Skocz do zawartości
Nerwica.com

BladzacyAniolek

Użytkownik
  • Postów

    501
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez BladzacyAniolek

  1. Drogi Bartku, nie chcę Cię załamywać, napiszę to co myślę, i Ty się nad tym zastanów. Z tego co napisałeś, mogę wywnioskować, że ona Ciebie nie kocha... Dlaczego? Bo nie chce Cię takiego, jaki jesteś w rzeczywistości. Nie rozumiem też, czemu na siłę chcesz się zmieniać. Myślisz, że będzie Ci dobrze żyć w nie swojej skórze? Całe życie być kimś innym? Żyjąc tak, jak inni tego chcą; będąc tym, kim inni chcą, nigdy nie będziesz szczęśliwy! Bądź sobą! To jest najważniejsze. Inaczej wiecznie będziesz się męczył.
  2. No tak, Wy to wszystko widzicie z punktu widzenia mężczyzny. Ja jestem kobietą, i katoliczką, i nie umiem koło tego przechodzić obojętnie.
  3. polakita chodzę na psychoterapie, jeszcze nie doszliśmy do tego, w jaki sposób mogłabym zmniejszać te napięcie. Napewno doszliśmy do wniosku, że masturbacja mniej mi szkodzi niż okaleczanie - bo z tym również mam problem. Czy mam nerwice, to nie wiem, psychiatra mi tylko powiedział, że depresja, a ja zresztą o nic więcej nie pytałam. Teraz do Krzysia. Powiedz mi, co mi da przesiadywanie w dziale o zaburzeniach? Chyba nic. Nie chce być dreczona, bo mnie to wkurwia. całe życie byłam kozłem ofiarnym, i marze o tym, aby to się w końcu skończyło, aby ludzie mnie szanowali. -- 09 mar 2011, 00:40 -- polakita, jeszcze jedno. Ludzi staram się unikać, boję się ich, i nie umiem z nimi rozmawiać.
  4. Kościół się nie zmienia, wciąż wyznaje te same wartości, co 2000 lat temu. Kolejna sprawa, Kościół potępia masturbacje, i mówi o tym bardzo otwarcie. I trzecia sprawa, opowieść o Onanie nie ma nic wspólnego z masturbacja. :) -- 09 mar 2011, 00:12 -- Krzyś, uwierz mi nie potrzebuje siebie dręczyć. Gdybym mogła, zakończyła bym to wszystko, bo nie chce tak żyć. Chce czuć się szczęśliwa, pozbyć się natrectw, wyrzutów, myśli s. i leków. Chce żyć jak normalny człowiek. Nie trzeba mi autoagresji psychicznej, gdyż to otrzymuje na codzień od drugiego człowieka.
  5. kto Ci tak powiedział? Bo ja jakoś tego nie zauważyłam. Kościół zawsze potępiał masturbacje, potępia i potępiać będzie.
  6. Szczęśliwych? Sama już nie wiem... Powoli się gubię. Mogę powiedzieć, że jestem dumna z tego, że nie wstydzę się być katoliczką, i wyznawać Jezusa Chrystusa, ale... No właśnie jest jedno mało ale. Od kiedy wróciłam do Boga, wszystko zaczęło mi się pierzyć, jakby to była jakaś kara. Pojawiły się okropne wyrzuty sumienia, poczucie winy i natrętne myśli. Nie potrafię zaakceptować swojej grzeszności. I już nie wiem kogo mam słuchać.
  7. Krzyś dziękuję. :* Ktoś tu pisał o telepaniu nogą... Mam to samo. Na każdej terapii to robię, i uciekam wzrokiem. Nigdy nie patrzę na terapeutę. Dzień do dupy. :/ Na uczelni mnie się czepiają, mają pretensje. A ja nie mam odwagi powiedzieć, żeby się odwalili. I znowu tłumie całą złość. I dlatego idę się najebać!
  8. U mnie też jest problem z emocjami, taki że nie umiem okazywać swojej złości, tzn. umiem ale zawsze kieruję ją w swoją stronę, poprzez autoagresje, picie alkoholu albo masturbacje. Nigdy nie umiem dowalić drugiemu człowiekowi, bo mam za dobre serce. :/ Wszystko tłumie w sobie. Uciekam. Życzę wszystkim wspaniałym Kobietom tego forum: Miłości, zdrowia, siły, cierpliwości i zrozumienia. :)) Pati Wam tego życzy.
  9. Jeszcze miesiąc temu również tak myślałam, ale po tym jak mój najlepszy przyjaciel tak po prostu odszedł, bez słowa, nie tłumacząc dlaczego, a teraz mnie unika, nie odzywa się, nie odpisuje, utwierdziłam się w tym, że chyba nikt nie jest w stanie mnie polubić. Chyba jest ze mną coś nie tak... Sama nie wiem. Ja gdy nie mam ochoty rozmawiać o swoich uczuciach, to po prostu nie rozmawiam, ale idę na terapię, i po prostu siedzę z terapeutą w milczeniu. :)) Czasem taka cisza wiele daje, więcej niż samo mówienie :) Z początku myślałam, że to może drażnić mojego terapeutę, ale ostatnio rozmawiałam z nim na ten temat, i on to rozumie, i wcale u to nie przeszkadza. :)) Moja twierdzi, że ja przegaduję terapię, że przegaduję i zaśmiewam uczucia. Ostatnio zaproponowała, abyśmy połowę sesji przeznaczały na opowieści o tym, co się u mnie działo, a drugą połowę na rozmowę o uczuciach, a nawet nie tyle rozmowę, co na samym czuciu. Ja nie umiem czuć przy ludziach A to dziwne, bo u mnie na terapii, to ja decyduję o czym będziemy rozmawiać.
  10. Ostatnio na terapii rozmawiałam na temat masturbacji, jako sposobu pozbycia się napięcia i złości. Mam już totalnie namieszane w głowie. Już nie wiem czy to jest dobre, czy też nie. Jestem katoliczką, a wg. Kościoła jest to "straszny grzech", którego nie wolno popełniać, który należy odrzucać. Natomiast mój terapeuta, i jednocześnie seksuolog twierdzo, że to wcale nie jest złe, z punktu medycznego to dobra rzecz, i lepiej wyładowywać te napięcie w ten sposób, niż okaleczając się, ponieważ masturbacją nie robię sobie krzywdy, żyletką natomiast tak. Ha hA! i kogo tu sluchać...
  11. Można rzecz, że po prostu nie pasuje do żadnej społeczności. W każdej społeczności nie jestem akceptowana, i zawsze odrzucana. Dlatego wolę się nie pchać, aby później się nie rozczarować.
  12. Ja gdy nie mam ochoty rozmawiać o swoich uczuciach, to po prostu nie rozmawiam, ale idę na terapię, i po prostu siedzę z terapeutą w milczeniu. :)) Czasem taka cisza wiele daje, więcej niż samo mówienie :) Z początku myślałam, że to może drażnić mojego terapeutę, ale ostatnio rozmawiałam z nim na ten temat, i on to rozumie, i wcale u to nie przeszkadza. :))
  13. Wiem, dlatego przychodzę tutaj i Was czytam, ponieważ w życiu prywatnym również nie potrafię znaleźć akceptacji i zrozumienia. A Wy się tak ładnie wspieracie, że aż miło.
  14. Wiedziałam, że się spodoba. Tak Was czytam, i mam odczucia, że jesteście jak jedna wielka Rodzina pełna Miłości, mimo, że nie znacie się w realnym świecie (chyba).
  15. Też lubię uwieczniać przyrodę na zdjęciach, i nawet mi nie przeszkadza to, że w ogóle się nie znam na fotografii. ;D Chciałabym mieć dobry aparat, ale na tę chwilę nie stać mnie na niego, więc foty jak na razie robię z komórki. lukasz1 wrzuć swoje zdjęcia. :) Chociaż jedno...
  16. 1, 2 - Kanał Elbląski. 3, 4, 9 - Zalew Wiślany 5, 6, 7 - Krynica Morska - port.
  17. łał. Jestem pod wrażeniem. Piękne prace. Masz talent. Praca z psem czy to wilk, nie wiem, jest najładniejsza.
  18. Wczoraj żyletka poszła w ruch. A już tydzień tego nie robilam...
  19. Nie można obiecywać, że za rok wszystko minie. Mi mój terapeuta powiedział wprost, że terapia na pewno będzie trwała minimum rok, ale może się ciągnąć nawet do kilku lat. Przystałam na to, bo już mam dość mojego teraźniejszego życia. Ja jakoś nie preferuje chodzenia prywatnie. Tzn. z początku chciałam, ale mój lekarz psychiatra powiedział, że to jest bezsensu płacić za terapię, skoro mogę mieć dobrego psychoterapeutę za darmo, tak samo zaangażowanego, i mając pewność, że nie tylko kasa się liczy.
  20. Thazek u mnie rodzice ciągle powtarzają mi, po co chodzę skoro terapia mi nic nie pomaga. Ale skąd oni to mogą wiedzieć, skoro ze mną w ogóle nie rozmawiają. Terapeuta powiedział mi minimum rok, rodzice byli tym oburzeni, ponieważ myślą, że to pstryk palcami, i jestem zdrowa. Chore myślenie. Jeśli ten terapeuta Ci odpowiada, i uważasz, że w jakimś stopniu Ci pomógł, to myślę, że nie warto zmieniać, tylko iść dalej tą samą drogą, nie słuchając co inni mają do powiedzenia na ten temat.
  21. Ja bym z takiej terapeutki zrezygnowała. Czytam to co napisałaś i nie wiem czy się śmiać, czy płakać. No po prostu żal. Spotkania raz na trzy tygodnie? To też chyba jakiś żart. :/ Wg. mnie to o wiele za mało. Ja ze swoim spotykam się dwa razy w tygodniu. Gdy nie zgadzam się z jego zdaniem, nie wyskakuje mi abym pomyślała o sensie terapii, tylko mnie wysłuchuje. I jeśli Ci burczy do telefonu, to jest jakaś niekompetentna. Psychoterapeuta nie może w jakikolwiek sposób okazywać swoich negatywnych emocji wobec pacjenta. Ja bym nawet się nie zastanawiała, tylko od razu splunęła jej w twarz i się pożegnała.
  22. Normalnie. Dzwonisz, witasz się, przedstawiasz się, i pytasz się czy możesz się zarejestrować do psychologa. Nie musisz nic wyjaśniać, ani nic więcej mówić, bo o tym pogadasz sobie na pierwszej wizycie. :)
  23. a już myślałam, że tylko ja mam takie fantazje. o agresji rozmawiałam że swoim terapeuta, ale o fantazjach seksualnych nie dałam rady, boję się, że przez to zechce przerwać terapię, a ja nie chce innego psychologa. Krzysiu, wyglądem nie zdobedziesz kobiety... chyba trzeba zagadac, poznać się bliżej. więc nie dziw się, że niereaguja. chyba Twoja frustracja jest nie na miejscu.
×