Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

oklamywana

Użytkownik
  • Zawartość

    11
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. oklamywana

    DDA a kłamstwa

    dziękuje Wam za wpisy które pozwalaja mi zrozumiec niektore rzeczy... u mnie znowu dziwnie.... spędziliśmy razem święta, razem z moja rodzina. to samo z sylwestrem. teraz wyjechał do siebie (dzieli nas 300km jak pisałam) były długie rozmowy, nie obietnice, bo nie chce ich skoro wcześniej nie dotrzymał żadnej; ale długie rozmowy na temat tego jak bardzo mnie skrzywdził, jak to boli i że niszczy i nas i nasz związek. zobowiązał się skończyć z kłamaniem, nawet jeżeli cos takiego zrobi to umówiliśmy sie że zaraz zadzwoni i powie prawdę; mial zrobic to czego nie zrobil do tej pory, póśc na terapie. u mnie bylismy u pani psycholog na jednej wizycie , mowil że nie było tak źle jak myślał, że sie "oswoił" trochę z tym że komuś obcemu ma sie zwierzyc. w trakcie tego spotkania mówil o tym że nie chce mnie krzywdzic, wczoraj pojawiła się znowu sytuacja która u mnie wzbudza wątpliwości co do prawdziwości... i zaskoczyła mnie reakcja... wydawało mi się że po tych wszystkich rozmowach itd reakcja na moj zarzut że cos mi sie nie zgadza powinna być inna...zrobił natomiast cos co robił zawsze jak kłamał wcześniej - obrócił sytuację i zaatakował mnie zarzutem że go pilnuje, rozliczam itd.. nie ukrywam że właśnie ta reakcja budzi moj największy niepokój, bo taka ona byla zawsze do tej pory. miałam nadzieje ze po tym wszystkim kiedy mówi ze zrozumiał ze robil żle i co robił źle, reakcja powinna być inna... wiem że zarzut o kłamstwo nie jest łatwy miły i przyjemny, ale w końcu sam do tego doprowadził. czy nie powinien wiec reagować inaczej? czy nie trzeba zacisnąć zębów i znieśc to skoro samemu jest sie winnym ? z tego co czytam Wasze wypowiedzi, to większość kłamała czy fantazjowała w czasach dzieciństwa czy wczesnej młodości, w dorosłym życiu juz tego nie robicie bo doszliście do pewnych wniosków - słusznych zresztą , że kłamstwo to nie wyjście tracę siły na wszystko choc wydawało mi się ze po tych świetach wszystko będzie juz ok, nie wiem czy jestem naiwna czy głupia. czuje niechęc sama do siebie, czując potrzebe i sprawdzając jego poczte, jego konto bankowe, telefon ...
  2. oklamywana

    DDA a kłamstwa

    a jak jej nie powie to na kogo wychodzi... jak kłamstwa wychodzą na jaw to dopiero "cudowne" zdanie o nim się ma czyż nie ? no ok ale staram się zrozumieć że to nie jest wcale takie proste nie ukrywam że boje się cierpienia i tego w co może mnie wciągnac swoimi kłamstwami
  3. oklamywana

    [ŁÓDŹ]

    Hej, podnoszę temat.. zna ktoś dobrego psychologa na NFZ w Łodzi? Może być tez prywatny ale żeby nie zdzierał a byl skuteczny :)
  4. oklamywana

    DDA a kłamstwa

    Flea, coś w tym jest co piszesz... starałam się zrozumieć to że były kłamstwa które mi opowiedział na początku związku i później je ciągnął bo się bał zerwania, każdy na początku trochę koloruje swoje życie, aby zrobić lepsze wrażenie... oczywiście mówię o odrobinie podkolorowania a nie zwykłym kłamstwie od stóp aż po sam czubek głowy... jednak kłamstwa pojawiają się nadal, jedno za drugim, jak z rękawa i dotyczą one już nie jego przeszłości ale stanu obecnego, tego co się dzieje teraz...jak na razie sprawdziły się wszystkie moje przeczucia co do rzeczy które wydawało mi się że nie bardzo składają się w całość i każda sprawa którą poddałam w wątpliwość okazała się kłamstwem. Niestety okazuje się na dodatek, że w swoje kłamstwa wciągnął już nie tylko mnie. Nie potrafię natomiast zrozumieć dlaczego nadal kłamie i wymyśla coraz to nowe historyjki - przecież wie jakie mam podejście do kłamstwa, jak bardzo mnie tym rani i niszczy to co czuję do Niego. Wiedział też, że kolejne kłamstwo które wyjdzie na jaw przekreśli nasz związek. O terapii już z nim rozmawiałam, zgadza się na nią, zresztą wyraził chęć, żebym brała udział w jego spotkaniu z psychologiem, bo może wtedy ja będę w stanie pojąc niektóre jego zachowania, nie zrozumieć same zachowania ale skąd mogą się one brać. Myślicie że to dobry pomysł uczestniczenia w takiej terapii przeze mnie ? Nie wiem tylko czy dam radę przez to przejść, bo przecież zdaję sobie sprawę z tego, że jedno czy dwa spotkania z terapeutą nic nie dadzą, nie ma czarodziejskiej różdżki, nie będzie pstryk i nagle zacznie mówić tylko prawdę. Najbardziej obawiam się tego, że te kłamstwa nie dotyczą rzeczy drobnych ale tych zasadniczych, a to ma też ogromne znaczenie dla naszego codziennego życia. true, piszesz że nauczyłaś sie że kłamstwa nie są dobrą drogą... nauczyłaś się tego sama czy ktoś Ci w tym pomógł ?
  5. oklamywana

    DDA a kłamstwa

    true, a nie dało się tego leczyć terapią? cos pomogło siostrze czy to tak "na zawsze" ? przecież tak się nie da żyć na dłuższą metę, prawda prędzej czy później i tak wyjdzie na jaw i człowiek wychodzi na pajaca za przeproszeniem
  6. tak myślisz? a jeżeli ktoś Cie zranił i oszukał to też zostają miłe wspomnienia ? nie mowie tu już tylko o swojej sytuacji ale tak ogólnie . ja mam wrażenie że jednak te złe wypierają większośc dobrych i później nie widzi się już nic poza tym co złego nas spotkało
  7. Sprawdziłam... okazało się że miałam rację, nadal kłamie... kłamstwem było wszystko.. nawet "cała prawda" przy ponownym zejściu się
  8. oklamywana

    DDA a kłamstwa

    Sprawdziłam... okazało się że miałam rację, nadal kłamie... kłamstwem było wszystko.. nawet "cała prawda" przy ponownym zejściu się czy to naprawdę typowe dla osób wychowywanych w domu gdzie rodzice pili? ktoś jest mi w stanie odpowiedzieć? ktoś kto sam się wychował w takim domu ? czy to jest wymówka którą sama staram się usprawiedliwić jego zachowanie ?
  9. Witam jestem nowa na tym forum i idąc za rada jednej z forumowiczek zakladam osobny temat, z DDA mam doczynienia po raz pierwszy; wiele na ten temat czytałam bo zdaje się ze ten "syndrom" (jeżeli źle używam słowa to przepraszam) dotyka kogoś mi bliskiego. Czy prawdą jest to co wyczytałam w literaturze, ze ludzie z DDA mają czasem bardzo duże problemy z mówieniem prawdy? że wymyślają rózne rzeczy choć mogą mówić prawdę? Czy spotkaliście się z czymś takim, czy da się z tym walczyć i jakich argumentów używać aby do tej prawdy namawiać... opisywałam już swoj problem w innym temacie wiec go tutaj tylko przekopiuje... byłabym bardzo wdzieczna za wszelkie odpowiedzi w tej kwestii bo nie wiem już co robić...
  10. zima, to jedno z pytań ktore stawiam sama sobie, czy siebie tez oszukuje myslac że coś sie zmieni...
  11. Witam jestem w związku z kimś kto najprawdopodobniej ma DDA. Nie chodził nigdy na terapie nie ma wiec diagnozy itd, ale miał pijących rodziców. O tym w jakiej rodzinie się wychował dowiedziałam się po jakimś czasie trwania naszego związku (jestesmy ze soba niecale 2 lata). Caly nasz związek oparty został na kłamstwie, co okazało sie po roku jego trwania. Byłam regularnie, celowo i z premedytacją oklamywana na temat stanu pracy, finansów, stanu posiadania. Kiedys zostałam zdradzona - od tamtej pory mam bardzo duzy problem z zaufaniem o czym moja nowa miłość wiedziala doskonale do sie zwierzylam z tego na samym poczatku zwiazku. Jestem wiec mocno wyczulona na wszystkie szczegóły i na wszystko co się nie składa w regularną całość. Klamstwa wychodziły regularne, jedno po drugim przez okres calego roku bycia razem. Zeby je utrzymac, wymyslane byly kolejne kłamstwa, przerabiane dokumenty tylko po to zeby udowodnic mi to ze wszystko co jest mowione to prawda. Widział jak cierpie, płakałam przy nim, mowilam jak mnie boli i prosilam tylko o prawde... Obiecywał prawde, obiecywał zadnych wiecej kłamstw, a po jakims czasie wychodzilo na jaw kolejne Doszło do zerwania.. Jednak dałam kolejna szanse, mimo ze kosztowało mnie strasznie duzo z siebie, z własnych emocji, poczucia wartosci, poczucia bezpieczeństwa, dumy. Mimo ze od tamtej pory nie moge sypiac ze spokojem, czesto placze w poduszke wieczorami - dałam szanse naszemu zwiazkowi. Zalezało mi bardzo, kochałam go...Postawiłam dwa warunki - żadnych wiecej kłamstw, wole gorsza prawde od najlepszego klamstwa i kontola z mojej strony. Prosiłam zeby poszedl na jakąś terapie, zeby moze poszukal forum na sieci gdzie moze pogadac z ludzmi takimi jak on, poradzic się wyzalic, moze zyskać wieksze zrozumienie niż ode mnie bo ja pewnych rzeczy nie umiem pojac (moi rodzice nie pili). Dowiedzialam sie że on nie umie sie otworzyc przed obcymi, ze jest mu trudno i nie umie. Przestalam naciskać, bo na siłę to i tak nie ma sensu czyz nie... Planowalismy dzieci, wspolny dom, jego przeprowadzke do mojego miasta (mieszkamy od siebie kilkaset kilometrów) Niestety czuję ze znowu jestem oszukiwana, a za progiem wizja przeprowadzki do mnie... Znowu pewne rzeczy sie nie zgadzaja, zagubione listy, zaginione dokumenty, niepełne dokumenty , znowu puzzle do siebie nie pasuja... Poprosilam o mozliwosc zweryfikowania tego co mowi, czyli zadzwonienia w miejsca ktore rozwieja moje watpliwosci. Usłyszałam NIE... nie bo tym ze mi sie zwierzal i ze sie przede mna otworzyl "obdarlam go ze wszystkiego", nie bo pozostała mu tylko duma.... Duma.. rozumiem słowo, rozumiem jej range i wage w zyciu kazdego czlowieka... ale czy to ona jest wazniejsza niz nasze bycie razem, niz MY, niz planowane dzieci, dom rodzina... Duma ponad nasz zwiazek, ponad nas, ponad moje poczucie bezpieczenstwa ktore on mi odebral, Duma ponad obietnie ktore skladal. Kłocimy sie od kilku tygodni, jest coraz gorzej, coraz paskudniej coraz ciemniej ... ranimy siebie, celowo z premedytacja, mowimy slowa ktorych pewnie w innej sytuacji nigdy bysmy nie wypowiedzili .. teraz juz wiem ze potrafi byc wyjatkowo podły, że ja potrafie byc podła, ze on chce zranic mnie, ze ja chce zranic jego... Nadal mi na nim zalezy, nadal mysle o rodzinie, domu , dzieciach.. staram sie zrozumiec tą dume ale nie umiem, bo gdzie w tym wszystkim miejsce dla mnie? dla tego co mi odebral , gdzie miejsce dla mojego poczucia bezpieczenstwa, spokojne noce na suche oczy bez łez... czy ja na to nie zasługuje... umie doskonale wywołać u mnie poczucie winy, ze ja nie rozumiem co on przezyl w zyciu, nie wiem w jakim domu sie wychował, ze nie zostalo mu nic poza duma... a czy mnie nie nalezy sie zrozumienie? tego co mi odebrano, co stracilam? czy pozwolenie mi na wykonanie 2 telefonów dla rozwiania wszelkich watpliwosci jest az takie straszne? co wazniejsze to jego NIE tym bardziej poteguje moja pewnosc ze znowu jestem oszukiwana... bo skoro nie ma nic do ukrycia to dlaczego nie pozwala mi tego sprawdzic,; nigdy go nie oklamałam - od zdrady mowie zawsze prawde nawet jesli jest przykra i boli i tego tez oczekuje w zwiazku; z mojej strony sprawa zostala postawiona jasno - masz jakies watpliwosci sprawdz mnie, mozesz robic co chcesz zeby sprawdzic czy mowie prawde. Próbowalam juz go kiedys sprawdzac po ponownym zejsciu sie, chce to zrobic teraz i tu slysze kolejny zarzut - ze nigdy nie przestane... staram sie, wydaje mi sie ze jak zamieszkamy razem to bedze latwiej; tlumacze ze te dwa telefony moga byc własnie fundamentem do nowego zaufania, bo jesli okaze sie ze mowi prawde to bede mogla zaczac ufac, wierzyc, a moze ma racje, moze doprowadzil do tego ze nie umiem juz zyc inaczej jak tylko go sprawdzajac. ale moja podejrzeliwosc nie wziela sie znikad, nie spadła z nieba Mimo tego ze nasz zwiazek stoi na krawedzi, ze grozi mu upadek w ogromna przepasc i rozbicie sie , nadal slysze NIE... wybral zakaz niz nas, niz nasz przyszlosc, nasz dom, planowane dzieci Boje sie... w tym tygodniu obiecal mi ze udowodni mi ze mowi prawde, tydzien ktory sam wyznaczyl skonczyl sie wczoraj. Jako wyjasnienie dostalam, duzo pracy, złe samopoczucie, zobowiazania ktore zlozyl ludziom... a co ze mna, czy ja sie nie licze ? przed nami wspolne swieta, cieszylam sie na nie ... a co bedzie jesli przeprowadzi sie do mnie i tu sie okaze ze jednak moje przeczucia mnie nie oszukały po raz kolejny; co jesli ja odpuszcze a za pare dni czy tygodni faktycznie wyjdzie prawda na jaw; boje sie ze do przeprowadzki nie dojdzie w ogole bo nagle zmieni zdanie (nie bedzie wiedzial jak wybrnac z klamstw wiec zerwie) Podobno jestem egoistką w tej sytuacji bo nie umiem zrozumiec jego.. moze tak jest , moze faktycznie moj strach, zraniona dusza i spustoszone serce jest egoistyczne i boi sie kolejnych ran...
×