-
Postów
790 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Lusi
-
No chyba raczysz sobie żartować. I nie krzycz tak. W innych subforach Cię było słychać.
-
Zegarek ze wskazówkami mam w domu - nie mogę nosić, mam alergię kontaktową. Także nawet jakbym chciała się zahipnotyzować to nie mam jak. Jeśli zaraz ktoś do mnie nie przyjdzie to moja pozytywna energia się wyrwie i będzie trzaskać po pyskach. A ja się znowu zacznę nudzić.
-
Kasiu kawka będzie za chwileczkę. Tu się jakiś worek z ludźmi rozwiązał. Przed chwilą była pani z wieeeelkim problemem i bardzo potrzebowała porady. Czekam na następnych (ludzi).
-
No i znowu "pracnęłam" sobie przez chwilę. Ale tym razem nie wiem jaki będzie efekt. Komu herbatę bo idę wstawić wodę.
-
Żarty żartami a ja przed chwilą musiałam troche popracować i to chyba z dobrym wynikiem bo klient powiedział, że moja oferta jest najlepsza. Wróci do mnie, wróci.
-
Powrot do normalnego zycia po stracie bliskiej osoby
Lusi odpowiedział(a) na annass temat w Depresja i CHAD
Mam nadzieję, że znajdziesz specjalistę, który będzie potrafił Ci pomóc. I nie wstydź się swoich uczuć. Niech się wstydzą ci co ich nie mają. Ktoś Ci musi pomóc, bo sam nie dajesz sobie rady. I nie wmawiaj sobie, że leki Ci pomogą. One tylko uśmierzają ból, nie leczą chorej duszy. Nie siedź, to nic nie da. Musisz działać. -
Oooooooooooooo! Nie jest TAK daleko? A jak jest daleko? Bo moim zdaniem dość daleko. Poczekaj no łobuzie. Jeszcze kawał życia przed nami. Zdążysz się zdziwić. A kiedy to kochanieńka byłaś ostatnio nad morzem, co?
-
Ja też mogę być kierowcą (kierowcową? kierownicą?) Mam duży samochód, mogę zabrać 7 osób. Ale nie gwarantuję, że po drodze nie rozwali się to lub owo.
-
No kurcze! Jakbyś mieszkała bliżej to bym przyjechała. Daję słowo!
-
No to Kasiu żebyś się nie zdziwiła.
-
Powrot do normalnego zycia po stracie bliskiej osoby
Lusi odpowiedział(a) na annass temat w Depresja i CHAD
Witaj. Przeczytałam to co napisałeś ze łzami w oczach. Przeżyliście z żoną dwie wielkie tragedie. Bardzo, naprawdę bardzo współczuję. Wydaje mi się, że powinieneś poszukać jakiegoś dobrego specjalisty. Tutaj nie obędzie się bez terapii. Może w szpitalu w którym była Twoja żona mają specjalistę zajmującego się takimi przypadkami? A jesli nie to może skierują do kogoś. Podziwiam Cię za to, że jednak jakoś niesiesz ten swój ciężar. Ja bym nie dała rady. Pozdrawiam. -
Gusia tylko proszę nie kichaj na monitor bo nie chcemy się zarazić ;-) Kecaj, no co Ty. Będę w sobotę, bo mam dyżur.
-
jestem odpowiedzialna jestem punktualna można na mnie polegać, nigdy nie zostawie przyjaciela w potrzebie potrafię wysłuchać potrafię przyznać się do błędu potrafię przeprosić To chyba te największe. Nie, jeszcze jedna: robię zajebiste torty.
-
Nuda, nuda i jeszcze raz nuda. Gdybym wiedziała, że tak będzie wyglądała moja praca, to nigdy bym się nie zgodziła tu pracować. Ale nie wiedziałam i teraz muszę tu siedzieć. A urlopik będę miała w piątek. Robię sobie wolne bo muszę iść z małą do lekarza. I ani myślę pojawiać się w pracy. Tylko szkoda, że tutaj też się nie pojawię. No cóż.
-
No nie! Śpicie jeszcze? Czy znudziło się Wam pisanie o swoim samopoczuciu? Moja córcia dzisiaj poszła do przedszkola uśmiechnięta, ale na wszelki wypadek wzięła moje zdjęcie. Ja się czuję w miarę dobrze, tylko moje serce od czasu do czasu podskakuje i fika koziołki. Staram się to olewać, ale sami wiecie jak trudno jest przekonać samego siebie, że wszystko jest w porządku. Ale i tak się nie dam.
-
No chyba wytrzymamy. Ale nie wiem jak długo jeszcze dam radę tak się potwornie nudzić. To chyba najgorsza praca jaką kiedykolwiek miałam. LUDZIE! SZUKA KTOŚ DOBREGO PRACOWNIKA?!
-
Hej! Żyjecie jeszcze? Bo ja ledwo. Nuda mnie zabija. Jak nie znajdę innej pracy to zginę marnie. Najchętniej bym zamknęła to cholerne biuro i poszła do domu. Ale nie mogę bo jestem durnym, lojalnym pracownikiem firmy. Do dupy z tym.
-
O! To tak samo jak u mnie. Też zimno i mgła, a do tego jeszcze wiatr. Okropna pogoda. Co tam u Was dzisiaj słychać? U mnie po staremu. 20 minut musiałam prosić moją córkę aby raczyła wstać. W końcu nie wytrzymałam i szlag mnie trafił. Podziałało. Jakoś zdążyłyśmy do przedszkola. Rzucałam gromami przez całą drogę. A w przedszkolu kazałam jej przestać się mazać, oddałam ją pani, zamknęłam drzwi i poszłam. I jak się teraz czuję? Nadzwyczaj dobrze. Ciągle muszę udawać, że jestem miła i spokojna a w środku mi się gotuje. Dzisiaj wszystko wykipiało i poczułam ulgę. Nie wiem co będzie jutro, ale myślę, że dam radę.
-
Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta
Lusi odpowiedział(a) na temat w Nerwica lękowa
Mnie skierowała moja lekarka ogólna. Jest super lekarzem, więc jej ufam. -
No to witaj.
-
Z dziećmi to jest dziwna sprawa. Jak są maleńkie, to są takie słodkie, że by się chciało je zjeść. A kiedy trochę podrosną, to się żałuje, że się ich nie zeżarło. To żart oczywiście, ale trochę w tym prawdy jest. Kasiu, na pewno dałabyś radę. Na forum jest dużo "nerwuskowych" mam i jakoś sobie dają radę (na przykład ja). Są lepsze chwile i gorsze ale nic nie zastąpi tego przytulania, całowania, tych malutkich, cieplutkich rączek. Aż nie mogę się doczekać kiedy wrócę do domu do mojej córuchny kochanej.
-
Nerwica a drżenie mięśni,trzęsienie kończyn,tiki,perestezje.
Lusi odpowiedział(a) na temat w Nerwica lękowa
Ja mam takie dreszcze po ostrym ataku. Kiedy się uspokoję (oczywiście przy pomocy tabletki) to jest mi cholernie zimno. Trzęsę się cała, szczękam zębami do tego stopnia, że nie jestem w stanie mówić. Owijam się wtedy w koc (lub nawet kilka) i kładę sie do łóżka. A jak nie mam możliwości położenia się to piję bardzo gorącą herbatę (trzeba uważać żeby się nie oblać) -
Kasiu może masz rację, że problemy z córeczką znikną, bo ona bardzo tęskni, jest bardzo mocno związana z tatusiem. A jeśli nie znikną, to na pewno będzie lepiej.
-
Czarownica, jeśli masz możliwość, to się wyprowadź. Ja też miałam podobną sytuację w domu. Mogłabym dużo napisać na ten temat. Ale odkąd brat poszedł na swoje, a rodzice wybudowali dom i przeprowadzili się (tak, tak przegoniłam wszystkich) jest lepiej. Zaczęłam patrzeć na wszystko z dystansem. Teraz potrafię szczerze pogadać z mamą i rozumiemy się. Dopiero teraz tak naprawdę poznałam moich rodziców i dowiedziałam się, dlaczego kiedyś mieliśmy tak wielkie problemy z porozumiewaniem się. Poprostu nie potrafiliśmy wyrażać swoich uczuć. Moi rodzice nie potrafili więc ja też się tego nie nauczyłam. Ale teraz jest już dobrze, nikt nikomu się w życie nie *******. Nie ukrywam, że mi pomogła terapia. Jestem bardziej asertywna. Jestem pewna, że Ty tez znajdziesz jakieś dobra rozwiązanie. Pozdrawiam.
-
Co do leżenia w łóżku, to ja uwielbiam poleżeć sobie aż mnie boki rozbolą. Ale niestety nie mogę. Codziennie o 6.15 baczność! A w weekend budzi mnie moja córeczka. Więc nie jest dane mi wyspać się do oporu. Dzisiaj to nawet zaspałam. Wyłączyłam budzik i jeszcze na malutką chwileczkę zamknęłam oczy. Jak je spowrotem otworzyłam to była już 6.45. Ale jakoś udało mi się zdążyć. A za dwa tygodnie też będę sie budzić przy moim mężczyźnie. WRACA DO DOMU!