bo jak sie jest nastolatkiem to najwazniesi są rówiesnicy, i przynaleznośc społeczna.
dorosli mają problem kiedy nie są akceptowani, a pomnóż ten problem sobie razy 100, i bedziesz wiedział po co to popisywanie się
Nie jestem w stanie wczuć się w nastolatka, który potrzebuje być akceptowany przez rówieśników. Ja nigdy nie miałem żadnych kolegów, koleżanek i nigdy nie zależało na byciu akceptowanym przez rówieśników. Zawsze byłem zwolennikiem spokojnego zachowania, posłuszeństwa wobec dorosłych, przestrzegania zasad, czego nie można było powiedzieć o rówieśnikach, przez co nie lubiłem ich (a oni mnie).