-
Postów
14 806 -
Dołączył
Treść opublikowana przez Lord Cappuccino
-
Dzienne Wrony - Nocne Darki (czynne 24 h na dobę) - cz. 2
Lord Cappuccino odpowiedział(a) na Lord Cappuccino temat w Off-topic
na_leśnik, No ba. Sami czerwoni, zieloni na tym forum, jeszcze rebelianci , niedługo tu anarchia zapanuje. -
Dzienne Wrony - Nocne Darki (czynne 24 h na dobę) - cz. 2
Lord Cappuccino odpowiedział(a) na Lord Cappuccino temat w Off-topic
Nie, tropię po prostu rebelianckie ścierwa. Pani admin, melduję wykonania zadania, czterech "nowych" namierzonych. -
Dzienne Wrony - Nocne Darki (czynne 24 h na dobę) - cz. 2
Lord Cappuccino odpowiedział(a) na Lord Cappuccino temat w Off-topic
Zielono mi. -
Nie myl oglądania z uprawianiem. Niby lewica w Polsce upadła, a pederaści na każdym kroku, wszędzie pederaści. Zamiast uprawiać to oglądają albo podglądają.
-
Dokładnie tak. Aczkolwiek na początku , póki trwają jeszcze działania niepożądane , może to być odbieranie właśnie subiektywnie nieprzyjemna nadpobudliwość, gonitwa itp. W normalnym rozumieniu aktywizacja to większa motywacja do działania, więcej energii, zapału itp.
-
Okres czuwania - czyli od momentu położenia się do łożka do momentu "zaśnięcia" ? W skrócie- tak.
-
Też po sertralinie nie miałem i nie mam żadnych skutków ubocznych(biorę 200mg/d), słynnej biegunki też nie miałem. A znowu- statystycznie sertralina spośród wszystkich SSRI jest związana z najwyższem prawdopodobieństwem występowania biegunki i zaburzeń gastrycznych na początku leczenia.
-
Wyrywasz zdania z kontekstu i dokonujesz nieuprawnionych nadinterpretacji na swoją modłę. Czy jest tam gdzieś napisane, że "jest związana z większą ilością skutków ubocznych w porównaniu do innych SSRI"? Nie- jest napisane, że "jest związana z większą ilością skutków ubocznych na podłożu psychicznym"- czyli ze strony ośrodkowego układu nerwowego, a nie obwodu, czy innych narządów. Czyli tak samo jak fluoksetyna może z początku nasilać lęki, powodować bezsenność, agitację(w rozumieniu niepokoju lokomycyjnego) itp. Ale to znowu- stwierdzenie oparte o statystykę.
-
Wszystkie SSRI mogą generalnie do pewnego stopnia zakłócać architekturę snu. Fluoksetyna, paroksetyna i sertralina opóźniają pojawienie się fazy snu REM. Rozbijając to na czynniki pierwsze- fluoksetyna i paroksetyna zwiększają ilość przebudzeń , skracają zarówno fazy REM jak i NREM, całkowity czas snu i obniżają efektywność snu, natomiast sertralina minimalnie zwiększa efektywność snu i skraca nocne okresy czuwania, więc może być pomocna u osób z zaburzeniami snu. Jeden rabin powie tak, inny rabin powie nie (pzdr elo) . Ale generalnie można bezpośrednio przeskakiwać z jednego SSRI na inny , bo większość z nich ma half-life na poziomie 24h +/- parę godzin. Wyjątkiem jest fluoksetyna. Po niej należałoby zrobić sobie przerwę.
-
Przeczytaj dokładnie ten temat - czym-si-ro-nia-poszczegolne-ssri-t50634.html . Albo jak znasz angielski- http://www.emedexpert.com/compare/ssris.shtml . Wynika to z drobnych niuansów pomiędzy poszczególnymi substancjami z tej grupy wykraczających poza ich zwyczajową selektywność (blokada wychwytu zwr. serotoniny). Takich np. , że sertralina jest też inhibitorem wychwytu zwrt. dopaminy w wyższych stężeniach, a paroksetyna dodatkowo posiada np. względne działanie antycholinergiczne itp. . Wg. słownika j. polskiego: aktywizować = czynić coś aktywnym; także: pobudzać do działania; sedatywny = uspokajający, uśmierzający; Ale znowu- wynika to ze statystyk, opracowań- więcej osób zażywając sertralinę odnotowało aktywizację, a więcej osób zażywając paroksetynę odnotowało uspokojenie(sedację) , uspokojenia nie mylić z działaniem przeciwlękowym. Oba te leki wykazują działanie przeciwlękowe i zarejestrowane są do leczenia zaburzeń lękowych. Statystycznie, uwzględniając opisy przypadków , opracowania , sertralina będzie bardziej wskazana w zaburzeniach przebiegających z apatią, brakiem, energii, nadmierną sennością, a paroksetyna tam, gdzie potrzebna jest sedacja. Poszczególne substancje nigdy nie będą działać identycznie , mimo podobieństw je łączących wynikających z przynależności do jednej grupy farmakologicznej , i nie tyczy się to wyłącznie SSRI.
-
Ad.1. Ja spotkałem się z opinią, że Korwin-Mikke to Ozjasz Goldberg- robot z przyszłości wyprodukowany na terenie Izraela. Ad.2. We współczesnej nozologii nie ma czegoś takiego jak "nerwica lękowa", jest to archaizm. Zaburzenia nerwicowe zastąpiono terminem zaburzenia lękowe. Jedyne co pozostało to w międzynarodowej klasyfikacji chorób i problemów zdrowotnych ICD-10 cała szuflada F40 - F48 nosi jeszcze nazwę "Zaburzenia nerwicowe, związane ze stresem i pod postacią somatyczną ". Ale poza tym pojęcie "nerwicy" w ICD-10 nie występuje. Zniknęło wraz z ICD-9. Termin pokutuje nadal w społeczeństwie, bo zakorzenił się na dobre w świadomości pacjentów , a także niektórych lekarzy, jest z nim związany pewien rys historyczny, i słynny podział nerwic Antoniego Kępińskiego. Sertralina jest skuteczna w zaburzeniach lękowych. Ad.3. Wg. słownika języka polskiego aktywizować= czynić coś aktywnym; także: pobudzać do działania. Oznacza to mniej więcej tyle, że statystycznie podaje się często w opracowaniach iż sertralina jest bardziej aktywizująca w porównaniu do innych leków z grupy SSRI -> czyli bardziej wskazana w zaburzeniach przebiegających z apatią, brakiem energii, nadmierną ospałością. Ad.4. Można- czym-si-ro-nia-poszczegolne-ssri-t50634.html Ad.5. Z osiągnięcia steady state, stabilizacji stężenia leku w "okienku terapeutycznym", przyzwyczajania organizmu do leku , a dalej z uruchomienia mechanizmów kompensacyjnych, zmian neuroadaptacyjnych, desensytyzacji receptorów .
-
Panel uzytkownika -> Ustawienia forum -> Wysyłanie wiadomości -> Domyślnie dołączaj mój podpis (TAK) Jak odpowiadasz na posta "długą odpowiedzią" to sprawdź czy jest zaptaszkowane "Dołącz podpis (można go zmienić w panelu użytkownika)" Usuń ciasteczka <- przycisk na stronie głównej. Albo zrób to z poziomu ustawień przeglądarki, zewnętrznego softa itp.
-
W sumie jeden grzyb z tymi z-drugs, czy zolp czy inne ścierwo. Kiedyś po zopiklonie (który dostałem nasennie , i wziąłem tyle ile normalnie) też ponoć stałem przez 2godz. na murku i opowiadałem z najdrobniejszymi szczegółami o inwazji przybyszów z innego wymiaru jak jakiś kaznodzieja grzmiący z ambony. Ale znowu znam to tylko z relacji świadków, bo sam tego nie pamiętam. Te leki w zależności od indywidualnych predyspozycji potrafią ostro zryć mózg. Tyle wiem.
-
Zolpidem powoduje silną amnezję następczą (wsteczną do pewnego stopnia też ) przy atrakcjach typu urwany film czy mocno krzywe fazy. Można odyebać takie rzeczy, których normalnie by się nie zrobiło, a na drugi dzień się tego nie pamięta, bo świadomość jest mocno przymglona. Nieświadome zjadanie paczki, czy dwóch u zolpowców nie jest aż takie znowu dziwne , często się z czymś takim spotkałem. Uj tam 120mg dziennie , ale jak ktoś wali 1200mg dziennie (w podzielonych of korz) to dopiero jest hardkor. Kiedyś na forum wisiały posty pisane pod wpływem zolpa- to to dopiero jest pole do interpretacji, "co autor miał na myśli". Sam kiedyś po tej zwyżkowej dawce zolpa obleciałem cały ośrodek wczasowy zbierając papier toaletowy z wszystkich toalet. Oczywiście potem tego nie pamiętałem. Dziwiłem się, że w ogóle brałem jakiegoś zolpa i dlaczego przede mną stoi ołtarzyk wykonany ze srajtaśmy. Ten lek aktywuje dziwne struktury w mózgu. Oglądałem dokument o lekarzu, który eksperymentalnie wybudza ludzi w śpiączce przy pomocy zolpa. Okazuje się, że paradoksalnie po podaniu zolpa ludzie pogrążeni w odmętach śpiączki wracają w jakimś tam mniejszym bądź większym stopniu do świata żywych na czas działania zolpa. Tak jak normalnie jest to lek nasenny, to w przypadku tych ludzi , gdzie ich świadomość i przytomność jest mocno ograniczona na co dzień, po podaniu zolpa następowała olbrzymia aktywacja różnych struktur w mózgu (widoczna na badaniach radioobrazowych). Podobnie ten lekarz podawał przez kilkanaście lat zolpa ludziom , no de facto warzywkom , którym nie dawano większych szans , np. z powypadkowym uszkodzeniem oun- i okazało się, że pod wpływem zolpa neuroplastyczność, neuro- i synapto-geneza dostały u nich takiego dopalenia, że facetowi zregenerowało się kilkadziesiąt % płata czołowego i mózg porobił jakieś obwodnice, okrężne połączenia, zrobił przesył , rekompensację uszkodzonych obszarów przerzucając pełnione przez nie funkcje na karb innych obszarów.
-
Tak samo jak to, że komuś tam w necie się coś stało, nie znaczy , że Tobie się coś stanie. To działa zawsze w obie strony. Psychoterapia, ziołowe preparaty (typu dziurawiec, różeniec górski, ashwagandha), fototerapia, jakieś nietypowe zestawienia leków przeciwdepresyjnych (typu kombinacje Stephena Stahla), eksperymentalne środki (np. sarkozyna), dużo ruchu na świeżym powietrzu, suplementacja omega-3 w postaci EPA/DHA. Trzeba próbować radzić sobie w każdy możliwy sposób.
-
Ale taka litania skutków ubocznych jest w ulotce praktycznie większości leków, nie tylko psychotropowych. To nie znaczy, że te wszystkie skutki uboczne wystąpią u każdego pacjenta, i że wszystkie z nich są faktycznie związane z przyjmowaniem danego leku. Koncerny farmaceutyczne zabezpieczają się po prostu w ten sposób przed ewentualnymi pozwami sądowymi, poza tym mają prawny obowiązek umieścić w ulotce wszystkie zgłaszane przez pacjentów skutki uboczne. Jak są przeprowadzane badania kliniczne leków- połowa dostaje prawdziwy lek, a druga połowa dostaje placebo(cukier). Jednym i drugim mówi się, że biorą prawdziwy lek, na co on działa, jak działa, i jakie działania niepożądane może ewentualnie spowodować. Przy ślepej próbie badani nie wiedzą, który z nich co faktycznie bierze, a przy podwójnie ślepej próbie nawet badacze tego nie wiedzą. Prawdę zna tylko koordynator eksperymentu. A potem się okazuje, że w grupie placebo(tych co brali cukier) - u 9% wystąpił skutek uboczny w postaci biegunki, u 6% wystąpił skutek uboczny w postaci migreny, u 5% wystąpił skutek boczny w postaci nudności, u 11% wystąpił skutek uboczny w postaci tachykardii. Po czym, po cukrze? Tak działa ludzka psychika. Nie trzeba się doszukiwać szkodliwości w psychotropach. Pewien lek bez recepty , który ma w Polsce samej tylko ,zarejestrowanych kilkadziesiąt preparatów prostych i złożonych. Jeden blister i z dużym prawdopodobieństwem lądujesz na cmentarzu. Ale jeśli Ci się nie uda i z uszkodzeniem jednego z ważniejszych organów wewnętrznych Cię jednak odratują, to wierz mi , pożałujesz , że kiedykolwiek myślałaś o samounicestwieniu i miałaś ciągoty do tak opłakanego w skutkach czynu, ale wtedy już będzie za późno na refleksje, bo pozostanie tylko cierpienie. Nie, to są historie oparte o subiektywne odczucia pacjentów , nieweryfikowalne , często pozbawione podwalin naukowych , i jest to zbyt mało reprezentatywna grupa, aby na podstawie tych opowieści wyciągać ogólne wnioski odnoszące się do całej populacji. Zawsze mnie zadziwia jak ktoś przyjmuje naraz , dajmy na to , 8 leków , tonę suplementów diety, do tego ma 3 schorzenia somatyczne, stołuje się w McDonald's , prowadzi stresujący tryb życia , mało się rusza , ma kontakt z wieloma patogenami (bo pracuje np. w służbie zdrowia i ma kontakt z wieloma ludźmi) , ale jest święcie przekonany, że skutek uboczny, w postaci dajmy na to , bolesnej obstrukcji ma na pewno po leku nr. 4- i to jest pewne na 200%, że to przez lek nr. 4, i nic innego. Prawda jest względna. Mogę napisać w internecie, że wczoraj widziałem na rondzie Jezusa. I subiektywnie mogła to być prawda i naprawdę mogłem go widzieć- bo załóżmy naprułem się psychodelikami, albo choruję na rzadką odmianę schizofrenii paranoidalnej z omamami wizualnymi. Ale to nie znaczy, że Jezus wczoraj tam był. Czytanie ulotek, przypadków w internecie, oglądanie filmików na youtube w żaden sposób nie przysłuży się procesowi zdrowienia. Wręcz przeciwnie. Będziesz coraz bardziej chora, albo w ogóle popadniesz w obłęd. Ok, jesteśmy w internecie- od 10 lat brałem tyle leków-antydepresantów, stabilizatorów, neuroleptyków, niekonwencjonalnych środków, na tony właściwie, że włosy by Ci się na głowie zjeżyły, i nie mam żadnych straszliwych, trwałych dysfunkcji, uszkodzeń , zniszczeń. Wszystko ze mną jest ok. Zyebany mózg , jak pokazało CT i EEG , miałem już na długo zanim zacząłem brać jakiekolwiek leki i połknąłem pierwszą tabletkę. No to po prostu masz pecha, i należysz do pewnego odsetka osób wykazujących lekooporność. Musisz szukać niestandardowych połączeń w farmakoterapii albo alternatywnych metod leczenia(nie chodzi mi oczywiście o medycynę alternatywną).
-
Powinowactwo to po prostu cecha każdego związku chemicznego, który posiada aktywność farmakologiczną- endogennego(produkowanego przez organizm) lub egzogennego- pochodzącego z zewnątrz. Gdyby związek nie posiadał powinowactwa do konkretnych struktur białkowych(receptorów, enzymów, transporterów itd.) to po prostu nie mógłby na nie wpływać. To taki klucz pasujący do zamka w drzwiach. Ot co. Serotonina, którą Twój organizm wytwarza z L-tryptofanu w jądrach szwu, szyszynce, płytkach krwi, jelitach- posiada powinowactwo do receptorów serotoninowych- 5HT1a, 5-HT1b, 5-HT1d, 5-HT1e, 5-HT1f, 5-HT2a, 5-HT2b, 5-HT2c, 5-HT3, 5-HT4, 5-HT5a, 5-HT6, 5-HT7. Acetycholina, którą wytwarzają neurony cholinergiczne w Twoim oun posiada powinowactwo do cholinergicznych receptorów muskarynowych M1-5 i kilkudziesięciu podjednostek cholinergicznych receptorów nikotynowych. Hormon tyreotropowy(TSH) produkowany przez Twoją przysadkę mózgową posiada powinowactwo do receptora tyreotropinowego. Hormony (np. T4 produkowane przez Twoją tarczycę) posiadają powinowactwo do swoistych receptorów jądrowych. Związki zawarte w kozłku lekarskim/walerianie: kwas walerenowy, kwas walerianowy, estry kwasu izowalerianowego posiadają powinowactwo do allosterycznej strony receptora GABA-A. Kurkumina w przyprawie kurkuma, którą być może stosujesz w kuchni ma powinowactwo do MAO-A. Alkohol etylowy, który być może przyjmujesz w postaci piwa, wina czerwonego, nalewek, czy zjadając cukierki z ajerkoniakiem posiada powinowactwo do receptora GABA-A, receptora glicynowego, receptorów glutaminergicznych NMDA,AMPA, Kainowych, receptora serotoninowego 5-HT3, cholinergicznych receptorów nikotynowych. Kofeina, która być może wypijasz w kawie czy napojach energetycznych, posiada powinowactwo do receptorów adenozynowych, teobromina którą przyjmujesz jedząc czekoladę- tak samo. Związki czynne zawarte w dziurawcu zwyczajnym (hiperycyna, pseudohiperycyna, hiperforyna, adforyna) posiadają powinowactwo do transporterów neuroprzekaźnikowych- SERT, NET, DAT, GABA-T. Kapsaicyna, która przyjmujesz zjadając papryczki chilli posiada powinowactwo do receptora TRPV1. Magnez, który pochłaniasz w dowolnej postaci posiada powinowactwo do receptora glutaminergicznego NMDA. Mentol, który przyjmujesz np. podczas przeżuwania gum do żucia albo generalnie aromatyzujesz się nim na każdym kroku , posiada powinowactwo do receptora TRPM8, GABA-A czy opioidowego kappa. Dopamina, którą wytwarzają Twoje neurony dopaminergiczne posiada powinowactwo do receptorów dopaminowych D1-D5. Muskaryna zawarta w muchomorze czerwonym posiada powinowactwo do cholinergicznych receptorów muskarynowych (stąd zresztą pochodzi ich nazwa). Nikotyna posiada powinowactwo do cholinergicznych receptorów nikotynowych(nazwy też się nietrudno domyślić). Kannabinoidy takie jak THC, CBD i inne zawarte w marihuanie/ konopiach posiadają powinowactwo do receptorów kannabinoidowych- do których posiadają również powinowactwo endokannabinoidy(wytwarzane samoistnie przez organizm)- jak anandamid czy 2-AG. Melatonina, którą wytwarza Twoja szyszynka, ale którą równie dobrze możesz kupić w postaci tabletek- posiada powinowactwo do receptorów melatoninowych. Kwetiapina(Kventiax) i/albo jej metabolit(norkwetiapina) posiada powinowactwo do receptorów dopaminowych , receptorów serotoninowych 5-HT1a, 5-HT2a/c, 5-HT7, receptora histaminowego H1, receptorów alfa1 i alfa2-adrenergicznych, transportera noradrenaliny. Leki takie jak afobazol czy opipramol posiadają powinowactwo do receptorów sigma- a jak ostatnio odkryto endogennym dla tych receptorów ligandem jest DMT= najsilniejszy znany ludzkości psychodelik, który jest jednocześnie naturalne wytwarzany w śladowych ilościach w ludzkim organizmie przez szyszynkę i z neurobiologicznego punktu widzenia prawdopodobnie odpowiada za "biały tunel" i wizje towarzyszące śmierci klinicznej czy śmierci w ogóle. Samo powinowactwo nie mówi nam jednak nic o charakterze i sile oddziaływania związku chemicznego- bo może on równie dobrze pobudzać receptor(agonista), blokować go (antagonista), obniżać konstytucjonalną aktywność receptora (odwrotny agonista), pobudzać/ blokować w zależności od stężenia endogennego agonisty (częściowy agonista), albo sam w sobie w ogóle nie aktywować receptora tylko zwiększać/zmniejszać jego wrażliwość na endogennego agonistę (pozytywny/negatywny allosteryczny modulator). Dlatego o charakterze związku i sile oddziaływania mówi nam dopiero aktywność wewnętrzna- a właściwie korelacja pomiędzy powinowactwem, a aktywnością wewnętrzną. Jeden związek chemiczny może aktywować/blokować wiele różnych receptorów, a jeden receptor może być aktywowany/blokowany przez wiele różnych związków chemicznych. Ja wiem, że jesteś zwolennikiem teorii spiskowych, przeciwniczką mafii lekarskiej, Big Pharmy, leki wg. Ciebie powodują nieodwracalne zmiany i uszkodzenia w mózgu, psychiatria okalecza itp. Owszem- leki powodują zmiany w desensytyzacji receptorów, ekspresji genów, transkrypcji mRNA. Na tym opiera się mechanizm ich działania. Nie tylko leki tak działają. Jak palisz przez długi okres czasu tytoń, a potem nagle rzucasz palenie to jest duża szansa, że przytyjesz, wielu osobom drastycznie zwiększa się apetyt. Dlaczego? Ano dlatego, że pod wpływem substancji zawartych w dymie tytoniowym dochodzi do zmian w ekspresji pewnych genów- i obniżenia metabolizmu , zwiększenia łaknienia. Ale to nie oznacza, że masz od razu rozyebane pół mózgu i trzeba się kłaść do grobu , bo nic dobrego Cię już nie czeka. Nikt nie mówi, że te czy inne leki- neuroleptyki czy jakiekolwiek inne , są idealne. Bo nie są. Każdy lek posiada działania niepożądane. Neuroleptyki często są to leki katorżnicze. Każdy niewłaściwie stosowany lek może zakończyć się wizytą w szpitalu albo wycieczką z biletem w jedną stronę na cmentarz komunalny. Ale to nie dotyczy tylko leków, lecz wszystkich substancji. Łatwiej jest umrzeć od nadmiaru kofeiny czy alkoholu etylowego*(* nie dotyczy Rosjan i Polaków) bo te substancje posiadają dużo niższe dawki śmiertelne niż większość dostępnych leków na receptę. O pewnych lekach bez recepty to już w ogóle nie wspominam, bo jeszcze komuś podsunę "genialny" pomysł , tak łatwo je przedawkować z fatalnym skutkiem. Od nadmiaru wody nawet można umrzeć- poczytaj o przewodnieniu hipertonicznym. Nie wiem skąd u Ciebie takie myślenie. Czy to kwestia światopoglądowa. Czy za dużo czytasz stron prowadzonych przez propagatorów teorii spiskowych i zwolenników wątpliwej wiarygodności "autorytetów" naukowych. Czy to może wynika z eskalacji zaburzeń depresyjnych, nerwicowych, z tego czego doświadczyłaś w przeszłości, niepowodzeń w leczeniu, terapii. Faktem jest, że nikt tych leków w Ciebie nie wmusza , o ile nie przebywasz na oddziale zamkniętym i nie jesteś ubezwłasnowolniona. Nikt nie przystawia Ci broni do głowy i nie krzyczy- "bierz je!" . Jest wolny rynek, swoboda korzystania z usług medycznych. Możesz pójść do takiego lekarza, siakiego, i jeszcze innego. Jeśli Cię stać to prywatnie, jak nie to na NFZ. Możesz z nim podyskutować , zwyczajnie zasięgnąć porady albo powiedzieć czego oczekiwałabyś po leczeniu u niego. Nie musisz w o ogóle korzystać z porad lekarzy jeśli nie chcesz. Są poradnie psychologiczne, psychoterapia, oddziały dzienne, oddziały leczenia zaburzeń nerwicowych i zaburzeń osobowości. Możesz spróbować preparatów roślinnych o działaniu antydepresyjnym. Są alternatywy. A teraz odpowiedz, ale nie mi czy komukolwiek, tylko dla siebie , szczerze- czy miałaś kiedykolwiek robione CT głowy, albo MRI, PET, SPECT, scyntygrafię ośrodkowego układu nerwowego , cokolwiek? Czy te twierdzenia, że masz nieodwracalnie uszkodzony mózg przez leki znalazły kiedykolwiek potwierdzenie w jakichś badaniach radiobrazowych, fizykochemicznych? Jeśli nie, to nie obraź się, bo nie mówię tego absolutnie złośliwie ,ale to są urojenia hipochondryczne. W sumie to nie chcę dłużej ciągnąć tego tematu, bo nie chcę się kłócić. Kiedyś już było spięcie na tym tle. Po prostu przemyśl to co napisałem, i zastanów się czy nie biorąc w ogóle leków nie będziesz przypadkiem większym inwalidą niż teraz- biorąc leki - albo kiedyś , hipotetycznie , mogąc nim być. Ale to Twoja decyzja.
-
Z 3 lata to nie, ale z dobre 2 lata to myślę stosowałem kwetiapinę (jako Ketrel, nie Kventiax) w dawce 100mg/d, ale typowo "nasennie", czyli mocno poza formalnymi wskazaniami. Spało się dobrze, z rana co prawda była zamułka, ale z czasem to przestało przeszkadzać. Nic więcej zasadniczo od tego leku nie oczekiwałem. Potem przez krótki czas brałem kwetiapinę, ale o przedłużonym uwalnianiu (Symquel XR), więc jest trochę inne dawkowanie niż w przypadku "zwykłej" kwetiapiny. Brałem ją w charakterze 2nd antydepresanta i stabilizatora, 300mg -> , potem 600mg/d. Nie lecząc się też trzeba się liczyć z byciem kaleką- psychicznym i społecznym. W przypadku niektórych , z ciułaniem od pierwszego do pierwszego , na rencie (o ile ZUS łaskawie Ci ją przyzna), wykluczeniem, marginalizacją z życia w społeczeństwie i przestrzeni publicznej. A pewnego dnia potencjalnie z samobójem, bo nie ma co ukrywać, osoby z zaburzeniami i chorobami psychicznymi mają kilkukrotnie wyższe ryzyko popełnienia samobójstwa w porównaniu z populacją ogólną. Więc jak mam się martwić o jakieś mityczne zmiany w mózgu, uszkodzenie układu nerwowego , które być może nigdy nie nastąpi, podczas gdy ludzie na wózkach inwalidzkich, z chorobami nowotworami starają się jakoś żyć, aktywizować się, uczestniczyć w życiu społecznym i korzystać z każdego danego im dnia to sorry- wybieram leczenie.
-
Gdyby dosłownie interpretować ten wykres to 100-150mg działanie przeciwlękowe, ^200mg działanie przeciwdepresyjne (w unipolarze), ^300mg działanie przeciwdepresyjne/stabilizacyjne w bipolarze, od 400mg wzwyż działanie stabilizacyjne( przeciwmaniakalne) oraz przeciwpsychotyczne. W dawkach 25-100mg można jeszcze mówić o działaniu typowo nasennym, ale to jest wskazanie mocno pozarejestracyjne, nie zaleca się "oficjalnie" stosowania niskodawkowanej kwetiapiny jako leku nasennego. Ogólnie najwyższe dawki są zarezerwowane dla schizofrenii, a potem wg. dawki malejąco -> mania albo epizody mieszane w przebiegu ChAD -> epizody depresyjne w przebiegu ChAD -> depresja(jednobiegunowa) -> lęki, bezsenność .
-
Hm, raczej nie. Bardziej już bym się spodziewał wypadania włosów po lekach przeciwpadaczkowych. Do tej pory nie było opisanych przypadków łysienia/utraty włosów związanych z kwetiapiną, nie są wpisane jako skutek uboczny tego leku. Tzn. dopiero w 2007 ukazał się jeden artykuł dotyczący ewentualnego związku kwetiapiny z łysieniem- http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/17293712 Ale to są tylko opisy przypadków! Trzeba by się zagłębić jakie inne leki brali Ci ludzie, czy na coś chorowali itp.
-
zalezna, To dość proste. Tak jak sama napisałaś na "chłopski" rozum- serotonina jest uwikłana w układ kary= jej niedobór powoduje wzrost poczucia żalu i winy, a dopamina jest uwikłana w układ nagrody= jej niedobór powoduje m.in. anhedonię. Ale to jest zbyt duże uproszczenie. Bo np. blokada receptora serotoninowego 5-HT2c powoduje wzmożone uwalnianie dopaminy na szlaku mezokortykolimbicznym. Kwetiapina sama w sobie jako związek chemiczny, oraz norkwetiapina(metabolit powstały z przemian kwetiapiny w organizmie) posiadają powinowactwo do różnych receptorów i różne na nich wywierają akcje: - Blokada NET= blokada wychwytu zwrotnego noradrenaliny= więcej noradrenaliny = akcja podobna dla leków przeciwdepresyjnych z grupy TLPD( trójpierścieniowe) czy reboksetyny[Edronax]= niedobory noradrenaliny wiąże się z depresją przebiegającą z obniżonym napędem psychoruchowym - Blokada receptora serotoninowego 5-HT7= działanie przeciwdepresyjne - Blokada receptora histaminowego H1= sedacja - Blokada receptora serotoninowego 5-HT2a = działanie przeciwdepresyjne, przeciwlękowe - Częściowy agonizm receptora serotoninowego 5-HT1a= częściowy agonista to jest związek, który z definicji może zachowywać się w dwojaki sposób. Jeżeli komuś z nadmiarem serotoniny podamy częściowego agonistę 5-HT1a to zacznie się on zachowywać jak antagonista= blokować ten receptor= zmniejszać efekty działania serotoniny na tym receptorze. Natomiast jeżeli podamy częściowego agonistę 5-HT1a komuś z niedoborem serotoniny to będzie się normalnie zachowywał jak agonista= pobudzał ten receptor = działanie przeciwdepresyjne, przeciwlękowe. - Blokada receptora dopaminowego D2= wiadomo, działanie przeciwpsychotyczne charakterystyczne dla neuroleptyków (jeśli mówimy o postsynaptycznych D2, ale to już nie będę mącił). Do każdego z tych receptorów/transporterów kwetiapina posiada określone powinowactwo- czyli chętniej lub mniej chętnie będzie się z nimi wiązać. Jeżeli powinowactwo jest wysokie = wartości tych cyferek na wykresie obok nazw receptorów^ są niskie = potrzebne jest niższe stężenie, aby związać się z receptorem= potrzebna jest niższa dawka, aby wywrzeć efekt. Jeżeli powinowactwo jest niskie = wartości tych cyferek na wykresie^ są wysokie = potrzebne jest wyższe stężenie, aby związać się z receptorem = potrzebna jest wyższa dawka. Norkwetiapina posiada większe powinowactwo do pozostałych receptorów niż do receptora dopaminowego D2. Oznacza to mniej więcej tyle, że po podaniu kwetiapiny w małych dawkach, średnich, z uwagi na zależność od stężenia wiązanie nastąpi głównie z receptorami- H1, 5-HT2a, 5-HT1a, adrenergicznymi itp. Dopiero przy podaniu w wyższych dawkach stężenie będzie na tyle duże, aby w klinicznie istotnym stopniu związała się z receptorem dopaminowym D2. Dlatego można kolokwialnie powiedzieć, że kwetiapina w dawkach takich, a takich wykazuje głównie działanie przeciwlękowe/nasenne, w takich przeciwdepresyjne, w innych stabilizujące, a dopiero w takich, a takich antypsychotyczne.
-
Jest już temat o tym leku- wortioksetyna-brintellix-t46376.html
-
Cały świat dookoła mnie wkurza
Lord Cappuccino odpowiedział(a) na Guxinimod temat w Pozostałe zaburzenia
Ojoj! Poczekaj do studiów, tam to dopiero doświadczysz tylu niesprawiedliwości, że będziesz codziennie łkał w kącie. Chociażby wejściówki przed każdymi ćwiczeniami , nie z tego co było na poprzednich zajęciach, tylko z tego co dopiero ma być na następnych. Z pewnością to wina krasnoludków. Albo wina mamy- pewnie jest w zmowie z krasnoludkami. O ile nie zamierzasz w przyszłości zostać matematykiem, fizykiem, astronomem, inżynierem, architektem, informatykiem, programistą, web designerem, bankierem, analitykiem finansowym, doradcą finansowym, przedsiębiorcą, lekarzem, czy pracować w logistyce, energetyce oraz paru innych branżach , to masz rację- nie będzie Ci to potrzebne. Do kopania rowów, opróżniania szamb czy wywożenia śmieci nie są potrzebne funkcje ani sinusy. Drogie dziecko , dzięki tym , jak to ująłeś , pierdzielonym tematom możesz siedzieć na dupie w ciepełku przy komputerze, surfować po necie, siedzieć na fejsiku, klikać na gg, i grać w CS'a. Zawdzięczasz to właśnie głupocie jaką jest matematyka. Niee, to przecież wina krasnoludków. To one nie zadbały o dostateczną ochronę komputera przed zagrożeniami z sieci, surfowały po jakichś dziwnych stronkach, powłączały usługi premium i marszczyły freda do redtube'a. Wiesz, jak szkoła i rodzice Cię tak denerwują to wcale nie musisz do niej chodzić, ani mieszkać z rodzicami. Nikt Cię do tego nie zmusza. Skoro jesteś w 2 klasie technikum to niedługo kończysz 18 lat. Przestanie Cię wtedy dotyczyć odgórny obowiązek szkolny i możesz rzucić szkołę w cholerę, wyprowadzić się od rodziców, zacząć pracować, sam zarabiać na siebie- na wynajem mieszkania, jedzenie, abonament za internet. Może wtedy , książę , docenisz to co masz. Spoko, jak nie będziesz się uczył to co najwyżej moje podwórko będziesz mógł zmienić na lepsze. Zdzwonimy się kiedyś jak będę potrzebował, żeby mi szambo postawić na działce albo oczyścić studzienkę głębinową. Ale widzę, że dyktatura Ci się marzy, o wszystkim byś chciał móc decydować, paradoksalnie spore ambicje jak na przyszłego operatora koparki ręcznej. Możesz zostaniesz bossem zmiany i będziesz mógł decydować czy chłopaki mają jechać na szpadlu czy na łopacie. Reasumując , weź się ogarnij, zacznij doceniać to co masz i myśleć przyszłościowo. Bo wkur.wiać to tutaj każdy z nas się potrafi, a nic z tego nie wynika.