
-
Kojarzy mi się z tym co robi zespół Anathema trochę. No, generalnie jak każda balladka utwór niekoniecznie tryska optymizmem. Wrażenie pogłębiają zastosowane smyki. Ale za to fajnie że mimo że balladka, to nie wyszła ci "pościelówa" - raczej pod względem kompozycyjnym przynosi na myśl klasyczne "wzniosłe" utwory typu "Child in Time", "Stairway to Heaven" czy nawet "November Rain" - balladowy wstęp i główna część utworu, pod koniec (od 5 do 6 minuty) mocna "miazga" po czym powrót do delikatniejszych dźwięków. Osobiście nie lubię słuchać za bardzo "smutasów", więc fragment 5:00 - 6:00 jak dla mnie najciekawszy I dobrze ci podpowiada ania_taka że całość zabrzmi dużo lepiej po dodaniu wokalu - pierwsza część kompozycji jest w pewnym sensie trochę monotonna, jakiś ciekawy tekst odwróciłby uwagę słuchacza od tego że w gruncie rzeczy podkład jest wariacją aranżacji jednego motywu melodycznego. No i słychać że trochę nad tym posiedziałeś jeśli chodzi o brzmienie itd - bankowo jakiś program składający dźwięki opanowałeś; ja swoje "dzieła" nagrywam na mikrofon w tablecie i brzmią jak gówno
-
Siemasz! Kurde, kolejny raz mi się potwierdza że na państwową opiekę medyczną nie ma co liczyć. Lekarz orzeka że to przez stres - i nic?? Dopiero neurolog przepisuje ci antydepresant... Jakaś paranoja normalnie Ale tak już co do samego problemu - to faktycznie mogą być objawy nerwicy, po przeczytaniu twojego postu odniosłem wrażenie że dolega ci też lekka hipochondria - mówię tu o tym ile razy wspominasz sesje w internecie których wynikiem jest panika bo "wkręcasz" sobie choroby. Ale z tego co się orientuję to sporo nerwicowców tak ma, powinno zacząć przechodzić po rozpoczęciu skutecznego leczenia.
-
Dokładnie, okulista najlepszym rozwiązaniem. Jako nieletni możesz chyba mieć problemy z tym żeby samemu się zapisać (ale nie jestem tego do końca pewny) więc jeśli boisz się powiedzieć mamie, to zacznij od wizyty u szkolnej pielęgniarki. A tak w ogóle to nie powinieneś tego przed mamą ukrywać, zdrowie ważne jest.
-
Mam DOŚĆ tych nieudaczników rządzących moim krajem
deader odpowiedział(a) na Kalebx3 Gorliwy temat w Socjologia
Pięknie, my mamy zapieprzać i "nadrabiać" kiedy te cwele co od stuleci nas gnębiły żyją sobie milutko i wygodnie. MY mamy nadrabiać za to co nam pokradli? Nie no, parodia jakaś. No ale to typowe w tym kraju że pokrzywdzonego się traktuje jak agresora, że to ten co napada może pozwać ofiarę o odszkodowanie jak ofiara go pobije w samoobronie. Nie wiedziałem jedynie że ludziom tak tym mózgi przesiąkły. -
Mam DOŚĆ tych nieudaczników rządzących moim krajem
deader odpowiedział(a) na Kalebx3 Gorliwy temat w Socjologia
Albo udajesz albo... eh, szkoda słów. Kontynuując "pralkową" metaforę - oni od zawsze czyhali na nasze pralki, swego czasu zaś tyle nam pralek zajebali, ze teraz niech nam oddają swoje, a nie że my się mamy uczyć pralki robić. Będziemy mieć pralki - pomyśli się o naumieniu ich budowania. Jak nie uważasz że niemcy są "jacyś wyjątkowi" to też szkoda słów, wybierz się do Auschwitz dla przypomnienia a potem popatrz na mapę. Mamy tych chvjków przy granicy. Chociażby przez to są dla nas wyjątkowi. -
Mam DOŚĆ tych nieudaczników rządzących moim krajem
deader odpowiedział(a) na Kalebx3 Gorliwy temat w Socjologia
Ja ci powiem tak: nie muszę znać się na budowie pralki, żeby stwierdzić że coś jest z nią nie tak jeśli mi wody nie pobiera. Nie muszę znać się na niuansach wypiekania ciasta, żeby stwierdzić czy wyczuwam w nim zakalca. I tak samo nie muszę się znać na sprawach dotyczących UE, niemców itd żeby stwierdzić że jest nie tak jak powinno. Ty to sobie nazywaj debilnymi uprzedzeniami, ja to nazywam wiedzą historyczną i socjologiczną. Dajesz się nabrać na propagandę to tylko mogę współczuć. Ze szwabami miałem styczność nieraz, i to w szkole ze względu na kierunek, i to na festiwalach i zdania o nich nie zmienię. -
Mam DOŚĆ tych nieudaczników rządzących moim krajem
deader odpowiedział(a) na Kalebx3 Gorliwy temat w Socjologia
I tu masz u mnie duży sok jabłkowy bo niemiec to wróg nasz odwieczny i nie wiem jak można być Polakiem i nie patrzeć na nich krzywym okiem. Te skurwysyny się OD ZAWSZE nas o coś czepiali i teraz tez coś szykują, jestem tego pewien. Zaborami nas nie pokonali, wojnami nas nie pokonali, teraz Unią próbują nas rozjebać ale się NIE DAMY!! -
Nie zaspałem do pracy i nawet roboty drogowe nie powstrzymały mnie w dotarciu na czas
-
Dżizas jaka dokładność
-
Osobiście stawiałbym na to żeby organizatorce szanownej życia nie utrudniać, kasę i tak trzeba będzie wydać tak więc ja planuję dokonać przelewu od razu za pobyt + zaliczka; z moich wyliczeń wynika że pobyt to 3 "doby" wedle licznika ośrodka tak więc przelew na 185 pln. Popraw mnie Moniko jeśli się mylę i dób wychodzi 4. rotten dzięki za rezerwację A kuchnię to jakby co się "nieszczesliwcom" bez tego dostatku udostępni przecież :)
-
Serio, dobry polski film..? Chyba aż zassam i obejrzę... Najważniejsze że przez podbicie tematu przypomniałeś mi o "Sharknado", skoro to film telewizyjny to może już da się zassać, wieczorem będą poszukiwania, niah-niah-niah
-
Bardzo to było grzeczne. Cześć parampama! Nie dziwię się twojej reakcji na taki związek, niestety, choć sam nie jestem ideałem a i osób od ideału odbiegających ale fajnych znałem swego czasu sporo, to są jednak pewne granice. Może ich łączyć coś, powiedzmy, nieoczywistego. Bo powiedzmy sobie szczerze, romantyczne bajki pt. "...ale ma piękną osobowość" to są dobre dla nastolatków. Jak dorosły facet spotyka się z postacią którą opisujesz to podejrzewałbym jakieś zaburzenie, dewiację. Zrobić z tym faktycznie za dużo nie możesz, bo - facet jest dorosły i wybrał jak wybrał. Może lubi dziewczyny z łuszczycą. Może lubią S/M. Nie mam pojęcia. Natomiast troska o potomstwo z tego względu jest jak najbardziej uzasadniona i JuzTuByłem po prostu trolluje.
-
Nie sądzę żeby w budce z kebabami zwracali na to większą wagę gdzie studiowałaś
-
-
Stowarzyszenie dla osób cierpiących na depresję - reaktywacj
deader odpowiedział(a) na Filista1 temat w Depresja i CHAD
Tzn. nie do końca nawet łyknąłem bajer o Irlandii, nawet bardziej dałem się można powiedzieć nabrać na akcję "głosujcie na PO bo Kaczor wygra i pozamiata" no i zagłosowałem, bo kurdupla nie lubiłem. Wyszło jak wyszło. Po prostu po paradzie Giertychów, Lepperów, Kaczorów itd byłem na tyle naiwny że myślałem że jak się zmieni świnie przy korycie to wysrają nam jakieś bardziej strawne odchody. Dupa, świnie inne - to samo gówno, po kostki. Ja nawet gdybym chciał to nie mam na kogo zagłosować bo nie ma ani jednej partii której program by mi odpowiadał (a to jedni chcą małżeństw dla gejów, a to drudzy chcą krzyże w szkołach, inni wymachują sztucznymi fallusami...). NIE - MA. Problem jest jeden, jak ja to widzę. Chcesz założyć coś co wymaga dużego wkładu pracy, zaangażowania, na forum pełnym ludzi w depresji - bez motywacji, bez siły, bez chęci do działania... Trochę to parodią trąci. Tym się musieliby zająć "zdrowi" ludzie. A "zdrowi" ludzie to się zorganizują prędzej w coś co IM przyniesie pozytywy. No ale ja nie jestem aż takim pesymistą (dziś coś mam wybitnie zgryźliwy stetryczały nastrój, sorry) więc dalej, zapodawaj swój plan, zobaczymy co ty tam dokładnie masz na myśli. -
Masz tylko pół racji. Nie robię tego żebym ja się poczuł lepiej. Solidarność plemników. Mam możliwość zrobić coś żeby gdzieś jakiś prawdopodobnie sympatyczny facet nie cierpiał = robię to. Gościu jej nie bije, nie pije, z opisu wydaje się spokojny - a tu tabun ludzi chce autorce wmówić że jest od niej "uzależniony", że to chory związek itd... W sumie to może i masz całą rację - bo czuję się lepiej jak jestem w stanie sprawić żeby ktoś gdzieś czuł się dobrze. Reasumując - nawet jeśli robię to żebym poczuł się odrobinę lepiej to nie widzę w tym nic złego.
-
TAK TRZYMAJ!!! Powtarzam - oby więcej takich kobiet co wiedzą co znaczy poświęcenie i wierność.