-
Postów
7 502 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Kiya
-
Przypominam, ze carlosbueno ma ostatni pociąg o 20:30.
-
A może jednak masz coś do powiedzenia o ciasteczku? :
-
To ja się przyłączam do grupy. Tylko w odróżnieniu od Was - ja się z tym raczej pogodziłam.
-
Nie wiem, czy warto, ale nie mamy zbytnio wyboru. Każdy musi sobie znaleźć jakiś cel. Wybór jest, wszyscy go doskonale znamy... Też tak myślę... To ja w takim razie mam dobry powód, żeby nie żyć. Nie stwierdzono też jednoznacznie, że nie są... Więc w Twoim przypadku to rzeczywiście może to nie mieć wpływu na rozwój dziecka, ale są takie przypadki, w których ma, musi mieć... Co powiesz na schizofrenie? Tak dla przykładu... Hmm... Wiesz, to nie jest takie czarno-białe. Ja na przykład "zatapiam swoją świadomość w serialach" właśnie dlatego, żeby wyrwać się na chwilę od tych "problemów egzystencjalnych", głosów w głowie... Poza tym prosiłabym autora/autorkę postu o pewne objaśnienie - popierasz życie "napedzonej zabawki na baterie", czy nie? Twój post jest intrygujący, ale trochę chaotyczny... Strasznie podoba mi się to zdanie...Mój prowadzący zajęcia z filozofii mówił nam, że jesteśmy inni. Że w odróżnieniu od większości, będziemy zadawać pytania, wciąż szukać sensu i odpowiedzi... I będziemy przez to nieszczęśliwi... (swoją drogą facet na pierwszy rzut oka miał depresję, więc brzmiało to o tyle poważniej...) PS. Jest jakaś rasa zwierząt, która popełnia zbiorowe samobójstwo, z tego, co słyszałam ;p (nie wiem, czy nie chodziło o szczury właśnie) -- 26 paź 2011, 18:09 -- Tak, z tym też się zgadzam...
-
To ja nie wiem, czy przyjdę... :| -- 26 paź 2011, 18:39 -- No dobra, pewnie przyjdę, ale mimo wszystko - wolałabym, żebyśmy znaleźli jakieś spokojniejsze miejsce...
-
Sabaidee, nie odebrałam tego jako krytyki, tylko odniosłam wrażenie, że mogłam zostać źle zrozumiana, więc wolałam sprostować :) Aviska, mu tu jesteśmy, nie zostawimy Cię...
-
Tutaj zdecydowana większość ma fobie i lęki Ja też nikogo nie znam i ogółem nawet spotkania ze znajomymi mnie męczą, a tu sami obcy ludzie... Ale sami obcy ludzie, którzy Cię zrozumieją i zaakceptują :) Dlatego uważam, że warto spróbować...
-
Tabletki ziołowe zaproponowałam na teraz, żeby już coś robić w stronę poprawy... Bo nawet, gdyby teraz wstała i poszła do lekarza, to raczej minęłoby jeszcze trochę czasu, zanim by ją przyjął... Natomiast co do szpitala - to tak można? Nie wiedziałam. To chyba trzeba mieć jakieś skierowanie czy coś... Czy nie?
-
Dzień jest już ustalony - sobota. Godzinę powinien zaproponować carlosbueno, jako, że ma najtrudniejszy dojazd. W sobotę w Contraście mają grać Trzy Majtki. Szczerze mówiąc nie brzmi to dla mnie zachęcająco. Wolałabym coś cichszego... I bez szantów ;p Chociaż nie wiem o której mają zacząć, może już by nas tam nie było... Ja w ogóle nie bywam w pubach, więc niewiele znam. Kilka razy byłam w Bluesie, dla mnie może być. No i Cyganeria jest chyba dosyć klimatyczna, ale zgaduję, że ceny kosmiczne... (w środku byłam tylko raz, w celu zakupienia biletu do Ucha)
-
trzeba się jakoś rozpieszczać
-
Przede wszystkim - jeżeli boisz się, że coś złapałeś, to marsz do lekarza! Co do reszty niestety nie bardzo wiem, co Ci powiedzieć, przepraszam Poza klasycznym "pójdź do specjalisty"... Z tego co piszesz, to te stany nie trwają aż tak bardzo długo... Rozwijały się stopniowo od jakiegoś czasu, owszem, ale na dobre dobrały się do Ciebie dopiero niedawno... A im wcześniej zacznie się leczenie, tym łatwiej z tego wyjść...
-
Tabletki trzeba dopasować do osoby... Niestety lekarze z NFZtu robią to metodą prób i błędów... Rozumiem, że teraz naprawdę nie masz ochoty widzieć jakiegokolwiek psychiatry... Ale pomyśl o tym w ten sposób - przebolejesz kilka tygodni (to jest już ta najczarniejsza wersja uwzględniająca eksperymenty), ale nie będziesz cierpiała później... Potraktuj to jak inwestycję... I popytaj ludzi z forum z Twojej okolicy jakiego lekarza polecają. Poza tym (uwaga, dyskryminacja) ja na przykład preferuję lekarzy-meżczyzn. Są... konkretniejsi. Może też tak masz? A póki co - domyślam się, że Twój stan jest zbyt poważny, ale nie zaszkodzi spróbować rzeczy dostępnych bez recepty - tabletki ziołowe, herbatka z dziurawca, a nawet po prostu czekolada - to nie jest mit.
-
aviska, dlaczego odstawiłaś tabletki? Miałaś ciężki okres, długi ciężki okres... Też nie sądzę, że "puste frazesy" Ci pomogą. Ale to wszystko dzieje się w głowie... Jedna wielka chemia... Czasem, żeby stanąć na nogi, tabletki są niezbędne... Tak mi się wydaje...
-
A to się jakoś wyklucza? Gdybym wybór był między jednym, a drugim -- 26 paź 2011, 01:13 -- Hmm, no to może rzeczywiście to coś innego... Zresztą. nie trzeba wszystkiego szufladkować... No i tak jak mówisz - "daleka droga"... -- 26 paź 2011, 01:33 -- Jak ktoś mi mówi, że chuj wie, co mi odbije, to już JEST atak. Więc zareagowałam najgrzeczniej jak tylko mogłam.
-
Laima, musisz wychodzić na nocne spacery :)
-
Tak. Koniec offtopa. -- 26 paź 2011, 00:55 -- Ale tym to się właśnie objawia depresja poporodowa. Nie tylko płaczem, ale głównie agresją. Matki, które zatrudniają opiekunki nie dlatego, że nie mają czasu, tylko dlatego, że boją się zostać same ze swoimi dziećmi, bo maja OCHOTĘ wyrzucić je przez okno (zobaczcie: ochotę, a nie myśl)
-
Laima, depresja poporodowa... Wbrew pozorom często się zdarza...
-
_wovacuum_, interpunkcja paradoksy, wiem, wiem, przepraszam
-
_wovacuum_, wolę nie być szczęśliwą mama, ale potrafić poprawnie pisać :)
-
Po raz piętnasty (tak, przesadzam ) powtarzam, że chodzi tylko o myśli. Kicikici była przedszkolanką, ja jestem ekspedientka i też na co dzień mam kontakt z dziećmi, parę razy nawet dorabiałam jako opiekunka - żadne dziecko nie ucierpiało Toteż Twój psycholog chyba trochę przesadza... *przekazuje znak pokoju*
-
Daleko masz?
-
W sumie ja tak samo - w niedzielę do pracy :/
-
To głosuj za Gdynią, żeby nas do Gdańska nie ciągali
-
Jakieś sugerowane miejsce? Od razu mówię, że wolałabym Gdynię...
-
Tamten blog już nie istnieje (serwer zmarł), mam go tylko na dysku (bo to była bardziej strona domowa, niż blog - wszyściutko robione przeze mnie :) ). Potem prowadziłam inny, został przeze mnie wykasowany, właśnie dlatego, że to, co pisałam, nie spotykało się z niczyim zrozumieniem... W międzyczasie cały czas prowadziłam blog nieoficjalny, którego adres podałam dwóm, może trzem osobom (http://meg-witch.mylog.pl/). Głównie o niespełnionej miłości, więc raczej nic ciekawego. Następnie jeszcze raz podeszłam do bloga oficjalnego (http://kucykowo.mylog.pl/). Na początku chciałam rzeczywiście wysłać Ci na PW, ale pomyślałam, że a nuż ktoś będzie miał ochotę trochę lepiej mnie poznać... Z góry ostrzegam, że nie są to żadne super-dojrzałe teksty, mimo wszystko młoda jestem No i jest bez grafik, bo były na Interii, a Interia też przestała istnieć.