Skocz do zawartości
Nerwica.com

Lusi

Użytkownik
  • Postów

    790
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Lusi

  1. Trzeba się trochę pomęczyć. Ja robiłam wiele rzeczy na siłę, zaciskałam zęby i zmuszałam się do wszystkiego. Czasem łaziłam półprzytomna i przerażona, bo nikt za mnie pewnych rzeczy nie zrobi. Ale opłaciło się. Teraz wiem, że nawet jak czuję się gorzej to śmiało mogę wyjść z domu lub zrobić coś innego bo NIC MI SIĘ NIE STANIE.
  2. Ja robiłam echo serca tylko raz, też rok temu. Na razie nie mam zamiaru powtarzać. A Twoje objawy są moim zdaniem standardowe. Ja moje objawy staram się olewać. Jak przestaniesz karmić nerwicę to zdechnie z głodu.
  3. Szkoda, że nie będzie. Bo według mnie coś takiego jak bezinteresowność wogóle nie istnieje. Zawsze gdzieś jest jakiś interes - świadomy lub nie ale zawsze jest. I dlatego tak fajnie mi się czytało Waszą dyskusję. Buziaczki.
  4. Lusi

    witam wszystkich nerwusów

    Oj sporo, sporo. Witaj.
  5. Magdalena4, porozmawiaj szczerze ze swoim chłopakiem. Powiedz mu dlaczego chodzisz do psychologa, powiedz mu co czujesz. Nawet jeśli nie zrozumie całej sytuacji, to powinien zrozumieć Ciebie. Jeśli mu na Tobie zależy, to nie ma prawa tak się zachowywać. Wizyta u psychologa nie powinna polegac na tym, że mówisz jak się czułaś w czasie ataku. Musisz dowiedzieć się skąd to wszystko się wzięło. Sięgnąć wgłąb siebie, cofnąć wstecz do czasów kiedy kształtowała się psychika i utrwalały zachowania. W tym powinien Ci pomóc psycholog. Musi nakierować Cię na odpowiednie tory.
  6. Też siedziałam kiedyś w takiej "czarnej dziurze". Samotna pośród ludzi. Wydawało mi się, że nikt mnie nie lubi, nie rozumie, nie potrzebuje, że jestem nikim i nikt by nie zauważył, gdybym zniknęła. Ale to nie była prawda. Byłam zagubiona, nie potrafiłam otworzyć się do tych ludzi, których tak potrzebowałam. Miałam swoje pragnienia, lecz nie wiedziałam jak mam o nich mówić. Wydawało mi się, że inni powinni wiedzieć czego chcę. Byłam zawsze na każde zawołanie, ale kiedy sama potrzebowałam pomocy to nic nie mówiłam, bo nie nauczono mnie wyrażania swoich uczuć. Chciałam, żeby ludzie zgadywali, żeby sami domyślili się, że jest coś nie tak. Ale to nie było możliwe z powodu masek (była o nich mowa w jakimś temacie), a ja wściekałam się że nikt mnie nie rozumie. Zdałam sobie z tego wszystkiego sprawę dopiero na psychoterapii. Musiałam nauczyć się wszystkiego od początku. Wiem, że problem był we mnie, a nie w ludziach z mojego otoczenia. Teraz jest już dobrze.
  7. Rozmowa kwalifikacyjna jest stresująca ponieważ nie odbywamy jej często. Każda nowa, nieznana sytuacja powoduje, że się jej boimy, bo nie wiemy co nas może spotkać. Jak szukałam pracy to wysyłałam CV wszędzie gdzie się dało i chodziłam na każdą rozmowę, na którą mnie zaproszono, nawet tam gdzie nigdy nie chciałabym pracować. Nabrałam wprawy i gdy poszłam na rozmowę do pracy na której mi zależało to po stresie nie było śladu. Zatrudnili mnie następnego dnia. Radzę ćwiczyć. A co do leków i psychlogów to chyba będziesz musiał się przełamać. Bez pomocy specjalisty nerwica może się pogłębiać. Leki pomogą Ci pozbierać się do kupy, potem można je odstawić, ale na początku są potrzebne.
  8. Lusi

    Zapachy...

    Jesienny, wilgotny las. Ten letni nagrzany słońcem też. Małe dzieci. "Imprezowe" zapachy- dym, piwo, rozgrzane ciała. Rosół. Wolę go wąchać niż jeść. Poziomki. FUJ: Pot, kilkudniowy skis spod pachy. Syry. Wiecie dlaczego nogi śmierdzą? Bo z dupy rosną! Pokarm dla rybek.
  9. Ja na początku chodziłam co tydzień. Potem co dwa, co trzy a na koniec raz w miesiącu. O tym jak często miałam przychodzić decydowała moja pani psycholog. A teraz nie chodzę wogóle.
  10. Lusi

    Szemka!!!

    Przepraszam, że się wtrącę, ale Toshiro ma rację. To jest "przerozwój". Bo jak inaczej wytłumaczyć to, że inni "normalni" nas nie rozumieją? Moim zdaniem mają za mało zwojów mózgowych. My jesteśmy zanadto rozwinięci i stąd nasze problemy. Dziękuję za udzielenie głosu i jeszcze raz przepraszam ;-))
  11. Lusi

    Suchar na dzisiaj :)

    Dobre, dobre, bardzo dobre!
  12. Ja miałam kiedyś faceta-przyjaciela. Byliśmy nierozłączni przez dwa lata. Wszyscy myśleli, że coś między nami jest, tak byliśmy blisko.
  13. Czasami tak mam. Siedzę i myślę o zupełnie nieistotnych rzeczach, które miałe miejsce dawno temu. Siedzę i grzebię się w tym, rozdrapuję. Staram się, aby było jak najmniej takich sytuacji. Jeśli mnie coś takiego dopada, to wyłączam mózg. Tak, po prostu naciskam reset i przestaję myśleć. Po chwili myślę o czymś przyjemnym.
  14. Człowieku nerwico, nie wiem jak wyglądasz, ale sądzę, że przesadzasz. Wszystko zależy od tego jakie mamy nastawienie sami do siebie. Jeżeli Ty postrzegasz siebie jako "debila" to nie możesz oczekiwać od innych, że zobaczą kogoś innego. Sądzę, że kiedy nabierzesz choć trochę pewności siebie, to wszystko się zmieni. A jeśli chodzi o kobiety to chyba nie masz racji. Znam wiele paszkwilowatych zakapiorów które znalazły swoje drugie połowy. Tworzą fajne pary, choć trochę "oryginalne". Wydaje mi się, że nigdy nie jest aż tak źle jek sądzimy. Uszy do góry
  15. Ja tak miałam. Żarłam jak świnia. Nie ważne co, byle dużo. Na deser połykałam tabletki na przeczyszczenie, ale i tak potrafiłam przytyć 5 kilo w ciągu miesiąca. Potem popadłam w drugą skrajność - nie jadłam prawie nic. Schudłam niemożliwie. To było wiele lat temu i teraz wiem, że to był początek mojej przygody z nerwicą.
  16. My Ci nie możemy pomóc. Jedynie Ty sama możesz to zrobić. I nie sądzę aby to było naskakiwanie na Ciebie. Poprostu wszyscy chcą dać Ci do zrozumienia, że taką postawą nic nie zdziałasz. Musisz zmienić swoje nastawienie, tok myślenia. Nic nie da to, że będziesz się zadręczać. Czytając Twoje posty miałam wrażenie, że Ty naprawdę wierzysz w to, że jesteś chora psychicznie i chcesz abyśmy to potwierdzili. A my nie możemy potwierdzić, bo tak nie uważamy. I to jest powód spięć między Tobą i innymi forumowiczami.
  17. Amelko. Czy byłaś u psychologa? Bo neurolog to inna bajka. A co do ludzi. Patrzą bo patrzą. A czy Ty też na nich patrzysz? Założę się że tak. Każdy patrzy. Ale Tobie wydaje się że oni się GAPIĄ bo jesteś inna. Być może tak jest. Ludzie są ciekawscy, możliwe też że boją się inności. Wszystko musi być takie samo, pod linijkę. Nie sądzę, abyś musiała się tym przejmować. Czy to że jesteś inna sprawia że jesteś gorsza? Nie sądzę. Być może jesteś nawet lepsza od wielu "normalnych" ludzi. A problem jest w Twojej głowie. Wszystko to są "wkręty". My lękowcy lubimy sobie coś ubzdurać. A potem święcie wierzymy że tak jest. Musisz zmienić Swoje nastawienie, uporządkować myśli i uczucia. Brak Ci także pewności siebie (tak mi się wydaje). Poczytaj posty na forum. Zobaczysz, że inni też mają podobny problem mimo iż nie są ułomni. Radzę udać się do psychologa (jeśli nie byłaś). Wierzę w to, że uda Ci się poradzić z problemem. Pozdrawiam.
  18. To Twój ideał partnerki czy służącej?
  19. Pokonana. Ja też mam (miałam?) takie problemy z sercem. Identyczne. Badania wykazały, że serce mam zdrowe, więc przestałam o tym myśleć. A jak przestałam myśleć, to wszystko się uspokoiło. Teraz mam jedynie napady arytmii ale tym też przestałam się przejmować. Wszystko to siedzi w naszych głowach, musimy to wyrzucić i będzie dobrze.
  20. Eva ja też miałam ataki paniki w różnych miejscach. Ale nigdy mi się nic nie stało. Grunt to uświadomić sobie, że to wszystko jest tylko w naszych głowach.
  21. Eva ja też miałam ataki paniki w różnych miejscach. Ale nigdy mi się nic nie stało. Grunt to uświadomić sobie, że to wszystko jest tylko w naszych głowach.
  22. Malcolm!!! Do jasnej cholery. Jak nie przestaniesz pieprzyć o tym avatarze to pojadę do Olsztyna (a nie mam daleko), znajdę Cię i nakopię do tyłka. Moim zdaniem jesteś apetyczny ;-)
×