-
Postów
8 648 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez monk.2000
-
Czasem nie idę spać w ogóle i drzemię następnego dnia w dzień. Nie przepadam za snem. Nie lubię tracić świadomości. Jeszcze jakbym miał jakieś ciekawe sny to bym się zastanowił. Moja niechęć do snu bierze się też z tego, że zdarzyło mi się cały miesiąc przeleżeć w łóżku, to było wtedy gdy łykałem Rispolept. Od tamtej pory mam niechęć. Tak jakbym chciał nadrobić dni w których dużo leżałem i spałem.
-
Nie wiem. Ale zjadłbym jakiegoś fastfooda i popił Colą.
-
Zebrec, zupełnie nie mam. Potrafię znieść dość wiele. No i od czego jest moderacja. Czy masz ochotę zainteresować się fizyką wyższych lotów? Chodzi o naukę.
-
durak86lol, z tą Holandią to niegłupie. A gry RPG są świetne. Z chęcią bym się wciągnął. Problem jest taki, że próbuję znaleźć wspólny język z rodziną, babcią, tatą. Tata grał w proste gry, ale dla babci jakakolwiek prawie rozrywka to zło. Zastanawiam się jak wyjść z tego z twarzą. Co zrobić, jak słyszę godzące w ludzką inteligencję uwagi typu: komputer nikomu nie jest potrzebny, albo jak leci jakiś fantastyczny film to babcia twierdzi, że to głupoty. W tym środowisku jest mi ciężko grać. Musiałbym się przeprowadzić. A na razie nie chcę ryzykować, biorę leki na schizo i potrzebuję jakiejś stabilizacji.
-
Zobaczę. Niestety bieda. Jak coś mam to dość szybko wydaję. Nie lubię jak pieniądz się kurzy. Czy masz szkła kontaktowe na oczach?
-
bad habits, witaj. [videoyoutube=eOUtsybozjg][/videoyoutube] Bad Medicine. Nie wiem o jaką używkę chodzi w tej piosence, ale idzie się domyślać, że pewnie o jakaś destrukcyjną, a jednocześnie na tyle pociągającą by pisać piosenki o niej.
-
durak86lol, pamięć, koncentrację idzie wyćwiczyć. Posiedź przy jakiś grach na komputerze to się poprawi. Od oglądania Trudnych Spraw na TVN raczej umysłu nie wyćwiczyć, ale już np. gry logiczne, strategiczne, itd. Moim zdaniem to forum uczy empatii. Piszą tu ludzie, niektórzy są w takim stanie, że myślą o śmierci. Trzeba być bardzo delikatnym, żeby nie być ostatnim gwoździem do trumny. Mi jakoś się to udaje. Piszę długie posty, a na razie nie dostałem ostrzeżenia od moderacji, co poczytuję sobie za mały sukces. :-) Może kiedyś spróbuję zioła. Ale to musi być "like a sir". Żadne speluniarstwo. :'>
-
Elektronicznego basu, automatów perkusyjnych, komór pogłosowych, rozdzielczości Full HD. Mam bzika na punkcie standardów, normalizacji. durak86lol, nie masz złych uzależnień. Uzależnienia nadają sens i pomagają znaleźć punkt odniesienia.
-
durak86lol, cześć. Sam cierpię na derealizację, ja niestety nie od marihuany. Więc jeśli masz ryzykować tym zaburzeniem to nie polecam. Może kiedyś zacznę palić jak będzie to legalne, póki co nie chcę łamać prawa. Tutaj na tym forum wiele osób "ćpa". Kto powiedział, że marihuana jest gorsza np. od antydepresantów? Pewnie jest jakaś różnica. Ja uważam, że środki psychoaktywne to przyszłość dla ludzkości. Kwestia tylko ujarzmienia ich wpływu. Ja np. jestem prawiczkiem, nigdy się nie upiłem do nieprzytomności, nie brałem żadnych narkotyków. Wcale nie czuję się jakiś dumny z tego powodu. Po prostu coś mnie ominęło. Jedyne co ćpam to komputer, bo tego nikt nie zabronił. Może poza babcią, która najlepiej by przywróciła PRL.
-
durak86lol, miałem kiedyś taką metaforę: płynąć statkiem razem z prądem, ale spacerować po statku i rozglądać się we wszystkie strony. Co sądzisz o audiofilii? Sam jestem audiofilem i cierpię z powodu kiepskiego sprzętu w domu. Mp3 w 128 kbps to jak profanacja dla mnie. Do czego prowadzi umiłowanie brzmienia i skąd brać pieniądze na modernizację sprzętu, kiedy nie ma się czasu na zarabianie, bo słucha się muzyki?
-
Chciałbym was zainteresować tym tematem. Póki co ludzie nie są nieśmiertelni. Dla niektórych to szokujące, dla niektórych mniej. Kwestia oswojenia się ze śmiercią. Mówi się, współczesna kultura nie oswaja ze śmiercią. Panuje kult młodości, ludzkie zwłoki nie są rzeczą, którą otwarcie się ogląda. Gdy ktoś porusza temat własnej śmierci, często spotyka się krytyką i chęcią urwania rozmowy. Ale z innego powodu założyłem ten wątek. Jakie życie, taka śmierć. Hendrix zmarł od narkotyków, był twórcą muzyki psychodelicznej. Środek będący inspiracją sam stał się przyczyną odejścia muzyka. Perkusista zespołu Led Zeppelin zakrztusił się wymiocinami na libacji alkoholowej. Oni z kolei lubi się dobrze zabawić. Ktoś kto żyje konsumpcjonizmem amerykańskim może odejść z powodu złej diety a'la McDonalds. Przywódca Rewolucji Francuskiej sam jak na ironię zginął na gilotynie. Pingwin z Batmana, na jego pogrzebie były pingwiny, zaniosły go do wody, gdzie spoczęło jego ciało. Ciekawa scena, tak na marginesie. Podobnie, gdy ktoś wybiera samobójstwo. Jest to nieprzypadkowe. Nie propaguję śmierci na własne życzenie, sam staram się podnosić na duchu takich ludzi. Ale nie można z tego robić tabu. Ja np. w życiu nie potrafiłbym sobie podciąć żył, ani się powiesić. Potrafię się przytulać do kota, dotykając jego futerko. Nie umiem krzywdzić fizycznego ciała w mechaniczny sposób. Gdybym nie miał wyjścia co najwyżej zgodziłbym się na porażenie prądem. Zapraszam do dyskusji na temat śmierci. Niedawno było w Polsce święto wszystkich zmarłych, które moim zdaniem straciło swój blask i nie spełnia swojej roli. Stało się mechanicznym "jeżdżeniem na groby". Prawie to nie ma nic wspólnego z pamięcią przodków, ani zadumą nad życiem. Mi już się bardziej podoba bajka Monster High. Miałem ją oglądać, by uczcić ten dzień, ale w końcu zająłem się czymś innym.
-
szachy-a-natr-ctwa-t52940.html to jedna gra. Grałem w przygodówkę od studia Deadalic Entertainment. Graficznie, artystycznie dobra. Co z tego jak sama technologia przestarzała. Nieruchome ekrany i animowane postacie to całkowity oldschool. Retro granie pełną parą. Ma ktoś pomysł jak w dzisiejszych czasach grać w przygodówki? Jak to robić ze stylem. No bo są koneserzy gatunku.
-
Ja nie mam kontaktu fizycznego ze swoją psycholog. Z resztą jesteśmy przeciwnej płci. Ale za to ostatnio zamiast za biurkiem, siedzi na krześle na przeciwko mojego krzesła. Dosyć blisko. Mi to odpowiada. Brakuje mi takiego czegoś w domu. Przestrzeni, w której można rozmawiać. W niektórych domach tak jest przy stole podczas jedzenia. Brak centralnego miejsca.
-
Mógłbym spróbować. Ja się nie wstydzę. Ale najpierw chciałbym wiedzieć, że są inni chętni. No dalej zgłaszać się! Co to za wstyd.
-
jetodik, no dobra, trochę mnie przekonałeś. Z resztą sam Tolle mi się przejadł. Trzeba przyznać, że jednak od strony technicznej jego filmiki są jedne z lepszych to jedna z przyczyn jego popularności. Co by tu powiedzieć, żeby było na temat? Chyba nic więcej. Temat do zamknięcia.
-
Pieprz, nazwałeś rzecz po imieniu. :-) Steviear, chodziło o Darjeeling z Biedronki. Radość sprawiło mi, że ciocia mnie przytuliła na pożegnanie. Mimo całej jej pozy niewzruszonego, niezależnego człowieka to jednak było jej żal się ze mną żegnać. :-)
-
blessme, cześć. Na początek polecam stosowanie akapitów. Większa szansa, że ktoś przeczyta i odpisze. Ale, że ja jestem hardcorem to przebrnąłem. Na pewno pozytyw jest taki, że nie jesteś sama. Wagony specjalistów nie śpią po nocach, bo myślą nad panaceum na problemy psychiczne. Trochę im to wolno idzie, ale mam nadzieję, że doczekamy postępu w tej dziedzinie. Jak w średniowieczu ktoś miał doła, to się wieszał na drzewie. Potem nie chcieli go grzebać na cmentarzu, ponoć też obcinali głowę, żeby osoba nie wstała z grobu jako jakiś upiór. Jest to pokazane w filmie "Królestwo Niebieskie" o Krzyżowcach. Teraz jest trochę lepiej, bo mamy antydepresanty. Fajnie, że studiujesz, do tego ciekawy kierunek. Ja studiowałem mechanikę i budowę maszyn. Niestety choroba przerwała moją edukację. Nie dziwię się, że masz depresję. Wystarczy wejść na Demotywatory.pl i zobaczyć jaką mamy rzeczywistość. Łatwo się złamać. Powodzenia.
-
Bez procentów się nie obędzie. Ja biorę Solian, więc alkohol działa trochę inaczej na mnie. Lekko chwieje mi się obraz, ale jakiś specjalnych efektów nie mam. Myślę, że to zależy od sytuacji. Żeby poczuć dobry nastój od alkoholu potrzebne jest coś więcej niż flaszka, np. dobre towarzystwo, albo klimatyczne miejsce. Najlepiej było na zlocie w Poznaniu w 2013r. Ludzie, niech ktoś pomyśli o muzyce. Melomanów nie brak, każdy czegoś słucha. Od lat wyznacznikiem imprezy w mojej wyobraźni była muzyka, towarzystwo i używki. Nie zaniedbujmy jednej rzeczy na koszt drugiej. Myślę skąd tu wziąć pieniądze. Jedzie ktoś przez Konin? Tak by było taniej dla mnie. A pić to chyba będę na czyjś koszt. Zawsze jakieś resztki zostają. Z resztą chętnych "polewaczy" często nie brakuje. To jest urok picia.
-
Heikko, to może i dobrze. Będzie to dla ciebie czymś nowym. Równowagą. Zazwyczaj robisz dużo rzeczy, tutaj możesz poćwiczyć coś prostego. Podam sprawę na własnym przykładzie. Sam mam komputer dość nowoczesny, mógłbym grać w gry wciskające w fotel i zapewniające najwyższy poziom rozrywki. Zamiast tego słucham muzyki, forumuję oraz oglądam teledyski. Na te możliwości sprzętu to lekka asceza. Przestałem grać w topowe gry, bo śniły mi się po nocach. Stwierdziłem, że mają zbyt silny wpływ na podświadomość. Na ćwiczenie koncentracji jest też dobre słuchanie radia. Np. audiobooki. Człowiek wtedy siada w krześle, fotelu i jedyne co robi to skupia uwagę na głosie lektora. To wymaga silnego skupienia. Co ciekawe dzieje się to automatycznie, siłą przyciągania. Nie musisz od razu ograniczać ilości bodźców, czasem jednak warto przystopować. Polecam audycje internetowe. Wtedy można usiąść, poczuć własne ciało. Do tego zwiększa to wrażliwość na dźwięk. Pod warunkiem, że słuchasz na dość dobrym sprzęcie, inaczej można się zmęczyć. Mój nick to monk.2000. Czyli mnich w epoce cyfrowej.
-
Heikko, miałem przez jakiś czas natrętne myśli na tematy religijne. Potem w czasie praktyki mi to przeszło, więc możliwe że to zasługa uważności. Inna sprawa to uczucie derealizacji, na to mi uważność nie pomogła. Nawet czuję się bardziej eteryczny niż wcześniej. Ale mówię, teraz jakoś specjalnie się tym nie interesuję. Robiłem to swego czasu, zmieniło mi to trochę odbieranie rzeczywistości. Teraz nie sądzę, że dalsze brnięcie w to jest potrzebne. A ty masz jakieś takie czynności, które mogłabyś wcielić w uważność?
-
Heikko, w takiej wschodniej nie. Mogłoby to być ciekawe. Ja piję herbatę na modłę europejską. Zazwyczaj ekspresówkę, bardziej mi smakuje. Jak kupuje się dobrą herbatę to wtedy nie trzeba rytuałów. Taka już jest wystarczająco przetworzona w fabrykach. Tam różni znawcy badają smak, itd.
-
Heikko, może pomóc jakieś "medytacyjne" hobby. Dla mnie jest to kosztowanie i przygotowywanie herbaty. Trzeba zaparzyć wodę, przygotować szklankę, dobrać gatunek tego zioła. Potem dodać cukier jak ktoś lubi, pomieszać. Dla mężczyzn takim odprężającym rytuałem jest też golenie zarostu. Ciekawy artykuł o goleniu czytałem w necie i potwierdzam.
-
Heikko, z tym przeglądanie postów to był trochę żart. Opcja jest, wystarczy wejść na profil danej osoby i wybrać opcję pokaż posty. Zobacz ten temat, była dyskusja na forum. Nawet swego czasu topic był przypięty. medytacja-nasza-forumowa-grupa-wsparcia-t19376.html?hilit=medytacja%20grupa
-
Heikko, korzystałem z książki Jona Kabata Zinna. Napisana we współczesny sposób, miły w dotyku papier. Stosowałem się do rad. Chciałem uprawiać medytację, ale bałem się całej mistycznej otoczki. Ta książka pokazuje sprawę od strony psychologii w całkiem logiczny sposób, tak że nie ma się obaw czy to bezpieczne. Brakowało mi jakiejś prostoty, która nie polega na zewnętrznej manifestacji, tylko na wewnętrznym stanie. Trochę się udało. Jakbyś przejrzała moje wcześniejsze posty to mogłabyś przeanalizować moją drogę.