Skocz do zawartości
Nerwica.com

Zupapomidorowa

Użytkownik
  • Postów

    2 280
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Zupapomidorowa

  1. Aha, i apeluję do wszystkich "klapsujących" rodziców, by nie robili tego publicznie. Ten widok napawa normalnych ludzi obrzydzeniem. Ja nikogo nie tłukę po dupie w miejscach publicznych i nie życzę sobie by inni to robili. Dziś u mnie w pracy miała miejsce podobna sytuacja, dziecko bało się zrobić sobie zdjęcie to ojciec ze szczerą nienawiścią zaczął dawać mu agresywne klapsy po tyłku. Poprosiłam grzecznie żeby wyszedł bo już ich nie obsłużę.
  2. mark123, a po co wam te klapsy drodzy forumowicze? Pewnie dlatego iż nie dopuszczacie myśl, że istnieją inne sposoby na rozwydrzone dziecko niż lanie po tyłku np. w miejscu publicznym. Brawo. Tylko, że taki rodzic w moich oczach jest przegrany i co tu dużo mówić... żenujący, pozbawiony klasy i ogłady. Pewnie przejął to zachowanie z własnego, niezbyt kulturalnego domu.
  3. "Wszystko jest dla ludzi, ale z umiarem"...? Z umiarem będę odbierał ci godność poprzez klapsy bo inaczej nie umiem sobie z tobą poradzić. Puknij się w czoło deader,
  4. Szczególnie do tych, którzy opowiadają się za klapsami - to również jest przemoc fizyczna! Takie klapsy odbierają godność małemu człowiekowi. Poza tym metoda "kija i marchewki" bez wolnej woli jest na krótką metę!
  5. Ech, tylko jak siw mowi ludziom o psychologu czy psychiatrze to bardzo czesto sie obrazaja.
  6. Rozumiem. A jesli badania ogolne z krwi itp. wyjda dobrze nalezaloby skierowac ja do psychologa zeby zrobila wywiad?
  7. Moja przyjaciolka, ktora mieszka w innym miescie pisze mi na fb, ze ma koszmary a po ostatnim plakala 3 h i w koncu tez sie pozygala. Na co dzien tlumi emocje i zyje w poczuciu emocjonalnej pustki. U niej byl jakis problem z ojcem ktory jest erotomanem. Poza tym wpiernicza sie w toksyczne zwiazki. Kiedys mi powiedziala ze wymiotowala po jedzeniu, a ostatnio robila to po zaledwie dwoch piwach w knajpie. Mowie jej ze to nie jest normalne i delikatnie sugeruje wizyte o psychoterapeuty ale nie podchwyca tego. Pisze tylko "ok". Czy ktos moglby mi podpowiedziec co moze jej dolegac? Na co wam wygladaja te symptomy?
  8. halenore, ja tez nie mam sily sie wyprowadzic. Mam toksyczna rodzine z ktora mieszkam i pracuje. Lecze sie na terapii i jak zbiore sily uciekne do innego miasta i znajde prace.
  9. Kokojoko, tak przechodzi to na kolejne pokolenia. Ja sama bardzo muszę uważać, bo przyciągam toksycznych ludzi a i sama potrafiłam być toksyczna. Dlatego leczę się. Myślałam, że mojemu bratu się udało mimo, że mieliśmy ciężko w domu z pijącym i agresywnym ojcem i nieczułą matką. Jest wydaje się dobrym ojcem, poświęca dużo czasu dzieciom, ale jak widać ucieka kiedy jego żona krzyczy czy stosuje przemoc. Związał się widać również z zaburzoną kobietą o charakterze helgi. Kokojoko, Twoja babcia udaje, że nic się nie stało. Podobnie moi rodzice kiedy im wypomnę, że zawalili sprawę i muszę się przez nich leczyć z nerwic, twierdzą że sobie coś zmyśliłam. Tak się złożyło, że dziś są urodziny bratowej, matka telefonuje i mówi, żebym do niej zadzwoniła i złożyła jej życzenia. Nie ma takiej możliwości! Czy ich całkiem wszystkich pokręciło? Może jeszcze mam ją przeprosić?! ha ha.
  10. Kokojoko, współczuję Zadzwoniłam do mojej matki po tym wydarzeniu, a babci tego dziecka, która była przy tym a rano równie agresywnie chciała zwlec ją i mnie z łóżka. Naturalnie usłyszałam to co czego się spodziewałam: "Po co się wtrącasz?!", "chcesz przez dzieci zerwać kontakt z rodziną?", "chcesz, żebyśmy tylko we troje spędzali święta?". Jej argumenty do mnie nie przemawiają, sprawiają jedynie, że wzbiera we mnie agresja i przekonanie o tym, że moja cała rodzina jest mocno spaczona, chora i panuje znieczulica! Próbowałam dodzwonić się do małej, zapytać jak się czuje, ale nie odbiera telefonu.
  11. Mushroom, pewnie masz racje i dlatego wszyscy w rodzinie traktują mnie protekcjonalnie. Jak byłam mała i ojciec robił awantury całymi nocami to chciałam dzwonić na policje ale matka zawsze mnie powstrzymywała. Może dlatego teraz nawet przez myśl nie przyszło mi pójście na komisariat.
  12. Mushroom, pomyślę o tym, obgadam pierw z terapeutą. Na pewno jeśli przy mnie sytuacja się powtórzy będę jeszcze bardziej stanowcza i wygarnę bratowej co myślę o tym jak traktuje swoje dzieci. Cholerna polska matrona, niech nie myśli, że może bezkarnie wpędzać dziecko w nerwicę i inne świństwa. Ta dziewczynka już zaczęła stosować przemoc wobec swojej młodszej siostry. Oczywiście bratowa nie widzi w tym swojej winy tylko uważa ją za czarną owcę w ich rodzinie. Dziś poleciały epitety przy dziadkach i mężu w stylu "to małe gówno nie będzie mną rządzić!". Niestety mój brat a jej mąż jest totalnym pantoflem i jak tylko zauważył krzyki od razu wyparował do samochodu. Dziadek, a mój ojciec jedynie się przyglądał - nie ma to jak wsparcie pantoflarzy.
  13. Mushroom, na policję za szarpanie dziecka i krzyki? hmm... powiem szczerze, że mnie teraz zamurowało. Nie wiem co Ci napisać... Moja cała rodzina uważa, że nie powinnam się wtrącać w czyjeś kłótnie. W dodatku wszyscy wiedzą, że się leczyłam psychiatrycznie a teraz terapeutycznie więc tym bardziej są przekonani, że to ja mam wykrzywiony obraz tego co się dzieje w rodzinie.
  14. Nie rozmawiałam jeszcze o tym z terapeutą. Poradziłam się chłopaka, powiedział mądrą rzecz, że "przyzwolenie na zło to też zło". Ja sama czuję, że nie powinnam godzić się na krzywdę dziecka i przy następnej takiej sytuacji również zareaguję albo powiem coś więcej, np. co myślę o niej jako matce. Powiem szczerze, że takie sytuacje wykańczają mnie nerwowo. Płakałam w samotności po tym jak wszyscy wyszli oraz miałam kłucia w mostku. Poszłam spać na parę godzin. Nie biorę teraz leków więc nerwica daje mi znać. Sama pamiętam jak się na mnie rodzice wyżywali i jak widzę takie chore sytuacje to traktuje je bardzo osobiście.
  15. Mam już dość agresji i nerwicy w swojej rodzinie. Mam dwie bratanice - jedna 6, druga 10 lat. Starsza jest wyraźnie znerwicowana, bije tą młodszą często, uważana jest za matkę jako ta gorsza. Były u mnie i u dziadków na noc. Dziś rano starszej było ciężko wstać (mnie zresztą też, do późna oglądałyśmy Bajkę). Budziła nas moja znerwicowana matka, szarpiąc za nogi, mocno poklepując. W pewnym momencie wizięła tą starszą za nogi i zaczęła ciągnąć po łóżku. Podnosiła też głos. Powiedziałam mamie żeby przestała bo ona jest coraz bardziej niespokojna i przez to ciężej jej wstać. Jak wyszła moja matka, oczywiście z fochem, zaczęłam wybudzać starszą pytaniami czy jej się coś śniło i tak dalej. Zaczęła się uśmiechać i chętniej się wybudzała. Po czym znowu wchodziła moja matka i zaczęła rozkazywać, żeby wstawała bo jej rodzice zaraz będą bo muszą jechać na groby. Mała wtedy się blokowała, zakrywała się kołdrą. Przyjechała matka i ojciec dziewczynek. Matka od progu zaczęła się drzeć na starszą, że czemu jeszcze nie wstała. Darła się już od wejścia. Poszły epitety w stronę dziecka "takie gówno nie będzie mną rządziło", "stara gównia ra ma tyle lat a chce rządzić". Mała zaczęła bardzo płakać. Sama zaczęłam się coraz bardziej irytować, spowodowało to ogromne napięcie we mnie. Zaczęłam bratową uciszać, mówiłam coś w stylu - raczej bezosobowo - "przestańcie tak krzyczeć, czy musicie się tak wydzierać? Nic dziwnego, że ona nie chce wstać". Bratowa wyszła do przedpokoju i coraz bardziej się darła. Mała coraz bardziej płakała. Przytuliłam ją mocno i poczułam że sprawiło jej to na chwilę ulgę. Ostatecznie mała wstała z łóżka i z płaczem odjechała z rodzicami. Bratanica nie pożegnała się ze mną. Moi też wyjechali. Zostałam sama, rozdrażniona i płacząca po tej całej sytuacji. Czuję, że dobrze robię broniąc małą... a może nie powinnam się wtrącać. Może szkodzę moim bratanicom? -- 01 lis 2013, 12:40 -- Chciałam jeszcze dodać, że byłam światkiem nie tylko agresji słownej bratowej do dziecka. Kiedyś gdy byłam w drugim pokoju usłyszałam głośny nagły płacz w kuchni. Dziewczynki jadły śniadanie. Wpadłam do kuchni, małej już nie było przy stole, leżała w łóżko i zanosiła się płaczem. Jak zapytałam co się stało, mała powiedziała, że matka szarpnęła ją za rękę tak mocno że aż upadła na podłogę. Kiedy zapytałam bratową czy to prawda zaczęła mówić "ta gówniara zmyśla!" Mam już tego wszystkiego dość. Tej wszechobecnej agresji i głupoty w mojej rodzinie. Szkoda mi mojej bratanicy, która była słodkim, dobrym maleństwem a sama teraz stała się agresywna wobec młodszej siostry. Jest nadpobudliwa, gdy ogląda coś w telewizji gryzie paznokcie. MAM TEKO DOŚĆ!!!
  16. A ja mam problem z tym, ze mam cudownego chlopaka i mysle ze nie zasluguje na niego. Jestesmy para dwa miesiace. To moj pierwszy piwazniejszy zwiazek odomentu gdy zachoeowalam na nerwice i depresje (2 lata)
  17. Ej wiecie co sobie uświadomiłam - że ta sama osoba która powiedziała mi dziś, że wyglądam starzej niż wyglądam, tydzień temu powiedziała, że powinnam sobie zmienić kolor włosów bo się z buzią zlewam. Kurcze, to ona ma problem a nie ja. To jej ciągle coś przeszkadza w moim wyglądzie. Tylko do mnie ciągle coś ma, innym dziewczynom nic nie mówi. -- 29 paź 2013, 22:59 -- Tomcio Nerwica, Człowiek uczy się na błędach swoich lubi cudzych rodziców. Poza tym jest wiele książek psychologicznych, które opisują proces kształtowania psychiki dziecka od najmłodszych lat, więc jest materiał z życia i nauki . Oczywiście w praktyce nie jest to takie łatwe i trzeba najpierw uporządkować swoje życie, żeby móc kształtować inne . Brawo, podpisuję się pod to rękami i nogami! Ja sama na tą chwilę (mimo 26 lat) nie wyobrażam sobie mieć dziecka. Pierw terapia, ma być bardziej poukładane w głowie.
  18. NieznanySprawca, wiem, że ciężko jest mężczyźnie gdy marnie zarabia i nie starcza często na podstawowe rzeczy. Ale chyba nikt nie jest w stanie sprostać w 100% wszystkiemu co codzienne. Poza tym różnie to się w życiu układa. Raz jest dół, później górka. Na pewno trzeba się starać, próbować a i umieć sobie odpuścić kiedy trzeba. Tomcio Nerwica, oj moi też nie rozumieją, kiedy im mówię, że zawalili sprawę i teraz muszę się leczyć.
  19. Tomcio Nerwica, miód na moje serce słysząc, że są tacy ojcowie. Że istnieją normalni, kochający ludzie. natalia805, bo to o czym piszemy to prawda stara jak świat :) i niezmiennie aktualna.
  20. rotten soul, wyzwiska... to samo przerabiałam. Ojciec dzielił świat na cipy i kutasów. Jak zaczęłam się leczyć to potrafił mi powiedzieć "weź procha bo już całkiem pojebana jesteś". Nic więc dziwnego, że mam problemy z samooceną. Powinna być jakaś kontrola narodzin, ludzie powinni przechodzić specjalistyczne testy psychologiczne zanim uzyskają zgodę na posiadanie potomka... nie no oczywiście brzmi to strasznie, ale już sama nie wiem. Tylu ludzi cierpi...
  21. NieznanySprawca, ale co Cię obchodzi świat i cała szara masa która notabene ma sama problem ze swoją mizernością. Skupmy się na wyższych wartościach takich jak np. przyjaźń, zaangażowanie, pracą nad sobą a zyskamy więcej niż wypolerowany kawał blachy.
  22. Tomcio Nerwica, jak słyszę o takich rodzicach to mi się nóż w kieszeni otwiera. Czym to jest dyktowane bo przecież nie miłością do dziecka?! Ostatnio rozmawiałam ze swoją sympatią i zadałam mu pytanie co by zrobił gdyby urodziło mu się niepełnosprawne dziecko (akurat leciał program w tv o takich dzieciach), odpowiedział, że nie wie ale raczej chciałby się wyrzec takiego dziecka. Bardzo się tym rozczarowałam. (Tomcio sorry, że takie odniesienie do upośledzonych dzieci, to nijak ma się z Tobą :) ).
  23. Co z tego jak ktoś ma super samochód jeśli jest np. prostacki, chamski? -- 29 paź 2013, 22:10 -- natalia805, tak właśnie jest jak piszesz. Mądry człowiek potrafi ocenić czy jest np. przedsiębiorczy. Jeśli nie, pewnie ma inne predyspozycje zalety, np. potrafi być cierpliwym, kochającym rodzicem. Nigdy nie będziemy jak ulepieni z jednej "idealnej" matrycy.
  24. monk.2000, zgadzam się z Tobą. Ale patrząc na swoich rodziców, którzy zawsze myśleli wyłącznie o pieniądzach zaniedbywali własne dzieci. Nie ważne były uczucia, to co wartościowego człowiek może wziąć od innych. Mój ojciec chyba przeczytał tyle książek ile ma paluchów na jednej ręce. Nigdy nie zabrali mnie np. do galerii a od małego miałam zdolności artystyczne. Myślenie, MYŚLENIE to dla mnie wartość.
×