-
Postów
7 502 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Kiya
-
Zawiść wobec zadowolonych ludzi... też odczuwacie?
Kiya odpowiedział(a) na Salix temat w Pozostałe zaburzenia
A kto coś mówił o czerpaniu radości z cudzego nieszczęścia? To zupełnie inna kwestia. Chcemy tylko, żeby było im tak samo źle jak nam, jakby tak się stało - nie cieszyłoby to, ale przestało denerwować I tak, jesteśmy źli ;] -
Nie wiedziałam za bardzo w jakim temacie to umieścić...
Kiya odpowiedział(a) na wuwuuu temat w Problemy w związkach i w rodzinie
Popieram przedmówców - dbaj o swój związek. Spróbuj skupić się na maturze, bo wcale nie jest przereklamowana - bardzo się przydaje, żeby iść dalej. A tego chcesz - iść dalej. Wspomniałaś, że masz dwie koleżanki-przyjaciółki. Rozumiem, że to nie są te, które Cię tak źle potraktowały? Szczerze mówiąc nigdy nie rozumiałam skąd biorą się tacy ludzie... Ale chyba jedyne, co pozostaje, to odciąć się od nich. Pamiętaj też, że młodsze rodzeństwo często jest faworyzowane - w wielu domach, więc setki ludzi mają ten sam problem. Nie jesteś sama. Poza tym - jesteś już dorosła, nie musisz oglądać się na to, co myślą, czy Cię słuchają, wspierają, czy nie - wszystko co robisz, robisz dla siebie. -
W drugą stronę też to działa - jak zaczynasz za wcześnie. A dla każdego ten odpowiedni moment jest kiedy indziej - dla jednych 16 lat, dla innych 18, dla jeszcze innych 28. Ale 13? Dajcie spokój.
-
Śmiem twierdzić, że to właśnie NORMALNE, kiedy coś satysfakcjonuje poza miłością. Ale co ja tam wiem Co do głównego tematu zaś - jeżeli młodzież z roku na rok zaczyna wcześniej współżycie, a depresji, nerwic i wszelkiego tego typu badziewia jest tylko coraz więcej... To jak dla mnie ta teza jest skrajnie błędna...
-
Znam ten ból. Większość z nas go zna. Zabrzmi to banalnie, ale ten ból z czasem słabnie. Podobno nawet wzmacnia. Nie, na pewno wzmacnia, wiem o tym. Teraz jest Ci ciężko, ale trafiłeś w dobre miejsce. Rozgość się na forum, spróbuj poznać trochę nowych ludzi, poudzielać się w tematach - zajmiesz trochę myśli, może komuś pomożesz - to pomaga. Piszesz, że nie chcesz rady typu "idź do psychologa", ale mimo wszystko uważam, że byłoby warto... Osobiście nie próbowałam, ale mój kolega, który ma trochę podobny problem do Twojego, przez pewien czas chodził na terapię i teraz to jest zupełnie nowy człowiek... Jak chcesz to pisz na PW :)
-
Nawet nie muszą się maskować. Jeśli się kogoś dobrze nie zna i nie wie jak ten ktoś zachowuje się wtedy, gdy jest zdrowy to odbiera się go jakby jego stan był stanem naturalnym. Dokładnie, coś tego typu. Do tego to, że na dobrą sprawę nie mieliśmy stałego kontaktu. Jeżeli ktoś, kogo dopiero poznajesz, nie poświęca Ci za dużo czasu, myślisz raczej, że mu nie zależy, a nie, że ma jakieś problemy. Poza tym, ujmę to tak - nie wyglądał na bardziej pogrążonego w depresji ode mnie, czasami wręcz przeciwnie. Zresztą nie wiem, czy się zabił, czy ktoś mu odebrał życie... A że byłam dla niego ważna wiem od jego matki. A kilka lat później znalazłam jego bloga, na którym parę razy o mnie wspomniał.
-
Ale może! Raz jeden zaczepiłam w ten sposób faceta. Spotkałam go w Empiku, staliśmy w tym samym dziale (manga), a to było przed erą internetu, więc nie tak łatwo było znaleźć ludzi o podobnych zainteresowaniach. W dodatku był w moim typie z wyglądu. Zagadałam go, przeszliśmy się chwile po mieście (chyba do sklepu muzycznego, czy coś), praktycznie zmusiłam go, żebyśmy wymienili się kontaktami. Znajomość chwilę potrwała, ale po jakimś czasie miałam już dość bycia tą podtrzymującą stroną. On coraz rzadziej odpisywał (smsy/listy), w końcu się poddałam. Któregoś dnia zadzwoniła do mnie... jego matka. Żeby poinformować mnie o jego śmierci... Podobno od dawna miał problemy z depresją, a ja, jak się okazało, byłam dla niego jedną z tych ważniejszych osób... Więc, po raz kolejny - nigdy nie wiesz jak wygląda sytuacja tej drugiej strony...
-
Też tak myślę. Sama tak mam. Aczkolwiek wydaje mi się, że w naszym przypadku to jest po prostu wybuchowa mieszanka wszystkiego po trochu... W dodatku nie tylko z naszej strony. Bo jeżeli poznajemy kogoś i ta osoba bez podania przyczyny zrywa z nami kontakt... To "wina" może leżeć równie dobrze po jej stronie. Może ma problem z zaufaniem ludziom? Albo depresje? Złe doświadczenia? Problemy w domu? Może to po prostu nie jest dla niej odpowiedni czas na poznawanie nowych ludzi? Powodów może być wiele. Anyway, trochę wcześniej w temacie była mowa o tym, że kobietom jest łatwiej, bo zwykle to one są zaczepiane przez facetów, więc niewiele muszą robić. Panowie tu się oburzyli, że tak nie powinno być. A ja mam w takim razie do Was pytanie: Jak miałaby wyglądać taka "inicjatywa" ze strony kobiety?
-
Chcę zniknąć
-
No właśnie, chodzi mi o higienę osobistą :) A że napisałam, że jest gruby i średniej urody - wyobraziłam sobie jak wraca wieczorem do domu i żali się na jakimś forum, że żadna go nie chcę, bo ani piękny, ani szczupły, a jakoś tej swojej higieny nie zauważa... Poza tym zarówno kobiety jak i mężczyźni od lat starają się ubierać tak, żeby podkreślić swoje atuty, a zakrywać wady, stąd przykład, że gruby, a jeszcze to podkreśla... Jak już mówiłam - ja tam lubię misiaczków. Widział ktoś kiedyś kreskówkę Kleszcz? Pamiętacie Artura? (dla niewtajemniczonych - grubasek w obcisłym stroju super-bohatera) I tak - higiena jest atutem. To smutne (bo to powinno być normalne), ale to prawda.
-
Drodzy Panowie! Pragnę coś dodać. Mówiłam już, że ani pyszczek, ani budowa ciała, nie są dla kobiet aż takie ważne. Że możecie dawać upust swojej inności w ubiorze, fryzurze, itp, jest to wręcz wskazane. Nie powiedziałam jeszcze jednego. Dbajcie o siebie! Mam w pracy kolegę - inwalidę, zboczeńca i flirciarza. Nie jest to najbardziej poszukiwane połączenie u mężczyzny... W dodatku jest gruby i średniej urody. Ale jestem przekonana, że znalazłby sobie dziewczynę, gdyby nie to, że... fatalnie się ubiera i śmierdzi. Obcisły golf podkreślający każdą fałdę i niemal kobiece piersi, w dodatku skracający go wizualnie, a jest niski sam z siebie, do tego równie obcisłe welurowe (dla niewtajemniczonych - takie trochę puchate ) stare spodnie dresowe... Lubicie patrzeć na grube baby w obcisłych leginsach? Nie? A ten widok jest gorszy. I ten zapach, ten odrzucający zapach...! Wszystko to sprawia, że raczej żadna z pań nie ma za bardzo ochoty spędzać z nim czasu... Bo i wzrok trzeba by odwrócić, i nos zatkać i najlepiej nie słuchać tych głupot, które wygaduje... Więc, jeżeli nie możecie znaleźć dziewczyny, a prezentujecie się równie źle co on (tylko i wyłącznie z własnego wyboru, bo to nie są rzeczy, które stworzyła natura!) to po prostu zadbajcie o siebie!
-
Wszyscy mówią, że trzeba wyjść do ludzi... A ja wychodzę i wychodzę i jakoś to nie pomaga.
-
No to co marudzisz, że nie masz z kim wypić? Natępny weekend odpada, od razu napiszę kiedy w ogóle jestem w stanie: 12.10 środa (cały dzień) 17.10 poniedziałek (wieczór) 22.10 sobota (wieczór) 23.10 niedziela (wieczór) W pozostałe dni jestem 12h w pracy, więc nijak.
-
Głupiaś. Jutro kończę zajęcia między 16 a 17 w Gdyni. Jak zainteresowana moim obcym towarzystwem, to mów...
-
A kto powiedział, że nikogo nie obchodzisz? :/ Chociażby na tym forum obchodzisz wiele osób... Ja Cię nie znam, a jesteś dla mnie jak rodzina. Tylko że cały dzień byłam bez internetu
-
No wiesz co, Lady? Nie pij sama... Jutro Wam napiszę jakie terminy w ogóle wchodza w gre, jesli o mnie chodzi, muszę się najpierw dokopać do prywatnego kalendarza... Waplo, mam podobny problem...
-
Ja jestem mrukiem, a nie lubię przebywać w towarzystwie drugiego mruka ;p Jak dla mnie poczucie humoru u faceta zawsze było jedną z ważniejszych (jak nie najważniejszą) cech. sorensen, te przeciętne Ci odpisują
-
Zazdroszczę Wam. Też kiedyś byłam bardzo, bardzo uczuciowa, często do bólu... Ale to wszystko przeszło, nawet nie wiem kiedy.
-
Myślicie, że ludzie tacy jak my, są jeszcze zdolni do prawdziwej miłości? Od tak dawna nie czułam nic głębszego... Do nikogo... Jeśli to możliwe - proszę o nie przenoszenie do żadnych off-topów, itp. Kontekst jest tu ważny... A kontekstem jest dział, w którym umieszczam ten post...
-
Może za bardzo starałeś się pokazać siebie od tej "normalnej" strony? Przy tych ilościach ludzi, potencjalnych partnerów, zarówno na portalach randkowych, w ogóle internecie, jak i w realu, ja widzę tylko jeden sposób - być sobą. Nie zlewać się z tłumem. Być innym. By znaleźć pozostałych "innych". Jak przeglądałeś profile kobiet na takich portalach, na co zwracałeś uwagę?
-
Odpowiedź już padła w tym temacie kilkakrotnie - bo my czekamy na inicjatywę, flirt, okazanie zainteresowania. I tu się właśnie zaczynają schodki - gdy nieśmiałej osobie podoba się nieśmiała osoba Aaalboo: nieśmiała osoba nawet nie wie, że spodobałaby jej się ta konkretna nieśmiała osoba płci przeciwnej, bo... jak się mieli poznać? Na imprezie, w parku, na siłowni? Nie, ja dziękuję, bo po co mi partner, z którym nie mam nic wspólnego, który jest skrajnie inny? (podobno przeciwieństwa się przyciągają, ale przyjmijmy, że to wcale nie jest zasada - ja tam nie chciałabym skończyć z imprezowiczem-flirciarzem...)
-
No niestety, tak to działa No ale, jak widać, jest nas więcej - masz w czym wybierać ;p
-
Przeczytałam cały wątek od początku do końca... Drodzy Panowie, tyle rad dają Wam koledzy oraz przedstawicielki płci przeciwnej. A zapominacie, że każdy/każda jest inna. Ja na przykład bardzo lubię nieśmiałych facetów. Lubię wiedzieć, że jestem jedyna, a najlepiej - że nigdy wcześniej nie było innej. Lubię informatyków i artystów, nie tam żadnych prawników czy lekarzy. Nie lubię imprez, modnych fryzur i ciuchów. Mam słabość do panów wychudzonych, misiowaci też mogą być, najgorsi są tacy napakowani (oczywiście nie mówię, że jak facet dba o siebie, to jest źle aczkolwiek na takiego jeszcze nie trafiłam ). A jeżeli ja mam trochę inny gust, niż przeciętna kobieta, to na pewno jest nas więcej Twarz natomiast to kwestia indywidualna - dla jednego szpetna dla innego jest piękna :) Co do flirtu/podrywania/zagadywania. Kobiety to lubią i nie lubią jednocześnie. Ile razy krew mnie zalewała słuchając koleżanki, która narzeka, że znowu ma jakiegoś natrętnego adoratora. A ja jej zazdrościłam, że MA adoratora. Teraz co nieco już zaznałam, więc rozumiem, że to faktycznie może być denerwujące. Mimo wszystko inicjatywa należy do mężczyzny i tego będę się trzymać. Nigdy nie byłam za równouprawnieniem ;p A kobieta, jak to było już wcześniej powiedziane, potrzebuje poczuć, że się podoba. Że została wypatrzona spośród tłumu. Cokolwiek. Wybaczcie chaotyczność wypowiedzi, chciałam jak najwięcej przekazać w jak najmniejszej ilości słów :)
-
Studiujesz. Czyli bywasz często w miejscowości większej od swojej, tak? Więc może tam udaj się do specjalisty... Wybacz, że nie potrafię napisać nic więcej...
-
Świetnie, to mam depresje, bo nie lubię kawy... :/