Maleństwo, my sobie radzimy raz lepiej raz gorzej. Ale musimy sobie jakoś radzić. Lęki też mamy, różne, różniste ale wiemy skąd się one biorą. Ty też nauczysz się żyć normalnie, zobaczysz.
Ja dziś z rańca myślałam, że się uduszę. Założyłam nowy sweterek z golfem i ten golf był tak ciasny że po 5 minutach zaczęło braknąć mi powietrza. A jak sobie pomyślałam: chyba się duszę, to byłam ugotowana. Ale wszystko wróciło do normy. Zdjęłam go i odłożyłam w ciemny kąt z postanowieniem, że nigdy więcej. Teraz muszę uważniej sprawdzać ciasność golfów.
A teraz podsumowanie:
Czy golf jest w stanie zrobić mi krzywdę? Oczywiście, że nie.
I to samo tyczy się poczty, autobusu, kuchni, kościoła, sklepu itd itp...
Nic nam się nie stanie - trzeba tylko w to wierzyć.
Dziękuję za uwagę.