Coś w tym jest. Jak leże mam mniej lęków, coprawda myśli też krążą mi po głowie, ale mam normalny oddech i czuje sie spokojniej. A kiedy wstane to od razu paraliż, cięzki oddech mam, zaczynam dużo analizować, i oczywiście w sposób negatywny, co się odbija na jeszcze bardziej złym samopoczuciu. Mam też tak, że przedłużam monet wybudzenia się, bo będąc jeszcze w półśnie nie dochodzi do mojej świadomości kiepskie samopoczucie. A gdy tylko się obudze całkowicie to juz mam przed oczami nerwice i depresje i świadomość o koljenym dniu i walce.