Skocz do zawartości
Nerwica.com

Kalebx3 Gorliwy

Użytkownik
  • Postów

    12 041
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Kalebx3 Gorliwy

  1. ile bym nie brał paroksetyny i tak jestem więżniem swoich rytuałów piedolo=nych .Nawet jakby mi 100mg dowalili ostatkiem sił musiałbym odpierdzilic te pizdowate czynności , ja pier.
  2. Robotnica , nie podzielam Twojej logiki w rozpoznawaniu depresji . Dla mnie mądre jest to co mówi Chada .Sorry , mamy rózne zdania , Twoje na moje oko jest przeintelektualizowane.
  3. żeby uniknąć depresji musisz często jeżdzić w góry i chodzic po skałkach . Poza tym powinieneś chodzić wcześnie spać i odżywiac sie makrobiotycznie . Ja jako lew chyba powinienem jeśc duzo mięsa i dużo odpoczywać ( co najmniej 20 godzin na dobę ) i mieć kilka partnerek seksualnych .
  4. Nie to ,że martwię ,ale takie dawki Sertaliny mogą mlodej dziewczynie zaszkodzić na zdrowiu fizycznym .Moja wątroba jest w calkiem dobrym stanie ,pomimo wielu prób zatruwania się . Jednak wątroba , żeby i oczy lecą podczas leczenia się antydepami i neuroleptykami , o wiele gorzej niż podczas picia alkoholu ( nadużywania go ) , HCV ( to róznie u róznych ludzi ) , a tramali juz nie biorę .
  5. Stosuje się ? A zaryzykowałbyś powiedzmy 400-600mg Serty , czy 80 mg Paro ? Przecież to również uboki gorsze od choroby . I przypuszczam ,że jedynie stosowane w jakiś megaopornych OCD , jesli w ogóle .
  6. powiedz temu debilowi ,że to nie Ty jesteś córką grabarza ,,, a tak na poważnie zmien jaknajszybciej lekarza , bo ten ma nierówno pod sufitem , bardzo nierówno . Przez 25 lat leczenia sie psychiatrycznie powiedziałbym mu na taka propozycję : " apier-dol się pan !" Jak chcesz żyć to posłuchaj się tych co brali ten lek .
  7. Tańczący z lękami dzięki. Natuf , co jak co , ale i dla mnie depresja i leczenie to poważna sprawa . Jakby we mnie lekarz ładował powiedzmy 80 mg paroksetyny to bym się go zapytał czy można to ładowac do nosa , bo czytałem gdzieś ,że lepiej wtedy się wchlania ( po co niszczyć wątrobę )? .
  8. --- w tym wieku buntu i rozstroju nerwowego , wybuchu lawiny hormonów i niedopasowania międzypokoleniowego większość młodzieży wsadza maski udając innych niż są . Tak jakby najważniejsze w życiu polegało na przypodopaniu się z kluską uśmiechu wobec innych rówieśników .A srał to pies dziewczyno ,zacznij-żyć umawiac się z płcią przeciwną i olewaj olewaj olewaj opinie koleżanek równie sfrustrowanych niemarkową odzieżą co ty ?
  9. w całym Twoim życiu były tylko ciemne chmury? Zadnych przejaśnień ? W jakim jesteś wieku ?Ile lat chorujesz na depresję / ile lat sie leczysz ? Co Cię najbardziej w chorobie rani i czyni inwalidę ?
  10. ---bzdury . Komus się nudzi , to już nie wie co by tu za temat wymyslić ,,, " a robic nie ma komu "
  11. Nie zmieniłem . Dołożyłem do Paro Wenlę ,a i nadto dokoptowałem Moklobemid . Moklo jeszcze pobiorę przez tydzień, nie więcej ( bo juz schodze z dawkami ). Za 2-3 tygodnie znowu wjeżdzam z Metylo , nie zwiększając wenli , ani Paro 15mg ) . Z każdym dniem jest coraz lepiej , wychodzę z ciemnej dupy i nie zamierzam tam wracać .
  12. ---przy całej odrazie i nienawiści do depresji muszę powiedzieć i przyznać rację ,że to bardzo spójna i schematyczna jednostka chorobowa . Wręcz można ją bardzo ściśle zdefiniować , zamknąć w ramach . To co ją według mnie najbardziej określa to jej ciemna ( już nie szara , jak w przypadku ciężkiego przygnębienia ) , ale ciemnia GŁĘBIA . Jak studnia do której nie dochodzi światło , a Ty ze wszystkich sił patrzysz w górę ( a tam ni hu-ja promyka światła ) , więc podskakujesz , a nuż się uda cos zobaczyć co przyniesie nadzieję . Drugim aspektem tej choroby jest brak odczuwania radości , ba jakiej tam radości , mówimy o choćby najmniejszej jaka może tylko istnieć przjemnostce . Akurat epizod depresji trwał u mnie gdy wyjechałem nad morze z rodzina na wakacje do miejscowości wypoczynkowej w króej byłem pierwszy raz . Więc powinno mnie cos ucieszyć w tym pobycie , bo i pogoda ładna , sloneczna , bo i atrakcje , morze ( nad którym nie bylem 2 lata ) , "goootowana kuuukurydza , orzeszki w karmelu, popcorn " , ale w wiekszości przyżywalem tylko lęk , anhedonię i co najgorsze ,,, że mi juz tak zostanie do końca życia . Prze-je-ba-neee!
  13. więc własnie ,,, gdybym był na tyle ostrożny , pewnie dziś dalej bym stąkał na samej Paroksetynie i wylewał żółwie łzy . Przez 3 lata czułem się świetnie na Metylofenidacie ,,, a teraz przyszła pora ( w depresji ) by ów piękny lek odstawić na jakiś dłuższy czas . Najważniejszą częscią leczenia jest samoobserwacja siebie i wpływ leków na swoja psychikę . Skombinowanie leków to następny krok ,,, ale juz nie aż tak wielki jak ten pierwszy. Potem ustalenie dawki i jedziem z koksem jak w kotłowni zimą ,,,nie dolożysz węgla to sie nie ogrzejesz i zamarżniesz .
  14. -dokladnie tak . 25 lat leczenia zrobiło ze mnie fachowca jeśli chodzi o dobór tego co najlepiej na mnie dziala , co mi pomaga , a co szkodzi i dusi .
  15. kwesta , nie kwestia ,,, darujmy sobie nazewnictwo . Trza się ratować tym i wyłącznie tym co działa , a resztę olewać . Nawet jak depresja oporna to i uboki pier-dolić . Obecnie jadę na trzech antydepresantach i Paro+ Moklo + Wenla . Dawki nie za wielkie , ale jak się łączy 3 antydepy to i wysokością dawek trzeba być ostrożnym . Nie dlatego są to nie za wysokie dawki ,że sie boje , nie nie . Chodzi o to ,że są to progowe najniższe dawki , ale dawki , które jeszce dzialają i dają sobie radę OBECNIE z moją deprechą . Jutro moge jeden z leków zwiększyć /zmniejszyc , zależnie od samopoczucia . Kiedy lekarz ostatnio wypisywała mi reckę na tyle antydepów , musiałem podpisac oświadczenie w karcie chorobowej,że wiem co biorę i biore to na własna odpowiedzialność. Jednak po ostatnim epizodzie depresji ( i koszmarnymi atakami paniki ) i gówno zmielone z kurzymi odpadami bym zjadł ,ażeby przeszedł juz ten koszmar . Na kolanach Bogu przysięgałem ,że ,,, itd ,żeby tylko to zabrał .Teraz bez depresji , już samo to ,że czuję sie normalnie ( to znaczy bez tego syfu ) powoduje u mnie radośc , trzeżwą radość . Juz jak jadę autem nie prześladują mnie mysli ,żeby pierd-olnąc w drzewo i zakonczyć te piekielną fazę . Je-bać depresję !!!
  16. Nie działają tylko te , które dotąd brałaś . Jednak sa gdzies takie i w takich mixach i dawkach i porach, które dzialają . Możliwości jest wiele ,,,
  17. Zdecydowana większośc moich depresji ( nie nerwicy ) to skutek moich błędnych wyborów , ćpania , alkoholizmu i całej reszty destrukcji , jakie dla ulżenia w codzienności sam sobie fundowałem . A za złe wybory trzeba niestety zapłacić. I płacę . Jednak z każdym złym doświadczeniem jestem o tyle silniejszy wiedzą i mądrością ,,,że dwa razy nie dam sie wy-ru-chać w to sama dziurkę . Dzisiaj : - 9lat +257 dni bez alkoholu -155 dni bez tramala -54 bez marychy -108 bez syfu RC --- moje małe zwycięstwa , które podnosza mnie na duchu , a i regenerują móżgowniće co by była bardziej odporna na deopresje i ciosy losu , lęki i inne badziwia . Jest lepiej i to już na dziś mi wystarczy . Jednak ,żeby sobie z tym poradzić musialem ( i jeszcze muszę ) dopier-dolić duże ilości antydepresantów i wspomagaczy , co by się nie budzić na lękowo- depresyjnym dupościsku , a w ciągu dnia nie bac się własnego cienia ,,, i mieć troche radości z tego wszystkiego co się dzieje .--- -jak powiedział jeden mądry :"Sztuka życia polega na tym ,by przetrzymac najgorsze i cieszyc sie małym" Amen.
×