Skocz do zawartości
Nerwica.com

mark123

Użytkownik
  • Postów

    12 773
  • Dołączył

Treść opublikowana przez mark123

  1. W piątym, szóstym roku życia nie bałem się ciemności, wysokości; nie miałem silnego wstrętu i wstydu wobec brudu na człowieku; lubiłem przed spaniem siedzieć w pokoju w ciemności i wpatrywać się w zegarek; gdy bywałem z rodzicami w lesie, oni mogli się trochę oddalić, nie potrzebowałem ich mieć w polu widzenia. Potem jedna noc zmieniła wszystko.
  2. Od zawsze odkąd pamiętam, mam spory lęk przed odrzuceniem i dotyczy to wszystkich relacji międzyludzkich. Od zawsze odrzucam z góry, zanim zostanę odrzucony. Nigdy nie odzywałem się do rówieśników jeśli nie musiałem, a jeśli ktoś do mnie zagada, to staram się jak najszybciej przerwać rozmowę i odejść. Nawet boję się tylko podejść do kogoś lub usiąść w pobliżu kogoś bez odzywania się, że mi powie, że mnie nie chce i żebym sobie poszedł. Odrzucanie z góry jest jednym z elementów mojej dziwacznej osobowości, nie dokonuję tego na siłę.
  3. mark123

    Wstyd

    W aspekcie rodzinnym mój wstyd urósł wraz z wiekiem. W dzieciństwie, podczas powrotów ze spotkań rodzinnych, raczej nie czułem dużego wstydu, że ojciec idzie pijany i że często spoczywa na ławkach i nie chce iść do domu, a matka go musi co chwilę nakłaniać, żeby wstał i szedł; jedynie może minimalny wstyd. No a obecnie, gdy zdarzy mi się iść gdzieś z obydwojgiem rodziców, to czuję jakiś wstyd nawet, gdy ojciec jest całkiem trzeźwy.
  4. mark123

    ... marzy mi się ...

    Żeby mi termin obrony pracy inżynierskiej wyznaczyli na następny miesiąc, a nie na ten.
  5. mark123

    Samotność

    Ja jak się wnerwię na jakiś post, a nikogo nie ma w pokoju, to wymachuję rękami przed monitorem. A pewna osoba tu z forum mnie kilka razy tak wnerwiła, że fantazjowałem o zadawaniu tej osobie fizycznego cierpienia.
  6. Ja nigdy nie słyszałem ani pozytywnych ani negatywnych opinii na temat swojego wyglądu, ale wiem, że z powodu mocnego "prześwitywania" mojej sfery psychicznej na wygląd, wyglądam beznadziejnie.
  7. W sumie już nie studiuję, zostały mi pewne formalności oraz obrona. Ale moja uczelnia należy do niszowych uczelni i nawet na takiej byłem najbardziej tępym studentem. Rozwojowy też nie jestem.
  8. Moi rodzice raczej myślą, że założę rodzinę, ale na razie nie mówiłem im, że ta opcja odpada.
  9. mark123

    Na co masz ochotę?

    Wprowadzić ogólnoświatową kampanię antyseksualną
  10. Hitler nie był tak beznadziejny jak ja.
  11. mark123

    Co teraz robisz?

    Oglądam "The Voice of Poland".
  12. Na największego introwertyka / największą introwertyczkę
  13. Chyba nigdy nie będzie dnia, w którym będę wyspany.
  14. A ja obiektywnie nie zasługuję na miłość.
  15. co nie znaczy ze bys nie skrzywdzil powielajac zachowanie tatusia. Nie zamierzam nigdy krzywdzić. -- 19 kwi 2014, 00:08 -- Wkurza mnie, gdy relacje pomiędzy moimi rodzicami są pozytywne; czuję się dobrze tylko, gdy relacje są neutralne.
  16. mark123

    Co teraz robisz?

    Siedzę i nudzę się
  17. mark123

    Wkurza mnie:

    Moją łeb to powinno się całkowicie unicestwić; nie dość, że mocno egoistyczny to jeszcze do niczego się nie nadaje.
  18. mark123

    Wkurza mnie:

    Że jak uczelnia wyznacza terminy egzaminów poprawkowych, to wyznacza je w "skupisku", bardzo małe odstępy czasowe pomiędzy jednym, a drugim, a czasu w sesji jest jeszcze na tyle, by je rozłożyć tak, by były w większych odstępach czasowych. To jest celowo robione, żeby jak najbardziej utrudnić.
  19. Wiele rzeczy ma wpływ, geny, temperament, rodzice i grupa rówieśnicza. Niekoniecznie trzeba być uczonym miłości do zwierząt, by ich nie krzywdzić; wystarczy być rozsądnym. Ja nie byłem uczony miłości do zwierząt, a mój ojciec czasem się znęcał nad psem, którego miała moja babcia, gdy byłem mały. W dodatku nienawidzę zwierząt i bardzo mnie one wnerwiają; a i tak ich nie krzywdzę.
  20. A ja uważam, że nie każdy zasługuje na miłość.
  21. mark123

    Samotność

    A ja ich niedawno straciłam i właśnie chyba dlatego tak strasznie czuję się samotna, bo do nich odezwać się już nie mogę. Mam okropny żal do losu, do życia, do ludzi, pewnie dlatego ich od siebie odsunęłam. Poszłam na łatwiznę, zamknąć się w sobie jest łatwo. Tego się właśnie boję - teraz rozmawiam niemal wyłącznie z nimi, ale co się stanie, gdy pewnego dnia ich zabraknie? Zostanę zupełnie sama. Mimo wszystko dzięki nim nie zapomniałam jeszcze, jak się mówi. No i jestem zbyt wielką pierdołą życiową, więc nie wiem jak (i czy w ogóle) sobie poradzę. Też zostanę całkowicie sam, gdy rodziców zabraknie; czy będzie mi to przeszkadzać, czy nie, to nie wiem. Moim głównym problemem będzie poradzenie sobie w życiu, będę mieć 50% szans, że mi się uda i 50%, że zdechnę. W ogóle to powinno być tak, żeby natura na etapie niedługo po połączeniu się plemnika z komórką jajową wykrywała, czy rozwinie się z tego skrajnie słaby osobnik (tak jak rozwinąłem się np. ja), jeśli tak, to organizm matki powinien automatycznie pozbawić tego plemnika połączonego z komórką jajową możliwości dalszego rozwoju.
  22. mark123

    Wkurza mnie:

    Wnerwiła mnie pewna osoba z forum.
×