Skocz do zawartości
Nerwica.com

nieprzenikniona

Użytkownik
  • Postów

    1 215
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez nieprzenikniona

  1. @antylopa ja pewne rzeczy o których nie umiem powiedzieć wprost podczas sesji po prostu piszę w mailu, okazuje się, że później jest mi o wiele łatwiej o czymś mówić jeśli najpierw to opisałam (tzn nie, że bez problemu o tym mówię, ale po prostu nie muszę już dosłownie opisywać wszystkiego, wystarczy odnosić się do kontekstu)….oczywiście nie wiem czy masz taką możliwość na swojej terapii, bo na taką formę musi być jednak przyzwolenie terapeuty. Mi ostatnie sesje uzmysłowiły, że właściwie praktycznie całe moje obecne życie polega na odtwarzaniu traumy w kółko, że dzieje się to na różnych poziomach (czasem emocjonalnym, czasem behawioralnym, czasem myślowym albo na wszystkich na raz) i że chociaż jest to dla mnie ogromnie obciążające to właściwie nie mam pojęcia co mogłabym zrobić aby to zatrzymać i że już sama nie wiem czy lepiej, że to dostrzegam (z opóźnieniem) czy jednak bezrefleksyjność w tej sytuacji nie byłaby lepszym wyjściem.
  2. Z marzeń nie do spełnienia: cofnąć przeszłość albo chociaż wymazać wspomnienia. Z marzeń, które mam nadzieję, że się spełnią chociaż nie wiem jak długo będę musiała na to czekać: nauczyć się żyć tak aby przeszłość nie determinowała mojej teraźniejszości, nie chcę żyć życiem, w którym w kółko odtwarzam rzeczy, których wcale nie chcę przeżywać na nowo. Z marzeń małych i najłatwiejszych do spełnienia: polecieć gdzieś gdzie jest ciepło zarówno jeśli chodzi o powietrze jak i wodę (może uda się w ferie zimowe, a jak nie to na pewno w wakacje).
  3. No ja to potrafię nadal odpłynąć na głębokie wody w kwestii interpretacji, jeśli chodzi o rzeczy, które mi nie pasują to też raczej mówię to na bieżąco, chyba, że sama na bieżąco tego nie wyłapię.
  4. U mnie takie upieranie się przy danej myśli zdarzało się kiedyś dość często ale odkąd ma obraz całej sytuacji to raczej wszystko jest już bardziej trafione niż nie, zresztą po moich różnych wybuchach to mam wrażenie, że zaczęła obchodzić się ze mną jak z jajkiem i weryfikuje ze mną praktycznie wszystko co powiedziała - tzn. Nawet nie tyle czy coś jest trafione czy nie ale w jaki sposób to co powiedziała ja zinterpretowałam. Zresztą zawsze mówi, że terapia ze mną jest jak stąpanie po polu minowym. Zgadzam się z nią, bo łatwo wpadam w stany, w których nawet inny ton głosu może stać się triggerem .
  5. Psychoanalitycznej jeszcze bardziej, chociaż w sumie faktycznie jak się przyjrzeć bliżej to można znaleźć to drugie dno, ważne jest tylko aby terapeuta nie upierał się na siłę przy tym co on w tej kwestii wymyślił, u mnie w terapii już akurat dość jasno i szybko udaje się ustalać czy dana rzecz może mieć jakiś wpływ na to co się dzieje czy jest po prostu ślepym strzałem.
  6. nieprzenikniona

    Toksyczni rodzice

    Właśnie usunęłam moją matkę z obserwujących mnie kont na Instagramie (na którym nieco pisałam o zaburzeniach, chociaż obecnie głównie służy mi do obserwowania innych kont) bo jakimś cudem znalazła mój profil i zaczęła obserwować…niby takie g…o a jednak cieszy, że można podjąć jakąś decyzję i mieć gdzieś jej konsekwencje (że np strzeli focha)
  7. No to jest właśnie problem jak odróżnić prawdziwe wspomnienia od fałszywych, ja chyba najbardziej odróżniam je po tym, że wyglądają podobnie jak te dobre, tzn głównie emocje, obrazy raczej brak dźwięku (tzn pamiętania co ktoś wtedy mówił, bardziej pamiętam jaki to miało dla mnie emocjonalny wydźwięk a nie słowa jakie padły), jeśli we „wspomnieniu” pojawiają się jakieś dialogi/ monologi to raczej je wykluczam, chociaż może okazać się, że część z tych wspomnień jednak jest prawdziwa tylko mój mózg dorobił sobie do tego jakieś wypowiedzi… wczoraj po terapii miałam totalny zjazd emocjonalny, teraz już jest lepiej (nie ma to jak 8h zapierdzielu psychicznego w pracy) ale dzisiaj znowu mam sesję a po tym co napisałam to raczej ciężko będzie nie wracać do tematu…jak tak dalej pójdzie to nawet ten lit mnie nie utrzyma…
  8. Wiem o co chodzi ale z tym tematem jest tak, że nie można go od tak sobie odpuścić, wraca tak czy inaczej… no i to nie jest tak, że ja nie chcę mówić, tzn. Niespecjalnie chcę ale mówię, bo wiem, że jeśli wszystkiego nie opiszę w miarę dokładnie słowami to nie będzie to możliwe do odczytania z emocji, które pokazuję…to chyba ten brak kompatybilności pomiędzy tym co mówię a tym jak to mówię (w sensie emocji, nie słów) powoduje główne problemy z komunikacją między nami…może faktycznie to musi wyglądać tak, że część rzeczy jej powiem a część po prostu napiszę…tzn przynajmniej póki co…
  9. Jasne, że wolę żeby wiedziała, zresztą to chyba pierwszy etap w kierunku integracji - połączyć to co kompletnie rozdzielone… Rozmawiamy, ale właśnie nie wiem czy ona to rozumie, albo raczej na ile to rozumie…
  10. Tzn. Ja wiem co czuję, ale nie mogę tego w żaden sposób pokazać…mam wewnętrzny zakaz zrobienia tego (tzn teraz już tylko wewnętrzny) na tyle silny, że nie mam pojęcia jak go przełamać i wygląda to finalnie tak, że chociaż wewnętrznie wyję z rozpaczy i drżę z przerażenia to na zewnątrz wychodzi z tego tylko uśmiech/ śmiech - musi to wyglądać totalnie absurdalnie w stosunku do tego co mówię…napisałam jej o tym maila, tzn skąd to się wzięło, bo akurat to wiem…szkoda tylko, że nic z tej wiedzy nie wynika…
  11. Bo słowami się nie da, a emocje w tym względzie mam tak zablokowane, że nic z nich nie da się wyczytać…może wreszcie powinnam przestać próbować…
  12. Mam wrażenie, że moja terapeutka nigdy nie będzie w stanie zrozumieć co czuję….że żaden sposób opowiedzenia tego nie jest możliwy…
  13. Mam nadzieję, że po ostatnich absurdach do jakich zaczęło dochodzić (chęć wprowadzenia całkowitego zakazu aborcji) za rządów PiS to szanse na zmiany są dużo większe niż te 10 czy 15 lat temu. Pomijam już, że jednak do sejmu wchodzi coraz więcej nowego pokolenia więc tak jak napisałam nawet jeśli nie w najbliższej kadencji to w przyszłości jest duża szansa na oddzielenie polityki od kościoła a co za tym idzie również zliberalizowanie prawa aborcyjnego.
  14. Jeśli nie teraz to może w przyszłości, przynajmniej jest nadzieja
  15. Poszłam na głosowanie (zresztą zawsze chodzę) i głosowałam na partię, która wreszcie może to zmienić (co mam nadzieję, że się stanie)
  16. Bo narzuca wszystkim katolickie doktryny, nie biorąc pod uwagę, że nie wszyscy katolikami w ogóle chcą być. Jakby nie patrzeć chociażby u naszych sąsiadów nie ma takich obostrzeń i ludzie żyją normalnie
  17. Ciekawe czy każda kobieta zniesie na spokojnie myśl, że do końca życia będzie wychowywać niechciane dziecko, ciekawe też jak to wpłynie na owo dziecko. Skąd zatem liczne depresje u matek, o dzieciobójstwach nie wspominając… Ja w ogóle nie rozumiem wypowiadania się za kogoś co będzie czuł jeśli na aborcję się zdecyduje lub też nie…przecież to, że jestem za przerywaniem ciąży nie oznacza, że powiem komukolwiek, że powinien to zrobić jeśli wg mojej nawet najlepszej wiedzy na ten moment będzie to dla niego najbardziej sensowne rozwiązanie (np ze względu na wadę genetyczną, czy ciąże z wymuszonego stosunku seksualnego)…ja po prostu chcę aby każda kobieta mogła wybrać w zgodzie ze sobą to co dla niej w danym momencie życia będzie najlepsze bez dodatkowo obciążającego ją mechanizmu państwowego, który zrobi wszystko aby ten wybór utrudnić/ uniemożliwić.
  18. No właśnie wykazujesz się niewiedzą bo owszem płód w brzuchu robi to wszystko ale od pewnego miesiąca ciąży a nie od momentu kiedy składa się z kilku komórek. Dlatego też aborcje wykonuje się standardowo do 12 tygodnia ciąży, później jest dopuszczalna tylko w wyjątkowych sytuacjach (np. Wady genetyczne/ letalne które wykrywa się dopiero w okolicy 18-20 tc). I jest to wiedza poparta dowodami naukowymi a nie, „bo mi się wydaje, że tak jest”
  19. Co jest ciekawe? To, że nie dla każdego jakikolwiek bóg w ogóle istnieje?
  20. No nie każdy czuje, ja nie uznaję żadnego boga, więc tym bardziej nie wiem czemu miałabym się w ogóle kierować jego potencjalnymi nakazami… Do ok 22 tygodnia płód nie przeżyje bez żywiciela jakim jest organizm kobiety i to nie są żadne domysły tylko naukowo dowiedzione fakty…dlatego też wcześnie utracone ciąże nazywa się poronieniami a nie przedwczesnymi porodami. Płód to nie człowiek, to dopiero zalążek człowieka, bez większości funkcji i wykształconych organów. Jeśli patrzy się na to przez pryzmat nauki a nie duchowy to wygląda to po prostu zupełnie inaczej. btw. Coś się chrzani z cytowaniem
  21. Cokolwiek zdecydujesz to mam nadzieję, że będzie to dla Ciebie dobry wybór, szkoda jedynie, że musisz przed takim w ogóle stawać… U mnie za to na terapii stabilnie, ciężko ale bezpiecznie, chyba ostatnia sytuacja, która miała między nami miejsce nawet wzmocniła tą relację, pomimo tego, że na początku wydawało się, że tylko może ją zniszczyć…
  22. nieprzenikniona

    ot

    Ja mam na prawdę fantastyczne życie, dobrego męża, dwójkę zdrowych i mądrych dzieci, domek z ogródkiem, pracę którą lubię i świetną sytuację finansową - pod tym względem nawet nie śmiałabym narzekać, także cieszę się, że moje przekonania zaprowadziły mnie właśnie w to miejsce, bo gdyby nie one to mogłoby być zdecydowanie gorzej, szczególnie zważając na przeszłość, na którą w tamtym czasie nie mogłam mieć żadnego wpływu… Zresztą nie wiem od kiedy zaburzenia czy choroba psychiczna jest tożsama z tym, że ktoś sobie nie radzi w życiu
  23. nieprzenikniona

    ot

    Abstrahując od tematu zauważyłam, że jak kończą się merytoryczne argumenty to pozostaje tylko powiedzieć „nic nie rozumiesz” i dzięki temu poczuć się lepiej
  24. Już pomijam, że niechciany stosunek seksualny to nie tylko napaść przez obcego mężczyznę w ciemnej bramie…świat nie jest czarno-biały a póki co nasz system prawny chociażby w ten sposób podchodzi do sprawy przemocy seksualnej. Ale ja nadal podtrzymuję swoje zdanie, że wybór powinien być po prostu możliwy a to co każdy zrobi z tym wyborem to już jego sprawa i jego ewentualne konsekwencje.
  25. właśnie rozumiem co piszesz i dziwi mnie, że można myśleć o takich kwestiach w tak odrealniony sposób. I fakt, nie łapię jak ma się zacytowany przez Ciebie kawałek mojego wpisu o przypadku gwałtu na dziewczynce, którego sąd gwałtem nie uznał bo za mało się broniła do tego, że jak tylko córka pomyśli o seksie to trzeba z nią iść po antykoncepcję (co oczywiście w swoim czasie zrobię jeśli wyrazi taką potrzebę). Ale chyba wolę tego nie łapać czy tam za tym nie nadążać.
×