Skocz do zawartości
Nerwica.com

Lusi

Użytkownik
  • Postów

    790
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Lusi

  1. Lusi

    pomocy

    Witaj Monietta! Nie sądzę, żebyś kwalifikowała się do czubków. Myślę, że jedyne czego możesz się obawiać, to to, że najbliższy czas spędzisz tutaj, na Forum. A u nas jest fajnie. Dziel się z nami tym co Cię męczy a postaramy się pomóc. I nie ma się czego wstydzić. Wstyd to jest kraść, a nie być wrażliwym.
  2. Wiecie jak się cieszę, że ktoś kiedyś wymyślił komputer i internet? Powinni mu (im) postawić pomnik. Siedzę sama a jednak z Wami gadam. A bez Was chyba bym już dawno się udusiła. Jaką ulgę przynosi mi pisanie tego co czuję (dziwne, że klawisze jeszcze nie są wciśnięte do środka ;-)). Najgorsze jest duszenie wszystkiego w sobie. A my tu KLIK KLIK i już trochę lżej. PS. Dzięki Kasia_28. Postaramy się razem z moją córcią być BARDZO dzielnymi dziewczynkami.
  3. Zaraz, zaraz. Nie tak szybko. Nasz problem polega na tym, że wszystko widzimy w czarnych barwach. Wydaje się nam, że to już koniec, że dno, że już nigdy nie będzie lepiej, że tylko palnąć sobie w łeb i ulżyć sobie i innym. Lecz to jest tylko wymysł naszej powykręcanej psychiki. Ileż to ja miałam takich dołów. Bywało, że moje myśli były tak chore, że miałam ochotę ścisnąć głowę własnymi rękoma tak mocno, żeby pękła. Żeby wkońcu przestać myśleć. Ale wyszłam z tego. Jakoś żyję. Co się dzieje kiedy osiągasz dno? Odbijasz się od niego. Wszystko się kiedyś kończy. Przygnębienie i ból kiedyś minie. Nie wolno jednak popadać w odrętwienie, nie wolno się poddawać. Zawsze jest jakaś nadzieja i trzeba o nią walczyć.
  4. Oj moi kochani. Już nie jest tak źle jak było rano. Poszperałam trochę w necie i mniej więcej wiem jak to jest z psychiką dziecięcą. Podejrzewam, że moja córcia bardzo przeżywa wszelkie rozstania. Może się bać, że wszyscy ją zostawią. Mój mąż jest na saksach, ja cały dzień w pracy a ona biedna raz z jedną babcią raz z drugą. Najbardziej boję się tego, że może to się u niej rozwinąć w nerwicę. Wyczytałam, że nawet 2-letnie dzieci mogą mieć nerwicę. Straszne. Nie myślcie, że coś sobie wkręcam, do tego mi daleko. Ale martwi mnie to troszkę.
  5. A czy wiecie, że ta 14-latka już w podstawówce dwa razy próbowała popełnić samobójstwo? Mojej przyjaciółki mama pracowała w tej szkole. To co ona opowiada, to co tam się dzieje to jest przerażające. Moim zdaniem to jest wina rodziców, którzy albo dają złe wzorce albo wogóle nie dają żadnych bo praca, bo brak czasu, bo nie potraią wychowywać swoich dzieci. Nie wiem co to dalej będzie.
  6. Dlaczego tylko my tu piszemy? Ciekawe. No dobra. Cieszę się, że udało Ci się przetrwać. Ja nie wiem jak dzisiaj wytrzymam w pracy. Bo, cholera, doła mam. Wstałam rano i było wszystko super. Ale jak obudziłam córkę to się zaczęło. Ona w ryk, że nie chce iść do przedszkola, że ją brzuch boli itp. Nie wiem co się dzieje, nie, to znaczy chyba wiem ale nie wiem jak to rozwiązać. Na niektóre sytuacje nie mam wpływu. I to nmie tak martwi. Bo wiadomo, że dla dziecka zrobi się wszystko. Szczególnie kiedy jest mu źle. Rozmawiałam już z panią w przedszkolu i z babcią dziewczynki przez którą jest cały problem (tak myślę, że to przez nią). Jeszcze wieczorem porozmawiam z córcią, ale jak rozmawiać z czterolatkiem? Niektórych spraw nie potrafię jej wytłumaczyć. Najgorsze jest to, że ona tak płacze a ja muszę ją zaprowadzać do tego cholernego przedszkola. Ale z drugiej strony zdaję sobie sprawę, że zabranie jej z przedszkola to nie jest dobre rozwiązanie. Przecież nie schowam jej pod spódnicę. No to sobie trochę ulżyłam. A teraz siadam i obmyślam jak sprawę rozwiązać.
  7. Ojojoj. Mnie też czasem nachodzą takie durne myśli. Że zrobię coś komuś. Że zrobię coś sobie. Odpędzam. Nie myślę. Reset.
  8. Lusi

    Ciekawostka XD

    No proszę! Gratulacje Meskalina! Skoro piszesz na forum, to znaczy, że się nie udusiłaś. Niedługo będziesz śmiało biegać po całym mieście. SUPER!
  9. No i proszę jak pięknie wyglądasz. A teraz głęboki wdeeeeeech 1 2 3 i wydeeeech. I jeszcze raz. Miłego pracowanka.
  10. No gościu! To do roboty! Nie ma co się zastanawiać. Trzeba robić wszystko żeby dobrze wyglądać. Bo jak dobrze wyglądasz to i lepiej się czujesz.
  11. A ja nie zastanawiam sią co mi przyniesie dzień. Wstałam rano (6.15), wyjżałam przez okno (mokro, ciemno, wicher dmie) i powiedziałam sobie: jest pięknie, to będzie wspaniały dzień.
  12. Lusi

    Witam

    Witaj Lily! Razem na pewno damy radę.
  13. Ja jak chodziłam do lekarza z jakimiś objawami to na wstępie mówiłam, że mam nerwicę i lekarze czasami nie chcieli zlecać badań, bo nie widzieli potrzeby (wkręca sobie). Może i to był mój wymysł. Ale co by było, gdybym naprawdę była na coś chora? Dlatego postanowiłam iść do innego lekarza i nic nie mówić o nerwicy. Potraktował mnie zupełnie "poważnie".
  14. Też tak miałam (a czego to ja nie miałam) Moim zdaniem jest to normalny objaw jzwykłej nerwicy.
  15. Jeszcze trochę poszperałam i dowiedziałam się, że różnica w wielkości źrenic to ANISOCORIA. Może być związana z urazem głowy, może być wadą genetyczną lub " funkcje źrenic są związane z działaniem centralnego i obwodowego układu nerwowego". Więc możliwe, że to od nerwów.
  16. Przeczytałam. Teraz napiszę Ci o sobie. W lipcu 2003 mój mąż miał straszliwy wypadek na motorze. Ledwo przeżył. Leżał w szpitalu prawie 3 miesiące. Ja musiałam się dwoić i troić żeby dać radę ze wszystkim: dom, roczne dziecko i codzienne wizyty w szpitalu. Przez pierwszy tydzień schudłam 5 kilo bo nic nie mogłam przełknąć. A potem nie jadłam bo nie miałam czasu albo zapominałam albo mi się nie chciało. To było pierwsze ostrzeżenie - brak apetytu. Jak mąż wyszedł ze szpitala to też nie było lekko. Musiałam mu pomagać we wszystkich podstawowych czynnościach. Musiałam wozić go na spacery na wózku. Musiałam być silna żeby on nie załamał się do końca. Musiałam dbać o córkę. Przez prawie rok żyłam jak nakręcona, zapierniczałam jak mróweczka. Potem wszystko jako tako wróciło do normy. Wydawało się, że najgorsze mam już za sobą. I wtedy dopadła mnie nerwica (dokładnie 3 stycznia 2005). Było tak źle, że myślałam, że umieram. Z tego też jakoś wyszłam, jak na razie daję sobie radę. I teraz wiem, że powinnam była przystopować. Że nic by się nie stało, gdybym nie brała wszystkiego na swoją głowę, gdybym odpoczęła od czasu do czasu. Dlatego teraz choćby się paliło i waliło a ja będę zmęczona to się położę i będę odpoczywać. Uwierz mi, nie warto się tak szarpać. A jeśli nie wiesz co jest grane to idź do psychologa. Mi terapia bardzo pomogła. Wiem co jest w życiu ważne. I jeszcze raz powtarzam: WYLUZUJ.
  17. Lusi

    Pokonać wroga

    Popieram Cię w 100%. Także praktykuję wmawianie sobie, że wszystko jest OK. To jest dobra metoda i działa.
  18. Do tej pory Ci się nie kręciło ale teraz zaczęło. Moja rada: musisz trochę wyluzować. Szkoda zdrowia. Długotrwały stres czyni spustoszenie w naszych organizmach, czego wynikiem jest właśnie między innymi nerwica. Te zawroty głowy to jest ostrzeżenie. Przystopuj teraz żeby nie było gorzej.
  19. Sorki. Nie chciałam Cię przstraszyć. Ale moim zdaniem męczenie się z czymś nie wiedząc co to jest powoduje narastanie lęków. Nie mówię, że jesteś chora, chodzi mi tylko o to, że jeśli Cię coś niepokoi to warto iść z tym do specjalisty. A może te źrenice to taka już Twoja uroda? Idź do lekarza ogólnego, powinien dać Ci skierowanie do otolaryngologa - pomoże na szumy.
  20. Może miałeś ostatnio jakiś większy stres? W niektórych przypadkach, kiedy nie można wytrzymać napięcia nerwowego pojawiają się okrutne zawroty głowy. Mój mąż tak ma. Kręci mu się w głowie niezależnie od tego czy stoi czy siedzi czy leży. Ale kiedy stres mija wszystko wraca do normy.
  21. Kasiu. Jeśli nie masz możliwości zrelaksowania się (ciężko o to w pracy) to weź procha. To co piszesz jest o mnie. Ja tak umierałam wiele razy. Teraz nauczyłam się nie dopuszczać do takich sytuacji. Ty też się nauczysz. Jakiej myśli się uczepić? Chyba takiej, że to minie. Wszystko kiedyś mija.
  22. A ja to bym poszła z tym do neurologa. Te źrenice i szumy w uszach wydają mi się cokolwiek dziwne. Jest w necie wiele stron mówiących o szumach usznych. To co tam piszą jest bardzo ciekawe. Może być wiele powodów szumów, nerwica też. "Szumy uszne to zjawisko fantomowe, co oznacza, że słyszą je tylko osoby którym dokuczają tłumaczy dr Mostowski. Powstają w następstwie nieprawidłowej aktywności nerwowej w drogach słuchowych. Człowiek, który je odczuwa zaczyna się bać, że są objawem poważnej choroby. Lęk narasta. Te negatywne stany emocjonalne sprawiają, że nie może on spać, odpoczywać, skupić się w pracy. Bywa, że nieustanny szum staje się przyczyną niepowodzeń w życiu osobistym i zawodowym, unikania kontaktów osobistych, prowadzi do izolacji. Osoby, które dręczą dźwięki tracą radość życia, są wciąż napięte, łatwo wybuchają lub ciągle czują się zmęczone."
  23. Lusi

    Witam serdecznie

    Witaj Kecaj!
  24. Ja też byłam wściekła na cały świat. Jeszcze dwa lata temu byłam wredna i złośliwa. Odpychałam każdego, kto chciał się do mnie zbliżyć. Wszyscy mi mówili, że jestem niemiła, że czasem się mnie boją. A wiecie dlaczego tak było? Bo nie potrafiłam wyrażać swoich uczuć. Bo to ja się bałam. Bałam się że nikt mnie nie będzie lubił, że nikt mnie nie ruzumie. Ale zmieniłam się i nadal się zmieniam. Nauczyłam się rozmawiać z ludżmi szczerze i otwarcie. Nie zawsze mi się udaje ale staram się.
×