deader
Użytkownik-
Postów
4 886 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez deader
-
Świetny film, ale na tyle osób to trzeba by projektor skołować Nie wyobrażam sobie w domu słuchać muzy z innego nośnika niż winyl, tyko jak ktoś wpadnie i chce mnie koniecznie pokatować czymś z YT to się poddaję PŁYTY RZĄDZĄ! muza - monk.2000, Mushroom (+laptop), deader (+ tablet) - nagłośnienie (rotten soul) gry planszowe - scrabble (monk.2000) - cytadela (mushroom) - świat dysku (L.E.) gry outdoor - badmington (Candy) - wiatrówki + osprzęt (deader)
-
Jedynka była boska , wyszła 2 i nawet 3...? Mein Gott, jak mogłem to przegapić. Wyszła i 4 i 5 ale to już pewnie takie popłuczyny że nawet nie warto marnować czasu Jeszcze może "3" obadam.
-
Pierwsza i jak mniemam nie ostatnia korzyść z obecności na zlocie . Z przyjemnością zaczytam się w liczącej obecnie około czterdziestu książek serii Świat Dysku. To humorystyczne, a często satyryczne fantasy. Za wiki . Spędzisz Zlot czytając te 40 ksiazek?
-
Skończyłem fajną grę i nie zrozumiałem zakończenia bo japońska
-
O czymś takim to przecież pisałem wcześniej, i to byłby jakiś pomysł.
-
"Return of the Living Dead part II" - chyba jeszcze głupszy i lepszy od części pierwszej
-
Raczej czytali szukając informacji która butelka zawiera najwięcej procentów Bo nie każdy lubi palić zioło. Mam kumpla co zdecydowanie nie lubi, za to lubi piwo. Więc jakbyś mu zdelegalizował alkohol i zalegalizował konopię to by się wkurwił
-
No śmiechowe ciut. Ale i tragiczne na swój sposób.
-
Odkurzam starocie.
-
No ale to nie wina ludzi w pewnym sensie, tylko debilnie rozplanowanego systemu edukacji. Uczą w liceum rzeczy które 90% uczniów nie przydadzą się nigdy później w życiu, jak np. budowa komórki roślinnej czy wzory na przyciąganie grawitacyjna - a jakby im się nawet miały kiedyś przydać to sprawdzą sobie w internecie. Natomiast nie uczy się dzieciaków jak pić z głową, jak rozpoznać objawy depresji/nerwicy, jak podchodzić do seksu itd.
-
Z "marihunanen" byłoby dokładnie to samo. Miałem na osiedlu gdzie mieszkałem ze starymi pod nosem całą plejadę ludzi dla których żywot kręcił się wokół skołowania kolejnej torby trawy, nie mogli pójść do pracy, bo jak tu poszukać pracy skoro w telewizji właśnie lecą telezakupy Mango, hahaha, ale brecht, o, co to ja miałem.. aaa praca! szukam... uomatko ale ten Abgymnic zajebisty, hahaha... A jak już się któremuś zdarzyło załapać na robotę jakąś to trwało to zazwyczaj bardzo krótko bo ze względu na nieustający "nieogar" po jaraniu mieli trudności z zadaniami typu "Ustaw butelki od największej do najmniejszej" bo zamiast ustawiać butelki to czytali etykiety na butelkach jakby tam sens życia był wypisany... True stories. Nie delegalizacja, tylko edukacja!!!
-
Dokładnie, bo synkiem byłem sam we własnej osobie Mam w łazience zamontowane żarówki w jakichś pojebanych "obsadkach" ni chu-chu nie wiedziałem jak się za nie zabrać
-
Kobieta-geek? Welcome aboard
-
Wizyta tatuśka, który pokazywał swojemu niemal 30-letniemu synowi jak wymienić żarówkę = bezcenne
-
No spał, ale się, cham, obudził właśnie
-
Strach się bać...
-
Yyy coś jak Kapitan Planeta - "z naszych połączonych mocy powstań Kapitanie Hejcie"..?
-
Motyw przewodni filmu był z goła inny Tam był dzień. U mnie jest wieczór
-
Drink, papieros, drink, papieros, drink... Wieczór świstaka.
-
Aha - ta kategoria. No, bo samotności jest wiele rodzajów.
-
Groterapia (terapia grami komputerowymi)
deader odpowiedział(a) na monk.2000 temat w Medycyna niekonwencjonalna
Jako człowiek któremu gry zarówno od strony konsumenta jak i "zza kulis" nie są obce, chciałbym dodać kilka rzeczy które się zazwyczaj pomija przytaczając powyższe argumenty. Po pierwsze - poszczególne cechy jak logiczne myślenie są przypisane w pewien sposób konkretnym gatunkom gier. Mało usprawnia logiczne myślenie granie w takie np. Call of Duty, jedna z najpopularniejszych marek na rynku. Poprawienie koncentracji, pamieć, szybkość - może i można je nieco u siebie poprawić, ale nie są to skoki w tych dziedzinach na tyle wyraźne żeby je odczuć w codziennym życiu. Musimy pamiętać, że takie hasła są tworzone i rozpowszechniane głownie przez dwa źródła: producentów gier oraz czasopisma o nich piszące - później są tylko pocztą pantoflową rozpowszechniane wśród celu tych haseł - klientów. Nie dziwne że w CD Action co jakiś czas się pojawiają artykuły z serii "Gry nie szkodzą, wręcz przeciwnie!" - pisząc o negatywnych skutkach grania ryzykują że zmniejszy się popyt na gry, a tym samym na ich czasopismo, a co za tym idzie - zmniejszy się pensyjka. Czemu producenci gier zalewają nas takimi rewelacjami chyba nawet nie muszę wyjaśniać bo to oczywista oczywistość. Fakt, niektóre wieści potwierdzające pozytywne aspekty grania są na pewno prawdziwe. Na przykład ponoć chirurdzy obsługujący sprzęty do operacji bez otwierania ciała sprawują się o ileś procent lepiej jeśli prywatnie spędzają czas przy grach. Obsługa kontrolerów urządzeń medycznych w jakimś tam stopniu przypomina obsługę joypada, fakt. Ale - cóż to tak naprawdę znaczy dla świata? Chirurgów jest nikły procent populacji. Kumpel-gracz zdając prawo jazdy mówił że było mu łatwiej dzięki latom spędzonym przy wyścigówkach, i ponoć nawet instruktor potwierdził mu taką zależność. Cóż z tego skoro finalnie egzaminu i tak nie zdał? Trzeba niestety brać poprawkę na to że takie "rewelacje" o pozytywnym wpływie gier na ludzi są najczęściej zabiegiem marketingowym i nie łykać jak pelikan wszystkich takich informacji, a tym bardziej wyolbrzymiać samemu sobie i innym tak dobrze sprzedaną reklamę. Brać poprawkę na to że nawet jeśli któraś z tych rewelacji jest poparta naukowym badaniem, to badanie przeprowadza się w warunkach laboratoryjnych, gdzie bada się różnice np. w czasie reakcji pomiędzy ludźmi grającymi a niegrającymi. Może i gracze szybciej reagują na śmigającą po ekranie kropkę niż nie-gracze, ale jakie to ma przełożenie na świat rzeczywisty? Ma to małe znaczenie praktyczne. W WTC zapewne pracowało wielu ludzi grających - jednak wcale nie przełożyło się to na to że szybciej dostrzegli samolot wysadzający budynek. Podobnie jeśli gracz będzie świadkiem np. wypadku samochodowego, to nie znaczy z automatu że szybciej i lepiej udzieli pomocy bo ma "szybszy refleks dzięki grom". Jest duże prawdopodobieństwo że stanie jak kołek, sparaliżowany, bo takie rzeczy to on widywał w GTA, a zobaczenie wypadku na żywo to zupełnie inne doznanie, szok. Daleki jestem od piętnowania gier - jak wspominałem, gram z mniejszymi czy większymi przerwami od ponad 20 lat, od chwili kiedy to jako sześciolatek doświadczyłem pierwszego kontaktu z magiczną maszyną Atari 65 XE. Ale nie powiedziałbym że dzięki grom czuję się mądrzejszy, szybszy, logiczniej myślący... Przeżyłem za to z pewnością sporo fajnych historyjek, a nawet takich które skłaniają do pewnych wcale niegłupich, filozoficznych przemyśleń (Silent Hill... Metal Gear Solid...), zaznałem sporo przyjemnej rozrywki - ale nie jestem skłonny do wygłaszania takich tekstów jak to ze gry usprawniają ludzkie zdolności czy że to nowa forma sztuki. No i na koniec - niestety, te wszystkie pozytywne efekty grania (bo nie zaprzeczam że są takie - ot choćby gra Guitar Hero w czasie największej popularności sprawiła że zanotowano wyraźny, znaczny wzrost młodych ludzi zapisujących się na lekcje gry na prawdziwej gitarze - słowem gra zainspirowała ich do czegoś realnie kreatywnego) blakną przy aspektach nie tak chętnie poruszanych na łamach czasopism branżowych czy producentów. Uzależnienie od gier to jedna z nowszych, ciągle się rozszerzających, chorób cywilizacyjnych. Nawet na tutejszym forum jest wątek o uzależnieniu od gier i pamiętam że z zapartym tchem "połknąłem" grubo ponad 30 stron postów, z niedowierzaniem i zafascynowaniem czytając relacje zarówno osób w nałogu jak i ich bliskich proszących o pomoc i rady jak pomóc uzależnionemu od gier chłopakowi/mężowi/bratu, ciesząc się ze mnie takie coś mimo tylu lat grania nie dopadło - jak akurat w coś gram i zadzwoni kumpel żeby wyjść na piwo, to po prostu wyłączam kompa czy konsolę i idę na piwo. Przypadki śmierci z wycieńczenia podczas grania tez są udokumentowane i często przytaczane przez brukową prasę, bo to niezła sensacja - zagrał się na śmierć! Sam nawet z przymrużeniem oka mogę powiedzieć że jestem "ofiarą" uzależniającego wpływu gier, bo jeden z moich najlepszych kumpli ostro gra w League of Legends i ustawicznie spóźnia się na spotkania bo "musi dokończyć mecz" - i nie mówię o spóźnieniach rzędu 10 minut co nawet 2-3 godzin Uwierz, potrafi to zirytować Podsumowując - gier nie ma co demonizować, ale nie widzę też niczego dobrego w forsowaniu twierdzeń że gry to samo dobro i w ogóle niemalże narzędzie do osiągnięcia przez człowieka następnego poziomu ewolucji Doniesienia zarówno o pozytywnym jak i szkodliwym ich wpływie należy przefiltrować przez "szkiełko i oko", swój zdrowy rozsądek. Stwierdzenie: "Gry poprawiają pamięć, koncentrację, szybkość reakcji" jest tak samo prawdziwe jak "Filmy poprawiają zdolność empatii, skłaniają do przemyśleń, poszerzają horyzonty myślowe, uczą rzeczy których nie uczą nas w szkołach". Owszem, jest trochę filmów które się w to wpasowują. Ale 90% filmów to jednak papka dla widza, zabijacz czasu - i tak samo jest z grami. Przez oglądanie filmu z Chuckiem Norrisem nie nauczysz się kopniaka z półobrotu, tak samo jak grając w Battlefielda nie nauczysz się opatrywać ran. -
A której kategorii samotność cię dotyczy?
-
Ja zawsze myślałem że ci z Północy to piją bo jest tam tak wykurwiście zimno Coś musi być na rzeczy bo znajomkowie którzy jakiś czas pracowali w Anglii mówili dokładnie to samo.
-
Muszę przyznać że mnie zaintrygowałeś taką tezą. Możesz nieco rozwinąć..? Leczenie niealkoholików... z czego..? To troszkę dziwne, bo zakładam że chodzi ci o leczenie antyalkoholowe, jak z tego leczyć osoby niepijące? A za jazdę po pijanemu to ja bym nie do pudła żebym na debila płacił tylko kulka w łeb od razu, prowadzenie po pijaku to ekstremalna głupota, nieodpowiedzialność i brak myślenia o innych, niepotrzebna nikomu taka spaczona jednostka.