mark123
Użytkownik-
Postów
12 773 -
Dołączył
Treść opublikowana przez mark123
-
Takie mam odczucia, nic na to nie poradzę.
-
Ja, gdy widzę jakąś parę trzymającą się za ręce, to czuję złość, że źle, żenująco się zachowują.
-
Chyba przez wydarzenia w moim wczesnym dzieciństwie w domu oraz jakieś wrodzone problemy z funkcjonowaniem jakiejś części mojego mózgu.
-
Ja miałem zawsze tak, że jak mnie ktoś zaczepił w realu, to nie robiłem nic, ani słownie, a tym bardziej fizycznie; jedynie w internecie potrafię odeprzeć atak (ale zazwyczaj agresywnie i odkąd sobie to uświadomiłem, to nie robię tego; uświadomiłem sobie też, że to, co odczuwam jako atak na mnie, nie zawsze musi nim być, tym bardziej zaprzestałem internetowej agresji, nawet tu na forum zdarza mi się jakiś post odczuć jako atak).
-
Biorę ibuprofen.
-
Przenieść się w jakiś magiczny świat.
-
Do mnie, jak ktoś w szkole chciał zagadać, to się odsuwałem, bo miałem wrażenie, że może mieć złe zamiary i w ogóle samą próbę zagadania do mnie odczuwałem trochę jak atak na mnie.
-
Kupno Tymbarka waniliowego.
-
Nie lubię kłamstwa; kłamię tylko wtedy, kiedy powiedzenie prawdy mogłoby mnie narazić na jakąś subiektywnie bardzo nieprzyjemną sytuację i gdy skłamanie pozwoli tego uniknąć.
-
Nie mam już siły na swoje LENISTWO
mark123 odpowiedział(a) na onanek temat w Odpowiedzi i pytania do psychologa
Powinni stworzyć lenioholizm, skoro istnieje pracoholizm to i lenioholizm powinien, żeby było sprawiedliwie -
Ja bez względu, jakie bym miał wykształcenie to i tak nic ciekawego nie osiągnę w życiu.
-
Lęk o nasileniu podobnym do tego miewam w sytuacjach, gdy muszę coś mówić przez dłuższy czas oraz gdy o wieczorowej porze przejdę obok niespokojnie zachowujących się ludzi.
-
Będę pisał. A ochotę będę miał, na co będę chciał.
-
Na zyskanie magicznej mocy i wypowiedzenie zaklęcia, po którym edytowanie i usuwanie samemu swoich postów na forum będzie możliwe przez 24 godziny.
-
Kończę pić colę i zerkam na telewizję.
-
Moim celem jest późnego chodzenia spać jest chyba opóźnienie nadejścia następnego dnia.
-
Że nie rozumiem tego, co chciałbym zrozumieć.
-
Wielu ludzi chyba chce w coś wierzyć, bo tak jest prościej, woli żyć w świecie, w którym rządzi religia, a nie nauka. A ciągną bardziej to tej religii, której "przedstawiciele" mówią bardziej przekonująco.
-
Na wyczarowanie sobie magicznych tabletek, które by mi wyłączyły emocje na najbliższe kilka miesięcy.
-
Uzależnienie od użalania się nad sobą.
mark123 odpowiedział(a) na PospolityCzłowiek temat w Uzależnienia
Ja jestem uzależniony od stwierdzania faktów o sobie. -
Ja się nigdy nie chciałem bawić z dziećmi (ani z rodziny ani ze szkoły). Na wizytach u kogoś z rodziny siedziałem z dorosłymi, chyba że mi kazano iść do drugiego pokoju do rówieśnika/rówieśników, to wtedy szedłem. Ale u mnie powody tego, że nie chciałem były bardziej takie, że miałem bardzo wysokie wymagania odnośnie spokojnego zachowywania się, a rówieśnicy tych wymagań całkiem nie spełniali, nikt nie był aż tak spokojny jak ja. Rówieśników nie spełniających tych wymagań uważałem za nieumiejących się zachowywać normalnie. Drugi powód był taki, że balem się u nich ich zachowywania się na luzie w porównaniu do mnie i że będą mi dokuczać oraz tego, jak z nimi rozmawiać, gdy będę musiał. Bałem się też, że gdybym jednak spróbował wejść z nimi w jakąś relacje, to nie będą mnie chcieli. Kolejny powód był taki, że nie czułem potrzeby kontaktów z rówieśnikami. Bałem się też zostawania bez rodziców (czego konkretnie się bałem w zostawaniu bez rodziców, tego nie wiem). Na początku zerówki, gdy mnie matka zaprowadzała i potem wychodziła to beczałem "na cały budynek", nikt inny takich scen nie urządzał. Gdy leżałem w szpitalu, a po odwiedzinach rodzice wychodzili, to też beczałem tak, że chyba cały szpital mnie słyszał, nikt inny tak nie robił. Ja rówieśników chyba bałem się od zawsze. Chyba dlatego, że wszyscy rówieśnicy zachowywali się niespokojnie, na luzie w porównaniu do mnie, a siedziało mi coś w głowie, że takie zachowanie może oznaczać jakieś zagrożenie.
-
Popijam herbatę, smucę się i stresuję.
-
"Nie patrz na sufit!" Za późno, już spojrzałem.
-
Nadopiekuńczość też u mnie była. Ja byłem we wszystkim wyręczany przez matkę i babcię. Poza tym jakiś zespół patologicznego przewrażliwienia (prawdopodobnie wrodzony) sprawił, że bardzo chłonąłem ze "wzmocnieniem" krytykę ze strony rodziców i potem w szkole przez rówieśników; pomimo że nie była ostra i nie było jej dużo; a złość rodziców odbierałem jak zagrożenie, pomimo że od drugiej połowy dzieciństwa nie było żadnych racjonalnych powodów, by tak obierać. Chyba wszystko w połączeniu mogło doprowadzić u mnie do zaburzeń osobowości.
-
U mnie było trochę przemocy w rodzinie we wczesnym dzieciństwie, jakoś to chyba na mnie wpłynęło, ale nie wiem czy akurat na rozwój cech osobowości unikającej.